2016/06/04

Recenzja #124 - Mia Sheridan „Stinger. Żądło namiętności”

Moje kolejne spotkanie z Mią Sheridan uważam za udane. Choć powiem szczerze, że tej książki się trochę obawiałam. Zastanawiałam się jak bardzo będzie wpasowywał się w erotyk, ale na szczęście książka została w taki sposób, że wszystko ładnie się ze sobą łączy. Nic nie jest przesadzone i można naprawdę zatracić się w tej lekturze. Jeśli czytaliście inne powieści tej autorki musicie się przygotować na to, że przygotowała ona zupełnie coś innego, trochę bardziej dorosłego?

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Cykl: Stinger (tom 1)
Wydawnictwo: Septem
Strony: 404

Książka podzielona jest na narrację dwuosobową. Poznajemy zarówno świat Carsona, jak i Grace. To teraz bardzo częsty zabieg wykorzystywany przez wielu autorów. Niekiedy ubogacający całą powieść, a czasem po prostu jest to niepotrzebna zapchaj dziura. Bohaterów poznajemy z dniem kiedy pojawiają się oni w Las Vegas. Grace Hamilton jest studentką prawa i melduje się w jednym z hoteli by uczestniczyć w wykładach z okazji Międzynarodowego Zjazdu Studentów Prawa. Z kolei Clarson Stinger pojawia się w tym samym miejscu, ponieważ ma uczestniczyć w zjeździe fanów porno. Przypadek? Zdecydowanie. To właśnie podczas tych dwóch różnych konferencji bohaterowie wpadają na siebie i tak od tego przypadkowego spotkania rodzi się między nimi GORĄCY romans. Tak, tego nie można zarzucić autorce, że potrafi budować napięcie i te wszystkie emocje, które się w tobie gotują są jak wulkan. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchną. To wielka niewiadoma, ale za to właśnie cenię jej twórczość.

Jeśli jednak myślicie, że to wszystko co opisałam to niestety, ale muszę was rozczarować, ponieważ ta książka to nie tylko namiętne sceny seksu, czułych słówek. To też zbudowanie silnych charakternych bohaterów, którzy doskonale wiedzą czego chcą. Sceny opisane z wyczuciem i delikatnością. Czytasz książkę i w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jesteś już poza połową. Robi ci się przykro, bo niedługo koniec, ale z drugiej strony czujesz taki niedosyt, że zapominasz o tym i czytasz dalej. Na końcu zaś dziwisz się dlaczego już koniec. W niektórych scenach czułam takie rumieńce i zapierałam dech, że czułam się jakbym jechała rollercosterem skrajnych uczuć. Brawo Sheridan!

Uwielbiam męskie postacie stworzone przez autorkę. Widać, że tworząc zarówno silnego zdecydowanego mężczyznę, nie zapomniała o tym by pokazać jego wyobrażenie na temat kobiet. W pewnym seansie jakąś jego wrażliwość, co sprawia, że jest on bardziej tajemniczy i pociągający. Z kolei Grace była też bardzo ciekawa, pokazała jej przemianę i to, że czasem warto coś zmienić. Urocza i kto by powiedział, że potrafi być jak kocica.

Podsumowując  „Stinger. Żądło namiętności” to książka warta uwagi. Z pewnością przyciągnie i nie pozwoli na długo o sobie zapomnieć. Autorka już od pierwszych stron zbudowała takie napięcie akcji, że nie można przejść obok tej książki obojętnie. Nie mogę się doczekać kolejnych książek tej autorki, a gdy tylko pojawi się kontynuacja „Stinger. Żądło namiętności”, to będzie ona pierwszą książką w kolejce do przeczytania.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Septem!

3 komentarze:

  1. No to super :) Będzie u mnie w następnym tygodniu z wymiany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam tej książki w planach, bo obawiałam się, że mocno się na niej zawiodę. Ale powiem ci, że niesamowicie mnie zaciekawiłaś i teraz wiem, że koniecznie muszę po nią sięgnąć! :D Jestem jej strasznie ciekawa.
    Pozdrawiam!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, Mia Sheridan wciąż przede mną, ale tyle pozytywów czytam o jej książkach, że chyba trzeba sięgnąć. ;)
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*