2017/07/30

Nieidealna: Jak znaleźć 20 minut dziennie, aby przeczytać książkę, kiedy nie masz czasu
Może nie możesz wyjechać nad morze na wakacje, a chcesz przeczytać najnowszy bestseller Tarryn Fisher, o którym wszyscy twoi znajomi rozmawiają? Jednak nie masz czasu, bo oglądasz Netflixa? Albo chodzisz do pracy lub masz dzieci? Każdy z nas znajdzie jakąś wymówkę, ale są sposoby, aby znaleźć 20 minut dziennie na poczytanie.

Zamiast przeglądać social media, poczytaj
Według badań, użytkownicy różnych platform społecznościowych spędzają średnio 50 minut dziennie na swoich profilach społecznościowych. A gdyby tak, zabrać połowę czasu z przeglądania społecznościówek i poświęcić na przeczytanie dwóch rozdziałów książki? Coś jak ta myśl: Przestaję mówić, że nie mam czasu na czytanie i zaczynam mówić, że ten czas poświęcam na czytanie, a nie oglądanie kilku nowych zdjęć na Instagramie.

Niech to będzie spotkanie
Jeśli lubisz planować, to dobrym pomysłem jest zaplanowanie poczytania i zapisania go w kalendarzu. A co później? Wystarczy potraktować czytanie książki poważnie i tak jak podczas prawdziwego spotkania, nie sprawdzaj telefonu czy zegarka, co pięć minut. To ty ustalasz, jak długie jest twoje spotkanie. Jeśli i tak wiesz, że to nie wypali, to poczytanie potraktuj jako wyzwanie. Spotkanie, które wymaga ode mnie przeczytania 30 stron.

Czytanie dopasuje się wszędzie
Zawsze możesz nosić książkę ze sobą, ponieważ w nieoczekiwanym momencie, gdy musisz czekać lub spóźnia ci się pociąg, możesz poczytać kilka stron książki. Nie przekonałam cię tym przykładem? Poczekaj mam inne:
  • jesteś rodzicem i czekasz aż twoje dziecko skończy zajęcia dodatkowe?
  • siedzisz w poczekalni i czekasz na swoją kolej, aby dostać się do lekarza?
  • czekasz na kogoś, a ten ktoś się spóźnia?

To tylko kilka przykładów, ale każdy wydaje się być dobrym powodem, aby poczytać książkę, w formie papierowej, e-booka lub audiobooka. Ostatni przykład jeśli chodzi o audiobooki sprawdza się świetnie, gdy wykonujesz jakieś czynności domowe, np. mycie naczyń (o ile nie robi tego za ciebie zmywarka), rozwieszanie prania, odkurzanie, ścieranie kurzu, a nawet kąpieli!

Pewnie zastanawiacie się, co można przeczytać. Czy dowolna książka wchodzi w grę? Oczywiście, że tak. To od każdego z nas zależy, co przeczytamy, ważne jest, aby sprawiało nam to przyjemność.  Mam też nadzieję, że pomogłam niektórym w znalezieniu czasu, gdy pozornie myślimy, że go nie mamy.
Szczęście wydaje się być nieosiągalne, kiedy o twoim losie decydują inni – recenzja książki #245 – Demet Altinyeleklioglu „Hatidże. Żona Ibrahima”
Z wielką przyjemnością i ciekawością, sięgnęłam po najnowszą książkę Demet Altinyeleklioglu „Hatice. Żona Ibrahima”*. To już VII tom opowiadający o Dynastii Osmanów.

*Zdaję sobie sprawę, że tytuł został spolszczony, ale jako wierna fanka Wspaniałego Stulecia, wolę pozostać przy tureckim zapisie tego imienia.

Jak Wam jest wiadome, jestem wielką fanką Wspaniałego Stulecia. Nic co działo się za czasów Selima Groźnego, późniejszego sułtana Sulejmana II i jego następców, nie jest dla mnie tajemnicą. Znam najmniejszy szczegół, ale mimo to, bardzo chętnie czytam kolejne książki opowiadające o Osmanach. Powodów jest kilka, ale ja przytoczę tylko jeden. Po prostu kocham tamten świat, jest dla mnie inny, barwny, pełen intryg i za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego.

Autor: Demet Altinyeleklioglu
Tytuł: Hatice. Żona Ibrahima
Cykl: Wspaniałe stulecie #7
Wydawnictwo: W.A.B.
Strony: 494

„Hatice. Żona Ibrahima” to już VII księga, która tym razem skupia się na sułtance Hatice. Ukochanej córce Selima I Groźnego i siostry księcia Sulejmana, późniejszego sułtana. Mając dziesięć lat sułtanka zostaje wydana za mąż za Iskendera Paszę. Jednak to małżeństwo jest czysto polityczne, aby tron Osmanów nie został zagrożony i przetrwał. Dziesięć lat to przecież jeszcze dziecko, a myśli i świadomość, dlaczego zostaje wydana za mąż nie są dla niej łatwe. Jak każda mała sułtanka, Hatice również marzy o tym, by zakochać się i przeżyć wielką miłość do końca życia. Czy sułtanka będzie miała kiedykolwiek na to szansę? Tak jak głosi tytuł. Hatice była żoną Ibrahima, który w przyszłości dzięki ożenkowi z nią, będzie Wielkim Wezyrem i będzie prawą ręką Sulejmana Wspaniałego. Ale kim był Ibrahim i jak znalazł się u boku księcia Sulejmana? Ibrahim pochodził z Pargii i był synem rybaka, jednak pewnego dnia trafił do niewoli, która stała się jego przepustką do wspaniałego, a zarazem groźnego świata.

Książki Demet Altinyeleklioglu stały się inspiracją do powstania serialu. Mnie oczywiście podobają się dwie odsłony tego świata. Zarówno książki, jak i serial trochę różnią się od siebie. Niemniej jednak fani będą czuć się usatysfakcjonowani. Dla mnie ciekawym było poznanie, jak wyglądało Imperium za czasów panowania Selima I Groźnego i dzięki temu, zobaczyłam jak ojciec różnił się podejściem do pewnych spraw, od swojego następcy Sulejmana. Miło było też poczytać o jego nałożnicy Ayse Hafsie. Czy polecam? Oczywiście. To barwny świat, opowiadający o historii, ale nie jest to nudna lekcja, która sprawia, że czujemy się znużeni. Z tego co mi wiadomo to Wspaniałym Stuleciem nie są zafascynowani starsi ludzie, ale jest to świat, który łączy pokolenia.

2017/07/28

You are my universe – recenzja książki #244 – Emma Scott „Serce ze szkła”
Każda pozycja z działu nowości od Wydawnictwa Filia mnie nie zawodzi, a książka Emmy Scott, bardzo mnie rozczuliła.

Historia opowiada o życiu dwójki bohaterów, którzy spotkali się w przezabawny sposób. Ona – Kacey Dawson, gitarzystka pewnego zespołu, do którego sława i bogactwo pukają do drzwi, jednego wieczoru dosłownie traci wszystko. Nie pamiętając nic następnego dnia, po złych wydarzeniach, budzi się na kanapie swojego kierowcy limuzyny. On – Jonah Fletcher poznając zbuntowaną i zniszczoną przez życie rockmenkę nie zdawał sobie sprawy z tego, że może zakochać się w dziewczynie. Jednak tak jak i Kacey, chłopak też ma swoje tajemnice. Wie, że pozostało mu niewiele czasu na to aby dokończyć instalację ze szkła. Czy kilka dni spędzonych we dwoje, zmieni ich życie już na zawsze?

Autor: Emma Scott
Tytuł: Serce ze szkła
Cykl: Serce ze szkła #1
Wydawnictwo: Filia
Strony: 441

Pokochałam „Serce ze szkła” i autorkę Emmę Scott wpisuję na listę najulubionych autorek na całe życie. Znów zostałam zdruzgotana i złamana, a dowodem na to jest fakt, że nie mogłam zebrać się, aby napisać tę recenzję. Główni bohaterowie mną zawładnęli i gdyby to było możliwe, chciałabym ich poznać w realnym życiu. Kacey to zagubiona młoda kobieta, która nie ma dobrego kontaktu z rodzicami i przez to jest impulsywna i lubi żyć na krawędzi. Przebywając w jej towarzystwie bądźcie pewni na nieoczekiwane sytuacje, które niekoniecznie są dobre. Z kolei Jonah to zupełne przeciwieństwo zbuntowanej rockmenki. Wie, że kończy mu się czas i spędza chwile tak, aby zostawić po sobie trwały ślad. I wiecie co? Przez całą książkę wiedziałam, co mnie czeka, ale nie... ja się na to nie godziłam. Takich książek trzeba mi zabronić, abym ich nie czytałam, ponieważ czuję się przez nie zdruzgotana.

Podsumowując jest to książka, która złamie wam serce i będziecie je układać tak jak Jonah instalację ze szkła. To historia o wachlarzu przeróżnych emocji: od smutku po radość i wielką miłość. Zażyłość, jaką zastajemy między dwójką tych bohaterów jest przepiękna i łamało mi się serce, gdy pojawiały się chwile, które to niszczyły. Emocjonalność tej książki, jest wprost proporcjonalna do „Tysiąca pocałunków” Cole Tillie. Polecam z całego serca, bo ta powieść to nic innego, jak obraz naszego życia. Nigdy nie wiadomo, kto stanie na naszej drodze, w kim się zakochamy, jakie sprawy i problemy mogą nas spotkać, ale jedno wiem na pewno, że nie pamiętamy dni, ale pamiętamy... chwile.

2017/07/25

Czasami to los za nas decyduje, jak będzie wyglądało nasze życie – recenzja książki #243 – Nicola Yoon „Słońce też jest gwiazdą”
Poprzednią książkę Nicoli Yoon, przeczytałam na jednym wydechu. Była przepiękna. Czy „Słońce też jest gwiazdą”, również mnie zachwyciła? Zdradzę ten sekret już teraz: tak i to jedna z nowości, którą trzeba przeczytać.

Natasha od ósmego roku życia mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale przez jeden błąd jej ojca, wychodzi na jaw, że jej rodzina przebywa w kraju nielegalnie i wciągu doby zostanie deportowana na Jamajkę. Świadomość tego, że straci swoje dotychczasowe życie bardzo frustruje dziewczynę, ze wszystkich sił, pragnie zostać. To w ciągu kilku następnych godzin doświadczy czegoś niesamowitego, ponieważ na swojej drodze spotyka Daniela. Czy mimo tak krótkiego czasu, ta dwójka obdarzy się uczuciem? 

Autor: Nicola Yoon
Tytuł: Słońce też jest gwiazdą
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Strony: 334

Historia przedstawiona w najnowszej książce pani Yoon nie skupia się tylko na dwójce bohaterów. Jej konstrukcja bardzo mnie zaskoczyła, ponieważ to książka dotykająca wiele problemów, z jakimi boryka się dzisiejszy świat. Prawda o rasizmie, religii, kontaktach między ludzkim lub ubóstwie. Choć to tylko ułamek tego, co mogłabym wymienić, ponieważ ta powieść nie jest prosta. I choć Daniel i Natasha dobrze obrazują świat, który istnieje wokół nas to i tak trudno jest się postawić, w jakiejkolwiek przedstawionej sytuacji. Cała akcja książki toczy się przez 12 godzin.

Natasha jako bohaterka bardzo mi się spodobała. Od samego początku musiała walczyć o to, aby zostać w miejscu, które kocha i uważa za dom. Jamajka była dla niej obcym światem, który tylko i wyłącznie ją przerażał. W sumie nie można się temu dziwić, ponieważ to w USA miała przyjaciół, plany na przyszłość. Ukazanie przez autorkę okrucieństwa związanego z deportacją też mi się podobało, jak również pomoc urzędnika, który dał jej kontakt do prawnika, który podobno mógł jej pomóc. Z kolei Daniel, którego Natasha poznała przez przypadek, również nie miał łatwego życia. Zawsze żył w cieniu starszego brata. Nie podoba mu się też wiele innych spraw, o których decydują jego rodzice. I choć tak naprawdę on chce zająć się czymś innym nie za bardzo ich to interesuje.

„Słońce też jest gwiazdą” to kolejna świetna powieść, która jest równie wspaniała jak „Ponad wszystko”. Książka pokazująca determinację, która pojawia się, gdy człowiekowi na czymś bardzo zależy. Powieść autorstwa Nicoli Yoon to idealna historia na wakacje. Polecam!

2017/07/22

Nieidealna: Czy blog książkowy jest „opłacalny”?
Czy blogi są opłacalne? Co przynosi prowadzenie bloga i jak dużo czasu trzeba poświęcić na to by osiągnąć sukces? Te pytania nie są proste, ale i nie przynoszą jednoznacznych odpowiedzi. 

Ostatnio bardzo często dostaje pytania o to czy blog książkowy jest opłacalny. Tak, jest opłacalny, ale nie zawsze w takich kategoriach, w jakich niektórzy chcieliby uzyskać odpowiedź. Aby prowadzić coś dobrze i odnieść sukces w danej dziedzinie, najpierw trzeba dać coś od siebie. Jak mówi moja babcia: bez pracy nie ma kołaczy. W stu procentach zgadzam się z jej słowami, bo ciężką pracą i zaangażowaniem jesteśmy w stanie osiągnąć upragniony cel czy zwyciężyć. Praca jest złotym środkiem, który przybliża nas do sukcesu i nie ma możliwości, żeby bez wysiłku udało nam się spełnić, jakiekolwiek marzenia. Tak samo jest z blogiem. Rozwijając go, pielęgnując pasję, jesteśmy w stanie pokazać, że daje nam to radość i jesteśmy w tym dobrzy. Tym samym pokazując tę pasję dzielimy się nią i tak stajemy się zauważeni i ktoś podziela nasze zainteresowania, dzieląc się swoimi doświadczeniami lub radami.

Prosty przykład z innej dziedziny. Gdy od małego gramy w siatkówkę, która na samym początku jest tylko grą z przyjaciółmi na szkolnym boisku, po pewnym czasie może stać się czymś, co kochamy i pragniemy rozwijać. Naszym celem staje się to, by grać w  Reprezentacji i z dumą reprezentować kraj.

Dlatego, gdy ktoś pyta mnie czy blog jest opłacalny. Odpowiadam, że jest i aby potwierdzić moje słowa na to, jak ja odbieram słowo „opłacalny”, podam trzy przykłady, które sprawiają, że blog to coś, co zmieniło moje życie i pokazało nowy kierunek w życiu:
  1. Rozwijam swoją pasję, która pojawiła się niespodziewanie dzięki mojej przyjaciółce. W książkach odnalazłam to, co straciłam przez chore kolano. Nie wyobrażam sobie żebym nie mogła napisać do Was kilku słów, zwłaszcza, że zdaję sobie sprawę z tego, iż wiele osób, które poznałam w przeciągu tych lat od kiedy mój blog funkcjonuje to osoby o podobnych zainteresowaniach. Niektóre blogerki i książkoholiczki stały się moimi przyjaciółkami.
  2. Dzięki blogowi i zamiłowaniu do książek rozwijam swój język w dalszym ciągu i moje słownictwo bardzo się rozwinęło. To też wielka korzyść, ponieważ to sprawiło, że poszłam o krok dalej i napisałam swoją książkę.
  3. Znalazłam wymarzoną pracę, którą chcę wykonywać. Nie wyobrażam sobie teraz innego zawodu. To studia magisterskie i napisanie takiego tematu pozwoliło mi na to by zabłysnąć. To właśnie mój własny blog jak co poniektórzy wiedzą był moim tematem.

I taki bonus:
  • Blog pochłania bardzo dużo czasu, ponieważ napisanie zwykłego posta lub recenzji czasem sprawia, że pisze się go przez kilka dni. Blogowanie to hobby, ale w większości przypadków to, jak druga praca.

Nie prowadzę bloga dla pieniędzy, fejmu, sławy i tego, by na jutubie ktoś mnie oglądał. Blog to moja pasja, która płynie z serca. Nie mówię też o wyświetleniach czy współpracach. Na to pracowałam od samego początku i naprawdę mi się to udało. Choć muszę przyznać, że bardzo długo zeszło mi, aby to osiągnąć. Pamiętam, że dużo osób w tamtym czasie radziło mi, żebym rzuciła to w pierony, bo nic z tego nie mam. Dla tamtych osób to przysłowiowe: nic, dla mnie oznaczało wszystko. Jako blogerka, mogę powiedzieć przyszłym blogerom tylko jedno. Założenie bloga to jedna sprawa, ale pokazanie, że jest to blog z pasji, a nie dla korzyści, to drugie. Nie wolno poddawać się po trzech miesiącach, bo nie zawsze sukcesy przychodzą szybko. Czasami trzeba doceniać małe rzeczy, o których śpiewa Sylwia Grzeszczak i możecie się ze mnie śmiać, ale ja właśnie tak robiłam. I choć osiągnęłam już dużo, idę o krok dalej, ponieważ postawiłam sobie nowe cele i chce, aby moi czytelnicy czuli się spełnieni, czytając moje posty.

2017/07/20

Jak daleko się posuniesz, aby zawładnąć czyimś życiem? – recenzja książki #242 – Tarryn Fisher „Bad Mommy. Zła mama”
Tarryn już przy „Margo” zmiażdżyła mnie portretem psychologicznym głównej bohaterki. Czy i tym razem jej się to udało?

Fig przeprowadza się do nowego sąsiedztwa i zaprzyjaźnia się z nowo poznanymi sąsiadami – Jolene i Dariusem Avery, którzy wychowują kilkuletnią córeczkę. Od dnia poznania spędzają ze sobą dość sporo czasu i młode małżeństwo szybko zaprzyjaźnia się tajemniczą sąsiadką. Jednak Fig, ma swoje ciemne strony i na pierwszy rzut oka nie są to niepokojące sprawy. Jednak, z biegiem czasu Fig zaczyna bardzo upodabniać się do swojej przyjaciółki. Próbuje naśladować jej gust, mieć podobne ubrania czy przedmioty, a jej Instagram to identyczna kopia Jolene. Czy Fig cierpi na jakąś psychiczną chorobę, i dlatego się tak zachowuje? A może to tylko zbiegi okoliczności, które są źle odczytywane? Niestety nie mogę wam tego zdradzić, ale musicie to wiedzieć, że nie chodzi tu tylko o psychikę i zachowanie Fig, ponieważ i młode małżeństwo ma swoje sekrety.

Autor: Tarryn Fisher
Tytuł: Bad mommy. Zła mama
Wydawnictwo: SQN
Strony: 311

Książka zaczęła się niebanalnie, już od pierwszych stron czytelnik zostaje wprowadzony w zarys fabuły, ale i tak nie dostaje wszystkiego na tacy i nie wie, co się wydarzy w późniejszym czasie. Bohaterów, których przedstawiła autorka to skomplikowane postacie, mające jakieś problemy. Ich portrety psychologiczne przerażają i mrożą krew w żyłach, ponieważ są, jak dla mnie, wyciągnięte z rzeczywistości. Czytając „Bad Mommy. Zła mama” miałam ciarki na plecach, ponieważ po pierwsze nie mogłam tego wszystkiego pomieścić w głowie, a po drugie miałam wrażenie, że ta cała sytuacja działa się tuż obok mnie, za płotem.

Jeśli jesteście po lekturze „Margo” to wiedzcie, że to była wasza rozgrzewka, a najnowszy bestseller od Fisher to wszystkie ludzkie zachowania, określone w bardzo odważny sposób, bez zbędnego owijania bawełnę. Trzeba to przyznać, że autorka nie boi się trudnych tematów i bardzo dobrze wychodzi jej pisanie książek o ciężkim życiu, problemach i osobowości. „Bad Mommy. Zła mama” pokazuje, że czasami człowiek żyje tylko z ciemną stroną i nie ma w nim nic dobrego, a to co stwarza to tylko pozory, aby nie zdradzić swoich prawdziwych zamiarów.

Myślałam, że tylko Fig będzie mnie intrygować, ponieważ przez większą część książki to ona była narratorem. Jednak później okazało się, że Tarryn Fisher postanowiła przedstawić też Dariusa i Jolene i ich punkt widzenia i osobowość. Dla mnie zakończenie, jak i zachowanie pozostałej dwójki bohaterów było niespodziewane i nie tego się spodziewałam.

Ta książka to jedna z nowości od Wydawnictwa SQN i warto ją przeczytać, a jest ona z gatunku thrillera psychologicznego. Wciąga, jest pełen intryg i opowiada o miłości, ale nie tylko tej do mężczyzny, ale i do dziecka. Jesteście gotowi, by poznać tę historię? Jeśli tak, to ja ją Wam gorąco polecam!

2017/07/19

Gdy miłość staje się narkotykiem... – recenzja książki #241 – A. Meredith Walters „Twoim śladem”
Ta książka jest jak narkotyk. Gdy zaczyna się ją czytać, wydaje się, że to będzie nieskomplikowana opowieść o osobach, które zagubiły się w swoim życiu. Nie tylko, ponieważ to historia, która porusza bardzo poważny temat i wszystkie skutki z tym związane.

Aubrey nie miała łatwego życia, obwiniana przez rodziców o śmierć swojej młodszej siostry, postanawia zrobić wszystko, aby jej winy zostały odpuszczone. Dziewczyna studiuje psychologię i pragnie w przyszłości zostać terapeutką osób uzależnionych. Aby zrozumieć na czym polega praca z ludźmi po takich przejściach, przez najbliższe tygodnie pod okiem opiekunki uczęszcza do grupy dla właśnie takich osób. Tam poznaje Maxxa, chłopaka, który również tak jak ona nie miał łatwego życia i skrywa wiele tajemnic. Już od pierwszej chwili Aubrey wie, że ten zbuntowany i bardzo pewny siebie chłopak, chce by go tak postrzegano. Czy dziewczynie uda się pomóc chłopakowi i nie pozwoli by zniszczył sobie życie? A może są pewne sprawy, których nic już nie zmieni?

Autor: A. Meredith Walters
Tytuł: Twoim śladem
Seria: Twisted Love #1
Wydawnictwo: YA!
Strony: 478

Książka ma dwóch narratorów Aubery i Maxxa i powiem szczerze, że bardzo lubię taki podział. Zwłaszcza, że w książce ich uczucia i sytuacje, jakie mają miejsce się dopełniają i nie ma żadnych luk w fabule, która moim zdaniem jest genialna. Dlaczego? Otóż autorka poruszyła bardzo poważny problem, jakim są narkotyki. Oczywiście, temat ten przewija się w kilku powieściach NA, ale to właśnie w „Twoim śladem”, według mnie jest on opisany bardzo rzetelnie i dobitnie. Pokazane jest jak człowiek walczy sam ze sobą, aby nie wziąć znów tego świństwa lub jak próbuje tylko odbębnić terapię. Do tego wszystkiego autorka skupiła się też bardzo głęboko na uczuciach i emocjonalność bije z tej książki w każdym rozdziale. Rozdarte serce Aubery, żal rodziców i obwinianie dziewczyny o śmierć siostry, problemy Maxxa i jego brata, dla którego jest bohaterem... muszę przyznać, że wiele z tych spraw było dla mnie druzgocące.

Książka nie owija w bawełnę, mówi jak jest i pokazuje prawdę, a bohaterowie, podczas całej akcji w powieści zmieniają się na naszych oczach. Mimo że Maxx to typ buntownika, taki kozak, których niemało na świecie, to od razu przejrzałam go na wylot. W głębi duszy żałował niektórych swoich decyzji, nie chciał takim być, a tak naprawdę chciał stać się prawdziwym bohaterem w oczach brata. Czuł wstyd i zażenowanie, że nie jest na tyle dobry, by się nim zaopiekować. Z kolei Aubery przez tragedię, jaka spotkała jej rodzinę nie potrafiła sobie poradzić z tym bólem. Odepchnięta przez rodziców, starała się sama wszystko naprawić, ale przez to była też bardzo naiwna. Jednak to bardzo sympatyczna osoba i ona potrafiła dotrzeć do Maxxa. Miała też pewne założone cele w życiu, ale jak widać w jej przypadku czasem nie jest tak prosto to osiągnąć.

Czy polecam Wam „Twoim śladem”? Oczywiście. To świetna powieść młodzieżowa opowiadająca o nastoletnich dramatach. Ta książka skłania swoich czytelników do przemyśleń i dzięki niej naprawdę można wiele zrozumieć. Książka ciekawa, która bardzo angażuje czytelnika. Polecam z całego serca!
Konkursy!
Cześć! Z okazji premiery Nie zapomnij mnie autorstwa Anny Bellon na moim fanpage'u oraz Instagramie ruszyły dwa rozdania.

Czas trwania od 19.07.-30.07.2017 r.

Linki:

Zachęcam i życzę powodzenia! <3

2017/07/17

Niełatwo być królową – PRZEDPREMIEROWA recenzja książki #240 – Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows „Moja Lady Jane”
To fantastyczna książka napisana lekkim językiem, przy której czytelnik świetnie się bawi. A jeśli znudziły wam się powieści historyczne, to właśnie „Moja Lady Jane” jest dla Was, ponieważ daleko jej do wiarygodnego przedstawienia faktów historycznych.

Przyznaje szczerze, że książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła i jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim zaczerpnięciem do wydarzeń historycznych, które są tłem dla całej opowieści. Wszystko rozpoczyna się za czasów Edwarda VI, syna Henryka XVI, który zapada na nieuleczalną chorobę, musi on mieć dziedzica tronu, który przejmie władzę. Ale „Moja Lady Jane” to nie tylko walka o tron, to też konflikt kościoła anglikańskiego z katolickim, to opowieść o miłości, oddaniu, przyjaźni, koniach i całej zaskakującej fabule.

Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows
Tytuł: Moja Lady Jane
Wydawnictwo: SQN
Strony: 443
Premiera: 19.07.2017 r.

Król Edward dowiaduje się, że umrze i nic nie jest w stanie uratować mu życia. Jego żywot dobiega końca i aby tron trafił w dobre ręce, sam musi wybrać swojego następce. Takim oto sposobem postanawia wydać za mąż swoją kuzynkę Lady Jane, aby ciągłość dynastii była zachowana, a na tronie nie zasiadła siostra króla. Nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie fakt, że Lady Jane ma zostać wydana za... no właśnie... za konia. Zdziwieni? Ojj, uwierzcie mi ja też byłam, ale tak Gifford, bo tak nazywa się jej przyszły mąż, jest Eðdianinem. Ludzie z tym darem mogą przemieniać się w zwierze, ale oczywiście to tylko ułamek tego, co zaskoczy czytelnika, podczas lektury.

Jeśli chodzi o autorki, które napisały tę powieść to wybuchowe trio, ponieważ podczas czytania ich powieści śmiałam się praktycznie przez cały czas, a wstawki, które znajdziemy od autorek w powieści, jak dla mnie rozwalają system totalnie. To pierwsza taka książka w moim życiu, która okazała się być tak inna i tak odbiegająca od otaczającej nas rzeczywistości i nawet świata fantastycznego! Każdego bohatera nie sposób nie polubić i nawet tych okrutnych darzy się sympatią (nie wiem dokładnie dlaczego tak jest, ale chyba to wina dialogów) Przez każdą postać przebija duża dawka poczucia humoru oraz nieocenionego sarkazmu, który sprawia, że nie odłożycie tej książki na bok. Król Edward i jego żarty na temat choroby, rozłożyły mnie na łopatki, a późniejsze wydarzenia były jeszcze bardziej zawiłe i pokręcone (oczywiście w pozytywny sposób!)

Plusem tej książki jest sposób, w jaki została ona napisana. Jest to narracja trzecioosobowa, ale autorki oprócz tego potrafiły w bardzo sprawny i lekki sposób wpleść w opowieść swoje komentarze, które są świetnym uzupełnieniem akcji. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać, jest idealna na wakacje. Przy niej nie można się nudzić, ponieważ przygoda, jaką dostajemy jest zabawna. Jeśli jesteście ciekawi poznać nową Anglię, w oczach tych trzech dam, to zachęcam i polecam!

2017/07/15

 Mia jest dziewczyną do towarzystwa – recenzja książki #239 – Audery Carlan „Dziewczyna na miesiąc. Lipiec. Sierpień. Wrzesień”
Kolejne miesiące czyli lipiec, sierpień i wrzesień, to już trzeci tom serii Calender Girl. W dalszym ciągu Mia musi zdobyć pieniądze, aby spłacić dług ojca. Dwie poprzednie recenzje możecie przeczytać tutaj:


Mia nie miała wyboru, musiała stać się dziewczyną do towarzystwa, aby zarobić na dług jej ojca, który leży na łożu śmierci. Spłaca go osobie, z którą kiedyś się spotykała. Do zakończenia wszystkiego pozostało jej pół roku i pół miliona dolarów do oddania. W następujących po sobie miesiącach Mia odwiedza Miami, Teksas i ponownie Vegas. Co przyniosły jej te zadania? Otóż w lipcu dziewczyna staje się seksowną uwodzicielką i kusicielką w teledysku Antona Santiago, a to wszystko w rytmach hip-hopu. Sierpień to nieoczekiwane zmiany dla Mii i rola zaginionej siostry Maxwella Cunninghama – kowboja i potentata naftowego, który musi odnaleźć swoją zaginioną siostrę, aby nie stracić swojej fortuny. Z kolei Vegas to pasmo komplikacji, ponieważ we wrześniu jej powrót do domu nie jest szczęśliwy. Zawirowania i problemy powodują, że Mia nie spłaca długu na czas, a ona musi sprawić by jej rodzina była bezpieczna. Co zrobiła Mia, aby wybrnąć z i tak beznadziejnej sytuacji?

Autor: Audery Carlan
Tytuł. Dziewczyna na miesiąc. Lipiec. Sierpień. Wrzesień
Seria: Calender Girl #3
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Strony: 429

Tak jak w przypadku dwóch poprzednich tomów i ten mi się podobał. Oprócz kolejnych miesięcy pełnych wrażeń, pojawiły się niespodziewane komplikacje. „Dziewczyna na miesiąc...” napisana jest lekkim i prostym językiem, dzięki czemu i tę część czyta się z wielką przyjemnością. Oczywiście jest to erotyk, więc nie brakuje w nim scen pikantnych i bardzo namiętnych, ale czyta się je z wielką przyjemnością, ponieważ są napisane z wielkim wyczuciem i przemyśleniem każdego najmniejszego dialogu i opisu.

Dobrze skonstruowana seria powoli odkrywa przed swoimi czytelnikami wszystkie tajemnice i niespodzianki. W Calender Girl tak właśnie się dzieje, ponieważ oprócz wypraw Mii, dostajemy też garść informacji o rodzinie, ale także wątek miłosny nie pozostaje w tyle. I całe szczęście, bo w końcu powinno zacząć się coś dziać!

Zdecydowanie polecam Wam tę serię, jeśli jej jeszcze nie czytaliście, bo śmiem twierdzić, że fani tych książek są już na bieżąco i czekają na kolejny tom. W swoim życiu przeczytałam kilka erotyków, ale to właśnie ten podoba mi się najbardziej ze wszystkich, a to dzięki swojej odmiennej formie, w jakiej została napisana. Polecam!

2017/07/13

Rozmowy o życiu – recenzja książki #238 – Olga Puncewicz „Góry na opak 2 czyli rozmowy z tymi, co zostają”
Nie czytałam poprzedniej książki „Góry na opak” i po lekturze tej części, wiem, że będę musiała nadrobić zaległości. Cieszę się też, że zdecydowałam się na przeczytanie tej pozycji, a przecież moja przygoda z czytaniem zaczęła się od książek o tematyce literatury podróżniczej.

Czytałam kiedyś o historii Olgi i Piotra Morawskich – mąż autorki był himalaistą i zginął na Dhaulagiri w 2009 roku. Pani Olga założyła też Fundację Nagle Sami, która pomaga osobom w żałobie. Jest autorką książek górskich i podróżniczych. „Góry na opak 2 czyli rozmowy z tymi, co zostają” to zapis przeprowadzonych rozmów o przeszłości i teraźniejszości. Rozmowy przeprowadzone są z osobami, które w górach straciły kogoś bliskiego. Każda z tych rozmów jest ujmująca i pokazuje ból po stracie, a pierwszą rozmowę otworzyła Hanna Wiktorowska, pracująca w Polskim Związku Alpinizmu. Oprócz niej możemy przeczytać rozmowy z takimi osobami jak: Staszkiem Berbekiem, Przemkiem Kowalskim, Izabelą Hajzer czy Joanną Wojciechowską.

Autor: Olga Puncewicz
Tytuł: Góry na opak 2 czyli rozmowy z tymi, co tam zostają
Wydawnictwo: Burda Książki
Strony: 254

Jak każda książka, która dotyka tak poważnych tematów jest bardzo emocjonująca. Ja sama kiedyś, jeszcze przed wypadkiem dużo chodziłam po górach i się wspinałam. Dlatego też czytanie o górach było dla mnie niezwykłą przyjemnością. To książka pełna strachu o bliską osobę, pełna tęsknoty i miłości. To też opis bólu po stracie, a rozmowy zamieszczone w publikacji są bardzo osobiste i przeprowadzone z wielkim wyczuciem. „Góry na opak 2 czyli...” to też piękny album ze zdjęciami, ukazujący zatrzymane chwile, które pozostaną z nami na zawsze. Te zdjęcia są dopełnieniem tych wszystkich historii, nadziei, bólu, tęsknoty, a także szczęścia. Czytając przenosimy się w 100% do serca tych wszystkich opowieści.

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że książkę warto przeczytać, mimo że nie jest to łatwa lektura. Pozycja z działu nowości skierowana do osób, które zaczytują się w literaturze podróżniczej oraz literaturze faktu. Ze swojej strony mogę wam polecić też dwie inne książki, które mówią o podróżach lub górach. Świetną książką podróżniczą, jest pozycja Tomka Michniewicza „Swoją drogą”, a o górach i trudzie, jaki czasem nas spotyka będąc u góry jest książka Joe Simpsona, który wpadając do szczeliny złamał nogę i był skazany na śmierć, uszedł z życiem – tę dramatyczną wyprawę opisał w książce „Dotknięcie pustki”.

2017/07/11

 Czy każde marzenie może się spełnić? – recenzja książki #237 – Kim Holden „Franco”
Zakochałam się w tej książce, a tytułowy Franco skradł moje serce. Dosłownie. A muszę przyznać, że bałam się tej książki, zwłaszcza, że „Promyczek” wzbudził we mnie mieszane uczucia.

Tym razem Kim Holden zaserwowała czytelnikom emocjonalną i bardzo prawdziwą historię. Franco poznaje Gemmę przez przypadek, gdy dziewczyna chce uciec z randki w ciemno, na którą z grzeczności się zgodziła. Już od pierwszej chwili między Gem, a Franco iskrzy i w powietrzu wisi nad nimi szyld: „I żyli długo i szczęśliwie”, ale zanim do tego dojdzie będą musieli stanąć przed wieloma dylematami, by zawalczyć o własne szczęście. Oprócz chemii, która ich połączyła od pierwszego spotkania, Franco dowiaduje się, że dziewczyna ma pewne marzenie, które pragnie spełnić, ale niestety nie może za długo z nim zwlekać, ponieważ może się to skończyć dla niej jedną wielką katastrofą. Co zrobi Franco, gdy dowie się, co to za marzenie? Czy będzie chciał pomóc Gem, w jego realizacji?

Autor: Kim Holden
Tytuł: Franco
Cykl: Promyczek #3
Wydawnictwo: Filia
Strony: 400

Książkę zaczęłam czytać w niedzielę, ale z braku czasu musiałam ją odłożyć i wracałam do niej w przerwach. Dzisiaj miałam jednak okazję ją dokończyć i podróżując z Rzeszowa do Krakowa, a potem wracając, skończyłam ją i wiecie co? Ta książka skradła mi serce i jest o niebo lepsza od pierwszego tomu, który pozostawił we mnie mieszane uczucia. Kate, która dzielnie walczyła, ale zmarła, to było coś okropnego, ale czegoś mi brakowało w „Promyczku”. Natomiast „Franco” to zupełnie inna bajka, ponieważ rozbudził we mnie tyle emocji, że nie mogłam oderwać się od czytania. Chłonęłam stronę, po stronie, bo chciałam dowiedzieć się, jak rozwiąże się sprawa między Gem, a Franco. Czy w końcu będą ze sobą szczęśliwi...

Franco pokochałam od razu, za jego styl bycia, za jego dobroć serca i oddanie dla Gem. Był jak rycerz na białym koniu, który pojawił się, by uratować swoją księżniczkę i na dodatek zrobić wszystko, by była najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Z kolei Gem, to bohaterka urocza, która wie czego chce od życia oraz jest świadoma decyzji, jakie podejmuje. Mocno kibicowałam tej dwójce, bo musicie to wiedzieć, sprawa, o którą oni walczą jest dla Gemmy priorytetowa. Oczywiście w powieści oprócz głównych bohaterów nie zabrakło uroczego Gusa i reszty ekipy Rooka oraz wspominek o Kate, więc fani i tych bohaterów będą czuć się usatysfakcjonowani treścią.

Ponadto okładka jest przepiękna, a styl, jakim została napisana książka sprawia, że czyta ją się bardzo szybko. Akcja toczy się normalnym rytmem, ale nie jest ani za wolna, ani za szybka. Dla mnie nie ma żadnych luk w fabule i autorka naprawdę przemyślała tę historię od początku do końca. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić Wam trzeci tom z cyklu Promyczka. „Franco” to wspaniała książka, która pokazuje siłę i determinację, ale i piękną miłość, która narodziła się przypadkiem.


2017/07/10

Nigdy nie zapomniałem –  PRZEDPREMIEROWA recenzja książki #236 – Anna Bellon „Nie zapomnij mnie”
Poprzednia książka Anny Bellon „Uratuj mnie” podobała mi się i jedno jest pewne, książki z serii The Last Regret są lekkie i idealne na wakacyjny odpoczynek.

„Nie zapomnij mnie” to drugi tom z serii The Last Regret i opowiada historię Oliviera, przyjaciela Mai i Kylera. Chłopak tak naprawdę nie jest szczęśliwy, a pozorne szczęście w postaci własnego apartamentu, popularności, jaką zdobyli z zespołem i dziewczyną, której nie kocha to tylko sposób na to, by zapomnieć o przeszłości. Niestety nie tak łatwo wymazać dawną miłość z pamięci, z którą wiązało się wiele nadziei i co najważniejsze, lepszą przyszłość. Zwłaszcza, że oboje z Niną wychowywali się w domu dziecka i nawzajem rozumieli swoje uczucia i potrzebę bycia chcianym. Niestety Nina zostawiła Ollie'go bez słowa i uciekła. Ale, co było powodem, dla którego dziewczyna postanowiła odejść? Czy jej ponowne pojawienie się w życiu chłopaka ma jakiś ukryty cel? Czy Nina wyjawi prawdę, przed którą sama próbowała uciec?

Autor: Anna Bellon
Tytuł: Nie zapomnij mnie
Seria: The Last Regret #2
Wydawnictwo: OMG Books
Strony: 265
Premiera: 19.07.2017 r.

Nina zostawiła po sobie otwartą furtkę, Ollie. Ten rozdział nie jest zamknięty. Nie zapomnisz jej. Ale możesz mimo wszystko ułożyć sobie życie bez niej.
Drugi tom jest napisany lekkim językiem i tak jak w przypadku pierwszego tomu czyta się tę część bardzo szybko. Bohaterowie w tej części są do siebie podobni, ponieważ wychowali się bez rodziny i oboje, dzięki temu rozumieli swoje uczucia. Nina aby chronić Ollie'go uciekła i mogę zrozumieć jej intencje, ale z drugiej strony prawda zawsze jest lepsza od kłamstwa. Gdy ponownie pojawiła się w życiu chłopaka miałam tylko nadzieję, że postanowi wyjawić wszystko. Oczywiście tak się stało i jak się okazało, dziewczyna sama musiała zaakceptować prawdę, od której sama uciekła. Było mi też przykro, gdy Olivier tęsknił za Niną, bo czytając jego myśli, czuło się emocjonalność i przywiązanie tej dwójki bohaterów. Chciałabym Wam też zdradzić, co było powodem odejścia dziewczyny, ale to byłby za duży spojler, a ta informacja jest dla mnie osią całej opowieści w tym tomie. Mogę zapewnić, że wszystko dobrze się skończyło, a zakończenie jest proste, a w prostocie tkwi piękno.

Jeśli jesteście fanami tej serii i czytaliście ją na platformie Wattpada, to zachęcam Was do zapoznania się z powieścią Anny Bellon. Myślę, że sympatycy „Uratuj mnie” i w drugiej części będą wniebowzięci. Anna Bellon ma talent do tworzenia pięknych, nieskomplikowanych historii. Jej książki są idealne, by odpocząć przy nich w wakacje. Polecam!

2017/07/09

Wydanie specjalne „Książki. Magazyn do Czytania”
Dziś przychodzę do Was z czymś nowym. W ostatnim czasie sięgnęłam po „Książki. Magazyn do Czytania”, który 14 czerwca obchodził szóste urodziny. Jest to numer specjalny w mniejszej formie, wygodny do zabrania w letnią podróż. 

Powodem, dla którego wcześniej nie sięgałam po magazyny był brak czasu. Jednak po wczorajszej lekturze podczas podróży od punktu A do punktu B, muszę przyznać, że będę musiała nadrobić braki i wpisać go obowiązkowo w kalendarz. W letnim numerze „Książek. Magazynu do Czytania”  pisali tacy autorzy m.in. jak:
  • Weronika Murek – autorka zbioru opowiadań „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” (2015);
  • Wojciech Nowicki – pisarz, krytyk kulinarny, autor „Odbicia” (2015);
  • Joanna Szczęsna – pisarka i reporterka, która opublikowała m.in. biografię Wisławy Szymborskiej „Pamiątkowe rupiecie” (2012) napisaną wspólnie z Anną Bikont;
  • Wojciech Orliński – publicysta „Wyborczej”. Na początku sierpnia ukaże się napisana przez niego biografia „Lem. Życie nie z tej ziemi”. 
Oczywiście, aby zachęcić Was do sięgnięcia po lipcowy specjalny numer, przybliżam Wam też kilka tematów, jakie znajdziecie w tym numerze. Mnie osobiście podobał się wywiad z Isabel Allende, która jest najsłynniejszą pisarką latynoamerykańską. W artykule „Jest mi trochę zimno, ale okej” Janusz Rudnicki pisze o Wandzie Rutkiewicz polskiej alpinistce i himalaistce, która jest jedną z najbardziej znanych Polek światowego himalaizmu. Jako trzecia kobieta na świecie, pierwsza Europejka oraz pierwsza Polka, stanęła na Mount Everest, a jako pierwsza kobieta na świecie zdobyła szczyt K2. Dla mnie ten artykuł był wspaniały, bo przecież sama się kiedyś wspinałam i kocham góry całym sercem!

W numerze znajdziecie jeszcze takie tematy jak:
  • Arcydzieła zamiast bestsellerów. Nabokov zamiast Wisłockiej, Dickinson zamiast „Mleka i miodu”... Polecają redaktorzy „Książek”: Paweł Goźliński, Łukasz Grzymisławski, Juliusz Kurkiewicz i Natalia Szostak;
  • Lemanipulacje. Wojciech Orliński o tym, jak dał się nabrać Stanisławowi Lemowi;
  • A co po Lemie? Michał Radomił Wiśniewski kreśli mapę polskiego s.f. - od futurystycznych bajeczek ku pokrzepieniu serc po najdziksze wizje końca świata;
  • Dziesięć pikantnych kawałków..., czyli ranking literackich scen erotycznych według Małgorzaty I. Niemczyńskiej.
Załączam link oraz okładkę – http://wyborcza.pl/ksiazki/0,0.html#TRNavSST
A może i Wy zdecydujecie się w lipcu przeczytać magazyn?

Magazyn jest w sprzedaży w cenie 9,99 zł
Miłość jest najważniejsza – recenzja książki #235 – Jill Santopolo „Światło, które utraciliśmy”
Zgadzam się z Emily Griffin, że ta książka jest spektakularna. „Światło, które utraciliśmy” to opowieść przypominająca o tym, że miłość jest najważniejsza i zawsze powinniśmy o niej pamiętać.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. W dniu, w którym wieże WTC runęły, a Nowy Jork zmienił się już na zawsze. Tak wielka tragedia sprawiła, że ludzie zrozumieli, że życie jest kruche i trzeba żyć pełnią życia, pasji, emocji, z osobami, które są nam bliskie. W końcu życie w samotności nie jest dobre, a miłość jest najważniejsza. Niestety Gabe w niedługim odstępie czasu decyduje się wyjechać na Bliski Wschód jako reporter, a Lucy dowiaduje się o tym w dniu, gdy jej program telewizyjny dostaje nagrodę Emmy. Wspólne życie tej dwójki się zmienia, ale to nie tylko ta jedna decyzja zmienia ich życie na zawsze, ponieważ w przyszłości również staną przed wieloma rozdzierającymi serce decyzjami, które nie tylko mają wpływ na ich życie. Czy przypadkowe spotkanie tej dwójki bohaterów to przeznaczenie? I czy cena za marzenia, jaką wybrali nie okazała się zbyt wysoka?

Wydawało mi się, że świat się rozpada, jakbyśmy przeszli na drugą stronę rozbitego lustra, gdzie rzeczywistość straciła sens, nasze tarcze zawiodły, a mury się rozsypały. W takim miejscu nie było powodu, by powiedzieć „nie”.

Autor: Jill Santopolo
Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 346

Książka autorstwa Jill Santopolo kradła moje serce. Powieść napisana z wielkim wyczuciem i delikatnością. Sposób, w jaki historię opowiada Lucy jest bardzo emocjonujący. Opowiadając o swoim życiu bohaterka wspomina lata z czasów studenckich. Gabe w jej opowieści brzmi jak najpiękniejsza piosenka, o której chce się pamiętać. To siła przywiązania i uczucia, a dlaczego tak sądzę? Mimo że Lucy ma piękne życie, ponieważ ma rodzinę, o której marzyła to, gdy dochodzi do spotkania Gabe'a z nią to ona też żywi do niego jakieś silne emocje. Z resztą on też. Przez tę książkę po prostu się płynie. I bardzo chętnie obejrzałabym jej ekranizację.

Przejdę teraz do okładki, ponieważ i ona ma tutaj swój udział w emocjonalności, jaką przekazuje swoim czytelnikom. Dawno nie widziałam tak pięknej okładki, która od samego patrzenia na nią, wiedziałam, że chcę przeczytać tę powieść. Nie chcę opowiadać o bohaterach, bo tak na dobrą sprawę trudno jest ich nakreślić. Opowieść, jaką przedstawia nam Lucy to odniesienia jednocześnie i do przeszłości oraz teraźniejszości.

Warto przeczytać tę książkę, ponieważ opowiada o miłości. Przypomina, że nie ma nic ważniejszego na świecie niż miłość. To ona sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Ale oprócz przepięknej miłości, która jest najpiękniejszą melodią życia, to też opowieść o sile marzeń. To też przedstawienie, jak niektóre decyzje mogą mieć wpływ na nasze późniejsze życie. Polecam z całego serca!

2017/07/06

Łatwo się zakochać, trudniej wytrwać w miłości – recenzja książki #234– Emma Chase „Zakręceni”
Drugi tom bestsellerowej serii Tangled opisany jest z perspektywy Kate. Ich miłość i zaufanie zostanie wystawiona na próbę, a przez co? Przez nieporozumienie.

W końcu Kate i Drew są szczęśliwi, a ich związek wkroczył na kolejny etap, w którym pojawiają się nowe niespodzianki. Ich sielankowe życie w dobrobycie i zaufaniu burzy nieporozumienie, które stworzyli sobie nawzajem. Drew jako niepoprawny flirciarz i wieczny kobieciarz wyciąga pochopne wnioski czytając terminarz Kate i oskarża ją o nieuczciwość, a ona zraniona jego słowami, odchodzi. Jednak kobieta nie zdaje sobie sprawy, że tak, jak Drew sam siebie wprowadził w błąd, tak ona źle zrozumiała to co do niej wykrzyczał w złości. Czy wszystko dobrze się skończyło, czy może Drew i Kate doszli do wniosku, że ich związek nie ma sensu?

Autor: Emma Chase
Tytuł: Zakręceni
Seria: Tangled #2
Wydawnictwo: Filia
Strony: 331

W „Zakręconych” narratorką jest Kate, dzięki czemu możemy lepiej ją poznać, a ta część perypetii tej dwójki zdecydowanie bardziej skupia się na niej. Oprócz tego, poznajemy jej myśli i uczucia, jakie żywi do Evansa. I muszę przyznać, że przepadłam, ponieważ jeszcze bardziej polubiłam tę serię za jej ukazanie realności w relacjach damsko-męskich, a ponadto książka jest pełna humoru. Fabuła nie jest przeciągnięta, ale i nie gna z prędkością światła. Czytelnik już od samego początku zostaje wprowadzony w życie Kate, poznając jej przeszłość, ale i pogląd na pewne sprawy. W pierwszym tomie mieliśmy okazję lepiej poznać Drew – kobieciarza – mężczyznę, który nie myśli o stałych związkach poważnie. Pod wpływem Kate zmienił się i pokazał, że potrafi zawalczyć o miłość. Jednak czym byłoby życie, gdyby nie jego małe nieporozumienia? Zapewne byłoby nudne, jak flaki z olejem. Wiedziałam, że nasz kochany kobieciarz wywinie jakiś numer i tak... Drew pierwsze robi, a później myśli i to całe nieporozumienie i złość Kate to jego i tylko jego wina. Cytując Kate: wałkoń bez piątej klepki.

Styl autorki jest świetny, a książkę czyta się z wielką przyjemnością. Świetnie bawiłam się czytając te wszystkie nieporozumienia. Brak prawidłowej komunikacji między ludźmi naprawdę może zepsuć niejedno, więc czasem zanim mówiąc coś od razu bez przemyślenia, warto zapytać i upewnić się czy dobrze kogoś rozumiemy. Czy spodoba wam się taki obrót spraw w tej części – tego nie wiem. Natomiast ja mogę zapewnić, że spodziewałam się tego, ponieważ taka była kolej rzeczy. Oczywiście między Drew, a Kate nadal iskrzy i ich walka o wytrwanie w tej miłości jest bardzo miło przedstawione.

Chciałabym móc zdradzić Wam ten powód, dla którego oni się rozstali, ale to byłby za duży spojler. Jeśli podobał Wam się pierwszy tom – „Zaplątani”, to nie pozostaje Wam nic innego, jak sięgnąć po kolejne części tej serii.
ZAPOWIEDŹ | Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows „Moja Lady Jane”
Już 19 lipca do księgarń trafi prześmieszna, romantyczna i nie całkiem prawdziwa historia „Moja Lady Jane”.
 
Jane, lat szesnaście, ma wyjść za mąż za kompletnie obcego faceta, który skrywa tajemnicę (dzień spędza na polanie i miłuje się w jabłkach... bo jest koniem) J  Dodatkowo zostaje wmieszana w intrygę, której celem jest obalenie jej ukochanego kuzyna, króla Edwarda. To jednak najmniejszy z problemów biednej Jane. Niebawem sama zasiada na tronie. Do czego doprowadzi ta zwariowana gra o władzę?
 
Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows
Tytuł: Moja Lady Jane
Wydawnictwo: SQN
Premiera: 19.07.2017 r.

Książka jest dosłownie fantastyczna!
ZAPOWIEDŹ | Julie Israel „Indeks szczęścia Juniper Lemon”
„Indeks szczęścia Juniper Lemon” jest zabawną i jednocześnie poruszającą opowieścią o ważnych, a także z pozoru błahych wydarzeniach, które przewracają życie do góry nogami. Niesamowity debiut Julie Israel.

Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.
Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym „TY”. Jest w szoku – nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa. Jaka naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość
„TY” i dostarczyć mu list.

Ale wtedy Juniper coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych „wzlotów i upadków dnia”. A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.

***
Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach?
Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan?
Tego dowiesz się z książki „Indeks szczęścia Juniper Lemon”.

Autor: Julie Israel
Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Wydawnictwo: IUVI
Premiera: 05.07.2017 r.