2016/05/07

Recenzja #118 - Estelle Maskame „Czy wspominałem, że cię potrzebuję?”

Jak mnie ta książka zdenerwowała. Wiecie, lubię czytać ciężkie, trudne, nietuzinkowe wątki, które są ciężkie do zaakceptowania. Jednak końcówka była najgorszym co mogło mnie pogrążyć w smutku i rozczarowaniu. Po co było to wszystko? Zapewnianie, mówienie, że cię potrzebuję... A teraz co? Kiedy już ostatnia prosta ich dzieli, on rezygnuje? Wiecie co? Szczyt, Tyler przeszedł samego siebie. Biję brawo jego głupocie. Pierwszy tom serii Dimily mnie zdziwił wątkiem jaki postawiła przed swoimi czytelnikami Estelle Maskame. Niecodziennie czyta się o dwójce ludzi, którzy są przybranym rodzeństwem i do tego zakochują się w sobie. Dla mnie to trochę bardzo ryzykowne, ale jak widać autorce przyniósł on sławę. Jedni to potępiają, drugim z kolei się to podoba i nie rozumieją innych, że mają odmienne zdanie. U mnie natomiast już nie chodzi o brak akceptacji, tylko o zrozumienie, dlaczego tak, a nie inaczej. Wspominając jeszcze o końcówce, pragnę zaznaczyć, że nie współczuję Eden w żaden sposób. Jednak dziwię się, takiemu obrotowi spraw.

Autor: Estelle Maskame
Tytuł: Czy wspominałem, że cię potrzebuję?
Seria: Dimily #2
Wydawnictwo: Feeria
Strony: 360

Akcja drugiego tomu Dimily rozpoczyna się w dniu, kiedy to Eden ma wyjechać do Nowego Jorku do Tylera, którego nie widziała rok. Rozstanie to nie pomogło jej w żaden sposób zapomnieć o tym uczuciu, które ich połączyło. Dlatego też przyjęła zaproszenie od przyrodniego brata i postanowiła go odwiedzić i przekonać się czy Tyler już o niej zapomniał. Jeśli tak, to i ona w końcu zrozumie, że są tylko rodzeństwem. Warto zaznaczyć, że Eden mimo uczuć do brata, jest z jego najlepszym przyjacielem Deanem. Czy wyjazd pomoże jej uporać się z zakazanym uczuciem? Jak to wszystko się potoczy i czy ta miłość ma jeszcze szansę na prawdziwy happy end? A może Tyler ma nową dziewczynę i to wszystko jeszcze bardziej skomplikuje sprawy?

Powiem szczerze, że mi się rozwijanie tego wątku średnio podobało, ponieważ jakoś raziło i kuło mnie w oczy, że to przybrane rodzeństwo. Jednak w tej kwestii jest to główny wątek tej książki, więc kłócić za bardzo się nie mogę. Jednak denerwowała mnie główna bohaterka. Czym? Swoim dziecinnym podejściem do pewnych spraw. Jej emocje, niejednokrotne dziwne i mało zrozumiałe wybory. Raz mówi, że kocha Deana, po czym mówi, że jest zakochana w Tylerze. Co muszę przyznać i pochwalić autorkę to, to że potrafi budować napięcie i emocjonalność. Niestety nie uroniłam łezki, ale było to chwytające niekiedy za serce. Nie żałuję Eden, bo z jednej strony sobie na to zasłużyła. Zraniła nie tylko siebie po części w moim odczuciu, ale i Deana czy Rachel. Z kolei Tyler też nie zachował się jakoś super. W pierwszym tomie to ona zrezygnowała, po czym on robi podobnie? Ten schemat mi się nie podoba i naprawdę boję się tego jak autorka zakończyła tę trylogię.

Książka bez wątpienia trafi w gusta fanom Dimily i tym czytelnikom, którzy zaczytują się w młodzieżowych pozycjach. Zapewniam, że znajdziecie tu i śmieszne, zadziwiające i emocjonalne sceny. Ta seria ma dwa oblicza, jedni będą ją kochać za wszystko, a inni nienawidzić być może z powodu tego, że coś nie poszło po ich myśli. I na wielki finał będą musieli poczekać by ocenić serię Dimily jako całość. I ja zaliczam się do tej drugiej grupy.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Księgarni Taniaksiążka.pl
http://www.taniaksiazka.pl/czy-wspominalam-ze-cie-potrzebuje-tom-2-maskame-estelle-p-618858.html

2 komentarze:

  1. Ja niestety nie należę do osób, które lubią tego typu literaturze, nie lubię romansów, więc raczej nie sięgnę po tę powieść :)
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta pozycja była ostatnio w biedronce,ale słyszałam różne opinie na temat tej książki i nie ciągnie mnie do niej. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*