2015/07/22

Recenzja #54 - Rebecca Donovan „Powód by oddychać”

Autor: Rebecca Donovan
Tytuł: Powód by oddychać
Cykl: Oddechy - Tom I
Strony: 494
Wydawnictwo: Feeria

Sama nie wiem jak ustosunkować się do tej książki. Miotają mną różne uczucia. Czuję się skołowana zaistniałą sytuacją na kartkach tej powieści. Jednak nie przeżyłam jej tak bardzo tak jak tego co działo się w „Hopeless”. Oczywiście brakowało mi w niektórych momentach tytułowego oddechu, ale sama nie wiem. Czegoś tutaj brakuje. Jakiejś takiej emocji, która skumulowałaby to w jakiś głębszy wyraz. Na półce stoi II tom, jednak średnio moje serce do mnie woła: „czytaj dalej, na pewno będzie lepiej!”. Chyba muszę wziąć oddech i odpocząć. Naprawdę jestem rozdarta.

Główną bohaterką powieści jest Emma. Cicha i niewidzialna dziewczyna, która mieszka w domu swojego wujostwa. Niczego tak bardzo nie pragnie jak to by ukończyć szkołę i wyprowadzić się z domu do którego trafiła z przymusu. Żeby osiągnąć swój cel, do którego odlicza dni skupia się na nauce, nie uczestnicząc w imprezach i spotkaniach z innymi kolegami ze szkoły. Wszystkim mogłoby się wydawać, że jest bardzo ambitna, można byłoby powiedzieć, że aż nadto ambitna dziewczyna. Jednak jej powód dlaczego w taki sposób się zachowuje jest głęboko skrywany przez naszą bohaterkę. Dom, w którym powinna zostać otoczona bezpieczeństwem, funduje jej same przykrości, ból i upokorzenia ze strony ciotki. Kobietę, której serce jest skamieniałe i nic nie będzie w stanie tego serca rozkruszyć. Kobietę, która nie mając w sobie żadnych ludzkich uczuć, bije nastolatkę, wykorzystuje do wszystkich możliwych prac, a żeby jej własne zachowanie nie wyszło na jaw zwala całą winę na dziewczynę. Okropne traktowanie powoduje, że zamiast zajmowaniem się swoim życiem i tym by Emma była szczęśliwą nastolatką. Dziewczyna musi zmagać się z ukrywaniem fizycznych okaleczeń, by nikt nie dowiedział się, że jest ofiarą przemocy domowej. Jedyną osobą, która zna wszystkie sekrety Emmy, jest Sara. Jej przyjaciółka i jedyna osoba, z którą utrzymuje kontakt. Wszystko jednak się zmienia, kiedy w szkole pojawia się nowy chłopak Evan i to on wzbudza w nastolatce z jednej strony lęk i obawy, a z drugiej jakąś siłę, która przyciąga ją do niego i mimo swojej niechęci mimowolnie dalej go poznaje.

„Wolę zachowywać niesamowite wspomnienia z tych kilku dni spędzonych razem, niż nie mieć ich w ogóle. Mimo świadomości, że ten czas się już nie powtórzy”.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przeżywała Emma, każdego dnia w domu, kiedy spotykały ją te wszystkie przykrości ze strony ciotki. Rozumiem, że chce pozostać cichą i wycofaną z jakiegokolwiek życia szkolnego nastolatką. Kiedy na jej drodze pojawia się Evan początkowo dziewczyna nie przyjmuje tego co zaczyna się zmieniać w jej życia. Jest zagubiona i nie wie już czego sama by chciała. Jakie życie byłoby lepsze. To, w którym ciotka traktuje ją jak śmiecia czy to, w którym jest szczęśliwie zakochana i ucieka od wszystkich swoich problemów. Evan dzięki swojemu zachowaniu zbliża się do Emmy, która po pewnym czasie sama zauważa, że codzienność może być inna. Jednak ten obraz bardzo często przeplata się z tragedią w jej domu. Książka bez zwątpienia oparta jest na ciekawym, ale zarazem trudnym zjawisku. Jestem pod wielkim wrażeniem pomysłu ze strony autorki. To co przeżywa bohaterka wywoływało we mnie w niektórych momentach smutek, złość i podziw dla bohaterki, że daje sobie z tym radę. Jednak muszę podkreślić, że czegoś brakuje mi w tej powieści. Jakiegoś większego impulsu, który by mnie poruszył w jakąś stronę. Lubię, kiedy treść książki uderza w moją osobę. Zmusza mnie wtedy do jakiejś głębszej refleksji. Cieszę się, że mimo wszystkich przykrości Emma ma przy sobie Sarę, która ją wspiera. Evan także jest tutaj dla mnie lekiem na całe zło, mimo tego zawiłego początku ich znajomości.

Książka jest różnorodna. Uczucia w niej się zmieniają i to zależy od tego, którzy bohaterowie aktualnie występują. Powieść autorki Donovan, nie jest typową książką z gatunku New Adult. Naprawdę czytając książkę można zaskoczyć się wątkiem, który się rozwija. Mnie wbił w osłupienie Epilog. Jednak muszę odpocząć od tej historii, dlatego też na drugi tom dam sobie czas. Jak na razie targają mną wątpliwości i nie wiem czy jestem gotowa na pociągnięcie dalszej części tej książki. „Powód by oddychać” to dobra historia, której brakuje w pewnych momentach dynamiki. Może to wina pierwszego tomu, a może stylu pisania bądź tego, że niektóre wydarzenia ciągną się w nieskończoność. Nie żałuję przeczytania tej książki. Myślę, że to książka warta uwagi. Mi czegoś brakowało. Kiedyś, jeśli będę gotowa na kolejną część, mam nadzieję odnaleźć to brakujące coś.

8 komentarzy:

  1. Widzę, że podobnie jak ja, masz mieszane uczucia. Niby ta książka coś w sobie ma, a jednak... Czegoś jej brakuje. Mnie osobiście irytowała ciągła postawa męczennicy głównej bohaterki, gdyby chciała dawno coś by z tym wszystkim zrobiła. Jednak czytałam drugą część i było w niej nieco lepiej jeśli o emocjonalność chodzi. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio czytałam inną książkę autorki i muszę przyznać, że bardziej spodobała mi się niż ta. Tutaj nie odczuwałam tych wszystkich emocji, na które liczyłam... Trochę szkoda, ale gdy zdobędę drugi tom to przekonam się, czy coś się poprawiło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę doczytałam do połowy i mi wstyd :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie kusi mnie mocno, ale jeśli zacznie to mam e-booka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie mogę się przekonać by po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś muszę się wziąć za oddechy :)
    http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czaję się na tę serię i na pewno znajdzie sie ona w mojej biblioteczce - dużo dobrego o niej czytałam :)
    pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Według mnie książka jest genialna :) Już od pierwszych stron pochłonęła mnie całkowicie. Naprawdę polecam ją każdemu! Pozdrawiam i zapraszam do mnie :) http://sinkingindreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*