2016/03/27

[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #111 - Mia Sheridan „Bez słów”

Nie wiem od czego mam zacząć. Każde słowa, którymi mogłabym zacząć tę recenzję wydają mi się nieodpowiednie. Ta książka, to wulkan emocji, ludzkich pragnień. To szczera historia o tym, że prawdziwa miłość może pojawić się zawsze, w najbardziej zaskakujących i najtrudniejszych zakrętach życiowych. Zarówno Bree jak i Archer wypełnili pustkę, która w nich była. Naprawili skrawki rozdartych wczorajszych dni własnego życia. A pomogło im w tym zrozumienie, troska i miłość. W skrócie brak mi słów, jeśli chodzi o tę powieść. Płakałam, przeklinałam w niektórych momentach. Po prostu tak się nie robi. Już dawno nie czułam tylu emocji. „Bez słów” autorstwa Mii Sheridan to książka warta uwagi pod każdym, dosłownie każdym kątem.

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Bez słów
Seria: -
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 384
Premiera: 30 marca 2016


Zaczytałam się w tej opowieści bez pamięci. Nie wątpię w to, że jeszcze do niej wrócę i jestem pewna, że polecę ją każdej mojej koleżance. Zwłaszcza tym, które uwielbiają takie historie. TOP 5 roku 2016? Możliwe, wszystko przede mną. Głównymi bohaterami powieści są Archer i Bree. Każde z nich przeszło bardzo wiele w swoim życiu i chcą na swój sposób uciec od przeszłości. W przypadku Bree Prescott jest to przyjazd do małego miasteczka, w którym ma nadzieje odnaleźć ciszę i spokój, której bardzo potrzebuje. Z kolei Archer to chłopak, który po wypadku odciął się od świata i ludzi. Żyje w samotności, któremu przyklejono etykietkę pustelnika. Pewnego dnia los krzyżuje ich życia ze sobą i spotykają się. Bree jest wyraźnie zainteresowana mężczyzną, który jak jej się wydaje, nie zwrócił na nią uwagi. Gdy dowiaduje się, że Archer nie mówi, chce za wszelką cenę mu pomóc, co z kolei nie podoba się przystojnemu i zamkniętemu w sobie chłopakowi. Co spotkało Bree, a co Archera? Czy dziewczyna zdoła się przedrzeć przez wszystkie warstwy i nauczy go ponownie cieszyć się życiem? Co z ich uczuciem i czy ma ono jakiekolwiek szanse na to by przetrwać? Niestety to tylko ułamek pytań, na które ja znam odpowiedź, ale nie mogę wam o nich opowiedzieć, bo zepsułabym wszystko.

Bohaterowie. Wykreowanie Bree nie było dla mnie czymś zaskakującym, z kolei Archer, to postać literacka, która nie była mi dotąd znana w ogóle. Jego wszystkie uczucia, które były ukryte jak w skrzyni zamkniętej na kłódkę, a klucz wyrzucono. Nieświadomość, a zarazem jego strach przed światem wydały mi się seksownymi i intrygującymi cechami. Ból, szczerość, ale i lęk skradły moje serce, zdecydowanie mogłabym się znaleźć na miejscu głównej bohaterki. Mężczyzna prawdziwy, choć jego definicja wydaje się być nieidealna. To jednak w tej nie idealności, tkwi całe piękno i prawdziwość świata. Mia Sheridan postarała się by w przypadku tej dwójki jak i reszty bohaterów pokazać wachlarz emocji i charakterów. Faktycznie spotykamy się tutaj z klasycznym schematem – skrzywdzeni, zakochani, bezwzględni. Ale takie właśnie jest ludzkie życie. Składa się właśnie z takich elementów, a życie każdego z nas jest niekiedy niesprawiedliwe i pełne rozczarowań. Zwłaszcza jeśli ludzie czegoś nie rozumieją, a pośród to całe nieporozumienie wkradło się kłamstwo.

„Bez słów” to książka, która opowiada o miłości prawdziwej, która narodziła się z bólu. To miłość spotykana, ale rzadko, ponieważ jest bardzo trudna i naprawdę trzeba chcieć, by budować na gruzach tego co zostało nam zabrane w przeszłości. Archer i Bree to bohaterowie przesiąknięci bólem po stracie. To bohaterowie walczący o lepsze jutro. Wspólne. A książka fenomenalna, trzymająca w napięciu, pełna emocji. Zaopatrzcie się w chusteczki, jeśli jesteście wrażliwi. Z pewnością się przydadzą. I dodatkowo muszę zaznaczyć, że: „jeszcze tylko jeden rozdział”, nie zadziała. „Bez słów”, to narkotyk w czystej postaci. Polecam!

Książkę przeczytałam dzięki akcji tajemnego Book Tour'a oraz bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu za możliwość uczestnictwa w nim!

9 komentarzy:

  1. Ta książka jak wynika z recenzji każdej, jaką czytam, jest niesamowita. Muszę w końcu ją kupić, bo chyba nie doczekam się czasów gdy trafi do biblioteki..

    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać aż przeczytam tę książkę! :)
    Zaczytanych Pięknych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna jest ta recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat mam ochotę na książki wzruszające i wyciskające łzy. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć tę powieść zanim nastrój mi minie! Bardzo zachęcająca recenzja. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja, czytałam z zapartym tchem! ;) Ta książka ujmuje mnie od samego początku nie tylko BOSKĄ okładką ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. To druga zachęcająca do tej książki recenzja, jaką dziś czytam. Z wielką niecierpliwością czekam na możliwość zakupu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za takim gatunkiem, ale jakiś romans od czasu do czasu by nie zaszkodził. Zwłaszcza, że po "Bez słów" podobno właśnie słów brakuje.
    Świetna recenzja!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na najnowszą recenzję.
    Wesołych świąt!
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spodziewałam się aż tak pozytywnych recenzji tej książki. Gdzie tylko nie wejdę, widzę, że książka zawładnęła prawie każdym jej recenzentem, przez co mam na nią coraz większą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skończyłam wczoraj te książkę i naprawdę była niesamowita. Potrzebowałam tego wyciskacza łez. Pozdrawiam :)

    http://domowerecenzjepauli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*