2017/03/16

Nieidealna: Wszystko jest możliwe

Idealne życie podobno jest wspaniałe. To świat, w którym mamy nienaganną sylwetkę, świetną pracę, cudownego partnera. Na szczęście dobrze, że nie jest to możliwe, bo takie życie byłoby nudne. Czasem więcej spontaniczności i luzu jest podobno lepszym kluczem do szczęścia, niż te wszystkie równo poukładane plany, które czekają w kolejce do spełnienia.

Zamiast „powinnam...”, mówię, „chcę...”
Każda z nas, gdy pojawia się magiczne słowo „powinnam...” ma przygotowaną listę, na której wypisane jest co najmniej dziesięć rzeczy, jakie trzeba zrobić, by osiągnąć to co chcemy. Innymi słowy, czeka nas dużo pracy, by być z siebie zadowolonym. Zazwyczaj podejmujemy się wyzwania, ale zamiast efektów m.in. awansu, lepszej sylwetki, czasu dla siebie, pojawia się zwątpienie i przekonanie, że nic nam się nie udaje. Co zrobić by ustrzec się przed negatywnymi emocjami? To stosunkowo proste. Wystarczy zamienić komunikat „powinnam to zrobić...”, na „chcę...”, a sama zobaczysz, że wszystko może zupełnie inaczej wyglądać. Wiadomo, że pogoń za marzeniami jest świetną sprawą, ale ważnym jest, by nie wymagać od siebie za dużo i nie brać od razu wszystkiego na barki. Nie od razu Rzym zbudowano, a bez zdrowego podejścia do zmian, które chcesz wprowadzić, nie będziesz ani spokojna wewnętrznie, ani tego nie zaakceptujesz. Pierwsze trzeba ustalić priorytety i pomyśleć o sprawach, które idą po naszej myśli. A później i na całą resztę przyjdzie czas.

Co daje mi poczucie szczęścia?
Pytanie o poczucie szczęścia też jest ważne, ponieważ podobno osoba, która jest szczęśliwa, łatwiej osiąga to co chce. Co może być szczęściem? Tak naprawdę wszystko. Ja ostatnio cieszyłam się wzmiance w filmiku lubimyczytac.pl i mój cały wieczór był jeszcze lepszy. Problemem, jaki pojawia się często przy podejmowaniu prób zrobienia czegoś, to wysokie wymagania względem siebie. Oczywiście warto od siebie wymagać, ale nie można też przesadzić w drugą stronę, bo wtedy ta góra, na którą chcemy wejść staje się jeszcze większa. Przestanie dążenia do ideału, odpuszczenia sobie i cieszenia się z małych rzeczy, naprawdę może zdziałać cuda.

Minusy zamieniam na plusy
Dążenie do sukcesu jest motywacją do zmian. W szkole kładzie się nacisk na oceny, bo one dają nam przepustkę do wiedzy i późniejszego sukcesu. Wielu z nas uczy się, by rozwijać swoje mocne strony, ale jak każda strona medalu, mamy też i minusy. Zgadzam się, że nie można być mistrzem we wszystkim co istnieje, ale jeśli w naszym życiu zdarzają się jakieś przykre sprawy - porażka, to warto je potraktować jako minus. Dlaczego? To proste. Otóż jeden mały minus (lub kilka), nie może przekreślić moich marzeń. I ten minus po prostu warto zamienić na jedno małe potknięcie, które pokazuje co muszę zmienić, by już nigdy więcej nie spotkać się z tak okropnym uczuciem. W zamienieniu minusów na plusy mogą stać się trzy pytania:

1. Co chce osiągnąć?
2. Czy to, co zakładam robię tylko dla siebie czy dla innych?
3.Jak będę się czuć, gdy już to osiągnę?
 
Wszystko jest możliwe
W życiu każdy z nas ma plany bliższe i dalsze, to jest część naszego funkcjonowania w tak wielkim świecie. Jednak oprócz planu trzeba pamiętać, że zdrowy rozsądek i rozbicie go na mniejsze przystanki, nam nie zaszkodzi. Wiem, że łatwo się pisze, ale wszystkich srok za ogon nie złapiemy, a nasza droga nie musi być kręta, ponieważ te wszystkie rzeczy, o jakich marzymy da się spełnić. Trochę spontaniczności, mniej perfekcjonizmu. Plan jest tylko listą, którą czasem możemy zmienić, wprowadzić w nią więcej koloru i luzu, by umilić sobie rozpoczynający dzień przy kawie.

2 komentarze:

  1. Potwierdzam na własnym przykładzie, przywołując dzień wczorajszy jako dowód^^

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*