2015/11/13

Recenzja #79 - Rainbow Rowell „Fangirl”

Fangirl? 
Fangirl!
Książkę przeczytałam na jednym wydechu. Spodobała mi się jej lekka forma, która pomogła mi się odprężyć po całym ciężkim dniu. Bohaterowie zaskarbili sobie moją sympatię, a z Cath poczułam więź, jak z prawdziwą najlepszą przyjaciółką. Jedynym minusem, w tej całej historii, która rozegrała się na kartkach tej powieści jest zakończenie. Serio? Do kitu z takim zakończeniem! Naprawdę Rainbow, nie miałaś pomysłu na zakończenie? Czegoś lepszego co byłoby bardzo fajnym zakończeniem tej jednotomowej powieści? Zaznaczam nie jest to dla mnie słaba książka, a przeczytałam kilka różnych odmiennych opinii na ten temat. Uważam, że historia jest ciekawa, w niektórych momentach trochę biednie, ale jednak się broni. Czym? Poczuciem humoru, sposobem bycia Wren i Cath. „Fangirl” to książka na jeden wieczór. Taka dobra do herbaty. Jest urocza. Urocza, słodka, jak ciastko z kremem.

Autor: Rainbow Rowell
Tytuł: Fangirl
Cykl: - 
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 457

Fabuła książki jest prosta, ale przyjemna. Historia przedstawia nam opowieść dwóch sióstr - bliźniaczek - Wren i Cath. Całą tą opowieść widzimy jednak oczami jeden z nich Cath. Siostry na pozór wyglądają tak samo. Cóż, to tylko wygląd, ponieważ ich charaktery są jak ogień i woda. Cichy i wybuchowy. Czerń i biel. Gdzie ta wybuchowa jest bardziej nierozsądna i chamska dla swojej cichej mającej swój świat siostry. Muszę przyznać, że bardziej polubiłam Cath. Nie wiem czy chodzi tutaj o jej spokój czy bardziej o jej miłość do pisania. Złapałam z nią nić porozumienia, co tu dużo mówić. Bliźniaczki wychowuje samotnie ojciec, ich matka je zostawiła w wieku ośmiu lat. Żałuję że Rainbow Rowell nie pociągnęła tego wątku i zatrzymała go w takich podstawowych ramach. W sytuacji kiedy mamy konfrontację dziewczyny kontra matka, a raczej jedna z bliźniaczek kontra matka to emocje wcale mi nie towarzyszyły. Widziałam tylko jakieś blade tło i kilka niewygodnych sytuacji, z którymi zmagają się bohaterowie.

Dziewczęta rozpoczynają naukę w college'u i tutaj zmienia się wszystko. Dotychczas bliźniaczki się nie rozstawały. Wren na czas studiów nie chce mieszkać z siostrą, a ta druga średnio to przyjmuje do wiadomości. Mimo tego tak się dzieje i każda zaczyna żyć własnym życiem. Cath jest nieśmiała i to widać przy pierwszych wersach, kiedy ją poznajemy. Z biegiem akcji zaczyna być coraz lepiej i dziewczyna zaczyna pasować do nowego świata. Widać jak uczy się być wśród ludzi. Co do emocji towarzyszących mi przy tej książce to nie było ich jakoś zastraszająco dużo. W sumie to chyba nie było ich wcale. Myślałam, że autorka bardziej się postarała i dopracowała chociaż to do w miarę rozsądnie. Niestety przeliczyłam się. Przeplatanka z opowieścią Simona Snowa? Sama nie wiem czy było to potrzebne. Jakoś nie odczułam, że bardziej wkręciłam się w powieść. Na domiar złego to ZAKOŃCZENIE! Serio? Tak się nie kończy. Nie w taki sposób. Niczego się nie domyślam, a to zakończenie jest jedno z gorszych jakie mogły być. Zwłaszcza ostatnie sceny. Mogę się tylko domyślać, że to było jej tak? Na jakiej podstawie? Sprzeczność! Nie jestem zadowolona z tego zakończenia. To ja wymyśliłabym bardziej barwne i bardziej zaskakujące. Tutaj autorka niestety poległa na całej linii. Teraz to ja się zastanawiam czy warto jest sięgnąć po kolejną książkę tej autorki.

Podsumowując „Fangirl” mnie nie zachwyciła żebym była rozanielona tą książką. Oczywiście jestem Fangirl, ale... no właśnie zabrakło mi tego czegoś. Książka jest urocza i w ramach relaksu można ją przeczytać. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Co do treści i przemyślenia fabuły plus i minus. Gdyby nie to zakończenie nie rozczarowałabym się tą książką tak bardzo.

7 komentarzy:

  1. Ostatnio udało mi się upolować ją na zakupach w Biedronce :) Jestem jej bardzo ciekawa, bo słyszałam już tyle zachwytów nad tą książką. Jednakże nie będę się na nią jakoś wielce nastawiać, aby się nie rozczarować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do zakończenia mam wrażenie, że powinno nastąpić kilkanaście ( lub nawet -dziesiąt) stron wcześniej, bo były pisane jakoś tak bez sensu, bez celu, tylko żeby były. I sporo niedopracowanych elementów (choćby zachowania bohaterów a sprzeczne z nimi opisy Rowell). Książka nie była zła, ale to zdecydowanie nie to, czego się spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze? Nie jestem zainteresowana twórczością Rowell. Wydaje mi się być mocno przereklamowana. I po twojej recenzji widzę że tak jest.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie to moja jedna z ulubionych książek jednotomowych. ^^
    Co do zakończenia to właśnie na tym polega urok pani Rainbow Rowell. Jest takie specjalne. I niespodziewane O.o
    zaczytanabella

    OdpowiedzUsuń
  5. Większość fanów niż przeciwników zobowiązuje, ale na półce stoi jeszcze Eleonor&Park.. co by tu zrobić? :D Muszę brać się za czytanie i szukać Fangirl w dobrej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ciągle w myślach chcę dać szansę tej książce. Z jednej strony mnie intryguje, a z drugiej podświadomie wiem, że znowu się rozczaruję tego typu historiami... A o tym zakończeniu też już słyszałam; podejrzewam, że jest otwarte i takie... nijakie. No cóż, ale pewnie kiedyś się skuszę ;)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  7. Zanim sięgnęłam po książkę "Fangirl" myślałam, że to kolejna książka dla młodzieży, która zupełnie nic nie wniesie do mojego życia. Długo zbierałam się do jej przeczytania, ale gdy wreszcie udało mi się po nią sięgnąć. Zakochałąm się!!! Niwsamowita książka pełna wzruszeń.

    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*