2015/12/29

Recenzja #90 - K. A. Tucker „Jedno małe kłamstwo”


K. A. Tucker napisała książkę, która rozbawiła mnie do łez, ale i wzruszyła. Nie pozostawiła moich uczuć by były obojętne na to, co zostało w niej ukryte. Intensywna, seksowna i zabawna. Taka właśnie jest ta książka. Czytając „Jedno małe kłamstwo” nie da się przejść obok niej ot tak. Ma „to coś”, co powinna mieć każda dobra powieść. Prawdziwą historię. Nie zawiodłam się, chociaż z początku bałam się, że kontynuacja serii może być kiepska w porównaniu do pierwszego tomu, ale jednak nie w tym przypadku. Nie umiem stwierdzić czy ten tom jest lepszy od „Dziesięciu płytkich oddechów”, ponieważ obie te książki są moimi ulubionymi powieściami. I z pewnością będę do nich wracać i polecać je innym osobom.

Drugi tom z serii Ten Tiny Breaths opowiada historię Livie - siostry Kacey. Wydawać by się mogło, że młodsza siostra Cleary nie będzie mieć większych problemów jak jej siostra. Jednak tak nie jest, ponieważ wypadek i śmierć rodziców wpłynął także i na nią. Tylko ujmowane jest to pod innym kątem. Liv to spokojna dziewczyna, która ma swój ułożony plan na życie. Plan, który spodobałby się jej rodzicom, który jak jej się samej wydaje jest idealny. Co za tym idzie sama bohaterka dąży do perfekcji i nie przewiduje, że coś może zaburzyć jej myśli, a co najważniejsze przyszłe życie. W tym celu Livie wyjeżdża z Miami i idzie na studia. Jej plan jest prosty i wie czego chce. Chcę zdać na medycynę i zostać w przyszłości lekarzem. Marzy o dobrym chłopaku, za którego kiedyś wyjdzie za mąż. Jednak wszystko się komplikuje, kiedy poznaje Ashtona, który jest przeciwieństwem wszystkiego do czego ona dąży, a co najważniejsze nie wydaje jej się być dobrym partnerem, z którym chciałaby się związać na stałe. Siostra Kacey staje przed niełatwym wyborem i walką o samą siebie, ale czy udało jej się podjąć właściwe decyzje?

Autor: K. A. Tucker
Tytuł: Jedno małe kłamstwo
Cykl: Ten Tiny Breaths
Wydawnictwo Filia
Strony: 430

Nie mogłam oderwać się od czytania. Livie to bohaterka, która mnie zaskoczyła swoją przemianą. Jak z cichej i spokojnej dziewczyny, która miała problemy w kontaktach z ludźmi. Miała swój własny świat i nie chciała w nim nikogo, zmieniła wszystko pod wpływem swoich wyborów jak i innych osób, które starały się ukazać różnice. I tutaj nasuwa się stwierdzenie, że czasem zmiana otoczenia pomaga nam dostrzec inność i zmienia postrzeganie świata. Otóż Liv będąc w innym miejscu, mierząc się z własnymi lękami bardziej otworzyła się na innych, co spowodowało, że z cichej dziewczynki zmieniła się w silną, niezależną kobietę. Ale nie tylko przemiana głównej bohaterki jest godna pochwały, ponieważ inni bohaterowie też są świetnie wykreowani. Nic nie umknęło uwadze autorki i dzięki temu są bardzo realni. To tak jakby Tucker wyrwała ich z normalnego świata, dzięki czemu czytając książkę mamy wrażenie, że uczestniczymy w ich życiu - jesteśmy jakąś ich częścią. Płynność w prezentowaniu wątków również jest wielkim atutem tej książki i to cudowne uczucie, kiedy czytając to wszystko można poczuć te wszystkie uczucia i emocje, które drzemią w bohaterach. Mimo że w książce występuje miłosny trójkąt nie mogę powiedzieć, że jest on prosty jak konstrukcja cepa. Pisarka postarała się aby jej powieść była nietuzinkową opowieścią.

„Jedno małe kłamstwo” to powieść, która pokazuje współczesne problemy z jakimi borykają się ludzie. To książka o tym, że warto pozwolić sobie na trochę szaleństwa. O tym, że warto pozwolić sobie na prawdzie odkrycie tego kim naprawdę jesteśmy. Niesamowita potęga oddania i miłości, która powoduje czasem, że musimy z czegoś zrezygnować by zyskać coś innego. Mimo poważnych tematów, książka, która potrafi rozwalić nas do łez i jestem przekonana, że nie tylko mnie ona oczaruje. Jeśli ktoś uwielbia takie historie choć często są one przewidywalne to polecam tę książkę z całego serca. Myślę, że się nie zawiedziecie.

6 komentarzy:

  1. swietna recenzja mam ochote siegnac po te ksiazke choc pierwszy raz o niej slysze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Seria jest świetna! Bardzo polecam :)

      Usuń
  3. Nie czytałam "Dziesięciu płytkich oddechów", ale z tego co piszesz, książka wydaje się być bardzo ciekawa i porusza ważne tematy. Na pewno po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam nawet pierwszej części z tej serii, ale po Twojej recenzji czuję się bardzo zachęcona! :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię całą serię od tej autorki, a ta część jest chyba moją ulubiona :D

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*