Idealna miłość, nieidealni ludzie... - recenzja książki #389 - Colleen Hoover „Wszystkie nasze obietnice”

Tuesday, December 04, 2018

Najnowszą książkę pani Hoover kupiłam na Świątecznych Targach Książki w Rzeszowie. Tego samego dnia wieczorem ją przeczytałam...

Ta historia mnie rozwaliła na łopatki i od razu zaznaczam, że jeśli czytaliście poprzednie powieści autorki to „Wszystkie nasze obietnice” jest zupełnie inna. Bardziej dojrzalsza, która porusza trudne tematy, dylematy i problemy życia codziennego. Książkę przeczytałam wieczór. Tamtego dnia spędzałam wieczór tak, że ja czytałam na jednym końcu łóżka a mój chłopak na drugim kończył „Metro 2035”. Oczywiście możecie zgadnąć, kto płakał pod koniec swojej lektury... Ale od początku. Quinn i Graham poznali się na korytarzu w bloku, w którym mieszkała główna bohaterka. Tego dnia oboje stanęli przed okropną prawdą w ich życiu. Ich partnerzy mieli ze sobą romans. Dwójkę tych bohaterów połączyło rozsypane życie i chińszczyzna. Od tamtego dnia ich drogi skrzyżowały się ze sobą i sprawiło to, że połączyła ich miłość, która przezwycięży wszystko a gdyby coś miało być nie tak, upamiętnia to szkatułka, którą Graham podarował Quinn podczas ich ślubu.

Colleen Hoover
Wszystkie nasze obietnice
Wydawnictwo Otwarte

Mija kilka lat a życie bohaterów to nie taka sielanka jak na początku ich znajomości. Ich problemy piętrzą się a między nimi zaczyna brakować jakiegokolwiek zrozumienia i w to miejsce pojawia się nadzwyczajnej w świecie... rozczarowanie. Ciągła walka o marzenia, starania o to żeby założyć pełną rodzinę są bardzo odległe, a Graham nie czuje, że jego żona jest tą samą kobietą, którą poznał gdy ich życie dosłownie się rozsypało na ich oczach. Quinn z kolei ma wrażenie, że jej mężowi nie zależy na tym, aby mieć dziecko, które wniosłoby w ich życie wiele radości. Pretensje, brak rozmowy i przedmiotowe traktowanie niekiedy sprawia, że nie potrafią mówić otwarcie o swoich uczuciach.

To co mnie urzekło we „Wszystkich naszych obietnicach” to to, że nie byłam w stanie przewidzieć co tak naprawdę wydarzy się w małżeństwie Grahama i Quinn. Szczerze nie sądziłam, że spotka ich aż tak wielkie rozczarowanie a zarazem tragedia. W momencie, kiedy przeczytałam to jedno słowo (nie zdradzę tego, bo jest to zbyt duży spojler i wiedzą to osoby, które przeczytały już książkę) to myślałam, że pęknie mi serce i popłakałam się. To było cholernie niesprawiedliwe, że los ich tak potraktował, ale Colleen Hoover znakomicie pokazała prawdziwą prozę życia w tej powieści. Bowiem ukazała, że życie nie zawsze jest takie proste i usłane różami, że bardzo często ludzie napotykający jedną przeszkodę za jakiś czas muszą zmagać się z kolejną i nie zawsze brakuje na to sił. Tak było w przypadku tej dwójki bohaterów. Oczywiście były momenty, w których ich życie było piękne i czuło się ich uczucie, że kochają się. Jednak Hoover bardzo mocno w tej książce gra na emocjach swoich czytelników i ta powieść utwierdza w przekonaniu, że można mówić, że coś jest idealne, ale ludzie nigdy nie będą idealni.

Styl powieści był przyjemny i książkę mimo że porusza trudne tematy czyta się szybko i jeżeli jest się w środku historii trudno się od niej oderwać. A te listy ze szkatułki! Gdy o nich myślę aż robi mi się smutno! Kocham historię Quinn i Grahama. Rozpoczęła się w momencie rozstania, ale czy ich przyszłość, która ma swoje początki w przeszłości też miała ten sam koniec? Tego nie mogę zdradzić. Mogę powiedzieć tylko tyle, że zakończenie mną wstrząsnęło i serce zabiło mocno. Miałam chusteczki! Całe szczęście, bo utonęłabym w morzu łez. 

Polecam, polecam, polecam. Jeśli szukacie książki, która nie opowiada tylko o pięknych cukierkowych miłościach usłanych różami to koniecznie sięgnijcie po „Wszystkie nasze obietnice” myślę, że nie zapomnicie tak szybko o tej historii.

Może spodobają Ci się te posty

3 komentarze

  1. Nie mogę się doczekać aż przeczytam tę książkę. Przeczytałam wszystkie od Colleen, jestem wielką fanką... widzę, że ta książka porusza naprawdę życiowe tematy i to mnie tym bardziej przyciąga do tej książki. Mam nadzieję, że nie dam się ugiąć i nie będę płakać przy niej.

    ReplyDelete
  2. Jeszcze nie poznałam twórczości autorki, chętnie to nadrobię :)

    ReplyDelete
  3. Uwielbiam kilka książek Colleen Hoover. ♥ Znajdą się też takie, które były bardzo średnie. ;/ Jednak nie mogę się doczekać, aż poznam powyższą historię. :D

    Jools and her books

    ReplyDelete

Obserwatorzy

Google+

lubimyczytac.pl