2016/05/27

Recenzja #123 - Gregory David Roberts „Shantaram”

Kiedyś zaczytywałam się bez pamięci w książkach, których zdarzenia zdarzyły się naprawdę. „Shantaram” to książka, która pozwoliła mi znowu cieszyć się z przygody, którą odbyłam. Nie przeszkadzało mi, że jest ona tak obszerna. Rozumiem też, że innych może to odstraszyć, ale zapewniam, że warto jest sięgnąć po tę pozycję. Jeśli, ktoś lubi przenosić się w różne ciekawe miejsca, uważam, że ta książka to idealna propozycja do takiej podróży.

Autor: Gregory David Roberts
Tytuł: Shantaram
Cykl: Shantaram (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
Strony: 669

Książka to opowieść o Australijczyku uzależnionym od heroiny, który został osadzony w więzieniu za wielokrotny napad z bronią w ręku. Gregory David Roberts mimo wyroku ucieka z więzienia do Indii. Cieszę się, że udało mu się opisać swoją historię na kartkach tej książki. Niektórzy mogą uważać, że nie ma nic w tym ciekawego. Jednak dla mnie to historia inna, pełna w zaskakujące informacje i zdarzenia. Mająca dwie strony - dobrą i złą. Pokazująca, że każdy wybór niesie za sobą konsekwencje i coś co może okazać się naszą dobrą monetą. Książa to nie tylko spisana prawdziwa historia, ale także ukazanie tego, że istnieje prawdziwa przyjaźń. Autor szukał tego co zagubił, walczył o siebie i wydaje mi się, że udało mu się chociaż w dużej części odzyskać na to co sam sobie pozwolił, czyli utracenie własnego życia mimo że się żyje. Bałam się, że kiedy zacznę czytać język książki może nie przypaść mi do gustu. Jednak jakie było moje zdziwienie, gdy pożerałam kartkę za kartką i to tomisko nie było dla mnie męczące. Wręcz przeciwnie - bardzo dobrze czułam się czytając tę książkę. Kolejnym atutem tej książki jest świat w niej opisany - Indie. To zupełnie inny świat, zetknięcie się z kulturą i obyczajami - to zrozumienie czym różnimy się od tamtego kraju. Zrozumienie i spojrzenie na to z innej perspektywy.

„Shantaram” to przypadek ciężkiego uzależnienia: jeżeli przeczytasz kilka pierwszych stron, jesteś stracony dla bliskich i pracy na nadchodzący czas. Nigdy w życiu nie kupiłem tak wieli egzemplarzy książki na prezenty dla przyjaciół. Wszyscy są mi wdzięczni. - Marcin Meller

Uważam, że „Shantaram” to świetna książka, która jest bardzo dobrze przemyślana, a to co ma nas szokować bardzo często pojawia się w nieoczekiwanym momencie. Nie narzekałam na nudę i zapragnęłam by przeczytać coś jeszcze w podobnym klimacie. Zachęcam bardzo serdecznie. Jeśli ciekawią was takie historie bądź interesujecie się tamtą kulturą, Indiami to myślę, że będzie to strzał w dziesiątkę. Po przeczytaniu tej książki mój obraz tamtego świata nieco się zmienił. Stałam się bardziej wrażliwa, a ponadto czuję, że teraz lepiej to rozumiem. Propozycja od autora była jak podróż, a nie wydałam masy pieniędzy by to wszystko zobaczyć - wystarczyło tylko jedno - przeczytać. Jeśli znacie jakieś ciekawe powieści w podobnym osadzonym wątku, możecie podać tytuł, a co do „Shantaram”, będę go polecać każdemu. Książka warta uwagi.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl

6 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie ta książka, ale na razie nie mam czasu na czytanie. Pewnie poczekam aż cały ten szum wokół niej ucichnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo, coś dla mnie. Takie... hm, problematyczne książki mnie przyciągają. ;)
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo tak, czytam właśnie Shantaram, jestem dopiero na około 200 stronie i nie mogę wyjść z podziwu. Każdy rozdział ma jakiś fajny motyw np.: targ niewolników, Stojący Baba, slumsy, próba kapelusza z króliczej skóry. Książka jest też skarbnicą złotych myśli. Nie mogę się doczekać, kiedy napiszę recenzję tej pozycji! MAGIA!

    A wiesz Majka jak się dowiedziałem o tej książce? Zauważyłem w sklepie i kupiłem, bo spodobała mi się okładka... ;D

    KULTURA & FETYSZE BLOG (KLIK!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie porywa mnie. Jakoś nie potrafię się przekonać.
    Ale cieszę się, że Ci się podobało!
    Pozdrawiam i przypominam o konkursie,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie
    Ps. Nominowałam Cię do LBA, szczegóły u mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Nie porywa. Scena z 51 minuty słuchania - jak Karla odciąga Lina na chodnik i jego olśnienie jej urodą, grafomański opis jej wyglądu... żenada. Nie czytałem 50 twarzy Grey'a, ale tak właśnie sobie wyobrażam opis emocji bohaterów. Może się rozwinie, 4 godziny sa za darmo - chciałbym kupić, boje sie jednak, czy te 4godziny wystarczą

      Usuń
  5. Brzmi bardzo klimatycznie :). Cieszę się, że skusiłam się na promocji :).

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*