2015/02/26

Recenzja #41 - Cecelia Ahern „P.S. Kocham Cię”

Z książką zetknęłam się jakiś czas temu, ale jakoś wyleciało mi to z głowy, żeby napisać recenzję. Dzisiaj jednak przeglądałam książki i oprzytomniałam. Ledwo patrzę na oczy, ponieważ choroba mnie dopadła (a myślałam, że mi przeszło). Uggh. W poniedziałek będę w szpitalu, więc muszę napisać recenzje na czas kiedy mnie tutaj nie będzie, plus jakieś podsumowanie lutego. Nie przeczytałam tych książek za wiele. Ale jednak nie zostałam z niczym. Także tym lepiej dla mnie. Ciekawych recenzji P.S. Kocham Cię, zapraszam do rozwinięcia. 

Cecelia Ahern napisała przepiękną książkę, która została zekranizowana. Film znam doskonale, jednak w książce zakochałam się na zabój. Moim zdaniem został on uproszczony i troszkę zostało tam zmienione, ale w każdej ekranizacji znajdziemy pewne odstępstwa od reguły. Moje serce skradła papierowa wersja historii i nic tego nie zmieni. Lubię książki o miłości. Zwłaszcza takiej miłości, która nie jest banalna. Miłość przedstawiana jako ważny aspekt w życiu człowieka. Ukazująca jakie życie bywa niesprawiedliwe w tej kwestii. Raz coś mamy, ale czasem to tracimy i niekoniecznie jest to nasza wina. Taka historia przydarzyła się głównej bohaterce - Holly. Miała wspaniałe życie ułożone z ukochaną osobą. Nagle pojawia się wiadomość, że jest ona poważnie chora. Umiera, a Holly także wydaje się jakby umarła razem z nią. 

„Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha cię niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze bez względu na wszystko”.

Dla Holly jej mąż był bratnią duszą i dzięki jego pomysłowi dalej nim był. Jego listy pomogły uwierzyć i pomóc bohaterce ułożyć życie na nowo, co jak się wydaje nie było prostą sprawą. Garry ubiegł swoją żonę, przewidział jej zachowanie i ułożył wszystko tak by nie pozwolić jej na to by żałoba po jego śmierci doszczętnie zawładnęła jej światem. Listy Garrego są przepiękne, moim zdaniem, przesiąknięte miłością. Dotykają naprawdę przeróżnych spraw, często tych najmniejszych na które wcześniej nie zwracali uwagi będąc jeszcze razem. Ach ta miłość! Naprawdę można zazdrościć Holly takiego oddanego i szczerego uczucia. Płakałam i śmiałam się zarazem przy tej książce. Jest naprawdę świetna i cenię autorkę, bo miłość w tej pozycji, to wielki atut. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, a cytaty czy opisy były po prostu oderwane od zupełnie innej rzeczywistości. Jeśli ktoś zdecyduje się na przeczytanie książki, polecam, a wspaniałym dopełnieniem okaże się film. Tam tylko niektóre wątki się powtarzają. Jednak tak jak wspomniałam wyżej, moje serce skradła papierowa wersja. Od zawsze, na zawsze i być może niedługo znów do niej wrócę. Kto wie! :)

*okładki ze stron tumblr.com i google.com

Majka

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*