2015/02/05

Recenzja #37 - Colleen Hoover „Losing Hope”

Czy jesteście już po lekturze Hopeless? Jeśli tak, to wiecie jaka jest to historia i może niektórych z Was chwyciła mocno za serce. Trzymając je jak mokrą gąbkę, po czym wycisnęła jak gdyby nigdy nic, a łzy spływały po Waszych policzkach bez ostrzeżenia. Ja tak miałam. Myślałam, że potrafię przewidzieć tę książkę. Jednak zaszokowała mnie jej końcówka. Mimo że, pierwszy tom przeczytałam dość spory czas temu (RECENZJA) to i tak dziś znów popłakałam się na LOSING HOPE.

Przyszłość dla mnie nie istniała. Dopiero będąc ze Sky, zacząłem myśleć o tym, co stanie się jutro, pojutrze, za rok czy w odległej przyszłości. Potrzebuję tego teraz. Boję się, że jeśli nie wezmę jej w ramiona, znowu zacznę patrzeć za siebie i przeszłość całkowicie mnie pochłonie.

Obydwie okładki niemiłosiernie mi się podobają!
Gdy tylko przeczytałam na stronie wydawnictwa, że drugi tom zostanie wydany ucieszyłam się. Uwielbiam tę historię. Jest wspaniała, a zarazem tak szokująca, dosłownie wyjęta z życia. Drugi tom jest napisany z punktu widzenia Holdera. Pytanie brzmi: - Co jego osoba może wnieść? Kontynuacja, czy takie powielanie tematu? Miałam mieszane uczucia, które szybko zamieniły się w pewność, że to kontynuacja, z przeszłością w tle. Nie przeszkadzało mi to, jego perspektywa pokazała wiele, ale jego punkt widzenia był podzielony między nim a jego siostrą Lesslie. Powieść zaczyna się od wydarzeń, które poprzedza wątki między Holderem, a Sky. Dopiero po pewnym czasie Losing Hope dogania akcję Hopeless i toczą się równocześnie. Wątki jednak w tym tomie, wcześniej liźnięte są rozwinięte i mimo że znam je, to znowu się popłakałam. Ta inna perspektywa pokazała mi zupełnie nowe oblicze tej historii. Za każdym razem kiedy czytałam te wszystkie uczucia chłopaka było mi go cholernie szkoda. Kochał Hope, Less, ale w wyniku tych wszystkich wydarzeń stracił je. I choć zdawał sobie sprawę z pewnych rzeczy w pewnych momentach był bezbronny. Zwłaszcza kiedy pisał do Less. 

Autorka wykonała kawał dobrej roboty. To niełatwe poruszać tak poważne tematy. Ciężar tych wiadomości jest dla nas takim szokiem, że czytając ciężko nam jest się oderwać od lektury. W tym tomie wysuwał się wątek straty i godzenia się z nią. Pisarka ma talent do opisywania uczuć i tego nie można jej umniejszać. A wątek siostry Holdera, rozpiernicza system na kawałki, co tu dużo mówić. Jeśli ktoś zastanawia się, od której książki zacząć, polecam zdecydowanie sięgnąć po pierwszy tom. Potem zabierać się za Losing Hope. Drugi tom odsłania prawdy wspomniane w pierwszym. Taka kolejność pozwoli zrozumieć, to co przeżywał każdy z bohaterów i nie tylko chodzi mi tutaj o Sky czy Holdera, ale także o Lesslie. Ona też ma swój większy udział w tej części historii. Fani książek nie będą zawiedzeni, ale nowi czytelnicy nie powinni się zawieść. Kolejna odsłona naszych bohaterów jest wspaniała. Dodanych zostało do niej więcej szczegółów. Dzięki czemu naprawdę mam teraz pełen obraz tych wszystkich przeżyć, które zafundowała mi Hopeless

A podczas czytania na pewno przydadzą się Wam chusteczki pod ręką!

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*