2015/09/27

Recenzja #67 - James Dashner „Więzień Labiryntu”

Cześć!

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki „Więzień labiryntu”. Książkę sprezentowała mi moja przyjaciółka Natalia, której z całego serca dziękuję! Doszło nawet do tego, że zostawiłam dwie inne książki i zaczęłam czytać tą. Filmu jeszcze nie widziałam i powiedziałam sobie, że najpierw książki potem ekranizacje. Dzielnie się trzymam tego postanowienia :) Muszę też powiedzieć, że początkowo miałam problem wciągnięcie się w akcję. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej czułam się pochłonięta przez tę historię i nie mogłam oderwać się od czytania. W sumie przeczytałam ją dość szybko, więc to też czemuś dowodzi. O samym autorze mogę powiedzieć tyle, że umie budować akcję i towarzyszące jej napięcie. Kilka razy zdarzyło mi się wstrzymać oddech i z niecierpliwością chłonęłam tekst, aby dowiedzieć się jak dana sytuacja się rozwinie.

Autor: James Dashner
Tytuł: Więzień Labiryntu
Cykl: Więzień Labiryntu (tom 1)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Strony: 424

Głównym bohaterem jest szesnastoletni Thomas, który trafia w niewyjaśnionych okolicznościach do „Strefy”, która jest otoczona murami Labiryntu. Nie mając wielkiego wyboru Tom musiał pogodzić się z myślą, że to jest jego nowy dom. „Strefę” zamieszkują także inni ludzie, a raczej młodzieńcy w wieku od dziesięciu do siedemnastu lat. Mieszkając w tym miejscu mają tylko jeden cel - odnaleźć wyjście z Labiryntu i wrócić do swojego dawnego życia. Jednak wydostanie się z tak okropnej pułapki nie jest takie proste, ponieważ Labirynt co noc zmienia swój układ. Ponadto żeby nie było im tak prosto Labirynt zamieszkują przerażające, bezlitosne stworzenia, które żywią się ludzkim mięsem. Jakby tego było mało to do tego okropnego miejsca trafia pierwsza kobieta, która zwiastuje pewien koniec, przepowiadając, że: „nic już nie będzie takie jak kiedyś”. Historia przedstawiona przez autora jest według mnie oryginalna i wciągająca. W tej książce bowiem nic nie dzieje się bez przyczyny, a tragedie dzieci powodują, że nie można przejść obok nich obojętnie i stwierdzić, że dzieje się tak na porządku dziennym. Groza i niepewność to pierwsze cechy tej powieści, które determinują bez zwątpienia tajemnice, które posiadają więcej pytań niż odpowiedzi. Ja w dalszym ciągu po przeczytaniu pierwszego tomu zastanawiam się nad tym kto wysłał dzieci w sam środek piekła, które notabene zostało stworzone przez ludzi. Kto wymazał im pamięć, aby zapomnieli o swoim życiu? Kto jest głównym pomysłodawcą Labiryntu i co mu w głowie siedzi, że stworzył coś tak okropnego? Dalej nie znalazłam rozwiązania, tylko ułamek z tego co chce wiedzieć, być może wydaje mi się, że wiem. Autor w mistrzowski sposób podaje nam wszystko na talerzu. Dawkuje nam wszystkie informacje, nie zapominając przy tym o akcji i budowaniu napięcia, które towarzyszy książce do ostatniej kartki! Ale czy tylko w tej książce mamy akcję, która idzie w przód. Oczywiście, że autor zadbał o niebanalne zwroty akcji, które przysporzyły mi nie małych palpitacji serca i strachu. Uczucie smutku w pewnej sytuacji była u mnie nagła. Naprawdę się tego nie spodziewałam. Książka na swoich kartkach ma wypisane pogrubionym pismem: śmierć. Nigdy nie wiesz, w którym momencie ona nastąpi i to powoduje tak duże emocje.

Wspólnota stworzona przez tak młodych bohaterów. Można ich tak nazwać, bo przez to co przeszli będąc więźniami Labiryntu nic innego nie przychodzi m ido głowy. Stworzyli oni bowiem nowe społeczeństwo, które potrafiło podzielić się obowiązkami, profesjami. Stworzyli odpowiednie miejsca do pracy i wyznaczyli sobie, tych którzy to wszystko koordynują. A co najbardziej mnie zadziwiło w tej książce? Język, którym posługiwali się bohaterowie. Nie jest on jakiś inny od tego, który jest nam znany, ale i tak rozśmiesza on i bawi. Te zmiany są zauważalne w sytuacjach stresujących i nerwowych, kiedy używane są słowa uznane za wulgarne. Dzięki temu książka staje się jak wcześniej wspomniałam oryginalna i świeża. Nie wiem jaki jest drugi tom, ale coś czuję, że jest jeszcze lepszy od pierwszego i mogłam oczywiście od razu po niego sięgnąć, ale zdecydowałam się, że sama sobie zbuduję trochę napięcia i przeczytam coś pomiędzy.

Wyobraźnia autora to dla mnie majstersztyk. Wyobrażenie sobie całego Labiryntu, Bóldożerców i Strefy jest naprawdę niesamowite i godne podziwu. Do tego te wszystkie opisy temu towarzyszące. Świat, który został przez niego opisany jest dopracowany w najmniejszym, najdrobniejszym szczególe. I nie było to czymś złym. Właśnie dzięki temu nic nie brakuje tej książce. A co do zakończenia. Tak... ja się pytam, dlaczego mi to zrobiłeś Jamesie?! Gdybym nie miała drugiego tomu na półce byłabym na siebie wściekła za to, że jej nie mam. Zakończenie jest zaskakujące i daje nam do zrozumienia, że to nie koniec emocji i warto czekać na kolejną dawkę rozrywki. Nie mogę Wam tej książki nie polecić, bo byłaby to zbrodnia z mojej strony. Jeśli nadal zastanawiacie się czy przeczytać tę książkę albo o niej wcale nie słyszeliście to z całą stanowczością mówię Wam, że warto nadrobić stracony czas i najprędzej sięgnąć po „Więźnia Labiryntu” i go przeczytać.

zdjęcie okładki/google.com/grafika


5 komentarzy:

  1. Ja "Więźnia labiryntu" oglądałam niedawno z bratem i nabrałam ochoty do przeczytania, więc książkę pożyczę w poniedziałek i sama przekonam się, czy ta powieść jest tak świetna, jak wszyscy piszą ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyytaj, chętnie poczytam Twoją recenzję :D ^^

      Usuń
  2. Kiedyś pożyczyłam tę książkę od koleżanki, ale nie przebrnęłam przez nią. Poddałam się już na samym początku, ale mam zamiar jeszcze wrócić do tej historii. Nie wiem kiedy to zrobię (pewnie jak czas pozwoli), ale minęło sporo czasu odkąd zaczęłam tę książkę, więc może teraz przeczytam ją całą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z początku również miałam problem z akcją, ale potem to wszystko się normuje i naprawdę nie można się oderwać od czytania. Zwłaszcza na końcu ;p

      Usuń
  3. Czytałam tę książkę i nawet mi się spodobała (zwłaszcza ten slang bohaterów!), ale nie zainteresowała mnie na tyle, żebym sięgnęła po kolejne części. Może czas nadrobić zaległości?

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*