2015/01/02

Sześć kandydatek i zacięta walka o koronę – recenzja książki #25 – Kiera Cass „Elita”

Długo nie musiałam ociągać się z przeczytaniem kolejnego tomu z cyklu Selekcja. Będąc po końcowych wydarzeniach, które miały miejsce w Rywalkach, moje serce pognało do Elity, na jednej nodze. Ta książka, wprowadziła dużo zmian do fabuły, trochę takiego zamieszania, mam nadzieję, że w następnej części wątki będą równie interesując
W Eliminacjach pozostało już tylko sześć kandydatek do roli księżniczki i jednocześnie żony księcia. Oczywiście bez obaw, wśród członkiń Elity znajduje się także America, która zawładnęła sercem księcia Maxona. Jednak Ami nie wie co ma zrobić. Jest niezdecydowana, bo z jednej strony w jej sercu jest Maxon, a z drugiej natomiast dawna miłość - Aspen. Oczywiście nikt nie wie, że w zamku przebywa dawna miłość głównej bohaterki, a sam książę przez zachowanie Ami, nie wie co ma myśleć o jej zachowaniu, co komplikuje dosłownie wszystko między nimi. Dochodzi nawet do tego, że mój ulubieniec nie koncentruje się na Ami, aby ją do siebie przekonać tylko wręcz odwrotnie, szuka sobie alternatywy, jakby przeczuwał, że America, odtrąci jego uczucia i wszystko co chce jej ofiarować. 

Od samego początku kibicuję Ami i liczę w dalszym ciągu, że między nimi wszystko się ułoży i mój wymarzony koniec na zakończenie tych Eliminacji nastąpi. Muszę przyznać że główna bohaterka bardzo mnie denerwowała swoim nieprzemyślanym zachowaniem i niezdecydowaniem. Praktycznie wszystko co się działo w zamku i uczuciach jakie jej towarzyszyły, były tylko i wyłącznie z jej winy. Aspen, nie lubię go i nie mogę oczywiście stwierdzać, że go nie polubię, ale na tą chwilę jakoś nie pałam do niego sympatią. W Rywalkach była bliżej ukazana jego osoba, ale jednak nie przypadł mi do gustu. Nasunęła mi się od razu myśl o nim i jego uczuciach do Ami: pierwsza miłość, pierwsze zauroczenie, nie zawsze kończy się szczęśliwym Happy Endem. Kiedy już America zaczęła układać swoje życie, zmieniła swoje zdanie choćby troszeczkę na temat Maxona , Eliminacji, w jej życiu znowu pojawia się Aspen. Byłam bardzo niezadowolona kiedy główna bohaterka sprawiała przykrość Maxonowi, a on w dalszym ciągu pozostał taki sam, ze swoim sercem i uczuciami. 

Oczywiście zachowanie Americi można wytłumaczyć - w końcu to Aspen ją zachęcił do Eliminacji, nigdy nie pragnęła korony, władzy, marzyła tylko o tym by zostać żoną swojego ukochanego i cieszyć się z normalnego życia. Jej niezależność wpisana jest na kartkach całego cyklu Selekcji. W Eliminacjach została tylko i wyłącznie, aby pomóc rodzinie z pobudek materialnych. Nie spodziewała się że Maxon okaże się innym, lepszym człowiekiem niż sobie go wykreowała we własnej głowie, kiedy widziała go w ekranie telewizora. Rozumiem jej upór i niezadowolenie, jeżeli chodzi klasy społeczne ale nie mogę pojąć dlaczego tak bardzo boi się i broni przed miłością księcia. Nie lubię tego jak jej zachowanie raz było takie, a raz takie. Denerwowało mnie to niesamowicie, dlatego też nie mogłam wczoraj przestać czytać tej książki i musiałam ją dokończyć. Nie ważne, o której godzinie miałabym skończyć czytać. Zaczęłam nawet wątpić w to, że ona zdobędzie się na szczerość i w końcu przyzna się do uczuć jakie żywi do Maxona.


Nie mogę zarzucić autorce, że wątki nie są interesujące, bo są, jednak zauważyłam, że pomysły, które drzemią i są rozpoczęte w rozwinięciu, nie są głębiej kontynuowane. Albo urywają się, zanim dobrze się rozwiną, albo traktowane są bardzo szybko i w moim odczuciu, czułam pewien niedosyt. Może to jest spowodowane tym, ze seria nie ma jeszcze swojego zakończenia. Możliwe. Dla mnie wątek rebeliantów jest bardzo dobry i lubię go. Czuję się niepewnie jeśli chodzi o przyszłość królestwa i klas społecznych. Mam nadzieję, że niedługo dowiem się więcej dlaczego rebelianci atakują królestwo i czego tak naprawdę szukają. 

Elita to wciągająca książka i dostarcza czytelnikowi wiele emocji. Ten tom zawiera dużo nowych wątków i trzyma w napięciu, najbardziej chyba pod względem głównej bohaterki i idealnego księcia. W dalszym ciągu kibicuje tej serii, jednak Elita wypadła słabiej od Rywalek. Teraz będę zabierać się za III tom - Jedyną i będę miała pełny obraz tej historii. Choć wiem, że na horyzoncie szykuję się wydanie IV tomu i niezmiernie jestem ciekawa, co także tam będzie napisane. I co przyszykowała dla nas autorka. Oczywiście dalej jestem w teamie Maxona i liczę na to, że America w końcu wybierze właściwie. Także polecam serdecznie tę książkę.

2 komentarze:

  1. Ja jeszcze nie zaczęłam tej serii, ale muszę się za nią zabrać. Podoba mi się Twoja recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*