2015/08/21

Recenzja #61 - Brittainy C. Cherry „Kochając pana Danielsa”

Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: Kochając pana Danielsa
Cykl: -
Strony: 432
Wydawnictwo: Filia

Co zrobiłbyś gdyby na twojej drodze stanęła osoba, która powoduje u ciebie poczucie szczęścia? Budzi zmysły, które są uśpione, a smutek widoczny jest w oczach znika choć na chwilę? Spotykacie tę osobę - i już wiecie, z tym jednym spojrzeniem, że to wasza bratnia dusza. Osoba, którą śmieszy to co ciebie. Osoba, która bez słów wie o czym chcesz powiedzieć. Nigdy, przenigdy nie przeproszę za to, że zakochałam się w tej książce. Nigdy, przenigdy nie przeproszę za to, że pokochałam tych bohaterów. Nigdy, przenigdy nie przeczytałam tak pięknej historii, która mną poruszyła. Nie żałuje ani jednej chwili, tylko jest mi przykro, że nie ma dalszych części. Tęsknie za tą opowieścią.

Zapraszam do rozwinięcia!

Jeśli myślicie, że to tylko opowieść o miłości, to niestety, ale nie. Miłość jest tutaj ważnym aspektem, który przewija się przez kartki tej powieści, ale jednak książka opowiada o czymś więcej. Opowiada o rodzinie, o stracie, którą ciężko niekiedy jest przejść.

Ashlyn to młoda dziewczyna, która w swoim życiu przeszła bardzo wiele. Jej serce jest nakreślone wielką stratą. Z wielkim bólem serca próbuje sobie poradzić, ale bardzo często bezsilność wygrywa tę bitwę. Obarczona problemami, rozpoczyna nowe życie - nowa szkoła, nowe miasto, nowa rodzina. To wszystko niby jest takie nowe, ale jednak przypomina jej o wszystkim co musiała zostawić i pozwolić by stało się jej przeszłością. Wszystko w jej życiu się zmienia, kiedy zakochuje się w Danielu, który jest również bardzo tajemniczym i zagadkowym mężczyzną. Który w swoim życiu również przeszedł bardzo wiele. Daniela i Ashlyn łączy bardzo wiele, rozumieją się można powiedzieć, bez jakichkolwiek słów. Budują oni więź silną i trwałą. Piękna bajka trwa, do czasu, kiedy okazuje się, że Daniel, to nie tylko jej Daniel - to pan Daniels. Związek tych dwojga staje się ryzykiem i wielką niewiadomą. I choć w tym przypadku ta miłość jest prawdziwa, szczera i taka jedyna, jedyna, jedyna na całe życie. To jednak można odnieść wrażenie czytając, że miłość nie może stać się lekiem na całe zło. W tym przypadku, wydaje się, że to nierealne.

„Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.”

Oni nie powinni siebie kochać nawzajem. Główni bohaterowie walczą ze swoją przeszłością, a także przyszłością. Starają się ułożyć swoje życie. Mimo że nie powinni być w sobie zakochani, to ich miłość jest silniejsza od czegokolwiek innego. Nie chce zdradzać dlaczego ten związek jest taki zakazany, uważam, że sami czytający powinni mieć nutę zaskoczenia, która pojawia się w fabule książki. Ta opowieść jest przepiękna pod względem miłości, to prawda, ale także podobało mi się to jak zachowywała się rodzina. Nie zostało przedstawione tylko to, że główni bohaterowie borykają się z problemami. Rodzina i przyjaciele obojga również mieli w swoim życiu takie momenty. Uroniłam nawet kilka łez. Jeden wątek, którego całkowicie się nie spodziewałam rozwalił mnie na łopatki.

Zakończenie również jest inne. Wprowadza niesamowitą nutę niepewności o tym co będzie dalej. Nie jest to niedbałe zakończenie - według mnie, jest to zakończenie zamierzone. Stało się tak, a nie inaczej. Moje serce dygotało z rozpaczy, kiedy okazało się, że wszystko zostało stracone. Uwielbiam tę historię i związek Ashlyn i Daniela. Może i autorka trochę niedbale podeszła do kreacji drugoplanowych bohaterów, jednak uważam, że i tak jest to książka godna polecenia. „Kochając pana Danielsa”, to dla mnie książka, która jest przesiąknięta emocjami i wieloma sekretami. Idealny romans na jesienne wieczory. Idealna by zrozumieć, że każdy gdzieś ma osobę, która jest jej bratnią duszą, tak jak w przypadku głównych bohaterów.    

11 komentarzy:

  1. Wreszcie na Twoim blogu pojawiła się recenzja, na którą tyle czekałam!!
    Koniecznie muszę przeczytać tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również czekałam na tę recenzję :) Muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jest na mojej liście "must read" już od dawna ;D

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna książka, pełna emocji i podoba mi się Twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie do czasu przeczytania Twojej recenzji do książki podchodziłam na zasadzie "aa.. kiedyś ją przeczytam". A teraz mam na nią ogromną ochotę, przy następnych zakupach dorzucę ją do koszyka ;) Obowiązkowo !

    http://ruderude-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka wydaje się być taka... lekka, ale wymagająca. Chętnie ją przeczytam przy najbliższej okazji ;)

    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytajcie i wstawiajcie recenzje! Czekam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wywołująca łzy to coś, czego szukam, bo ostatnio rzadko na to trafiam. Podoba mi się pomysł, wyróżnia się na tle innych NA, więc pewnie sięgnę. ;) Cytaty wybrałaś, naprawdę, naprawdę zachęcające. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, nominowałam Cię do TAGu XD
    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2015/08/czytelnicze-nawyki-tag.html
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tę książkę ze słyszenia, ale nigdy nie miałam jej w rękach ani nawet nie byłam zaznajomiona z opisem. Ostatnio mam ochotę na podobne opowieści, więc wpisuję Kochając pana Danielsa na must read :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, dziewczyno, długo Cię nie ma, a nominacje ode mnie się sypią ;)
    Tym razem LBA :D
    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*