2016/11/17

Nadzieja jest zawsze, a przyjaźń to największy skarb - recenzja książki #169 - Sara Pennypacker, Jon Klassen „Pax”

Z pozoru wydaje się książka jest prosta i nie wniesie nic do naszego życia. Skierowana wyłącznie do młodszego czytelnika, ale „Pax” potrafi zaskoczyć. Piękna, urocza i wzruszająca opowieść o nadziei, prawdziwej przyjaźni i oddaniu. Miłości, bólu i stracie. Wcale nie jestem zdziwiona, że jest porównywana do znanego wszystkim „Małego księcia”. Uważam, że obie te książki posiadają pewną magię, którą czasem czyta się między wierszami.

Muszę zacząć tymi słowami. To przepiękna historia o prawdziwej przyjaźni małego chłopca, który uratował życie liskowi, nadając mu imię Pax. Od tamtego czasu obaj bohaterowie są nierozłączni, a gdy życie sprawia, że los postanawia ich rozdzielić to życie już nie jest takie samo, jak wcześniej. Ojciec Petera musi iść do wojska, a tym samym chłopiec zostaje oddany pod opiekę dziadka. Niestety Pax nie może z nimi jechać i ojciec chłopczyka postanawia oddać liska tam gdzie został znaleziony. Do lasu. Zostają rozdzieleni, ale chłopak już pierwszej nocy bez swojego czworonożnego przyjaciela zdaję sobie sprawę, że musi po niego wrócić. Czy wszystko skończyło się dobrze? Co zrobił Peter i jak poradził sobie tytułowy Pax w nowej rzeczywistości?

Autor: Sara Pennypacker, Jon Klassen (ilustracje)
Tytuł: Pax
Cykl: -
Wydawnictwo: IUVI
Strony: 296

Cieszę się, że przeczytałam tę książkę i przyznam się, że nie sądziłam, że wzbudzi we mnie tyle różnych emocji. Myśląc o książce Sary Pennypacker na moje serce wylewa się morze miłości. Rzadko trafia się na takie książki, które potrafią w tak prosty sposób wzbudzić czytelnika. To nie jest książka skomplikowana, to bardzo prosta powieść mówiąca o tym co najważniejsze - o życiu. Jak wspomniałam we wstępie piękna, urocza i wzruszająca opowieść o nadziei, miłości, tracie i przyjaźni. To też historia o walce ze swoimi słabościami. W głównej mierze zależy od nas jak ją odbierzemy. Na powieść Sary Pennypecker można spojrzeć z różnych perspektyw i każda pokaże nam coś innego. Wszystko to ma taką siłę w emocjach, że ciężko jest wrócić i nie myśleć o tej książce po przeczytaniu. Podobne uczucia kiedyś wzbudził we mnie „Mały książę”, choć wiem, że niektórzy mają zupełnie inne zdanie na temat tej książki i całej opowieści.

Ponadto styl jest lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu lektura sama ucieka nam z rąk. Lubię tak napisane książki, bo człowiek nie męczy się, by przebrnąć przez  treść. Opowieść pisana jest z perspektywy dwóch bohaterów, co wydaję mi się świetnym sposobem na przekazanie emocji. Zarówno Pax, jak i Peter przeżywali swoje wewnętrzne rozterki. Należy też wspomnieć o ilustracjach, które dla książki stworzył Jon Klassen. Są one przepiękne i tworzą niesamowite dopełnienie opowieści. Dzięki temu widzimy jacy są bohaterowie, mimo że czujemy to podczas czytania tej powieści. Autorka skupiła się na nich bardzo skrupulatnie i z wyczuciem. Nic więcej nie należy mówić, tylko polecać, by inni po nią sięgnęli.

 „Pax” to książka, która bez zastrzeżeń może uzyskać miano NOWEGO „Małego księcia”. To dobre oderwanie się od tego co nas otacza i zastanowienie się nad wszystkim. To bardzo emocjonalna historia, która potrafi wstrząsnąć. Oczywiście można się przyczepić co do schematu, że autorka mogła się zainspirować, być nawet podobna do klasyku, ale książka warta uwagi. Mnie urzekła, a serce rosło, gdy ją czytałam. Z pozoru najprostsze książki przynoszą nam odpowiedzi, których nikt się nie spodziewa. Serdecznie polecam i sami zobaczcie o czym mówię.

ZA KSIĄŻKĘ BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU IUVI!

6 komentarzy:

  1. Właśnie czekam na tę książkę :) Okładka jest po prostu urzekająca...

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jest urocza <3 Bardzo mi się podoba :) Fajnie, że Ci się spodobała. Może i ja po nią wkrótce sięgnę :)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam ją, jak na razie jest naprawdę urocza. Napisana w prosty sposób, a jednocześnie przekazująca tyle ważnych wartości... Po prostu coś cudownego.

    OdpowiedzUsuń
  4. O tej książce myśle od jakiegoś czasu. Czytam dużo swojej córce i zastanawiam się czy kupić na święta. Tylko nie wiem czy jest odpowiednia dla 4 latki. Chociaż Mały książe już przeczytany :)

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*