2017/07/15

Mia jest dziewczyną do towarzystwa – recenzja książki #239 – Audery Carlan „Dziewczyna na miesiąc. Lipiec. Sierpień. Wrzesień”

Kolejne miesiące czyli lipiec, sierpień i wrzesień, to już trzeci tom serii Calender Girl. W dalszym ciągu Mia musi zdobyć pieniądze, aby spłacić dług ojca. Dwie poprzednie recenzje możecie przeczytać tutaj:


Mia nie miała wyboru, musiała stać się dziewczyną do towarzystwa, aby zarobić na dług jej ojca, który leży na łożu śmierci. Spłaca go osobie, z którą kiedyś się spotykała. Do zakończenia wszystkiego pozostało jej pół roku i pół miliona dolarów do oddania. W następujących po sobie miesiącach Mia odwiedza Miami, Teksas i ponownie Vegas. Co przyniosły jej te zadania? Otóż w lipcu dziewczyna staje się seksowną uwodzicielką i kusicielką w teledysku Antona Santiago, a to wszystko w rytmach hip-hopu. Sierpień to nieoczekiwane zmiany dla Mii i rola zaginionej siostry Maxwella Cunninghama – kowboja i potentata naftowego, który musi odnaleźć swoją zaginioną siostrę, aby nie stracić swojej fortuny. Z kolei Vegas to pasmo komplikacji, ponieważ we wrześniu jej powrót do domu nie jest szczęśliwy. Zawirowania i problemy powodują, że Mia nie spłaca długu na czas, a ona musi sprawić by jej rodzina była bezpieczna. Co zrobiła Mia, aby wybrnąć z i tak beznadziejnej sytuacji?

Autor: Audery Carlan
Tytuł. Dziewczyna na miesiąc. Lipiec. Sierpień. Wrzesień
Seria: Calender Girl #3
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Strony: 429

Tak jak w przypadku dwóch poprzednich tomów i ten mi się podobał. Oprócz kolejnych miesięcy pełnych wrażeń, pojawiły się niespodziewane komplikacje. „Dziewczyna na miesiąc...” napisana jest lekkim i prostym językiem, dzięki czemu i tę część czyta się z wielką przyjemnością. Oczywiście jest to erotyk, więc nie brakuje w nim scen pikantnych i bardzo namiętnych, ale czyta się je z wielką przyjemnością, ponieważ są napisane z wielkim wyczuciem i przemyśleniem każdego najmniejszego dialogu i opisu.

Dobrze skonstruowana seria powoli odkrywa przed swoimi czytelnikami wszystkie tajemnice i niespodzianki. W Calender Girl tak właśnie się dzieje, ponieważ oprócz wypraw Mii, dostajemy też garść informacji o rodzinie, ale także wątek miłosny nie pozostaje w tyle. I całe szczęście, bo w końcu powinno zacząć się coś dziać!

Zdecydowanie polecam Wam tę serię, jeśli jej jeszcze nie czytaliście, bo śmiem twierdzić, że fani tych książek są już na bieżąco i czekają na kolejny tom. W swoim życiu przeczytałam kilka erotyków, ale to właśnie ten podoba mi się najbardziej ze wszystkich, a to dzięki swojej odmiennej formie, w jakiej została napisana. Polecam!

2 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że akurat ta seria kompletnie mnie do siebie nie przyciąga...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i dokładnie uważam tak samo. Bardzo sympatyczna seria

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*