2015/10/14

[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #71 - Sabaa Tahir „Imperium ognia”


Wcale nie jestem zdziwiona że książka „Imperium ognia” została okrzyknięta fenomenem, o którym rozpisywał się m.in. New York Times. Nie jestem również zdziwiona tym, że został on porównany do „Harry'ego Pottera” czy „Gry o tron”. Ja również oceniam tę książkę bardzo wysoko jak Amazon czy Goodreads. Jestem tą książką zachwycona, wstrząśnięta i pokochałam tę serię po samym opisie, który przeczytałam, kiedy tylko dostałam informację o niej. Autorką książki jest Sabaa Tahir, a jej powieść „Imperium ognia” to pierwszy tom serii Ember in the Ashes. Książka od razu wciągnęła mnie w swój jakże inny świat. Czytałam książkę z zapartym tchem i nie mogłam się od niej oderwać. Wiem, że z niecierpliwością będę czekać na jej kontynuację.

Autor: Sabaa Tahir
Tytuł: Imperium ognia
Cykl: Ember in the Ashes
Wydawnictwo: Akurat
Strony: 500
PREMIERA 4 LISTOPADA 2015

W powieści na pierwszy plan wysuwają się dwoje głównych bohaterów. Dzięki temu mamy pełne spojrzenie na sprawę i wydarzenia. Dokładnie wiemy co dzieje się po jednej jak i drugiej stronie. Narracja tych dwojga bohaterów sprawia, że czytelnik naprawdę wsiąka w tamten świat. Chce go poznawać i z niego nie wychodzić. Ale o czym jest powieść? Co w niej się dzieje? Otóż bohaterowie - Laia i Eliasz żyją w świecie zwanym Imperium, w którym to ludzie podzieleni są na kasty. Większość z ludu została zepchnięta na margines życia społecznego. To właśnie z jednej takiej kasty pochodzi główna bohaterka - Scholarzy. Jej życie naznaczone jest tajemnicą i wielkim bólem, bo będąc małą dziewczynką straciła rodziców i siostrę. Mieszka z dziadkami i bratem, ale ich spokój także zostaje zaburzony, ponieważ pewnej nocy, na ich dom ma miejsce nalot Wojan. Na nieszczęście dziewczyny, tylko jej udaje się uciec, a jej brat zostaje wtrącony do więzienia. Jedynym sposobem jaki przychodzi jej do głowy to taki by odnaleźć ruch oporu i zmusić ich aby pomogli jej uwolnić brata. Z wielką łatwością udaje jej się uzyskać zamierzony efekt i staje się niewolnicą Komendantki, która zarządza Akademią na Czarnym Klifie, która specjalizuje się w szkoleniu bezwzględnych żołnierzy, którzy nie wiedzą co to współczucie. To właśnie w tym miejscu poznajemy Eliasza, który nie jest taki jak inni żołnierze. Nie chce tak postępować i pragnie się temu zbuntować. Ale czy to jest takie łatwe? Czy Lai uda się przetrwać w Akademii i służyć żeby się nie zdradzić? Czy jej brat przeżyje? To tylko zaczątek pytań, które miałam czytając książkę na początku. Potem moich pytań było więcej i więcej...

Ta książka bez zwątpienia trzymała mnie w napięciu przez cały czas. Czytając już sama w pewnym momencie nie wiedziałam kto jest dobry, a kto zły, tak naprawdę. Tyle wątpliwości, zwrotów akcji i do tego tajemnice! Sabaa Tahir wykreowała rozbudowany i wiarygodny świat, w którym to rządzi brutalność, śmierć, zwycięstwo, i nienawiść. Nienawiść do samego siebie, ale także osób sobie najbliższych. Oczywiście przeciwnościami tego jakże brutalnego świata są wartości pełnowartościowe, które w tej książce są zapomniane. Mam tutaj na myśli miłość, honor, czy poszanowanie życia drugiego człowieka. Czytając tę powieść musicie przygotować się na to, że na każdym roku czai się śmierć i strach. Zwroty akcji także potrafią przyprawić nas o dreszcze, a to jeszcze bardziej zaskakuje nas jako czytelników. Losy głównych bohaterów były tak ze sobą świetnie połączone, że kończąc jeden rozdział, nie dało się przerwać czytania. To tak jakby zasnąć w połowie seansu w kinie i przegapić to najlepsze!

Kreacje bohaterów... m a j s t e r s z t y k! Trzeba mieć głowę nie od parady, aby stworzyć tak rozbudowane postacie, które potrafią nas zaskoczyć na każdym kroku. Są to postacie bardzo różne od siebie. Są jak dwa bieguny, plus i minus. Jedne dobre, chcące zmian. Drugie, które są w stanie w każdym momencie zabić dla zwycięstwa. Czytając odczuwa się także zmianę bohaterów. Zwłaszcza, kiedy patrzy się na Laię, głównie na nią. Na początku strachliwa, niepewna siebie dziewczynka. Na końcu zdeterminowana, waleczna wiedząca czego chce. Inni bohaterowie też u mnie zaplusowali m.in Elias, Helena, Izzi. Komendantki nie chce komentować, bo to zła kobieta jest. Uważam, ją za chorą psychicznie. Jednak mam wrażenie, że co do niej, jeszcze wiele może się zmienić i wtedy dopiero będę miała zaskoczenie.

Jeśli zastanawiacie się nad tym czy chcecie przeczytać tę książkę, mogę ją polecić każdemu. Uwierzcie mi jest warta uwagi i tego by ją przeczytać. Świat, który jest przedstawiony w „Imperium ognia” przypomina mi antyczny Rzym. W nim też rządziły się prawa sztywne, bezwzględne. Fascynujący jest też fakt, że w „Imperium ognia” pojawia się magia i tajemnice. Przeróżne opowiastki i bajki. Wątek miłosny, też jest ciekawy, bo tu nie ma typowego trójkąta miłosnego w moim odczuciu i do tego, nie jest on główny. Lubię, kiedy jest tłem, a tutaj nim jest. Dzięki temu powieść jeszcze bardziej u mnie plusuje. Książka swoją premierę ma 4 listopada 2015 roku. Jeśli po nią sięgniecie, nie rozczarujecie się! Tylu emocji dawno nie odczuwałam, a ta książka to jak na razie Ulubieniec 2015 roku, który wskoczył na pierwsze miejsce w rankingu.

ZA UDOSTĘPNIENIE KSIĄŻKI DO RECENZJI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU AKURAT



6 komentarzy:

  1. To z pewnością niesamowita książka!!
    Kojarzy mi się trochę z "Czerwoną królową" :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. To najwspanialsza książka, jaką ostatnio czytałam. Pełna zwrotów akcji, mnóstwa emocji, jednocześnie brutalna, jak i pełna poświęcenia i honoru. Cudowna. <3
    Pozdrawiam
    A.


    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się zapowiada
    http://happinessismytarget.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Już po lekturze? Zazdroszczę, niesamowicie ciekawi mnie ta osławiona powieść Tahir.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się bardzo z twoich pozytywnych wrażeń, bo książkę mam i zamierzam przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba najbardziej wyczekiwana przeze mnie premiera listopada. Nie mogę się doczekać aż wpadnie w moje łapki. A propos - nie mogę się przyzwyczaić do tej okładki. Cały czas mam przed oczami tą amerykańską. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*