2015/03/05

Recenzja #43 - Victoria Aveyard „Czerwona królowa”

Czytając opis książki nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Miałam pustkę w głowie. Tytułowa bohaterka z samego opisu przypadła mi do gustu - typ wojownika. Z tym przekonaniem sięgnęłam po tę pozycję i teraz wiem, że było warto. Perełka. Dla mnie zupełne objawienie. Jestem zaskoczona zakończeniem i mówię, a raczej krzyczę: chcę dalszą część! Brawa dla autorki. Moim zdaniem wykonała kawał świetnej roboty. 

Wizja takiego świata zawsze mnie intryguje. Sięgniecie do czegoś co może się wydarzyć. Coś co nie jest dobrem. Okazuje się ciężką, bezlitosną walką. Taka właśnie jest Czerwona królowa autorstwa Victorii Aveyard. Główną bohaterką powieści jest Mare Barrow, której życie podyktowane jest barwą krwi. Czerwona tzn. niższa, gorsza, skazana na niepowodzenie, siła robocza. Barwa, która sprawia, że ludzie w tej klasie społecznej mają ograniczony wybór jeśli chodzi o swoje życie. Mare czeka pobór do wojska, ponieważ nie ukończyła terminu, który obowiązuje Czerwonych. Nie miała mistrza, nie ma zawodu, a co za tym idzie pracy. Jednak mimo to nie uważa tego za jakiś życiowy błąd. Pogodzona ze swoim losem czeka na swoje urodziny, w rodzinnej wiosce, gdzie kradnie i przemyca towary. Jednak każdy złodziej kiedyś zostaje przyłapany. I tak stało się i tym razem. To wykroczenie zmieniło całkowicie życie Mare. Zamiast do wojska, trafia na królewski dwór i zostaje służącą. Niby nic, ale szybko okazuje się, że życie Srebrnych uszyte jest bardzo grubymi nićmi i kłamstwo buduje tutaj każdą hierarchię, jaka tylko może istnieć na świece.

„Słowa mogą kłamać”.

Okładka google.com
Kłamstwo doskonałe? Przecież ono nie istnieje, jednak w tej książce przekonałam się jaka może być perfidna i wyrachowana gra pozorów przez bohaterów, którzy w tej powieści występują. Zaufanie to iluzja. By przetrwać na dworze królewskim trzeba umieć świetnie kłamać, aby nie zostać zabitym za to kim się jest, a nie miało się o tym bladego pojęcia. Główna bohaterka także tego doświadczyła i jej nadludzka, niemożliwa przypadłość wzbudziła wiele kontrowersji, przez co Mare została uwikłana w sieć kłamstw i intryg by przeżyć kolejne dni, bez obawy, że zostanie stracona. Wyrwanie ze środowiska, w którym się wychowała i osadzenie w roli, tak jakby grała w teatrze była ciężka do przyjęcia. Jednak nawet niedoświadczony aktor się uczy, a obserwacja Mare skutkuje tym, że szybko pojmuje co powinna robić, a czego nie.

Muszę przyznać, że fabuła została naprawdę doszlifowana przez autorkę dokładnie i nie można tutaj mówić o tym, że o czymś zapomniała. Każdy najmniejszy szczegół do siebie pasuje. Nic nie jest urwane wpół zdania. Stworzyła ciekawą, intrygującą i zaskakującą historię z podziałem klasy społecznej na Czerwonych i Srebrnych, których różni kolor krwi. Tak jak wspomniane zostało wyżej - Czerwoni - niższa nic niewarta klasa, Srebrni - silni, niezwyciężeni, którzy posiadają nadprzyrodzone moce. Są to przeróżne zdolności i wachlarz w zastosowaniu również bogaty. Zawsze jednak boję się o bohaterów w książkach, nie zawsze są oni tak dopracowani jak tutaj. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich przedstawienia, bo nie chodzi tutaj o sam charakter, ale o to, że uśpili moją czujność i wręcz moje serce rozpadło się na kawałki, gdy spotkała mnie niemiła niespodzianka. Naprawdę nie sądziłam, że pobiegnie to w tę stronę. Zlekceważyłam najważniejsze zdanie w książce, które przewija się przez cały czas: „Każdy może zdradzić każdego”. 

Co z wątkiem miłosnym? Jest, ale... nie jest on taki wyrazisty jak w innych książkach. Dlaczego? Na pierwszy plan wysuwa się monarcha, podział klasy i rebelianci. Subtelność wątku miłosnego, to wielki atut książki, który buduje napięcie, zaskakuje i uważam, że przyjdzie jeszcze na niego czas by go dostatecznie i bardzo głęboko rozwinąć. Victoria Aveyard napisała naprawdę niezwykłą, zaskakującą historię o walce, przetrwaniu i zmianie, która musi nadejść, by nie spowodowało to upadku. Atutem tej książki jest również to, że sami możemy pobawić się w przewidzenie tego co się wydarzy, ale nie gwarantuje wam tego, że traficie. Za dużo tajemnic, aby odgadnąć to co zostało dla nas przygotowane. Wydaje nam się, że skoro są sprzymierzeńcy nie może być aż tak źle. Zastanówmy się nad tym, czy sprzymierzeniec w tej książce to na pewno dobre określenie.

Polecam!

P.S. I piosenka, która po prostu oddaje wszystko, jeśli o tę ksiażkę!

 

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*