2016/01/22

[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #94 - Rainbow Rowell „Linia serc”

Rainbow Rowell to dobrze nam znana autorka. Jej dwie wcześniejsze powieści stały się bestsellerami. Mowa tutaj o „Eleonorze i Parku” oraz „Fangirl”. Jej kolejna książka „Linia serc” została uznana za najlepszą powieść obyczajową w największym globalnym serwisie czytelniczym Goodreads w 2014 r. Najnowsza książka Rowell stała się pretekstem do dyskusji i książką, która promuje akcję #czytamyrazem. Akcja, która zachęca do czytania córek z matkami. Tak też się stało, razem z moją mamą przeczytałyśmy książkę, która nam się spodobała. Oczywiście chcemy zaznaczyć, że trzeba polubić ten styl pisania autorki i przygotować się na to, że nie wszystko może nam się spodobać. Jednak jak podkreśla moja mama (ona jest tutaj pierwszym głosem w dyskusji) warto poświęcić wieczór i przeczytać tę książkę. Mówi, że odpoczęła przy niej i to była naprawdę fajna i dobra historia.

Ważnym elementem, który podkreśliłyśmy wspólnie to, to że wyraźnie było widać, że książka jest dla dorosłych. Porównując tę książkę z „Fangirl” widać różnice, w których widać, że „Linia...” jest bogata w przemyślenia, wspomnienia czy obawy ze strony głównej bohaterki. Niby nie są one takie widoczne, ale teraz, kiedy obie jesteśmy po przeczytaniu stwierdzamy, że to gdzieś tam te odczucia zawsze nam towarzyszyły.

Autor: Rainbow Rowell
Tytuł: Linia serc
Cykl: -
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 380
Premiera: 03.02.2016

Główną bohaterką powieści jest Georgie, która jest twórcą sitcomów, to dzięki niej poznajemy całą historię. Jest szczęśliwa – ma męża i dwoje dzieci. Jej praca jest dla niej ważna i odnosi w niej sukcesy, jednak jej największym marzeniem jest by mieć swój własny serial. Kiedy w końcu dostaję taką szansę i ktoś w końcu daje zielone światło jej pierwszemu pomysłowi, który stworzyła razem ze Sethem – przyjacielem, którego poznała jeszcze na studiach. Każda praca ma swoje plusy i minusy, tutaj radość z tego, że mogą w końcu zrealizować swój największy plan przysłania fakt, że mają tylko tydzień aby napisać scenariusz kilku odcinków. Problemem jest to, że tydzień, który im pozostał to tylko ten świąteczny, w którym do Georgie miała spędzić je z mężem i dziećmi na wyjeździe w jego rodzinne strony. Jedynym sensownym pomysłem jaki wydaje się być dla bohaterki jest zrezygnowanie ze świąt z rodziną i skupienie się na pracy. Czy decyzja, którą podjęła Georgie była właściwa? I czy przez to jej małżeństwo uległo całkowitemu rozpadowi? I czy prawdziwa miłość mimo różnicy charakterów i spojrzenia na niektóre sprawy ma sens?

Razem doszłyśmy do wniosku czytając „Linię serc”, że jest to książka, która daje czytelnikowi wiele dylematów z jakimi zmaga się wiele kobiet, które są w podobnych sytuacjach. Mamy tutaj na myśli małżeństwo, które przechodzi kryzys. Naszym zdaniem Rowell napisała powieść o miłości, jej sensie, tym czym jest i tym jak każdy z nas ją postrzega. Mąż Georgie mimo że bywał na nią zły zawsze podkreślał jej, że to dzięki niej wszystko się zmieniło. A ona? Nie będąc pewną czegokolwiek w swoim życiu, wiedziała, że Neal jest jej opoką i spokojem. Polecamy książkę osobom, które lubią takie historie i szukają takich powieści. Zgodne jesteśmy i przekonane, że mimo specyficznego stylu w jakim pisze autorka jest opisana determinacja i siła wytrwania w swoich przekonaniach. Świecie, który sama wybrała sobie Georgie. Raziło nas i tu też byłyśmy zgodne, że relacje głównej bohaterki z córkami nie były silne. Rozumiemy, że to kobieta, która chciała osiągnąć sukces, dlatego to mąż przejął stery. Jednak szkoda, że córki bardziej miały ją za koleżankę niż za mamę.

Książkę czytało nam się przyjemnie i mojej mamie jak sama zaznacza bardzo szybko minął czas. Moja mama bardzo polubiła Georgie. Zażartowała, że jest bardzo ambitna i jej poczucie humoru i cięty język bardzo przypadł jej do gustu. Rozumiecie, że mnie nawet do niej porównała. Stwierdziła, że ja też lubię pisać, mam cięty język, a do tego wszystkiego jestem wyrozumiała. Skwitowałam to słowami: „tylko ja nie mam męża i dwójki dzieci, mamo” - odrzekła: „jeszcze”. Jeśli chodzi o mnie to nie wiem czy kogoś polubiłam na tyle, żeby mówić o wielkiej sympatii. Dla mnie każdy z nich miał swoje plusy i minusy, które się zrównoważyły.
Pewnie wszyscy zastanawiają się o co chodzi z telefonem? Jest on ukryty na kartkach tej powieści, to on przenosi nas w ten świat, w którym musimy dowiedzieć się nieco o przeszłości by np. naprawić przyszłość. Okładka polska podoba mi się równie tak jak ta oryginalna.

Książka na jeden wieczór, przy której można odpocząć, z kubkiem kakao w ręce. „Linia serc” przypadnie do gustu osobom, które uwielbiają rozmyślania, nad życiem i miłością. Lubią ukryte emocje, które trzeba wydobyć, by to wszystko zrozumieć. Szczera i prawdziwa książka, po którą warto sięgnąć. I może stwierdzicie, że warto ją przeczytać ze swoją mamą?

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

10 komentarzy:

  1. Mi też mocno spodobała się okładka. :)
    Ma coś w sobie. Dużo lepsza niż poprzednie książki tej autorki. Co do opisywanej historii to również mocno kusi :) Może niedługo się spotkamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć już dawno nie mieszkam z mamą to często gadamy o książkach i oczywiście czytamy te same, od sagi Zmierzch począwszy, a kończąc na krwawych thrillerach:) Linia serc na pewno jest dla nas, a szczególnie dla mnie, bo jestem fanką autorki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lini serc jeszcze nie czytałem. Dzięki twojej recenzji wiem, że może kiedyś się do niej skłonie...


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam również do mnie do nowego konkursu i nowych recenzji:
    http://strefatrelaksu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za Rainbow Rowell po tym jak przeczytałam Eleonorę & Parka. Sama fabuła Linii serc do mnie nie przemawia, więc raczej podaruję sobie tę historię..
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Rainbow Rowell to autorka, której każda książka zawiera niesamowitą historię. Na pewno przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O ile do wcześniejszych powieści tej autorki podchodzę z rezerwą (i nadal nic nie przeczytałam, aczkolwiek Fangirl kusi okładką) to ten tytuł mnie wyjątkowo intryguje :) Przeczytam na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno kiedyś ją przeczytam, ale raczej mi do niej nie śpieszno :)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaję się interesująca, na pewno po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak widzę z premierą wydawnictwo czeka na Walentynki. Dobrze celują. :) Chętnie kupiłabym tę książkę koleżance z pracy, która lubi takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam poprzednie książki autorki i tą też bym chciała przeczytać :) A dzięki Tobie czas do premiery będzie mi się dłużył :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*