Tracy Crosswhite powróciła. W kolejnym tomie, który ponownie jest równie trzymający w napięciu jak ten pierwszy. Oby kolejna część szybko pojawiła się w audiobooku!
 
W tej recenzji mogą pojawić się spoilery dotyczące pierwszego tomu! Tracy Crosswhite jest spokojna o swoją siostrę. Sara zaznała spokój, o którym bohaterka tak bardzo marzyła. Teraz przed nią kolejna trudna sprawa. W Seattle robi się głośno za sprawą niejakiego Kowboja - seryjnego mordercy. Poluje on na młode kobiety nocujące w motelach. Tracy i jej zespół muszą walczyć z czasem i próbują znaleźć sposób na schwytanie szaleńca. Jest to trudne, ponieważ mężczyzna nie pozostawia żadnych śladów. Szukając sposobu odnajduję sprawę sprzed dziesięciu lat, ale to nie podoba się jej przełożonym i to powoduje, że jej kariera wisi na włosku. Czy mimo takich przeciwności uda jej się znaleźć odpowiedzi i uratować kolejną potencjalną ofiarę?
 
Robert Dugoni
Jej ostatni oddech
Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie  Lech Z. Żołędziewski
Lektor Leszek Filipowicz

Po raz kolejny słuchając audiobooka miałam przyjemność spotkać się z lektorem Leszkiem Filipowiczem. Cieszę się, że to on jest głosem drugiego tomu. Za kolejne też się nie obrażę. Jego głos potrafił sprawić, że wstrzymywałam oddech, a emocje jakie przekazywał były bardzo odczuwalne. Lubię takie audiobooki i tego także w nich poszukuję. Takiej iskry, która sprawi, że będę chciała pozostać z tą historią i będzie ona ze mną na dłużej.

„Jej ostatni oddech” to książka, która mnie zaskoczyła. Po raz kolejny zakończenie było nie do przewidzenia i do samego końca trzyma w napięciu. Wydarzenia przedstawione są dawkowane i poznajemy tę historię pod każdym kątem. Bohaterowie są tutaj kluczowi. Postać Tracy się nie zmieniła. To wciąż pewna siebie kobieta, która ma w sobie tyle determinacji by poznać prawdę, że zrobi wszystko żeby jej się udało. Nawet gdyby zagrożone było jej życie. Oczywiście jej partner Dan również pojawia się w tej części i ze wszystkich sił, pragnie pomóc swojej partnerce.

Książkę słuchało mi się bardzo dobrze i zajęło mi to dwa dni. Styl powieści jest bardzo dobry. Luk w fabule nie zauważyłam. Nawet mamy bezpośrednie połączenie wątków z pierwszego tomu, w którym dowiedzieliśmy się, kto tak naprawdę zamordował Sarę. W drugiej części pojawia się pewien bohater, który już wcześniej miał obsesję na punkcie Tracy.

Czy polecam? Oczywiście, że tak. Ta seria to dla mnie odkrycie tamtego roku i z pewnością będę chciała ją doczytać do końca. Seria liczy sobie kilka części i całe szczęście. Już zacieram rączki, aby dowiedzieć się, co kryje przede mną trzeci tom.

1 Komentarze