2017/08/01

Na każdym kroku czai się zło – recenzja książki #246 – M. A. Larson „Cienie kadetek”

Po wydarzeniach w pierwszym tomie i wszystkich niespodziewanych zwrotach akcji, myślałam, że drugi tom będzie nieco spokojniejszy, ale czy na pewno?

W Akademii ukrywała się wiedźma, ale wszystko skończyło się dobrze i Evie jest jedną z najbardziej cenionych teraz kadetek. Prawda o niej samej, również w jakimś stopniu się do tego przyczyniła. Akademia za sprawą księżniczki pęka w szwach i nie ma nic w tym dziwnego, skoro każda młoda dziewczyna pragnie być taka, jak Evie. Jednak kolejny rok w szkole, stawia przed jej uczniami nowe przygody, ale i wymagania. Jednak to nie jedyny problem, ponieważ najciemniej jest pod latarnią i tak jak w przypadku przysłowia, że licho nie śpi i tu bohaterowie byli na baczności, bo zło w dalszym ciągu czai się między murami Akademii.

Autor: M. A. Larson
Tytuł: Cienie kadetek
Seria: Akademia Pennyroyal #2
Wydawnictwo: Mamania
Strony: 404

Oj długo zbierałam się do napisania tej recenzji, ale nie dlatego, że nie miałam weny, ale dlatego, że natłok bieżących spraw mnie przytłoczył. Jednak dzisiaj powiedziałam sobie, że nie ma tego dobrego, w końcu musisz coś napisać i wyrazić swoją opinię. I oto jestem.Miło było powrócić do przygód Evie, Demetra, Maggie i Bazyla. Nie sądziłam, że aż tak bardzo się stęskniłam za tym światem stworzonym przez autora. To co podobało mi się w tej części, to przedstawiona siła przyjaźni i to jaka jest ona ważna. Że zwątpienie pojawia się zawsze, ale trzeba ufać sercu. Autor pokazał też, że każdy z bohaterów ma jakieś słabości, z którymi warto walczyć, by osiągnąć zwycięstwo.

Już przy recenzji pierwszego tomu pisałam o wyjątkowości tej fabuły, ponieważ fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana, a akcja wartka i bardzo tajemnicza. Ja jestem zauroczona światem z Akademii Pennyroyal. Smoki, wiedźmy i inne stworzenia, które spotykane są w fantastyce szeroko rozumianej, dla mnie bomba! Zwłaszcza, że motyw smoków jest dla mnie czymś innym i bardzo pozytywnym. Książkę czyta się z wielką przyjemnością i mnie bardzo szybko upłynął czas podczas czytania.

„Cienie kadetek” jak i cała seria jest idealna dla młodszej publiczności, ale sądzę, że i dorosły również odnajdzie się przy tej lekturze. Nie lubię porównywać żadnych serii ze sobą, ale chyba w tym przypadku mogę śmiało powiedzieć, że fani Harry'go Pottera mogliby czuć się usatysfakcjonowani powieściami, jakie serwuje M.A. Larson. Polecam!

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*