2017/02/28

Podsumowanie miesiąca | styczeń i luty 2017
Wyjątkowo w tym miesiącu podsumowania z dwóch miesięcy, a to tylko i wyłącznie przez to, że miałam jakiegoś dziwnego lenia i nic mi się nie chciało. Zwłaszcza pisać jakiekolwiek podsumowania. Jednak to już za mną i wracam, wraz z nowymi pomysłami i planami abyście do mnie wracali jak najczęściej.

STYCZEŃ

LUTY

Ponadto na blogu pojawił się nowy cykl okładkowy i oczywiście polecam żebyście zajrzeli i powiedzieli mi jakich książek oczekujecie w zestawieniach.
Postanowiłam też powrócić z kilkoma cyklami, a mianowicie już w marcu powinien pojawić się odnowiony cykl felietonów Nieidealnej, Serialove Zaczytanej Majki czy Pięć pytań do... Co oprócz tego? Na mojej stronie Facebookowej został zorganizowany konkurs, więc polecam wziąć udział. Do wygrania książka Niny George. I polecam polubić ogólnie mój profil w mediach społecznościowych. Regularnie zamieszczam tam informacje o najnowszych książkach czy też zdjęcia. Na Snapchacie (liliannamscott) możecie podglądać co robię oprócz czytania książek. Chcę żebyście mieli wpływ na to jakie treści zamieszczam na blogu, więc proszę koniecznie dajcie mi znać co chcielibyście zobaczyć. Myślę, że jeśli się uda, to spełnię choć część z tego o czym mówicie. Dzięki temu Wy będziecie zadowoleni, a mnie da to niesamowitą frajdę i zabawę. Nie ukrywam, że taki materiał może bardzo mi się przydać do pracy magisterskiej.

2017/02/27

O tym, że dorosłość to nie tylko wiek - recenzja książki #191 - Rebecca Stead „Całkiem obcy człowiek”
Lubię od czasu do czasu sięgnąć dla książkę skierowaną do młodzieży. „Całkiem obcy człowiek” to książka opowiadająca o problemach współczesnej młodzieży i... Podobała mi się ta książka i bardzo miło mi się ją czytało. Lata młodzieńcze mam za sobą, ale pamiętam jaką byłam nastolatką. Zwariowaną i zbuntowaną z różowymi włosami, tak dobrze czytacie... różowymi.

Książka opowiada historię trzech dziewczyn - Bridge, Thabithi i Emily - są one przyjaciółkami, które obiecały sobie, że nigdy nie będą się kłócić. Tak można nazwać to kodeksem babskim, ale czy na pewno udało się im wytrwać w tym postanowieniu. Każda z dziewczyn jest inna, ma swój temperament i ciekawą osobowość. Wraz z mijającym czasem okazuje się, że ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę. Jedna z dziewcząt - Emily poznaje chłopaka i zakochuje się w nim, ma nadzieję, że to coś nowego, ale być może stałego w jej życiu. Thabitha jest feministką, jej zdanie nigdy się nie zmienia, to uparciuch, a Bridge, jest zabawne i walczy w pewien sposób ze swoją przeszłością. Oprócz tych głównych bohaterek w powieści spotykamy także Sherma, brata Bridge czy licealistkę, której Walentynki niekoniecznie będą kojarzyć się z czymś przyjemnym.

Autor: Rebecca Stead
Tytuł: Całkiem obcy człowiek
Cykl: -
Wydawnictwo: IUVI
Strony: 328

Zacznę od... okładki. Jest urocza i to w głównej mierze ona przekonała mnie do tego bym sięgnęła po tę powieść. Tak to już ze mną jest, że gdy okładka do mnie przemówi to muszę ją przeczytać. Ponadto styl jakim została napisana książka jest lekki i przyjemny. Nie czuje się zmęczenia podczas czytania, a opowieść chłonie się bardzo szybko. Do tego ciekawie pociągnięta fabuła. Wszystko na plus. Autorka świetnie rozplanowała wszystkie wydarzenia i wpadła na niecodzienny podział rozdziałów. Jest on bardzo ciekawy. Oczywiście ktoś może mi zarzucić, że przecież to książka młodzieżowa. Tak jest to typowa młodzieżówka, ale to takie historie najbardziej nas urzekają. Te które są proste i nieskomplikowane. Po nitce do kłębka, a jednak jakieś przemyślenia zostają.

Każdy bohater jest inny, co dla mnie to duży plus, ponieważ zawsze się o nich obawiam. Czasem mniej czasem bardziej, ale jednak. Nie sposób ich nie polubić. Każdy ma jakieś wady, ale i zalety, które są dobrą monetą. Ciekawie rozwinięta akcja z dobrze połączonym wykreowaniem bohaterów sprawia, że książka jest warta uwagi. W książce „Całkiem obcy człowiek” nie brakuje zwrotów akcji, które można przewidzieć, ale kiedy odłoży się książkę jakoś wszystko układa się w jedną spójną całość.

„Całkiem obcy człowiek” to książka która jest urocza i opowiada przede wszystkim o prawdziwej przyjaźni. Pokazuje w jaki sposób mogą myśleć nastolatkowie i powiem szczerze, że gdy ja byłam nastolatką mogłam mieć podobne zachowania, choć wiadomo, że każdy z nas jest inny. Tak jak w późniejszym życiu i młodzi ludzie, którzy wkraczają w dorosły świat mają swoje problemy. Mniej lub bardziej poważne. Czasami banalne to prawda, ale na każdych błędach i sprawach człowiek się uczy. Oprócz wątku przyjaźni, który jest główny, autorka opisała też pierwsze młodzieńcze miłostki i emocje jakie temu towarzyszą.

Podsumowując książkę uważam za bardzo fajną powieść, która jest warta uwagi. Proste ludzkie sprawy, no tutaj młodzieńcze, a jednak chwytające za serce. Jeśli szukacie książki lekkiej i nieskomplikowanej, być może dla niektórych z banalnymi wątkami, to myślę, że „Całkiem obcy człowiek” to dobra decyzja. Książka przypomina nam jak to kiedyś było, bo przecież każdy z nas kiedyś był nastolatkiem.

2017/02/25

Okładki polskie vs. zagraniczne #3
Kolejne zestawienie, a w nim pierwsze tomy dwóch wspaniałych serii książkowych. Jedną już przeczytałam, druga czeka spokojnie w kolejce. A Wy czy czytaliście, którąś z tych książek? Dajcie znać w komentarzu. Zaczynamy!

Dark Elements #1
Ognisty pocałunek
Siedemnastoletnia Layla chciałaby być normalna, jednak jej pocałunek zabija wszystko, co posiada duszę.
Jako półdemon i półgargulec Layla posiada niespotykane umiejętności. Wychowywana wśród strażników-gargulców – których zadaniem jest polowanie na demony i dbanie o bezpieczeństwo ludzi – Layla próbuje się dopasować, choć oznacza to ukrywanie swojej mrocznej strony przed tymi, których kocha. Zwłaszcza przed Zaynem, zniewalająco przystojnym i całkowicie niedostępnym strażnikiem, w którym jest od zawsze zadurzona.
Poznaje Rotha – wytatuowanego, grzesznego, seksownego demona, który twierdzi, że zna wszystkie jej tajemnice. Layla wie, że powinna trzymać się od niego z daleka, choć nie jest przekonana, czy tego chce – zwłaszcza, kiedy cała ta sprawa z całowaniem nie stanowi problemu, ponieważ Roth nie ma duszy.
Kiedy Layla odkrywa, że to ona jest powodem pojawienia się brutalnego demona, zaufanie Rothowi nie tylko zaprzepaści jej szansę na związek z Zaynem… ale także naznaczy ją jako zdrajczynię rodziny. Co gorsza, może stać się biletem w jedną stronę do zniszczenia świata.

 W tym zestawieniu podoba mi się okładka pochodząca z USA, Włoch i Hiszpanii. Polska też ma bardzo ciekawą oprawę graficzną, która przykuwa uwagę czytelnika.
 Podwieczność #1
Zeszłej wiosny Nikki Beckett zniknęła w podziemiu zwanym Podwiecznością.

Teraz wróciła do swojego dawnego życia, do rodziny i chłopaka. Ma tylko sześć miesięcy na to, by pożegnać się, nim Podwieczność upomni się o nią – tym razem już na zawsze.

Sześć miesięcy na to, aby znaleźć odkupienie, jeśli ono w ogóle istnieje.

Nikki pragnie spędzić te cenne miesiące, zapominając o podziemiu, a jednocześnie próbuje ponownie zbliżyć się do swojego chłopaka, Jacka, którego kocha najbardziej na świecie. Istnieje tylko jeden problem: Cole, który śledzi Nikki z Podwieczności aż na Powierzchnię. Cole chce przejąć tron w podziemiach i jest przekonany, że to Nikki jest kluczem do jego sukcesu. I zrobi wszystko, aby ją ściągnąć do podziemi, jako swoją królową.

Czas Nikki na powierzchni zbliża się ku końcowi, a jej sytuacja wymyka się spod kontroli. Dziewczyna pragnie znaleźć sposób na oszukanie losu i uniknięcie powrotu do Podwieczności, gdzie czeka ją nieśmiertelność u boku Cole’a…
 

W większości przypadków okładki są podobne czyli motyw dziewczyny w czerwonej sukience. Oczywiście podoba mi się ten motyw i uważam, że oddaje klimat pierwszego tomu. Trzeba też przyznać, że okładka niemiecka również jest interesująca.

2017/02/23

Musicie to wiedzieć, po prostu uwielbiam tę książkę - recenzja książki #190 - Kat Zhang „Co ze mnie zostało?”
Zastanawiałam się nad tym jak zatytułować recenzję, aby przykuć waszą uwagę i żebyście ją przeczytali. Nigdy wcześniej nie pisałam o książce w tak dosłowny sposób w tytule posta, ale ta książka jest genialna. To powieść, do której na pewno wrócę i bardzo chętnie przeczytam kolejne tomy.

„Co ze mnie zostało?” otwiera cykl Kronik Hybrydy i jest to mocne wejście, w którym to czytelnik zostaje wplątany w podróż o to by odnaleźć swoją tożsamość. O czym opowiada książka? To historia dwóch dusz, chociaż nie chciałabym w ten sposób przedstawiać tych bohaterek. Zaznaczę to inaczej. To historia dwóch dziewczyn, które żyją w jednym ciele. Eva i Addie, wspaniałe, różniące się od siebie osobowości, które od samego początku musiały walczyć o to, która zostanie, a która odejdzie. Jak wiadomo ciężko jest zrezygnować z życia i odpuścić sobie własne szczęście. Co zrobić gdy nie ma innego wyjścia i trzeba zrezygnować z czegoś, o co przyszło nam walczyć od samego początku? Tego nie mogę Wam powiedzieć, bo to mnie bardzo zaszokowało. Ogólnie pomysł na fabułę na samym początku wydawał mi się nieco szalony, ale... teraz dajcie mi więcej, proszę o kolejny tom. Genialny pomysł.

Autor: Kat Zhang
Tytuł: Co ze mnie zostało?
Cykl: Kroniki Hybrydy #1
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Strony: 396

Przepraszam z góry, że moja krótka opinia na temat tej książki może wydać się chaotyczna, ale tak po prostu się czuję, gdy myślę o tej powieści. Sam początek był dla mnie chaotyczny, bo trzeba się przyzwyczaić do niecodziennej narracji, która jest prowadzona przez osobę, której powinno nie być. Fabuła książki jest bardzo tajemniczo utkana. Trudno jest wyłapać jakiekolwiek informacje uzupełniające. Jednak nie mogę umniejszyć talentowi pisarskiemu Kat Zhang, ponieważ im bardziej zaczytywałam się w powieści, tym bardziej czułam się zamknięta w tym kręgu. Skonstruowane opisy w książce, niesamowicie łączą się z psychicznym i emocjonalnym oddaniem uczuć. Pierwszy raz spotkałam się z takim pomysłem na powieść i spodobało mi się to. Bardzo chętnie przeczytam kolejne tomy jeśli pojawią się w polskim tłumaczeniu.

Główna bohaterka, a raczej bohaterki są jak ogień i woda, ale to co ich łączy to chęć istnienia i tego akurat nie da się nie zauważyć. Co mogę powiedzieć... książka „Co ze mnie zostało?” to bardzo silny pierwszy tom całego cyklu. Dla mnie wszystko grało idealnie, nic mnie nie denerwowało. Powiem więcej było mi smutno, kiedy doszłam do ostatniej strony. Podobne emocje i przeżywanie miałam podczas czytania cyklu Podwieczności. Ta seria też zaskoczyła mnie swoim pomysłem na fabułę i pokochałam ją z całego serca. Jeśli szukacie nietuzinkowej powieści z naprawdę zaskakującym wątkiem o hybrydach. Serdecznie polecam, myślę, że się nie zawiedziecie.

2017/02/16

Okładki polskie vs. zagraniczne #2
Cieszy mnie bardzo, że spodobał Wam się mój nowy cykl. Wszystkie propozycje jakie piszcie w komentarzach zapisuję i na pewno żadnego tytułu nie pominę, więc czekam na dalsze propozycje. Myślę, że dwie książki to takie minimum do zaprezentowania, bo czasem z samym szukaniem schodzi dość długo.

Okładki w innych krajach potrafią zachwycić. Dziś przygotowałam okładki książki "Dotyk Julii" i
W przypadku tej pierwszej postawiłam na te pierwsze wydania, bo w późniejszych ponownych publikacjach książki okładka została ujednolicona i jest to przepiękne oko, które i my mamy w swojej publikacji po ponownym wydaniu.

Dotyk Julii
„Nie możesz mnie dotknąć – szepczę. Kłamię – oto, czego mu nie mówię. Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem. Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”.

Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija. Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha. Bestsellerowa powieść, która podbiła serca czytelniczek na cały świecie.

„Uzależniająca, pełna napięcia i niezwykle zmysłowa. Chciałabym tak pisać. Po prostu nie możesz się oderwać od lektury”. - Lauren Kate, autorka Upadłych. 

Okładki, które mi się podobają: Pierwsze wydanie US, Hiszpania, Szwecja, Czechy i Polska.
Pomyłką jest okładka Indonezji, ponieważ wzrok modelki na serio może zabić, ale śmiechem! Nie oddaje ona klimatu książki. Z kolei okładka pochodząca z Włoch nie zachęca mnie w ogóle. Jest mroczna i stwierdziłabym patrząc na nią, że opowiada o wampirach, a nie dziewczynie, która zabija dotykiem.

Bez słów
Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?
Bardzo, ale to bardzo nie licząc polskiej okładki, podoba mi się turecka i ta z Indonezji. Reszta jest bardzo spójna. Chociaż okładka Włochów wcale mi się nie podoba, Niemiec to samo. Co do tej, która pochodzi ze Słowenii to dla mnie już jakaś pomyłka.

Czekam na propozycje okładek i podzielcie się koniecznie swoimi wrażeniami!

2017/02/13

Okładki polskie vs. zagraniczne #1
Czas nowy cykl i to Wy będziecie mieli na niego tak naprawdę wpływ. Szczegóły u dołu posta. Powiem szczerze, że od bardzo dawna zabierałam się za jego realizację, ale zawsze brakowało mi czasu.


Co ze mnie zostało
"Genialna, rozdzierająca serce i absolutnie niezapomniana. Uwielbiam tę książkę." - Sarah J. Maas, autorka Szklanego tronu
***
„Co ze mnie zostało” to debiutancka powieść amerykańskiej autorki Kat Zhang, która zdobędzie serca wszystkich wrażliwych czytelników.
To pełna emocji, nietuzinkowa opowieść osadzona w alternatywnej rzeczywistości, w której walka o życie, miłość oraz marzenia splata się z odkrywaniem na nowo samych siebie.
 „Co ze mnie zostało” to historia dwóch dusz uwięzionych w jednym ciele, przepiękna historia o miłości, odwadze i walce o przetrwanie. To bolesna opowieść mówiąca o tym, aby nigdy się nie poddawać i walczyć o to, co jest dla nas najważniejsze.
***
Wyobraźcie sobie, że macie dwa umysły dzielące jedno ciało. Wy i wasze drugie ja jesteście sobie bliżsi niż bliźnięta, jesteście czymś więcej niż przyjaciółmi. Znacie się od zawsze.
Potem wyobraźcie sobie, że wszyscy nienawidzą i boją się ludzi takich jak wy. Że rząd waszego kraju chce was wytropić i wyrwać waszą drugą duszę, oddzielając od osoby, którą kochacie najbardziej na świecie.
A teraz poznajcie Evę i Addie.
One nie muszą sobie niczego wyobrażać.

 Według mnie najlepsze okładki: Hiszpania i Włochy.

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia.  
Według mnie najlepsze okładki: Estonia, Wietnam, Turcja, Indonezja, Grecja, Polska.


Jakie następne książki chcecie zobaczyć w tym zestawieniu. Dajcie znać w komentarzu, a ja postaram się Wam przybliżyć tę wizualną część z czytania.

Rebecca Stead CAŁKIEM OBCY CZŁOWIEK | Zapowiedź
Premiera: 15.02.2017.
„Która to prawdziwa ty? Ta, która zrobiła coś okropnego, czy ta, która się przeraziła tym, co zrobiła? I czy jedna może przebaczyć drugiej?”
Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń.
Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać?
Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu.
A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.

Całkiem obcy człowiek to niezwykła książka o miłości i przyjaźni, zaufaniu i zdradzie, chłopakach i dziewczynach…
O nastolatkach, z których każdy usiłuje znaleźć własny sposób, by przetrwać w wariackim świecie, nie łamiąc sobie serca, i nie zwariować. 

źródło opisu: Wydawnictwo IUVI, 2017
źródło okładki: www.iuvi.pl

Brandon Sanderson PIASEK RASZIDA | Zapowiedź
Premiera: 15.02.2017.
Co to w ogóle za pomysł na książkę?
Bohater z wyjątkowym talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu?
Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku?
Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy?
Tak, to jest świetny pomysł na książkę!
Alcatraz Smedry, wychowywany przez rodziców zastępczych, nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje przesyłkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Zostaje on jednak niemal natychmiast skradziony przez tajemniczą organizację Bibliotekarzy. To wywołuje łańcuch wydarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy bojowników sprzeciwiających się Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom przejąć pełną władzę nad światem. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talentem do bycia wyjątkową ofiarą losu… 

źródło opisu: Wydawnictwo IUVI, 2017
źródło okładki: www.iuvi.pl

2017/02/12

10 książek z wątkiem romantycznym, które warto przeczytać
Dawno nie robiłam postów, w których polecam coś Wam, ponieważ mi się spodobało albo jest ku temu jakaś okazja. Już za dwa dni walentynki, a ja mam dla Was dzisiaj propozycję 10 książek, które mnie zachwyciły jeśli chodzi o wątek romantyczny. Jakie są Wasze typy?

1. Kasie West jako ulubiona autorka blogerek
Wiem, powinnam podawać Wam tytuły, ale mam mały problem z tą autorką. Każda jej powieść mi się podobała i niestety, nie widzę innej możliwości by nie podać tych trzech tytułów. Lekkie i przyjemne opowieści.


2. Książki autorki Lisy de Jong to wyciskacz łez
To druga autorka, która zasługuje na to by wszystkie jej książki zostały wspomniane w tym zestawieniu. Nie potrafię zdecydować się, która bardziej jest romantyczna, ponieważ każda czymś mnie ujęła, a te miłosne zawirowania? Niesamowite.


3. Colleen Hoover odkryta na nowo
Pierwszą powieścią tej autorki było Hopeless i przyznaję książka cudowna. Jednak nie podam jej tutaj, ponieważ ostatnio odkryłam tę autorkę na nowo dzięki powieści November 9 i to właśnie ta książka stała się moją ulubioną i strąciła Sky i Holdera na drugie miejsce.


4. Dimily jako przykład miłości z pozoru niemożliwej
Z tą serią miałam malutki problem. Po wybuchowej pierwszej części i drugiej umiarkowanej, trzecia dosłownie wcale mnie nie zachwyciła. Przyznaję pomysł na fabułę ciekawy, dość kontrowersyjny. Dlatego te książki znalazły się i w moim zestawieniu.


5. Brittainy C. Cherry i jej powieści to czysta magia
Są różne opinie na temat tej autorki i powieści, ale ja jak dotąd nie zawiodłam się na żadnej z powieści tej pani i z niecierpliwością czekam aż dotrze do mnie drugi tom serii Elements.


6. Podwieczność czyli mityczna miłość
W tej serii jestem za-ko-cha-na. Wszystko mi się podoba w tej serii. Wątek, miłość, oddane, przyjaźń i zdrada. Wydaję się, że nie ma tam wątku romantycznego, ale to tylko pozory. Ta seria potrafi namieszać w głowie.


7. Bez słów, bo czasem liczą się gesty
Ta książka to majstersztyk. Była cudowna i urocza, nie można się od niej oderwać i czyta się ją z zapartym tchem. To moja ulubiona powieść pani Sheridan. Polecam ją każdemu, bo miłość w tej książce narodziła się naprawdę w bólu i wielkim zrozumieniu.


8. Baśniowa miłość
Kolejnym przykładem, przewidywalnego, bo przewidywalnego wątku jest seria Rywalek autorstwa Kiery Cass. Każda dziewczyna nie raz marzyła o prawdziwej miłości wprost z baśni, a główna bohaterka Ami tego doświadczyła.


9. K.A. Tucker i powieści wyjęte z życia
Czuję, że się powtórzę tak jak to było w przypadku Lisy de Jong czy Brittainy C. Cherry. Jeśli szukacie skomplikowanych opowieści o miłości, to warto sięgnąć po propozycję od tej autorki.


10. Kochaj siebie
Ostatnią propozycją są książki, które dla mnie są bardzo ważne. Dziennik i poradnik mówiący o sile i miłości do samego siebie. Akceptacji swoich wad. Bo TY JESTEŚ PIERWSZY. Nikt inny.

2017/02/10

Ucieczka od przeszłości to tylko początek nowego życia - recenzja książki #190 - Denise Hunter „Jak płatki śniegu...”
Okładka tej książki jest przepiękna, a po opisie sama nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Rozpoczynając swoją przygodę z Eden i jej synkiem Micahem byłam sceptycznie nastawiona, ale później... Bum, nie spodziewałam się, że fabula aż tak bardzo mnie zaskoczy. Powieść napisana z wielką precyzją i rozmachem.

Eden Martelli była zmuszona uciec ze swoim synkiem od przeszłości. Niestety to nie koniec jej zmartwień ponieważ podczas ucieczki psuje jej się samochód. Kobieta jest zmuszona zatrzymać się w Summer Harbor i poszukać pomocy. Niestety oprócz problemu z naprawą samochodu, okazuje się, że Eden zostaje okradziona ze wszystkich oszczędności. Nie mając większego wyboru postanawia pozostać w Summer Harbor i znaleźć pracę. Wszystkie te niespodziewane sytuacje dzieją się tuż przed świętami, ale może to właśnie świąteczna aura sprawi, że jednak życie tej kobiety będzie miało trochę więcej radości niż dotychczas?

Autor: Denise Hunter
Tytuł: Jak płatki śniegu...
Cykl: Summer Harbor #1
Wydawnictwo: Dreams
Strony: 368

Książka z początku może wydawać się bardzo przewidywalna, jednak to tylko takie wrażenie, ponieważ gdy kobieta dostaje pracę u Beau Callahana, po prostu wsiąknęłam w powieść bezpowrotnie. Bohaterowie tej książki są nietuzinkowi, z wielkim poczuciem humoru i zdeterminowani. Sama Eden jest bardzo tajemniczą postacią, która aby czuć się bezpieczniej postanawia ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Z początku wydawało mi się, że jej strach przysłoni jej walkę, ale pomyliłam się. To właśnie niby ta negatywna cecha pozwoliła na to, by była widoczna. Z kolei Beau to postać, której nie da się nie lubić. Wiedziałam, że mężczyzna jest na tyle dojrzały i mądry, iż nie pozwoli by komukolwiek stała się jakaś krzywda. Do tego wszystkiego aura przedświąteczna panująca w tej książce powoduje, że czytelnik uśmiecha się sam do siebie, mimo że u nas już dawno po świętach!

Styl jakim została napisana ta powieść jest przyjemny. Książkę czyta się szybko i lekko, a narracja nie jest uciążliwa. Historia prosta, ale tajemnicza, pełna miłości, zabawna i słodka. Według mnie idealne połączenie aby napisać bardzo dobrą powieść, która przypadnie (tak sądzę) każdemu do gustu. Idealna książka na święta i nie tylko. Polecam każdemu kto uwielbia książki obyczajowe połączone z romansem. Ponadto w książce można odnaleźć wątek kryminalny, który muszę przyznać troszkę mnie zaskoczył, bo jakoś nie sądziłam, że mogę na niego natrafić.

Podsumowując, mimo że z początku mogłam czuć się nie przekonana co do tej powieści to w połowie i na końcu moje zdanie zupełnie się zmieniło. Na półce mam kolejną książkę tej autorki pt. „Boskie lato” i muszę znaleźć chwilę i na tę powieść, ponieważ Denise Hunter rozbudziła moją ciekawość co do swoich powieści. Polecam!

2017/02/06

Kim jest tajemnicza bratnia dusza Lily? - recenzja książki #189 - Kasie West „P.S. I Like You”
Czytając powieści Kasie West przenoszę się dosłownie do innego świata, ponieważ przy jej powieściach potrafię odpocząć i ciągle się uśmiecham. Autorka jest mi bardzo dobrze znana dzięki swoim dwóm innym powieściom, które udało mi się już przeczytać. „P.S. I Like You” to jedna ze styczniowych nowości wydawniczych.

Lily to bardzo urocza i kochana dziewczyna, mająca swoje pasje i zainteresowania, różni się od swoich kolegów ze szkoły. Początkująca tekściarka, uwielbiająca brzmienia Blackout. Pewnego dnia dziewczyna podczas lekcji chemii zapisuje na ławce fragment ulubionej piosenki i tak rozpoczyna się bardzo tajemnicza korespondencja z osobą, która jest jej odbiciem, bratnią duszą. Niby nic, a jednak taka znajomość zaczyna rozkwitać. Oprócz tajemniczego korespondenta dziewczyna musi się szarpać z chłopakiem, którego ani trochę nie lubi. Można powiedzieć, że ona i Cade się nienawidzą, a wszystko dlatego że, chłopak w przeszłości chodził z Isabel - przyjaciółką Lily, ale im nie wyszło. Od tamtego czasu oboje na każdym kroku próbują sobie dopiec i nic poza tym. Dlatego jedynym pocieszeniem dla dziewczyny jest pisanie własnych tekstów i tajemnicza korespondencja.

Autor: Kasie West
Tytuł: P.S. I Like You
Cykl: -
Wydawnictwo: Feeria Young
Strony: 388

Ta książka jest urocza i muszę to powiedzieć, okładka mnie zachwyciła! Sięgając po „P.S. I Like You nie czułam żadnych obaw, wiedziałam, że autorka mnie nie zawiedzie, wręcz odwrotnie, rozbawi i jeszcze bardziej w sobie rozkocha. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że mogą pojawiać się głosy, iż jest to oklepany sposób na historię. Ale czy nie takich powieści czasem szukamy? Cała fabuła ze sobą współgra, jest prosta, ale chwytliwa. Podczas czytania nie ma czasu na nudę, a czytelnik tylko i wyłącznie się uśmiecha. Co jeszcze? Bohaterowie. Każdy z nich ma takie cechy, których pełno, ale każdy charakter się ze sobą dopełnia. Jak to się mówi... są kompatybilni. To jak Lily się zmienia, bardziej otwiera i walczy o swoje. Isabel, jej przyjaciółka jest szczera sama ze sobą, a Cade, no cóż... on też w końcu przechodzi pewną przemianę. I mogę powiedzieć, że i jego też w końcu polubiłam, choć mnie denerwował.

Co jest plusem tej powieści? Tajemnicza osoba, z którą Lil koresponduje. Oczywiście dochodzimy do tego kto to, ale mnie to sprawiło radość, chociaż muszę przyznać, że z początku czułam się trochę oszukana. Jednak wybaczyłam to Kasie West, ponieważ ta powieść ma w sobie to coś, co na pewno nie pozwoli mi aż tak łatwo zapomnieć o niej. Autorka jest jedną z moich ulubionych pisarek zaraz obok Lisy de Jong lub Brittainy C. Cherry. „P.S. I Like You” to książka pełna humoru oraz codzienności z którą przychodzi nam zmagać się na co dzień. Przykładem takiego codziennego życia dla Lily z książki była sytuacja, w której jej gitara uległa zniszczeniu i gniewie na brata. Taki malutki przykład choć cała książka obfituje w takie przykłady. Nie można przyczepić się do tego, że sytuacje są przekoloryzowane. Są realne, a to właśnie cenimy najbardziej - realność.

Podsumowując dla mnie „P.S. I Like You” to książka kochana i urocza. Dorównująca dwóm innym powieściom tej autorki - „Chłopakowi na zastępstwo” i „Chłopakowi z sąsiedztwa”. Historia o miłości, przyjaźni i tajemnicy. Polecam każdemu kto szuka książki - przerywnika, która będzie lekka i przyjemna w czytaniu. Która oprócz fajnej i ciekawej fabuły w tle, której będzie grała muzyka. Kasie West zawładnęła moim serduszkiem i czekam z niecierpliwością na jej kolejne powieści!



2017/02/04

Jestem twoim narzędziem, twoją bronią - twoją własnością - [przedpremierowo] recenzja książki #188 - S.J. Kincaid „Diabolika”
Motyle to delikatne stworzenia, mające przepiękne barwne skrzydła. Diaboliki są do nich łudząco podobne, ale ich jedynym celem w życiu jest chronić swojego pana, za wszelką cenę. Diaboliki nie czują, nie wiedzą co to współczucie, radość, szczęście, miłość. Są zaprogramowane w jednym celu: by zabijać. Przerażająca wizja życia, prawda?

Książka autorstwa S.J. Kincaid, była tą powieścią, która wzbudzała moje zainteresowanie od samego patrzenia na tę piękną okładkę. Piękną, a zarazem niebezpieczną. Na całe szczęście ocenienie książki po okładce mnie nie zawiodło. Od samego początku książka potrafi zaskoczyć i maksymalnie zaskoczyć swojego czytelnika. Muszę przyznać, że podobne emocje towarzyszyły mi po raz pierwszy, kiedy sięgnęłam po „Czerwoną królową” autorstwa dobrze nam znanej pani Aveyard.

Autor: S.J. Kincaid
Tytuł: Diabolika
Seria: Diabolika #1
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 412
Premiera: 15.02.2017.

Diabolika Nemezis, została wybrana na strażniczkę Sidonii, córki państwa von Impirian. Dziewczyny łączy sztucznie zaprogramowana więź, choć nawzajem traktują się bardziej jak siostry, niż sługa-pan. Pewnego dnia przychodzi rozporządzenie, że każda rodzina posiadająca Diabolikę musi się jej pozbyć. Rodzina senatora oczywiście nie wykonuje rozkazu nadanego z góry, a inne wydarzenia ściągnięte na ich rodzinę przez ojca Doni powodują, że Nemezis będzie musiała podjąć się najtrudniejszego zadania w swoim życiu. Musi nauczyć się być człowiekiem i uratować swoją ukochaną Donię przed niebezpieczeństwem. Czy pozbawionej uczuć maszynie udało się oszukać bezwzględny świat władzy i nieczułych polityków? Co wydarzyło się, gdy Nemezis zajęła miejsce Doni i wyjechała w niebezpieczną podróż?

„Diabolika” to powieść, która potrafi namieszać w głowie. Jest to bardzo oryginalna książka, na którą warto zwrócić uwagę, jeśli szuka się czegoś nietuzinkowego. Bohaterowie tej powieści, a zwłaszcza tytułowa Diabolika Nemezis to kreatywnie i z wielką precyzją dopracowana postać, która pod powłoką bezduszności i braku uczuć, może odczuwać namiastkę uczuć. Już sama przyjaźń stworzona sztucznie między dziewczętami pokazuje, że jednak nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać czytelnikowi. Nemezis, czuję się być odpowiedzialna za Sidonię, jest jej oddana i potrafi poświęcić się, mimo tego że zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Z wielką przyjemnością czytało mi się te powieść, gdzie mogłam z rozdziału na rozdział podziwiać przemiany zachodzące w diabolice. Oprócz głównej bohaterki i Sidonii, która też miała swój spory udział w fabule, inni bohaterowie są również intrygujący. Mam na myśli między innymi Tyrusa, członka rodziny cesarskiej, który był dla mnie niesamowitym zaskoczeniem i niebywałym odkryciem!

Dużym plusem i atutem tej powieści jest styl w jakim została napisana książka. Język prosty, spokojny, dzięki któremu książkę czyta się szybko. Fabuła nie gna z wydarzeniami na łeb na szyję i oczywiście akcja rozgrywa się w kosmosie. Według mnie nie ma żadnych luk w fabule, wszystko zostało przemyślane i w całej tej historii dochodzimy od nitki do kłębka. Oczywiście podczas tej całej podróży nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji i zawirowań.

Podsumowując „Diabolika” to książka ciekawa i barwna. Posiada wszystkie cechy powieści fantastycznej, która nie powinna znudzić swojego czytelnika. W książce oprócz wspomnianej walki politycznej, akcji osadzonej w kosmosie czy emocji, pojawia się też wątek romantyczny, który na całe szczęście był tłem do całej historii. To też wielki plus, ponieważ jeszcze bardziej docenia się fabułę. Autorka postawiła na oryginalność i bez wątpienia jej się to udało. Książkę polecam szczególnie fanom takich powieści jak: Czerwona królowa, Imperium ognia czy serii Starbound. Polecam!

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!