2017/01/03

Ta podróż zaczęła się niepozornie, ale zakończenia nie da się przewidzieć - [przedpremierowo] recenzja książki #179 - Amie Kaufman, Meagan Spooner „W sercu światła”

Seria Starbound rozpierniczyła system i co więcej mogę powiedzieć. To jest mój ulubieniec. Jeżeli szukacie serii, która będzie ciekawa, wyróżniająca się na tle innych swoim pomysłem na fabułę, nieprzewidywalnością w każdym tomie oraz, że jest napisana od początku do końca takim samym stylem. To jest właśnie to, czego szukacie. A ostatni tom wydaję mi się najsilniejszy z całej trylogii.


Zemsta. To wyrażenie wyraża więcej niż tysiąc słów. Główna bohaterka Sofia, właśnie tym się kieruje. Zemstą, którą chce wymierzyć Roderickowi LaRoux, który dopuścił się wielu uchybień w swojej pracy i zbrodni, które obeszły się bez kary. Sofia pragnie odegrać się za wszystko co ją spotkało w tym za śmierć jej ojca. Dziewczyna jest bardzo inteligentna i osiągnęła naprawdę mistrzowski poziom w oszustwach. W tej części serii Starbound spotykamy Gideona, który jest hakerem. Kilkoma kliknięciami potrafi dowiedzieć się wszystkiego, a co połączy go z naszą prześliczną i główną bohaterką? On tak jak i Sofia pragnie położyć kres na LaRoux Industries. Czy udało mu się to? Sama nie wiem jak mam wam o tym wszystkim powiedzieć, by nie spojlerować za dużo. To byłoby grzechem zabierać przyjemność z czytania i odkrywania wszystkiego. Dla mnie każda część jest inna, ale i bardzo nieprzewidywalna. Do dziś zbieram zęby z podłogi, kiedy Lilac była, ale no właśnie jakim cudem skoro...

Autorzy: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Tytuł: W sercu światła
Seria: Starbound #3
Wydawnictwo: Otwarte
Strony:
Premiera: 11 stycznia 2017

Z Sofią mogliśmy się już spotkać w drugim tomie, w którym to pomogła trochę Flynowi. Oczywiście od samego początku dało się wyczuć, że może być ona główną bohaterką kolejnej części. Dlaczego? Seria Starbound oczywiście opiera się na schemacie, dwójki bohaterów, których łączy jeden cel i osiągnięcie go. Jednak to jest malutki minus, który tak naprawdę pozwala na to, by wszystkie te części były naprawdę niesamowitym przeżyciem dla czytelnika. To przecież Sofia straciła ojca, który został zamordowany przez LaRoux Indrusties, a ona została sierotą. Sama troszczyła się o siebie i walczyła. Nauczyła się sztuki manipulacji i od tamtej pory świetnie sobie radziła. Z kolei on - Gideon - również zaskakiwał. Bardziej niż Flynn czy bohater z pierwszej części serii Traver. Chłopak ociekający sarkazmem z bardzo dużą pewnością siebie, który jest zabawny i przystojny. Polubiłam tę dwójkę chyba najbardziej ze wszystkich przedstawionych mi postaci w tej serii.

„W sercu światła” jest dla mnie najsilniejszą częścią z całej trylogii. Ponadto okładka jest przecudowna i nie mogłam od niej oderwać wzroku, gdy po raz pierwszy dostałam ją do promocji. Każda z przedstawionych postaci, zarówno z pierwszego jak i drugiego tomu, muszą stawić czoło swojej przeszłości. Co łączy wszystkie te części? Miłość. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to jest wielkim minusem, ale uważam, że to właśnie ona sprawiła, że tak czy inaczej potoczyły się te wszystkie losy bohaterów. Dużym plusem jest też styl, którym została napisana cała seria. Na całe szczęście jest on spójny, każdy punkt wychodzi z punktu A do B, a ten z kolei do C. Nie ma przeskoków i dziur w fabule. Czyta się to szybko i przyjemnie, dzięki temu nie nudzimy się za szybko. I dostajemy odpowiedzi na poszczególne pytania.

Akcja jest wartka i szybka, tutaj nie ma czasu na nudę. Nie dało się nawet przewidzieć czy chociaż na moment uda się odsapnąć, nie bohaterom, ale mnie. Muszę przyznać, że z rozdziału na rozdział nie mogłam się oderwać od czytania przez co moje słowa *zaraz mamo*, gdy mnie wołała było po prostu stwierdzeniem w stylu *musisz poczekać, aż skończę czytać, bo w tym momencie...*

Czy polecam Wam w „W sercu światła”? Oczywiście, że tak i nie tylko tę część, ale całą trylogię. Trzeci tom jest wisienką na torcie, którą można zjeść na sam koniec. To była wspaniała podróż i oby więcej takich powieści z gatunku sci-fi.

Za egzemplarz do przedpremierowej recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

2 komentarze:

  1. Sama nie wiem, ale jakoś nadal nie jestem za bardzo przekonana do tej serii :) Nie mówię do końca nie, jednak w najbliższym czasie na pewno się na nią nie zdecyduję.
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się w końcu zmobilizować do przeczytania pierwszej części, którą mam już kilka miesięcy na półce ;P
    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*