2016/05/15

Recenzja #119 - Jennifer Donnelly „Saga ognia i wody. Wielki błękit”

Jeśli szukacie książki, która będzie inna a jej fabuła zaskakująca i różniąca się od tego co zazwyczaj jest opisywane to zdecydowanie polecam tę powieść. Książka wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie, zwłaszcza że szukałam czegoś co ciężko sobie wyobrazić, ale jeśli już się to zrobi to obraz zapiera dech w piersiach. Motyw morski i magia - cudo. A czy wspominałam, że bohaterką powieści jest Syrena Serafina? Tak, jest nią syrena, a akcja dzieje się pod wodą. Autorka zadbała o każdy szczegół, a Saga Ognia i Wody stała się moją ulubioną książką na miesiąc maj.

Główną bohaterką powieści jest Serafina - syrena.  Jest ona pierworodną córką Isabelli. Wychowana i przyuczana do tego, by w przyszłości zasiąść na tronie i zastąpić swoją matkę. Jednak zanim do tego dojdzie musi przejść starożytną ceremonię Dokimi by udowodnić, że jest księżniczką i w przyszłości będzie godnie sprawować swój urząd i tak jak jej matka da królestwu Miromary kolejną księżniczkę. Serafina jest syreną, która ma bardzo silną osobowość. Jednak te wszystkie wydarzenia w jej życiu i zaplanowana przyszłość zasiewa w niej trochę niepewności. Do tego kłopoty z sojuszem i wisząca nad królestwem wojna nie dodaje nikomu otuchy.

Autor: Jennifer Donnelly
Tytuł: Wielki błękit
Cykl: Saga Ognia i Wody
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Strony: 388

Mimo nerwów i niepewności Serafina cieszy się na ceremonię jak i z tego, że może spędzić trochę czasu ze swoją przyjaciółką. Szczerze przyznaję, że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw podczas ceremonii Dokimi. Wszystko zmieniło się w ułamku sekundy, a główna bohaterka wraz ze swoją przyjaciółką Neelą muszą uciekać przed wrogiem, który zaatakował królestwo. Niestety aby dać Wam możliwość zaciekawienia to nie powiem co się takiego wydarzyło. Zaznaczę, że jest to istotna część fabuły. Od tego wszystko ruszyło z kopyta, a ja nie mogłam oderwać się od lektury. Jestem pod wielkim wrażeniem wyobraźni autorki. Stworzyła wspaniały świat, który nie jest nam dane żeby realnie się z nim zerknąć. Wszystko zostało doskonale przemyślane i z rozdziału na rozdział powieść tylko zyskuje a nie traci. W tej powieści szczegóły mają ogromną rolę i widać, że Jennifer Donnelly czuła się jak ryba w wodzie pisząc taką historię. Powiem szczerze, że bardzo chętnie odwiedziłabym podwodny świat Miromary. I tak jak wspomniałam powyżej, ciężko jest nam sobie wyobrazić taki świat, ale kiedy już się to zrobi, to ma się tylko jedno życzenie. Po prostu zabierzcie mnie tam na wycieczkę.

Cieszę się, że skusiłam się na zakup tej powieści. To wszystko nie dość, że jest pięknie opisane, to na dodatek trzyma w napięciu. Oczywiście jestem niezmiernie ciekawa co w kolejnych tomach przygotowała dla swoich czytelników autorka. Opisując tę powieść trzema słowami: tajemnicza, zachwycająca i trzymająca w napięciu. Zakończenie wprowadziło we mnie taki zamęt, że muszę zacząć rozglądać się za kolejnym tomem. Przecież nie mogę sobie pozwolić by urwać taką historię już na starcie.

„Saga ognia i wody. Wielki błękit” to pierwszy tom, ale zachwycający. Prorokujący, że kolejne tomy są napisane w podobnej aranżacji choć liczę na jeszcze lepsze efekty. Jeśli kochacie fantasty i szukacie czegoś nowego to uważam, że ta saga może wam przypaść do gustu. Gorąco polecam!

6 komentarzy:

  1. Gdybym tylko miała inny gust... bo historia wydaje się świetna. Ale cieszę się, że Tobie się podobała <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zaciekawiłaś.Może wkrótce przeczytam! :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce różne opinie i nie jestem jakoś do niej przekonana. Nie moje klimaty.
    dwiestronyksiążek

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tą książkę i bardzo mi się podobała, okładka jest przepiękna i w środku jest śliczna grafika. W sumie to pozytywnie mnie zaskoczyła ta pozycja, bo liczyłam na coś gorszego, a dostałam ciekawą historię i z chęcią przeczytam 3 tom.
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie ten opis brzmi nieco infantylnie i nie sądzę, by ta książka była w stanie przebić moją ulubioną historię o syrenach, a mianowicie "Syrenę" Tricii Rayburn, która stworzyła bardzo mroczną powieść. Więc raczej nie sięgnę.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako dziecko uwielbiałam syreny i przyznam, że jeszcze nie miałam okazji przeczytać opowiadających o nich książki. Fakt, słyszałam różne opinie na temat tej konkretnej, ale zamierzam sama się przekonać. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*