2016/05/23

[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #122 - Mia Sheridan „Calder. Narodziny odwagi”

Autor: Mia Sheridan
Tytuł: Calder. Narodziny odwagi
Cykl: A Sign of Love (tom 1)
Wydawnictwo: Septem
Strony: 382
Data premiery: 15 czerwca 2016

Głównymi bohaterami powieści jest Calder - chłopak, który mieszka w kręgu ludzi, którzy żyją w sekcie i wierzą w Rajskie Elizjum. Mimo tego chłopak pragnie czegoś więcej od życia i chce dowiedzieć się jak to wszystko odbywa się poza ich małym zamkniętym światem. Już na pierwszy rzut oka czytając o Calderze widzimy, że chłopak wyróżnia się na tle innych postaci. Utalentowany, waleczny, bardzo uczuciowy. Jednak jego życie jest skomplikowane, bo w jego świecie nie ma miejsca na to by mógł związać się z dziewczyną, w której zakochał się jeszcze kiedy był małym chłopcem. Mowa tutaj o Eden, która stała się wybrankom Hectora, który jest przywódcą całego zgromadzenia. Według Hectora, Eden jest wybranką, tą która pomoże im dostać się do tego o czym tak bardzo pragną. Czy Calder powstrzyma swoje uczucia do Eden? A może to o czym mówił Hector to tylko kłamstwa i nie istnieje żadne Elizjum - wybawienie. Kim jest dziewczyna i jaką odegrała w tym wszystkim rolę?

Muszę przyznać, że jestem z jednej strony zaskoczona a z drugiej zaś niepocieszona tym co przygotowała dla swoich czytelników Mia Sheridan. Środowisko jakie zostało zaprezentowane w tej książce dla mnie osobiście jest trochę wyjęte z rzeczywistości. Może nawet trochę za bardzo szczegółowe. Ta cała sekta, na dłuższą metę mnie męczyła. W sensie chodzi mi o to, że mnie ten wątek momentami drażnił. Chyba wolałabym trochę luźniejszą formę przedstawienia takiej społeczności. Niekiedy przechodził mnie dreszcz po plecach w scenach, które były bardzo, ale to bardzo możliwe. Codzienność przedstawiona w tej książce to tylko nakazy i zakazy. Jednak nie mogę umniejszać autorce, bo odwaliła naprawdę solidny kawał roboty. To tak jakby uczestniczyła w jakimś zgromadzeniu i dokładnie opisywała wszystkie zachowania ludzi, którzy żyją w takich środowiskach na co dzień.

„Calder. Narodziny odwagi” tak jak i inne powieści tej autorki są pisane w narracji pierwszoosobowej, w której raz czytamy opowieść od strony Eden lub Caldera. Każdy z tych bohaterów wnosi coś innego do powieści, ale dzięki temu zabiegowi dopełniają luki w fabule i wszystko jest tak jakby trochę jaśniejsze i łatwiej nam jest zrozumieć pewne sytuacje. To co jeszcze cechuje to wszystko to nierozerwalna więź między tą dwójką. I jedyne co boli nas najbardziej to to, że nie mogą być razem. Co jak co, ale pani Sheridan potrafi wykreować silnych, charakternych, ale bardzo czułych i uwrażliwionych bohaterów.

Tak jak wspominałam powyżej z jednej strony odwalony kawał dobrej roboty ale z drugiej dla mnie... trochę wątpliwości po stronie przedstawionego świata Akadii. Nie poczułam, że chce tam należeć. Jednak moje wątpliwości dla was mogą okazać się bezpodstawne, bo powieść może was tak zauroczyć, że będziecie chcieli więcej i więcej. Ta powieść jest to inna. Różni się ona bardzo od np. „Bez słów”. Jeśli szukacie książki z ciekawym motywem to myślę, że „Calder. Narodziny odwagi” jest taką powieścią. Zaskoczy i niekiedy zrani. Wszystko owiane tajemnicą, ale i kłamstwem. Czy miłość zawsze zwycięża? Jak myślicie czy warto postawić wszystko na jedną kartę i zawalczyć o swoje? Tego dowiecie się, kiedy sięgniecie po powieść już w czerwcu!

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Septem:

4 komentarze:

  1. Okładka - jak dla mnie - jest bardzo kiczowata przez co mimowolnie spodziewałam się jakieś młodzieżówki z powtarzającą się fabułą. Po przeczytaniu recenzji mogę stwierdzić, iż książka wydaje się całkiem ciekawa, ze względu na całkiem inną rzeczywistość. Nie wiem tylko czy ciągły wątek miłosny między Eden, a Calderem nie stanie się po czasie zbyt uciążliwy... Będę musiała rozważyć przeczytanie tej książki, aby się przekonać na własnej skórze.

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna nowa książka Mii Sheridan, a ja nie znam nawet jeszcze Bez słów... Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła to nadrobić! Chociaż nie jestem pewna czy Calder. Narodziny odwagi znajdzie się na liście...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. W pierwszej kolejności sięgnę po "Bez słów", a później zastanowię się nad innymi książkami autorki. Chociaż muszę przyznać, że mam wątpliwości do fabuły tej powieści - nie jestem przekonana czy przypadnie mi do gustu.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. No i co, znowu mam coś dodać do mojej listy zakupów? Nie rób mi tego :D

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*