2014/11/17

Jeszcze nie dostałyście tego, na co zasłużyłyście – recenzja książki #17 – Sara Shepard „Zepsute”

Zebrałam wszystkie książki, które w ostatnim czasie przeczytałam i zaczęłam spisywać w końcu recenzje. Nie mogę pisać o tych, które teraz czytam, skoro mam te dawno temu przeczytane i niezrecenzowane. Dziś zapraszam was na kolejną część z serii Pretty Little Liars - Zepsute.

Piąta część serii wciągnęła mnie bardzo szybko. Zważając na wydarzenia jakie miały miejsce we wcześniejszej części, kończąc ją miałam w rękach Zepsute. Akcja naprawdę ruszyła z kopyta i w końcu coś większego się stało, a bohaterki stały się dla mnie bardziej realne. Każdy rozdział, był ciekawy, zaskakiwał, przyprawiał o dreszcze, intrygował. Na to właśnie czekałam od bardzo dawna w tej serii.
 
A. zostało w końcu złapane, nasze Kłamczuchy mogły odetchnąć i ich życie mogło wrócić do normy. Już nikt się nad nimi nie znęcał, nie wysyłał denerwujących wiadomości. Cała sprawa stała się nieważną. A sekrety pięknych dziewczyn z Rosewood dalej mogły pozostać sekretami bez obawy, że ujrzą światło dzienne. Idealnie, przecież w końcu o to chodziło, prawda? Jedyną rzeczą, która je jakoś zbija dalej z tropu to wspomnienia, które nie dają o sobie zapomnieć. Przecież to co wydarzyło się zaledwie kilka miesięcy temu, dalej jest żywe mimo że główna sprawczyni już dawno nie żyje. Nasza przepiękna idealna i bezwzględna Alison dalej żyje, ale na całe szczęście dziewczyny w końcu zdają sobie sprawę z tego, kim była naprawdę panienka DiLaurentis. Czekałam na to, kiedy dziewczyny przejrzą na oczy, bo bardzo nie lubię postaci Ali, kojarzy mi się z najgorszą zmorą z koszmarów, potworem lub klaunem, których bardzo nienawidzę i przyprawiają mnie o zawrót głowy, dreszcze i niechęć.
 
Oskarżony o morderstwo Ali, nie został skazany, ale okazuje się, że po pewnym czasie znika, tak jakby rozpłynął się we mgle lub przepadł jak kamień w wodę. Jest to kolejna tajemnica, która w moim przypadku spowodowała tym, że po V części zaczęłam czytać VI. 
Wracając jednak do Zepsutych, to bohaterki są dalej takie same. Nie ma tutaj jakiejś większej zmiany. Hanna dalej jest piękna i kopią Alison. Spencer, staje się czarną owcą w rodzinie, pada nawet podejrzenie, że nie jest prawowitą wnuczką. Co to oznacza? Bardzo wiele i ten wątek był dla mnie wielkim zaskoczeniem, który niesamowicie trzymał mnie w niepewności i niedosycie. Emily po raz kolejny zmienia swoje życie. Trochę tak jakby wracała do punktu wyjścia i niepotrzebnie buntowała się wcześniej. Natomiast Arii nadal podobają się starsi mężczyźni, na domiar złego zastanawiam się dlaczego musi być to ktoś, kto jest facetem jej matki Ellie?

Podsumowując Zepsute, to naprawdę dobra pozycja, porównując ją z poprzednimi częściami, dla mnie najlepsza z tych, które do tej pory przeczytałam. 

A wy czytaliście już tę serię? Co o niej sądzicie? Czytacie dalej, czy odpuściliście sobie ją po jakimś tomie? 
Pozdrawiam!

1 komentarz:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*