2016/04/28

Recenzja #117 - Colin Falconer „Harem Sulejmana”
Kiedy dowiedziałam się, że w Polsce pojawi się książka o bohaterach „Wspaniałego stulecia”, byłam wniebowzięta. Serial oglądałam z wielką ciekawością i nie mogłam się nadziwić tego, jak świetnie i w każdym najmniejszym szczególe dopracowali tę opowieść. W Polsce „Wspaniałe stulecie” dobiegło końca, ale było wielkim hitem. Ogólnie tureckie seriale i filmy stały się ostatnio bardzo popularne. Serial oraz książka opowiadają historię jednego z najważniejszych władców Imperium Osmańskiego - Sulejmana II Wielkiego, którego wielką miłością była rudowłosa piękność pochodząca z Rusi o imieniu Hürem.

Autor: Colin Falconer
Tytuł: Harem Sulejmana
Cykl: -
Wydawnictwo: Między Słowami
Strony: 512

Imperium Osmańskie w XVI wieku miało swój złoty wiek, ponieważ na tronie zasiadł Sulejman II Wspaniały. Syn Selima I Groźnego i Ayse Hafsy. Jest on sprawiedliwym władcą i oddanym Gülbehar (w serialu zwana Mahidevran), która jest matką jego syna - Mustafy. Niby takie spokojne życie władcy, ale nic z tych rzeczy. Do jego haremu trafiła bowiem rudowłosa dziewczyna, która została porwana. Stała się niewolnicą i skoro już się tam znalazła obiecała sobie, że nie będzie taka jak wszystkie inne dziewczyny. Cieszę się z tego, że w książce autorka postawiła od samego początku na jej determinację i to, że Hürem jest uparta. To dzięki jej upartemu charakterowi oraz sile, która pomogła jej walczyć z wrogami, udało jej się rozkochać w sobie władcę całego świata. W książce tak jak i w serialu nie brakowało mi intryg i knuć Rudej. W sumie na tym opiera się ta historia na ich wzajemnej miłości. Niekiedy spotykam się z opiniami, że ona wcale go nie kochała, ale jednak uwierzcie mi była gotowa poświecić wiele właśnie dla tej miłości. Hürem to bohaterka, która gotowa jest osiągnąć jak i poświęcić wszystko dla Sulejmana. Jest również kobietą, która potrafi się mścić na tych, którzy wyrządzili jej jakąś najmniejszą krzywdę.

Cieszę się, że ta książka to nie to samo opowiadanie co w serialu. Świetnie się bawiłam czytając te rozwinięte, może trochę przekształcone losy z przeszłości. Według mojej opinii jest to bardzo dobra powieść. Nie brakuje tutaj dokładnych opisów czynności wykonywanych w haremie, jak i odniesień do wyjaśnienia obcej dla czytelnika kultury. Sama przemiana każdego z bohaterów była dla mnie zaskoczeniem. Oczywiście najbardziej, bo z zapartym tchem (ponownie!) podziwiałam przemianę niewolnicy Hürem w Sułtankę Sułtanek.

Książka napisana została bardzo lekkim piórem. Nie musicie obawiać się, że jest to jakiś ciężki historyczny język, a ponadto wszystkie wyrażenia tureckie zostały dokładnie wyjaśnione w tekście. Choć nie ukrywam, że przydałyby się w niektórych momentach dolne przypisy. Osoby, które oglądały serial na pewno nie będą mieć problemów. Gorzej z osobami, które dopiero wkraczają w ten przepiękny świat. Świat trudny, ale dla mnie przepiękny. Widać, że w tamtych czasach kobiety też mogły być wielkie i marzenie o cudownym życiu było możliwe. Książka skierowana jest jak najbardziej do fanów serialu „Wspaniałe stulecie”. Zwłaszcza tych, którzy mimo nowej produkcji w dalszym ciągu tęsknią za Rudowłosą Pięknością, Ibrahimem, Mahidevran, Mustafą, Sulejmanem czy jego matką Ayse. Jeśli ktoś nie zna tego świata, a jest ciekawy również polecam! Poznajemy ten świat zupełnie innej strony. Ja jestem zadowolona z lektury. A jeśli w niektórych momentach włączy się ten cudowny soundtrack z serialu to naprawdę można odpłynąć i niejednokrotnie płynęły mi łzy po policzkach. Mój cudowny świat zamknięty w 512 stronach. Z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę.

Za książkę z całego serca dziękuję:

2016/04/20

Recenzja #116 - Kirsty Moseley „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno”
Kirsty Moseley napisała książkę, która jest przyjemna i w sam raz na jeden wieczór z kubkiem herbaty. Na początku publikowała swoje powieści w Internecie i zyskała dzięki temu sympatię swoich czytelników. Mi osobiście „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” bardzo mi się podobał i odprężyłam się przy tej książce do maximum. Lekka, z uśmiechem napisana książka, ot co!

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Cykl: -
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Strony: 351

Główną bohaterką jest Amber, która w swoim życiu bardzo wiele przeszła. Mieszka z mamą i bratem. Od małego żyła w ciągłym strachu, przez co teraz ciężko jest jej się otworzyć przed kimkolwiek. Jej ojciec był okropnym człowiekiem i to dlatego dziewczyna ciężko znosi jakikolwiek kontakt fizyczny. Cały jej koszmar rozpoczął się, kiedy miała osiem lat. To także wtedy do jej pokoju zaczął przychodzić Liam - chłopak z sąsiedztwa. Pomagał jej zapomnieć, pocieszał i zasypiał wtulony w nią. Liam to tajemniczy chłopak, w nocy wydaje się być czuły i troskliwy. Gdzie na co dzień zachowuje się jak dupek i traktuje dziewczyny przedmiotowo. Co myśli Amber na jego temat? I jak poradzi sobie z tym wszystkim co rodzi się między nimi? Czy warto dać komuś szansę, kto tak naprawdę na nią nie zasługuje?

Książka jest urocza i każdy kto zaczytuje się w takich miłosnych nastoletnich historiach na pewno się w niej odnajdzie. Ta książka jest obrazem młodzieńczych uczuć i tego z czym niekiedy zmagają się młodzi ludzie. „Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” mimo że porusza poważne tematy potrafi jednak pokazać czułość i romantyczność. Powiem szczerze, że widzę nawet kilka podobieństw z książką innej autorki - Colleen Hoover „Hopeless”. Może nie jest to powieść na tyle ujmująca, ale jednak te wszystkie zachowania pokazują jak młodzi potrafią być niekiedy naiwni. Było mi trochę przykro z powodu głównej bohaterki, że musiała doświadczyć takiego losu. Jeszcze, że zafundowała jej to osoba z jej najbliższego otoczenia. W takich sytuacjach bardzo często obwiniamy siebie za taką a nie inną sytuację. Lubię powieści, które dotykają nie tylko cukierkowych i lukrowanych wątków. Które pokazują coś i nie są puste. Osobiście polecam tę książkę i tak jak wspomniałam dla mnie była ona dobra by oderwać się od codzienności i ciężkiego dnia. Czasem odrobina takiej miłości i lekkości pióra zafundowanego przez autorkę może zdziałać cuda. W moim przypadku właśnie tak się stało.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!



2016/04/19

W głowie się nie mieśći | BOOK TAG
Ostatnio moją uwagę przykuł ciekawy TAG, który został oparty na filmie animowanym. Swoją drogą jeszcze go nie widziałam i coś czuję, że będę musiała go nadrobić. Mianowicie chodzi mi o bajkę W głowie się nie mieści. Jeśli ją oglądaliście to możecie mi napisać czy warto, ale proszę o jedno - bez spojlerów! Teraz zapraszam na TAG. Nominuję każdego komu się on spodobał ;)

R a d o ś ć - książka, która sprawiła, że byłaś szczęśliwa
Szczęście odczuwam przy wielu książkach, nawet tych przy których wyję jak bóbr. Wielkie szczęście i kamień z serca spadł mi kiedy czytałam trzeci tom Cyklu Selekcji. To właśnie w nim Ami zdecydowała się i w końcu doszła do ważnych wniosków - miłość do Maxona. Naprawdę bardzo się bałam przez moment, że ona go odrzuci...

O d r a z a - książka, która pozostawiła po sobie wstręt i obrzydzenie
Zapomnieć chce o wielu książkach... wiem powiecie mi, że się czepiam, ale mój wstręt nie minął do czternastu perspektyw zafundowanych przez autorkę Musimy coś zmienić.  I mimo że nie czytała cudownego Christiana Greya, również dorzucam go do tej listy...

S t r a c h - książka, przy której się bałam
Czy jest jakaś książka, przy której się bałam? W sensie bałam, bo była straszna - to chyba nie, ale wiele razy trzęsłam się ze strachu o wybory bohaterów i miałam ochotę cisnąć książką w ścianę, kiedy kończyła się w najmniej oczekiwanym przeze mnie momencie!

S m u t e k - książka, przy której płakałam
Ostatnio ryczałam przy Art&Soul, wyłam i zaciągałam nosem przy Bez słów.

G n i e w - książka, po której byłaś wściekła
Wściekła to ja jestem na Cole'a z Podwieczności. No jak on mógł to zrobić, jak on mógł zrobić to mojej kochanej Nik. Gdybym go spotkała, to z pewnością stłukłabym go na kwaśne jabłko!

2016/04/17

Recenzja #115 - Corey Whaley „Chłopak, który stracił głowę”
Zdecydowanie przy tej książce straciłam głowę, może nie dosłownie tak jak bohater, ale jednak. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Kolejna niesamowita historia, którą mogę wpisać na listę moich ulubionych książek. Historia młodego chłopaka, który pokonał śmierć. Travis - chłopak, który stracił głowę. Świetna książka i warta uwagi.

Głównym bohaterem jest Travis. Szesnastoletni chłopak, który jest nieuleczalnie chory, ma raka. Pewnego dnia dostaje propozycję, która może odmienić jego życie. Proponują mu eksperymentalne leczenie i wraz z rodzicami chłopak decyduje się na to by odciąć sobie głowę i przeszczepić ją do ciała zdrowego człowieka. Operacja wiąże się z wieloma komplikacjami, ponieważ nikt nie może mu zagwarantować tego, że przeżyje to na co się zgodził. Po przeprowadzeniu całego zabiegu Travis musi zostać wprowadzony w śpiączkę i liczyć na to, że kiedyś się obudzi. Na całe szczęście tak się dzieje i chłopak po pięciu latach znowu wraca do życia. Nic tak naprawdę się nie zmieniło oprócz nowego i co najważniejsze zdrowego ciała. Jednak to co jest inne i z pewnością mu się może nie spodobać to to, że w ciągu tych pięciu lat wiele się zmieniło i kiedy zostawił swoje życie decydując się na hibernacje, jego najbliżsi rozpoczęli swoje życie na nowo. Co zrobił Travis kiedy wybudził się ze śpiączki? Jak przyjął informacje na temat swoich przyjaciół? Czy chłopak pogodził się z nową rzeczywistością?


Autor: Corey Whaley
Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Cykl: -
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 350

Według mnie książka Corey'ego Whaley'ego to bardzo dobra książka, która wyróżnia się na tle innych. Bije od niej oryginalność. Dlaczego? Po raz pierwszy spotykam się z pomysłem, kiedy to chorej osobie odcina się głowę i przyszywa do innego ciała. Po prostu w głowie mi się to nie mieści! Kreatywnością jaką posłużył się autor, naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. Nie dość, że to odebrało mi mowę to inne emocje i sprawy, z którymi zmagał się Travis były dla mnie bardzo ujmujące. Uwielbiam książki, przy których śmieję się i płaczę, ale uwierzcie mi to jest tylko ułamek tego co mogę wam napisać. Nie sądziłam, że przy takim pokazaniu fabuły można tak zabawić się uczuciami czytelnika. Temat choroby i tu trzeba podkreślić nieuleczalnej zawsze jest dla mnie trudny, a staje się jeszcze trudniejszy kiedy czytam o chorobie młodego człowieka.

„Chłopak, który stracił głowę” to książka wyjątkowa, oderwana od rzeczywistości. Bardzo dobrze przedstawiona i napisana. Przemyślana. Emocjonalna i łapiąca za serce. Travis jest bohaterem wrażliwym, ale i bardzo pewnym siebie. Pierwsze dowiedział się, że choruje na raka, a potem zdecydował się na to by wygrać ze śmiercią. Nie można żyć dwukrotnie, a jemu jednak to się udało. Cóż więcej mogę dodać chyba to, że tę książkę warto przeczytać. A czyta się ją lekko i nie czuć przy niej jakiegokolwiek zmęczenia. Nic się nie przeciąga i nic nie kończy się za szybko. Dobrze wyważona powieść. Jeśli szukacie książek, które poruszają ciężkie tematy, ale i zahaczają o jakiś morał. To jak najbardziej „Chłopak, który stracił głowę” jest taką powieścią. Czym jest śmierć w oczach młodego człowieka? A czym życie? Co jeśli to co stracimy możemy odzyskać? Ile jesteśmy w stanie poświęcić, by być szczęśliwymi? Uwierzcie mi straciłam dla tej książki głowę i jestem pewna, że sięgnę po nią za jakiś czas, ponieważ o dobrych książkach tak szybko się nie zapomina.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

2016/04/13

 Book Tour z „Szaleństwem” czas zacząć!
We wstępie pragnę podziękować Wszystkim, którzy zgłosili się do tej zabawy. Mniej więcej o zasadach pisałam, ale napisze je jeszcze raz. Oczywiście każdy uczestnik dostanie mail, więc proszę na niego odpisać, bo poproszę każdego o adres. Każdy dostanie adres osoby, do której książka powędruje dalej. Niestety z braku czasu, ponieważ muszę teraz skupić się na pracy magisterskiej moja recenzja pojawi się na końcu, jako zamknięcie całej zabawy. Wiem nietypowo, ale niektórych rzeczy nie przeskoczę, choć bardzo bym chciała.

Kilka podstawowych zasad:
1. Każda osoba, która otrzyma książkę pisze mi mail: martynapokrzywaaa@wp.pl, że ją dostała.
2. Macie 2 tygodnie na przeczytanie i wstawienie recenzji. Podsyłacie mi linki do recenzji abym mogła udostępnić go pod tym postem i u siebie na profilu facebookowym.
3. W razie gdyby miało być jakieś opóźnienie z przeczytaniem książki etc. proszę o mail z takową informacją.
4. W książce możecie zaznaczać swoje ulubione cytaty.
5. Zostawcie też jakiś ślad po sobie, kilka słów o książce - oczywiście z adresem bloga ;)
6. Życzę miłego czytania i spędzenia cudownych chwil z lekturą :) !

Lista osób biorących udział w Book Tourze:
1. Layken z bloga secretsofbooks.blogspot.com
5. Katherine Parker z bloga http://about-katherine.blogspot.com
6. Klaudia z bloga bloga: www.zksiazkadolozka.blogspot.com
9. Posredniczkaa z bloga http://posredniczkaa.blogspot.com
10. Grimalkin Malkin z bloga http://oczamiksiazek.blogspot.com
11. MajkaBloguje

Mail został już wysłany.

2016/04/06

Recenzja #114 - Brittainy C. Cherry „Art&Soul”
Pamiętacie autorkę od „Kochając pana Danielsa”? Jej nowa powieść „Art&Soul” jeszcze bardziej mi się spodobała. Aria, Levi, Simon, Abi... o matko Aria i Levi - razem i osobno. To znaczy jedno w moim przypadku, bez chusteczek nie podchodź. Jestem zakochana po uszy w tej pięknej historii. Prawdziwa, przesiąknięta każdą emocją. Pozytywną i negatywną. Złe i dobre wybory. Dylematy. Rozstania i powroty. Pisząc tę recenzję mam łzy w oczach. Beirttainy C. Cherry twoich powieści nie da się nie kochać. A moim ulubionym cytatem pozostanie ten:

„Ale Aria? Sprawiała, że bezsensowny świat nabierał sensu. Była tęczą w mojej niekończącej się burzy”. (s.262)

Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: Art&Soul
Seria: -
Wydawnictwo: Filia
Strony: 392

Głównymi bohaterami w tej książce są Aria i Levi, którzy mimo że są bardzo młodymi ludzi, to muszą zmierzyć się z trudnymi sprawami. Aria Waston została naznaczona mianem „tej” dziewczyny. Zdzira i puszczalska, bo dziewczyna w wieku szesnastu lat zaszła w ciążę. Wszystko się zmienia, a przecież sama jest dzieckiem Ponadto brak wsparcia u rodziców - uściślając ojca, który zachowuje się tak jakby nienawidził córki za to, że będzie matką. Nie dodają jej otuchy. Z kolei Levi Myers to chłopak, który tęskni za ojcem, dlatego też mimo błagań matki by został, postanawia przeprowadzić się ojca i zbliżyć się do niego. To czego dowie się o  ojcu całkowicie zniszczy jego życie. 
Pewnego dnia drogi tych dwóch bohaterów przetną się i poznają się. Jednak najpiękniej zrobi się, wtedy kiedy staną się oni partnerami w pewnym projekcie, zorganizowanym w szkole. Ona jest Art, a on jest Soul. Co ich połączyło? Czy ich zagubione, rozbite życia odnajdą się? Czy Levi pogodzi się z prawdą o tacie? I czy Aria postanowi zatrzymać dziecko?

Uwielbiam prawdziwe historie, zwłaszcza takie, które nie są bardzo wymyślne. Opowiadają o sprawach, które są bardzo możliwe i mogą dotknąć każdego z nas. Czytałam wcześniejszą powieść tej autorki, która mi się podobała. Porównując je jednak muszę stwierdzić, że „Art&Soul” polubiłam bardziej. Pokochałam głównych bohaterów, jak i tych drugoplanowych, którzy odegrali też znaczną rolę w tym co działo się na kartkach tej powieści. Chciałabym powiedzieć wam o niej wszystko, ale niespodzianką jest wiele zaskakujących zwrotów akcji. Nie są one spektakularne, może dla niektórych przewidywalne. Jednak moim zdaniem na swój sposób przepiękne. Dziękuję Brittainy C. Cherry za to, że umieściła w tej książce sztukę i przedstawiła ją w tak przepiękny sposób.

Każdy z bohaterów w pewien sposób był dla mnie zagadką. Szczerze? Ich nie da się nie kochać. A ta historia pokazuje, że w każdym momencie życia można znaleźć miłość. W przypadku Arii - przyszłej matki - mogłoby się wydawać, że jest to niemożliwe by Levi to zaakceptował. A jednak. Z drugiej strony i on mógł liczyć na jej wsparcie, kiedy dowiedział się o ojcu, a jego matka tylko jakby to ująć dokładała mu problemów. Brittainy C. Cherry postarała się w tej książce. Uwielbiam ją i jestem przekonana, że nie raz do niej wrócę.

Książkę czyta się szybko i została ona napisana bardzo lekkim językiem. Tę treść chłonie się bez pamięci. Chce się wiedzieć więcej i więcej. Ciężko nam rozstać się z bohaterami, a kiedy przychodzi koniec można odetchnąć, że tak to się pięknie skończyło. Polecam każdemu tę książkę, jeśli jesteście ciekawi jaka jest kolejna powieść autorki. Być może też kochacie takie historie jak ja i bez chusteczek nie podchodź, a może po prostu z czystej ciekawości, po prostu. W moim przekonaniu warta uwagi i spędzenia przyjemnej lektury. Zwłaszcza, że mamy tak przepiękną pogodę za oknem.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Księgarni Taniaksiążka.pl

2016/04/05

Recenzja #113 - Anna Todd „Before. Chroń mnie przed tym czego pragnę”
Czytałam wcześniejsze tomy serii After jeszcze na Wattpadzie. Później zapoznałam się z pierwszym tomem tej serii i byłam średnio ucieszona, że tak to teraz wygląda. Za dużo było w tym dramaturgii, coś mi nie grało. Decydując się na „Before. Chroń mnie przed tym czego pragnę” obawiałam się, że znowu spotka mnie milion powrotów i rozstań. Opis mówi jasno, że to jest historia miłości #Hessa z punktu widzenia Hardina. Cóż z tego wynikło? Coś polubiłam w tej serii czy nie? Co mi się spodobało, a co denerwowało? Znalazło się kilka rzeczy.

Autor: Anna Todd
Tytuł: Before. Chroń mnie przed tym czego pragnę
Seria: After (tom 5)
Wydawnictwo: Między słowami
Strony: 380

Muszę zaznaczyć, że jest to piąty tom tej serii i szczerze przyznam, że chciałabym by była to ostatnia część. Dlaczego? Uważam, że autorka wyczerpała już wszystko co mogła napisać, a niekiedy lepiej jest zakończyć pisanie na mniejszej ilości tomów niż przedłużać serię w nieskończoność. Choć w tym przypadku książka nie jest tak długa w porównaniu do innych tomów. W tej części poznajemy życie Hardina i to wszystko co działo się przed i po poznaniem Tessy. Ich znajomość od początku nie była łatwa a zaczęła się od zakładu, gdzie Tess była tylko i wyłącznie kimś kogo trzeba zdobyć, a potem porzucić. Jednak ci, którzy znają ich historię wiedzą, że to nie było takie proste jak mogłoby się wydawać, ponieważ i to widać w tym tomie chłopak sam walczy z własnymi uczuciami. Kocha dziewczynę, ale jednocześnie boi się jakiegokolwiek ryzyka. Sam siebie się wstydzi, tego jakim był wcześniej chłopakiem. Hardin w tym tomie został obnażony ze wszystkiego za czym się skrywał i chciał pozostać niewidzialny. W końcu wiadomo kim on jest i dlaczego takim się stał. Widać także jak bardzo pragnie się zmienić mimo że postępuje niekiedy niewłaściwie.

Powiadają, że „Każdy chce być kimś dla kogoś”. Wydaje mi się, że mimo swoich wad Hardin bardzo pragnął być kimś dla Tessy, bo nie uważał się za godnego by taka dziewczyna go kochała. Książka pod względem tego ukazania podobała mi się mimo że odczuwałam czasem chęć zapytania się autorki dlaczego w tak prymitywny sposób pokazała kreacje bohaterów. Nie lubię kiedy w książkach czytam co jakiś czas multum przekleństw. Moim zdaniem dobry autor potrafi napisać tak historię by była ona piękna, prawdziwa bez tylu przerywników. Fakt czasem są one potrzebne i w „Before. Chroń mnie przed tym czego pragnę”, niektóre momenty tego wymagały. Jednak zwyczajne rozmowy np. siostry z siostrą można było inaczej rozegrać. Wiem, że teraz czepiam się zanadto treści, ale jednak na dłuższą metę takie coś kole w oczy i traci się główny wątek, który chce nam się przekazać.

Jestem rozczarowana pod względem stylu jakim została napisana ta książka. Sądziłam, że 27 lat u autorki wykaże się głębszą dojrzałością zwłaszcza tą emocjonalną. Mimo to zapewne wszyscy fani tej serii będą czuli się usatysfakcjonowani opisem uczuć Hardina do Tessy, bo trzeba przyznać, że są one nam podane na dłoni. Oczywiście czytając miłość Hessa kibicuje się im, bo jak wiadomo miłość jest bardzo ważna, a do tego mamy przed sobą całkiem nową i o dziwo bardziej ludzką twarz Hardina niż kiedykolwiek.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Znak Literanova!

2016/04/02

Podsumowanie miesiąca | marzec 2016
Mój TBR zostaje niezaliczony. Nie miałam w tym miesiącu większego czasu aby czytać. Za dużo innych zajęć m.in. hipoterapia i uczelnia. Obiecuję, że postaram się wszystko nadrobić. W sumie sama sobie to obiecałam. Jestem w trakcie kończenia książki i myślę, że jakoś jutro lub w poniedziałek pojawi się recenzja.

W marcu przeczytałam:
  • Faye Kellerman, Pętla, Wydawnictwo HarperCollins Polska; RECENZJA
  • Marie-Morgane Le Moel, Cała prawda o Francuzkach, Wydawnictwo Kobiece; RECENZJA
  • T. R. Richmond, Prawda o dziewczynie, Wydawnictwo Otwarte; RECENZJA
  • Elisa Albert, Od urodzenia, Wydawnictwo Kobiece; RECENZJA
  • Virginia Boecker, The With Hunter. Łowczyni, Wydawnictwo Jaguar; RECENZJA
  • Mia Sheridan, Bez słów, Wydawnictwo Otwarte; RECENZJA
  • Ernest Cline, Armada, Wydawnictwo Feeria Young; RECENZJA
Za książki bardzo serdecznie dziękuję:


2016/04/01

Kwiatowy Book TAG
Wiosna już zagościła na salonach mimo że deszcz nas uraczył za oknem. Czas na Kwiatowy Book TAG. Za nominację dziękuję Mitchelii. Takiego TAG-u jeszcze nie widziałam, więc tym bardziej się cieszę, że dostałam do niego nominację. U mnie osoby, wytyczone będą na dole posta. Zapraszam do przeczytania moich odpowiedzi. Co do logo TAG-u, możecie sobie go pożyczyć, tylko warunek - dodajemy adres skąd wzięty został obrazek.

BRATEK - czyli książka, o której zawsze pamiętasz i masz nadzieję, że główny bohater o tobie pamięta
Aaronie, pamiętasz o mnie? ^_^
FREZJA - czyli książka, którą darzysz szacunkiem i uznaniem
CYKLAMEN - czyli książka, której szczerze nienawidzisz
HIACYNT - czyli książka, która sprawiła ci przykrość, przez głównego bohatera
ŻONKIL - czyli tak świetny fikcyjny świat, że aż wzbudza w tobie zazdrość
KONWALIA - czyli książka z delikatną i nieśmiałą bohaterką
CZERWONY TULIPAN - czyli książka, którą darzysz gorącą miłością
IRYS - czyli książka, którą czytałaś tak dawno, że już nie pamiętasz co o niej myślałeś
FIOŁEK - czyli książka, którą masz zamiar przeczytać po raz kolejny
CHRYZANTEMA - czyli osoby, które nominujesz do wykonania tego TAG-u
Chaos myśli
Tysiąc żyć czytelnika
Książka od kuchni
+ wszystkich, którzy mają ochotę zrobić ten TAG. Wiem, że jeszcze ktoś prosił o nominację, ale post mi się gdzieś zawieruszył i nie pamiętam. :)