2016/02/20

Recenzja #103 - Ewa Rajter „Przeklęta laleczka”

Polscy autorzy bardzo dobre książki piszą i warto ich czytać! Wiem, że czasem trudno nam jest się przekonać do polskich autorów, uważam jednak, że warto dać im szansę. Ewa Rajter napisała wspaniałą książkę, która wciąga od pierwszej chwili i pozostawia nas w osłupieniu, kiedy kończy się jej powieść. Wszystko co jest dobre nie musi być zagraniczne. Dobre, bo polskie i powinniśmy być dumni, że polska scena wydawnicza w ciągu ostatnich paru lat się poprawiła. Książkę czytałam w czasie, kiedy przebywałam w szpitalu na rehabilitacji. Przeczytałam ją w ciągu dwóch dni, więc krótki czas. Standardowy czas, kiedy czytam cokolwiek.

Autor: Ewa Rajter
Tytuł: Przeklęta laleczka
Cykl: -
Wydawnictwo: Jaguar
Strony: 287

Z czym kojarzy Wam się Meksyk? Mnie kojarzy się z Mariachi, czyli legendarną muzyką meksykańską, ale to nie tylko to. To również tequila i specyficzna wymowa meksykańska. Na język hiszpański, który jest obecny w Meksyku miał wpływ inny język. Zapożyczenia, które pojawiają się z języka Indian używane są tam do dziś. Do tego obrazka Meksyku dodaję książkę „Przeklęta laleczka”. Zdecydowanie!

Akcja książki jest złożona, ponieważ pokazuje ona obrazy bohaterów, którzy pojawiają się w określonych celach w Meksyku. Jedni by odpocząć, inni do pracy, a jeszcze inni mają zupełnie inny cel. Niemniej jednak każdy z bohaterów spotyka się z niebezpieczeństwami. To nie tylko Polacy, którzy znajdują się w pięknym miejscu na ziemi, to też wspomnienie o poważnym problemie, który można zaobserwować w Meksyku. Mowa tutaj o kartelach narkotykowych. Jakiś czas temu udało mi się nawet napisać artykuł o podobnym temacie. Początek tej wciągającej historii rozpoczyna się, kiedy to w jednym z hoteli doszło do zbrodni. Od tego cała akcja rusza i wybaczcie, ale jeśli zdecydowaliście się na tę podróż, to nie ma już możliwości powrotu. Teraz tak jak nasi bohaterowie jesteście turystami Meksyku. I przygotujcie się na dreszcz emocji! Gdzie znikła turystka z Francji? Co ze zbrodnią i kto ją popełnił? Kim tak naprawdę jest Mario Rodrigez ? Lecz pytań jest jeszcze więcej i mogłabym je wymieniać bez końca.

Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej powieści, jednak po kilku rozdziałach chciałam wiedzieć jak najwięcej. I z dłonią na sercu mogę ją polecić każdemu, kto uwielbia tajemnice, kryminały czy romans. W tej książce odnajdziecie te wszystkie rzeczy i z pewnością nie odejdziecie po jej przeczytaniu obojętnie do kolejnej książki. Co to to nie! Ja przez kolejny dzień zbierałam myśli i dokładnie aż do dziś nie wiedziałam co mogę powiedzieć. Gdybym miała wybierać spośród, których bohaterów najbardziej jestem bliska to chyba byłaby to młoda dziennikarka. Tak samo jestem z zawodu dziennikarką i bardzo dobrze rozumiem to przed jakimi rzeczami była stawiana. Jaka była jej szefowa i jak bardzo czasem czuła się niezrozumiała. Byłam ciekawa jak poradzi sobie podczas wywiadu oraz później. Sama wiem jaki to stres i bardzo duża odpowiedzialność. Do tego należy podkreślić, że autorka pisząc „Przeklętą laleczkę” zadbała o najmniejszy szczegół przez co wszystko jest prawdziwe i nie można zarzucić tutaj jakiejś sztuczności w prezentowaniu przedstawionego świata, jak i emocji, które są z nim związane.

Kibicuję autorce i liczę na to, że doczekam się kolejnych książek pani Ewy Rajter. „Przeklęta laleczka” to książka, która jest bardzo dobrze napisana, ciekawa i barwna. Powieść, która zasługuje na uwagę i to dobra pozycja aby pozwolić sobie na chwilę relaksu z kubkiem herbaty w ręku. A jeśli brakuje komuś tajemnic podczas czytania, to gwarantuję, że ta książka ma to wszystko to co szukacie.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!!!
 

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam Meksyk i chętnie dodam tę książkę do rzeczy, które będą kojarzysz mi się z tym krajem. :) Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś ciekawego!
    I to nie pierwsza recenzja tej książki, którą widzę.
    Ps. Nominowałam cię do TMI Book Tag :)
    Ściskam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no - książka intryguje, a okładka jest mega przyciągająca. :D
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy sięgnę po tę książkę. Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca, jednak jakoś ta książka nie interesuje mnie aż tak bardzo... Chociaż muszę przyznać, że okładkę ma nieziemską ♥ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mnie kupiłaś tą recenzją. Aż dziw uwierzyć, że to wszystko o czym piszesz jest na niecałych 300 stronach :) Z wielką chęcią przeczytam i mam nadzieję, że mnie też się spodoba i tak emocjonalnie poruszy :D!

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam już o tej książce. Meksyk brzmi tak zachęcająco... <3
    Nie wiem, czy po nią sięgnę, ale kusisz!

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jest to książka dla mnie, ale czy ja wiem może kiedyś spróbuję :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*