2016/05/20

Recenzja #121 - Kiera Cass „Korona”

Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po V tomie, ale czuję się usatysfakcjonowana tym, że autorka tak pięknie postanowiła zakończyć tę serię. Przyznaję, że pod koniec ryczałam przez kilka rozdziałów. Liczyłam na większą rolę Maxona, brakowało mi go i moje marzenie się spełniło. I muszę przyznać, że w poprzednim tomie nie przepadałam za Eadlyn, tak ten tom sprawił, że spojrzałam na nią z innej strony. Pokochałam ją i chłopaka, którego ona sobie umiłowała.

Już od pierwszych stron przyszła królowa musi zmagać się ze strasznymi rzeczami. Otóż jej brat bliźniak ucieka z kraju do Francji by poślubić swoją wielką miłość, Eadlyn wie, że opinia publiczna jej nie toleruje, a jej matka przeszła zawał i nie wiadomo czy przeżyje. Do tego wszystkiego trzeba dorzucić Eliminacje i wybór tego jedynego. Z kolei król Maxon postanawia na czas choroby swojej żony oddać władanie krajem córce. Staje się ona regentką do tronu Illei. By pomóc ocieplić jej wizerunek opinii publicznej z pomocą przychodzi jej Marid Illea. Uroczy i pomocny chłopak, który jakby się wydawało całym sercem wspiera księżniczkę. Czy Eadlyn znajdzie swoją miłość? Czy pokochają ją poddani? Jakie tajemnice skrywa jej rodzina? I czy wszyscy zasłużyli na happy end?

Autorka: Kiera Cass
Tytuł: Korona
Seria: Rywalki (V)
Wydawnictwo: Jaguar
Strony: 304

Całą serię odbieram bardzo ciepło. Tak jak kiedyś kibicowałam Ami, tak w ostatnim tomie kibicowałam Eadlyn. Liczyłam na takie piękne zakończenie, ale nie spodziewałam się tego co zadecyduje nowa królowa o państwie i że zasady, których kiedyś nauczył się sam Maxon tak jakby nakaże je złamać. Widać też jak bardzo główna bohaterka przeszła wewnętrzną przemianę. Jak otworzyła się na uczucie i na to by znaleźć więcej zrozumienia dla innych. Miło było czytać więcej scen z udziałem Ami i Maxona. Ba nawet pojawiła się babcia Singer. Och jak mnie te sceny rozbawiły. Nawet niepozorni dwuplanowi bohaterowie potrafili zaskoczyć. To właśnie z ich powodu trochę sobie popłakałam, bo serce mi się łamało, że życie może być tak okrutne. Jedynie czego nie mogę przeboleć to Epilog. Uważam, że autorka mogła bardziej się postarać i napisać coś więcej. Jednak chciałabym się dowiedzieć nie tyle o myślach zakańczających całą serię. Gdzie zgadzam się z każdym słowem i bardzo ładnie to podsumowały. Ale na litość boską, przez takie zakończenie naprawdę dotarłam do końca tej pięknej baśniowej historii. 

Będę tęsknić za tymi pięknymi sukniami i etykietą królewską. Na zawsze moją ulubioną parą z całej serii pozostanie Ami z Maxonem. Tak długo czekałam na finałowy piąty tom, a teraz gdy już wiem, że to koniec, chciałabym aby ta historia nigdy nie miała końca. Podsumowując, bestsellerowa seria Rywalek to przepiękna historia i cieszę się, że kiedyś pod wpływem zauroczenia okładkami skusiłam się by ją przeczytać. Będę tęsknić. Gorąco polecam!

12 komentarzy:

  1. Już się nie mogę doczekać jak przeczytam :) leży na półce i czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuje niesmak widząc tę książkę. Rok temu - kiedy poznałam tę serię - twierdziłam, że ta seria powinna zakończyć się na trzecim tomie i teraz nadal podtrzymuje te zdanie. Główna bohaterka w ogólnie mnie nie przekonuje swoim stylem bycia. Prawda jest taka, że ,,Następczyni'' przeczytałam z trudem. Nie chcę się znów męczyć z tym niewypałem.
    http://wielopasja.blogspot.com/2016/05/co-denerwuje-mnie-w-powiesciach.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, mnie do tych książek nie ciągnie, może i coś tam podczytałam, ale to zupełnie nie moje czytenicze klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że naprawdę jesteś wielką fanką "Rywalek" ^^
    Ja czytałam pierwsze trzy części i mimo że obiecałam sobie, iż nie przeczytam następnych, mam coraz większą ochotę zapoznać się z nimi ^^

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Koronę mam już u siebie na półce i czeka na lekturę.
    Jasne, miła to lektura, ciepła i taka baśniowa... aczkolwiek ja dokończę swoją przygodę i już do niej nie powrócę.
    Ulżyło mi, że to jednak już naprawdę ostatni tom (oby!). Lepiej żeby autorka zaczęła kolejną serię niż tę przedłużała w nieskończoność :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie ten tom był i jest nie potrzebny. Dlaczego? Nie wiem czy ktoś ze mną zgodzi lub i nie, ale akcja w Następczyni została urwana i dostaliśmy ją w Koronie. A autorka spokojnie mogła dać ją całą w Następczyni, a piąty tom napisać to co działo się w dodatkowym epilogu 6 lat później. :P Akcja dzieje się za szybko, raptownie znajduje ona swoją miłość. Według mnie to najgorszy tom z całej serii, ogólnie 4 i 5 tom pisany jest dla kasy. Można to zobaczyć w ostatnim tomie. Spodziewałam się czegoś większego, a dostaliśmy okropną okładkę i rozczarowującą treść książki. Ale to moje zdanie o tym. Selekcje lubię, ale tylko 3 pierwsze tomy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogólnie jestem fanką tej serii, chociaż nie przekazuje za bardzo żadnych wartości, ani nawet nie określiłabym jej mianem dobrej. Ot, relaksujące czytadło. Jestem bardzo ciekawa piątego tomu, szczególnie, że wolę Eadlyn od Americi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam pytanie... bo mam tą książkę w wersji ebookowej i ma ona 150 stron. To normalne czy jakiś błąd. Ale książka wydaje się kompketna... czy ktoś też na takue coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam i nic nie brakowało 😁 chyba zmniejszyli czcionkę 😉

      Usuń
  9. Serie skończyłam na drugim tomie, było to chyba już dwa lata temu i nie zamierzam jej dokończyć. Jakoś tak ja i Kiera Cass nie przepadamy za sobą. :/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie również ta seria strasznie sie podobała. Przeczytałam całą w chyba 2 tygodnie i byłam rozczarowana epilogiem. Mimo że nie bardzo interesują mnie sprawy polityczne, ustrój itd. to w tej książce ciekawiło mnie co zrobi Eadlyn i czy w końcu uda jej się przekonać do siebie opinię publiczną. Ogólnie gdybym nie musiała, nie odkładałabym książki chcąc dotrzeć do końca i jednocześnie pragnąc by ta wspaniała historia się nie kończyła. Większości wydarzeń w ogóle się nie spodziewałam, bo np na to że to Erik, a nie Kile zostanie wybrany w ogóle się nie zanosiło. Dlatego też miło wspominam książkę (jak i całą serię) i myślę że jeszcze kiedyś do niej wrócę. Polecam i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie również książka bardzo się podobała, choć byłam rozczarowana długością i formą epilogu. Czytałam powieść 3 dni i gdybym nie musiała, nie odkładałabym książki. Szkoda, że skończyła się ta wspaniała seria, a wracając do książki na niektóre zdarzenia wcale sie nie zanosiło, więc byłam mile zaskoczona niektórymi rozwiązaniami i tym, jak wszystko się skończyło (wygrywa Erik, okazuje się że lady Brice to przyrodnia siostra Maxona i Illea zmienia się w monarchię konstytucyjną)... równiez polecam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*