2016/09/14

Recenzja #150 - Colleen Hoover, Tarryn Fisher „Never Never”


Utrata pamięci potrafi być zgubna. Zwłaszcza gdy historia tylko z pozoru wydaje się być prosta. Tak naprawdę czytelnik wpadając w taki a nie inny wir wydarzeń jest skazany na szukanie odpowiedzi na własną rękę. Czytając „Never Never” ma się wrażenie, że odłożenie tej książki jest możliwe. I nie wrócenie do niej za szybko. Cóż za zgubna myśl... Uwierzcie mi. Nie da się zostawić tej książki na długo. Za dużo pytań i za mało odpowiedzi. Za dużo śladów, za mało dróg by odnaleźć właściwy kierunek.

Autorki Colleen Hoover oraz Tarryn Fisher są mi bardzo dobrze znane. Ta pierwsza skradła mi serce pierwszą swoją książką - „Hopeless”, a drugą - „Maybe Someday”. Z kolei Tarryn Fisher jest dla nowością po przeczytaniu pierwszego tomu z serii Mimo moich win. Ale od razu ją pokochałam. Czy obu autorkom wyszła ta powieść. Czy jest tak samo piękna a zarazem łamiąca serce? Czy tak samo mamy tutaj problem z zaufaniem i kłamstwem? Co takiego sprawia, że „Never Never” jest warte uwagi? Otóż w sposób w jaki została napisana już pokazuje, że różni się ona od poprzednich książek, które ma na swoim koncie pani Hoover.

Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Tytuł: Never never
Cykl: Never never (tom 1-3)
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 300

Głównymi bohaterami opowieści są Charlie i Sailas, którzy pewnego dnia tracą pamięć. Nie pamiętają nic. Kim są, gdzie się znajdują. Nie pamiętają rodziny i miejsc, w których bez zwątpienia przebywali. Oczywiście by nie pokazać nic po sobie grają dobrą minę do złej gry i przed resztą udają, że wszystko jest w porządku. Oboje tych bohaterów postanawia dowiedzieć się co się stało i ustalają powoli kim są. Trafiają na ślad swojej przeszłości i nią podążają i co najlepsze my czytelnicy myślimy sobie, że w końcu może dostaniemy jakąś odpowiedź, a tu nie... Chciałoby się i kolejny zwrot akcji. Powiem szczerze, że czytałam książkę z wielkim zaciekawieniem. Nie sposób było się oderwać od czytania i zająć czymkolwiek innym. Zwłaszcza, że emocje są nam tak dawkowane, co powoduje, że nie jest się w stanie zostawić czegoś w połowie.

„Never Never” to takie połączenie miłości od Hoover i kłopotów od Fisher. Myślę, że obie autorki nieźle się uzupełniły. I można zauważyć kto nad czym pracował i dlaczego ta książka jest tak dobra. Nic nie jest pomieszane, ale dobrze przemyślane, a sami bohaterowie są bardzo dobrze zbudowani - realnie. Nie brakuje im niczego. Sami też nie jesteśmy pewni, jak postąpią i co zrobią. Mimo że nic nie pamiętają niekiedy wkurzają ich pewne sprawy i prawda, która wychodzi na jaw. To sprawiało mi największą frajdę. Czułam emocje. Wulkan emocji. Jedynie co mnie troszkę rozczarowało to zakończenie po dwóch świetnych częściach ta trzecia była dobra, ale końcówka zawiodła z deka.

Ta powieść pozostawi czytelnika w lekkim szoku i niedosycie. Nie wiadomo co się wydarzy i nie wiadomo co tak naprawdę się przydarzyło. Książka idealna dla fanów twórczości Colleen Hoover i tej mniej znanej, ale dobrze zapowiadającej się Tarryn Fisher. „Never Never” to kolejna książka, która rozbiła moje wnętrze na kawałki, pozostawiając w szoku. Lubię książki, które trzymają w niepewności, pokazują najbardziej skryte uczucia bohaterów. Takie, które są o miłości, która potrafi być różna.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni Taniaksiazka.pl

5 komentarzy:

  1. Wiele już opinii poznałam na temat Never Never jedne były bardzo tę książkę chwalące, inne wręcz przeciwnie, chyba muszę po prostu sama wyrobić sobie na jej temat zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak będzie najlepiej, ponieważ zakończenie jednych zachwyci, drugich rozczaruje.

      Usuń
  2. Miałam trzy spotkania z twórczością Hoover. Za każdym razem było dobrze, ale bez fajerwerków. Niemniej może skuszę się na poznanie tej historii z nadzieją, że będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zawiodłam się zakończeniem i to bardzo :/ Sama książka jest niesamowicie wciągająca, trudno było mi się od niej oderwać ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest naprawdę świetna, ale to zakończenie nawet nie tyle zostawiło po sobie niedosyt, co ogromne rozczarowanie

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*