2016/02/29

Podsumowanie miesiąca | luty 2016
W tym miesiącu również bardzo ładnie udało mi się zamknąć ten miesiąc. Będąc w szpitalu nie miałam w sumie co ze sobą zrobić popołudniami, więc czytałam bez pamięci. Książki, które zabrałam ze sobą w większości zostały przeczytane. Nawet trafiły się przedpremierowe perełki, które chwyciły moje serce i do tej pory bardzo mocno je trzymają. Jak u was zleciał luty i czy czytaliście coś z mojej listy?

Plus przeczytałam jedną książkę na uczelnię K.C. Norwida.

Wszystkich książek: 10

Za książki dziękuję Wydawnictwom:



2016/02/28

Emoji Book TAG
Cześć! Dawno nie miałam u siebie na blogu żadnego TAG-u. I wiem, że wczoraj miał się on pojawić, ale jednak moje lenistwo po całym ciężkim tygodniu wzięło górę. Nominacje są otwarte i każdy kto chce może zrobić TAG u siebie. Jedyna prośba to taka, że proszę o podanie mojego bloga, że to na nim znaleźliście taki TAG.

Broken heart - książka która złamała ci serce
Zawsze kiedy myślę o tej książce czuję ukucie w sercu. Będę to powtarzać do znudzenia. Mavenie, dlaczego mi to zrobiłeś. Dlaczego?



Loudly Crying Face - książka, której zakończenie mnie wzruszyło
Zakończenie w wielu książkach mnie wzrusza. Najbardziej chyba przy tych, które odzwierciedlają ludzkie tragedie i niekiedy złe koleje losu np.


Face with Tears of Joy - książka, przy której płakałam ze śmiechu
Ostatnio śmiałam się przy obu częściach Podwieczności, bo uwielbiam Nikki i to jak czasem potrafi dopiec Cole'owi oraz przy W ramionach gwiazd.


Face Screaming in Fear - książka, która mnie zszokowała
Wielkim szokiem była dla mnie książka Szklany miecz, a jej końcówka. O ludzie, dlaczego?


Smiling Face with Horns - ulubiony czarny charakter
Maven z Czerwonej królowej.

Recreational Vehicle - książka, której bohaterowie dużo podróżowali
Podróżujący bohaterowie? Na tę chwilę jedną książką, która przyszła mi na myśl to ta:


Full Moon Symbol - książka, w której występują wilkołaki
Saga Zmierzch.

Open Book - książka, której nie możesz dokończyć



Christmas Tree - idealna książka na Święta


Wedding - książka z pięknym ślubem
A uściślając chodzi mi o epilog po Jedynej, który jest zamieszczony, w której z nowelek. Przecudności!






2016/02/26

[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #105 - Elaine DePrince, Michaela DePrince „Wytańczyć marzenia”
„Wytańczyć marzenia” to przepiękna książka, która opowiada o sile i determinacji. O wierze we własne marzenia i zrobienie dosłownie wszystkiego co w swojej mocy, by to osiągnąć. Ta książka to też przykład i dowód na to, że marzenia mogą spełnić się zawsze. Jedynym co musimy zrobić to uwierzyć w nie i nie pozwolić by ktoś je nam odebrał. Mimo że wiele różni mnie z bohaterką i wiem, że łączy mnie jedna najważniejsza cecha: wiara we własne możliwości, chęć i spełnianie marzeń mimo że jest ciężko. Jeśli myślicie, że ta książka to nudna autobiografia, zapomnijcie o tych myślach. Uwierzcie mi na słowo: warto to przeczytać i dać sobie zastrzyk do działania.

Autorzy: Elaine DePrince, Michaela DePrince
Tytuł: Wytańczyć marzenia
Cykl: - 
Wydawnictwo: Kobiece
Strony: 272
Premiera 29.02.2016

Wszystkie marzenia warte spełnienia, tylko musisz też z siebie dać aby się udało, bo nic samo się nie udaje. Każdy krok, który wykonujemy w stronę naszych pragnień nie idzie na marne i warto o tym pamiętać. Michaela DePrince zanim stała się światowej sławy primabaleriną była dziewczynką, która w swoim życiu przeżyła piekło. Jej życie w Sierra Leone było brutalne i okrutne, tracąc rodziców w przykrych okolicznościach trafiła do sierocińca, w którym to szukano rodziców adopcyjnych dla każdego dziecka. Jednak u Michaelii był mały problem, ponieważ jest ona chora na bielactwo, a co za tym idzie przez wielu była wyśmiewana.

Na całe szczęście w życiu dziewczyny pojawili się ludzie, którzy ją pokochali. Dzięki temu, że dali jej szansę życie, które wcześniej miała odeszło w zapomnienie. Od zawsze marzyła o tańcu i to właśnie jej siła, pozytywizm i chęć walki o to by zostać baletnicą pozwoliła na to by jej się to udało. „Wytańczyć marzenia” to książka, w której to baletnica wspomina całe swoje życie, a ja się cieszę, że mogłam poznać jej życie. Jej początki były okropne, ale ta cała historia jest wciągająca i uwierzcie mi nie da się o niej tak szybko zapomnieć jakby się chciało. Mimo brutalności życia, która jest widoczna zwłaszcza w pierwszych rozdziałach trzeba przyznać, że autorki świetnie poradziły sobie z opisaniem tego w lekki i przyjazny sposób. Od tej książki bije taki optymizm i wiara we własne możliwości, że czuję się jak sama nas napełnia tymi wszystkimi pozytywnymi emocjami. To czym podzieliła się z nami Baletnica to prywatność, którą każdy stara się ukryć. Tutaj mamy odwrotność. To, co czytamy staje się dla nas poniekąd drogowskazem. Trzeba podążać za tym co kochany, chcemy wierzymy. To my kształtujemy nasze życie i jeśli mamy szansę to powinniśmy z tego skorzystać.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/wytanczyc-marzenia/#reviews
 

2016/02/24

[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #104 - Amie Kaufman, Meagan Spooner „W ramionach gwiazd”
Odkąd zobaczyłam okładkę książki nie mogłam o niej zapomnieć. Dziewczyna w zielonej sukience, gwiazdy i on - chłopak, którego pragnie chwycić za rękę. Sama okładka dostarczyła mi wielu emocji i zapragnęłam przeczytać tę książkę. A kiedy już dostałam fragment wiedziałam, że to literatura dla mnie. Co z tego, że młodzieżówka. „W ramionach gwiazd” to zupełnie inna książka, to po prostu kosmos! Od pierwszych chwil zostałam pasażerem statku podczas kosmicznej podróży po galaktyce. Ponadto stałam się wiernym obserwatorem wszystkiego co dotyczy dwójki bohaterów, którzy od samego początku mimo że różni ich wszystko i są jak ogień i woda. To tak naprawdę los zrobił im psikusa i skazał na siebie. Przypadek? Być może, a co jeśli tak miało być? I takie jest ich przeznaczenie?

Autorzy: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Tytuł: W ramionach gwiazd
Cykl: Starbound #1
Wydawnictwo Otwarte
Strony: 488
Premiera: 2 marca 2016

Na pokładzie kosmicznego statku przebywa wiele ważnych osobistości, a wśród nich Lilac LaRoux. Dziewczyna, która jest oczkiem w głowie ojca właściciela statku, którym podróżuje. Dziedziczka, która od małego żyje w blasku fleszy. To właśnie przez to nauczyła się ukrywać swoją prawdziwą naturę by ludzie nie wiedzieli kim tak naprawdę jest. Ale, kiedy zauważa  Tarvera - chłopaka, który dzięki swoim zasługom na froncie, jako żołnierz został odznaczony medalami, a co najważniejsze nie wie kim jest Panna LaRoux, to od początku zaczyna między nimi iskrzyć. Los bywa zaskakujący, czasami okrutny i zostają skazani na siebie na trochę dłużej niż przypuszczali. Statek, którym podróżują bohaterowie rozbija się i spośród wszystkich pasażerów przeżywa tylko Lilac z Tarverem. I tu ja i moje emocje byliśmy w strzępach, ponieważ to co było na początku nie odzwierciedla tego jak czułam się, kiedy skończyłam czytać książkę.

Lilac i Tarver uszli z życiem i znaleźli się na obcej planecie. Niestety to, że przeżyli to zaledwie ułamek tego co musieli zrobić by wrócić do swojego dawnego życia, o ile można powiedzieć, że da się wrócić po takiej traumie do normalnego życia. Znajdując się tylko we dwoje muszą liczyć na swoją pomoc, gdzie z tym różnie i znaleźć sposób na to by wysłać sygnał i dać znać, że jednak żyją. Jak zawsze karcę wątki miłosne w książkach tak „W ramionach gwiazd” podobało mi się jak z rozdziału na rozdział uczucie, które od pierwszej chwili je połączyło było coraz bardziej widoczne i silniejsze. Dało się zauważyć, że oboje byli sobą zauroczeni podczas pierwszej rozmowy, ponieważ każde z nich nie widziało kogoś wielkiego, tylko zwykłego, wspaniałego człowieka z wadami i zaletami. Cieszę się, że autorki postawiły na powolne rozkręcenie tego uczucia, nie zapominając tym samym o tym by akcja nie traciła na swojej wartości. Z każdym kolejnym rozdziałem tajemnice, które skrywała planeta przyprawiały mnie o dreszcze. A kiedy przyszło mi czytać to jak rozpacza Tarver, zakręciła mi się łezka w oku. Ważne i trzeba to podkreślić, że bohaterowie zmieniają się i pod koniec są już innymi ludźmi. Charaktery, a także spojrzenie na ich dotychczasowe życie zostało przewartościowane. W moim odczuciu na lepsze, a co za tym idzie z pewnością kolejny tom będzie bardziej dynamiczny.

„W ramionach gwiazd” to książka, która przenosi nas w inny świat. To nie tylko chęć przetrwania i wydostania się z planety za wszelką cenę. To też walka nie tylko o siebie, ale i o inną osobę. W tym przypadku o wzajemność jaka towarzyszyła bohaterom. Gdy jedno nie mogło, drugie robiło co tylko mogło by mu pomóc i na odwrót. Ta powieść jest wciągająca, ciekawa i nietuzinkowa. Faktycznie akcja nie jest porywająca, ale jak już wspomniałam, zwroty akcji i to co dzieje się w najmniejszych gestach potrafi zaprzeć nam dech w piersiach. Szukacie wrażeń i chęci oderwania się od codzienności? Myślę, że książka „W ramionach gwiazd” będzie idealnym miejscem do oderwania się od rzeczywistości. I miejscem gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

2016/02/23

Nieidealna: Ja już wygrałam
Ejj moi mili chyba coś mnie ominęło prawda? Podobno trwa konkurs na Bloga Roku 2015. Przespałam, przegapiłam zgłoszenie i ojej, nie będzie żebrania o lajki, głosy, nie kupię smsów na Allegro. Biedna ja, mój blog nie będzie bardziej sławny, nie zdobędę tego co sobie założyłam. Cele? Jakie cele, przecież bez tego konkursu nie mam po co się pokazywać. Ojej, przegrałam! Taki smutek, że szok!

Uff dobrze, że mam dystans do siebie i tego wszystkiego. Dzisiaj dużo rzeczy mnie zdenerwowało, a kiedy zobaczyłam jak niektórzy blogerzy nie tyle proszą co żebrzą o głosy, to stwierdziłam, że coś jest bardzo nie tak. Myślałam, że w konkursie czytelnicy mają wybór. Niestety znów się pomyliłam. Blog Roku 2015 to już nie jest konkurs, tylko wyścig o fejm i sławę. Kto więcej z garnuszkiem postoi i nazbiera drobniaków na piwo pod Biedronką. Ten zwycięzca. Tu nie liczy się to czy ktoś nas czyta i lubi nas odwiedzać. Tu ważna jest liczba znajomych na Facebooku i grubość portfela. Grubość portfela? A tak, bo przecież smsy z Allegro same się nie wyślą. Nie wiem dokładnie jak jest w tym roku, ale nie sądzę by cokolwiek się zmieniło na lepsze. Pamiętam swojego pierwszego bloga i konkurs na Bloga Roku. Zupełnie inna bajka. Wtedy to był prestiżowy konkurs, gdzie spotykało się perełki Internetu i zostawało na dłużej. To w tamtym okresie poznałam ciekawych ludzi, z którymi mam kontakt do dzisiaj.

Cieszę się też z tego, że jestem osobą, która nie potrzebuje takiego konkursu by wiedzieć, że i tak mój blog jest dobry i mam czytelników, którzy uwielbiają go czytać. Szczerze to źle bym się czuła gdybym miała prosić kogokolwiek o jakikolwiek sms przez Facebooka, Twittera czy Instagram. Tak widziałam screeny z numerem i kodem, na który można wysłać głos. Nie sądzę by zdobycie tytułu w ten sposób pokazywało to na ile ludzie nas szanują i lubią. Dlatego też wiem, że ja już wygrałam i żaden konkurs mi tego nie dał. A co najważniejsze nie odbierze. Wygrałam, bo wiem, że moja praca nie idzie na marne. A cele? Spełniam je codziennie. Blogowe i te życiowe. I wiecie co? Udaje się, bo coraz bardziej czuję, że to wszystko ma sens. I to prawda, że szczęścia nie można kupić, szczęście można tylko dostać i ofiarować.

Szkoda mi tylko tych blogerów, którzy wiele wkładają w swoją pracę, a przegrywają z kimś, kto nawet nie sprawdził dokładnie tekstu przed wrzuceniem go, jako publiczny post. Nie wspominam o satysfakcji przy takim sposobie wygrywania. Dla mnie nie miałaby ona większego znaczenia, gdyż nie wiedziałabym kto oddał i czyta, a kto oddał, bo został o to poproszony.

2016/02/21

Nieidealna: Zrozumieć innych i świat
Może niektórzy z was byli kiedyś świadkami wyśmiewania kogoś z powodu jego inności. A może sami w przeszłości doświadczyliście takiego traktowania przez rówieśników. Bardzo typowy i często spotykany obrazek. Jednak nikt nie ma prawa do tego by śmiać się z drugiego człowieka. I to tylko dlatego, że np. jest niepełnosprawny, troszkę grubszy lub biedny? Serio to takie ważne? Wszyscy musimy być tacy sami? No nie wydaje mi się.

Stojąc po dwóch stronach tej samej rzeczywistości mogę powiedzieć, że życie osoby innej w tym przypadku osoby niepełnosprawnej, jest niekiedy bardzo ciężkie. Będąc osobą sprawną nigdy nie zastanawiamy się nad tym jak to jest, kiedy się tego nie ma. W życiu doświadczyłam utraty zdrowia i zderzyłam się ze ścianą, a upadek bardzo bolał. Jeśli myślisz, że to najgorsze co mogło cię spotkać już się stało, to poczekaj, bo są jeszcze ludzie. Myślisz, że nie potrafią wbić ci szpili w stopę albo noża w plecy... potrafią i to chyba najbardziej boli niż utrata sprawności.


Sytuacja dosłownie z przed roku, podczas której usłyszałam, że zawsze będę nikim, bo straciłam zdrowie. I to dlatego dużo osób odeszło, bo już nie jestem sprawna i dobrze mi tak. Ktoś musi dostać za swoje. Faktycznie zdarzyło się kilka takich osób, ale co z tego? Ich decyzja, trochę głupia i dlaczego taka, o tym później. Niemniej jednak te słowa bardzo mnie bolały, choć usłyszałam je od osoby, która tak naprawdę nic nie wiedziała o mnie i dlaczego to wszystko się stało. I gdybym bardzo się przejęła pewnie znowu bym się w sobie zamknęła. Dobrze, że miałam przy sobie osoby, które mnie wsparły i spłynęło to po mnie jak po kaczce, ponieważ nikt nie może mi powiedzieć, że jestem nic niewarta, bo się wyróżniam. Moja osobowość i to jaka jestem nie pochodzi z zewnątrz, tylko z wewnętrznego piękna. Nie ocenia się książki po okładce. Czasem brzydka okładka, może być bogata w wiedzę, o którą nikt by jej nie podejrzewał.

Jeśli chodzi o sprawność, to łatwo można ją stracić przez własną głupotę, nieuwagę lub po prostu zły los. Z dnia na dzień możemy złamać nogę, zerwać więzadła pod kolanem, skręcić rękę lub cokolwiek innego, co wiąże się z niepełnosprawnością chwilową bądź stałą. Miłym doświadczeniem to nie jest, ale wtedy naprawdę bardzo dużo można zrozumieć. Zrozumieć te osoby, które mają to na co dzień, te którym ktoś powiedział, że mają przekichane i nie chce się mieć z nimi nic wspólnego. Odwracając się od różniących się od nas ludzi pokazujemy, tę naszą okładkę, która jest piękna, ale w środku nic nie ma. Ile złapaliście się na tym, że książki te z ładnymi okładkami, niekiedy zachwalane przez tylu recenzentów to tylko jedna wielka sklejka słów i nic poza tym? Trzeba doceniać każdego bez względu na to jaki jest, kim jest, chodzi o własnych siłach czy jeździ na wózku lub jest biedny. Jak cię widzą tak cię piszą, ale nie tylko liczy się pierwsze wrażenie. Czasem wnętrze bardzo szybko daje o sobie znać i czy naprawdę warto katalogować innych, skoro wiemy, że sami nie chcielibyśmy aby nas tak traktowano. Warto się nad tym zastanowić.

*tym postem nie chce nikogo urazić i nie mam na celu przypisywania kogoś gdziekolwiek. Chciałam tylko opisać pewne zjawisko, które czasem zdarza się na świecie.

2016/02/20

Recenzja #103 - Ewa Rajter „Przeklęta laleczka”
Polscy autorzy bardzo dobre książki piszą i warto ich czytać! Wiem, że czasem trudno nam jest się przekonać do polskich autorów, uważam jednak, że warto dać im szansę. Ewa Rajter napisała wspaniałą książkę, która wciąga od pierwszej chwili i pozostawia nas w osłupieniu, kiedy kończy się jej powieść. Wszystko co jest dobre nie musi być zagraniczne. Dobre, bo polskie i powinniśmy być dumni, że polska scena wydawnicza w ciągu ostatnich paru lat się poprawiła. Książkę czytałam w czasie, kiedy przebywałam w szpitalu na rehabilitacji. Przeczytałam ją w ciągu dwóch dni, więc krótki czas. Standardowy czas, kiedy czytam cokolwiek.

Autor: Ewa Rajter
Tytuł: Przeklęta laleczka
Cykl: -
Wydawnictwo: Jaguar
Strony: 287

Z czym kojarzy Wam się Meksyk? Mnie kojarzy się z Mariachi, czyli legendarną muzyką meksykańską, ale to nie tylko to. To również tequila i specyficzna wymowa meksykańska. Na język hiszpański, który jest obecny w Meksyku miał wpływ inny język. Zapożyczenia, które pojawiają się z języka Indian używane są tam do dziś. Do tego obrazka Meksyku dodaję książkę „Przeklęta laleczka”. Zdecydowanie!

Akcja książki jest złożona, ponieważ pokazuje ona obrazy bohaterów, którzy pojawiają się w określonych celach w Meksyku. Jedni by odpocząć, inni do pracy, a jeszcze inni mają zupełnie inny cel. Niemniej jednak każdy z bohaterów spotyka się z niebezpieczeństwami. To nie tylko Polacy, którzy znajdują się w pięknym miejscu na ziemi, to też wspomnienie o poważnym problemie, który można zaobserwować w Meksyku. Mowa tutaj o kartelach narkotykowych. Jakiś czas temu udało mi się nawet napisać artykuł o podobnym temacie. Początek tej wciągającej historii rozpoczyna się, kiedy to w jednym z hoteli doszło do zbrodni. Od tego cała akcja rusza i wybaczcie, ale jeśli zdecydowaliście się na tę podróż, to nie ma już możliwości powrotu. Teraz tak jak nasi bohaterowie jesteście turystami Meksyku. I przygotujcie się na dreszcz emocji! Gdzie znikła turystka z Francji? Co ze zbrodnią i kto ją popełnił? Kim tak naprawdę jest Mario Rodrigez ? Lecz pytań jest jeszcze więcej i mogłabym je wymieniać bez końca.

Z początku byłam sceptycznie nastawiona do tej powieści, jednak po kilku rozdziałach chciałam wiedzieć jak najwięcej. I z dłonią na sercu mogę ją polecić każdemu, kto uwielbia tajemnice, kryminały czy romans. W tej książce odnajdziecie te wszystkie rzeczy i z pewnością nie odejdziecie po jej przeczytaniu obojętnie do kolejnej książki. Co to to nie! Ja przez kolejny dzień zbierałam myśli i dokładnie aż do dziś nie wiedziałam co mogę powiedzieć. Gdybym miała wybierać spośród, których bohaterów najbardziej jestem bliska to chyba byłaby to młoda dziennikarka. Tak samo jestem z zawodu dziennikarką i bardzo dobrze rozumiem to przed jakimi rzeczami była stawiana. Jaka była jej szefowa i jak bardzo czasem czuła się niezrozumiała. Byłam ciekawa jak poradzi sobie podczas wywiadu oraz później. Sama wiem jaki to stres i bardzo duża odpowiedzialność. Do tego należy podkreślić, że autorka pisząc „Przeklętą laleczkę” zadbała o najmniejszy szczegół przez co wszystko jest prawdziwe i nie można zarzucić tutaj jakiejś sztuczności w prezentowaniu przedstawionego świata, jak i emocji, które są z nim związane.

Kibicuję autorce i liczę na to, że doczekam się kolejnych książek pani Ewy Rajter. „Przeklęta laleczka” to książka, która jest bardzo dobrze napisana, ciekawa i barwna. Powieść, która zasługuje na uwagę i to dobra pozycja aby pozwolić sobie na chwilę relaksu z kubkiem herbaty w ręku. A jeśli brakuje komuś tajemnic podczas czytania, to gwarantuję, że ta książka ma to wszystko to co szukacie.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!!!
 

2016/02/17

[PREMIEROWO] Recenzja #102 - Victoria Aveyard „Szklany miecz”
Zacznijmy od początku. „Czerwona Królowa” wbiła mi w plecy nóż i nie mogłam się pozbierać po tym jak Maven zdradził Mare i wszystko okazało się jedną wielką iluzją, kłamstwem. Nowy władca zdradził i mnie, ponieważ mu zaufałam. Drugi tom to kontynuacja wydarzeń z pierwszej części. Kłamstwa to piękna prawda i Victoria Aveyard jest mistrzynią, która powinna jak najszybciej zabrać się za napisanie kolejnego tomu. „Słowa mogą kłamać” czy „Każdy może zdradzić każdego” nabierają nowego znaczenia. Silniejszego? Pewniejszego? A może to też tylko iluzja, która trwa do epilogu?

Autor: Victoria Aveyard
Tytuł: Szklany miecz
Cykl: Czerwona królowa #2
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 559

Kiedy po wydarzeniach z pierwszego tomu Cal zostaje niesłusznie ojcobójcą, a Mare, Czerwoną Królową, która chciała mu pomóc. Dziewczyna od błyskawic poprzysięga zemstę i pomszczenie wszystkich, którzy zginęli w tej nierównej walce, z której udało jej się uciec. W nowym świecie i porządku, którym nastał, dziewczyna wraz z m.in. księciem Calem, Shadem, Kilornem i Farley wiedzą, że jest więcej takich osób jak Mare czy jej brat. Ich głównym celem jest to, by odnaleźć ich przed Mavenem i ochronić przed śmiercią, która im grozi. Czerwono-Srebrni to nowa nadzieja, to coś więcej niż ludzie z krwią czerwoną. Lepsi od Srebrnych. To Nowa Nadzieja na lepsze jutro. Czy dziewczynie i jej przyjaciołom uda się wygrać i uratować Nowych? Co będą musieli poświęcić? Kto zginie, a kto przeżyje?

Kolejnym problemem, z którym zmaga się dziewczyna to fakt, że nie umie siebie zaakceptować. Mare przybiera maskę, odpowiednią do sytuacji, w której się znajduje. Jej zachowanie czasami działało mi na nerwy, ponieważ już nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. W pewnym momencie myślałam, że stanie na środku i krzyknie, że to jedna wielka maskarada i jest w zmowie wiadomo z kim. Jednak podłoże wydaje się nieco głębsze. Siedzące w jej wnętrzu - sercu.

Z jednej strony Mare jest pewna siebie, chce zwyciężyć i zaprowadzić spokój. Silna i zdeterminowana bohaterka, która nie cofnie się przed niczym. A z drugiej, bezbronna dziewczyna, która tęskni za swoim dawnym życiem. Zakochana i rozdarta między dwóch braci, który jeden z nich ma złote serce, a drugi nieczyste. Tak naprawdę Mare nie potrafi zdecydować, którego woli. Którego kocha, którego być może pragnie? Wydaję się, że ciężko pogodzić się jej z utratą dawnego życia, ale i tego wymyślonego, gdzie grała księżniczkę Mareenę. Wiadomo, że ciężko jest się pogodzić ze złą rzeczywistością, ale niekiedy jej głupie wybory i postępowanie sprowadzały na nią same nieszczęścia. I mimo że wiele udało jej się osiągnąć z przyjaciółmi. Mając tutaj na myśli odnalezienie Czerwono-Srebrnych, zbudowanie nowej armii przeciwko złu, to jednak zakończenie mnie zmroziło. Najpierw Maven, teraz to? I jak tutaj żyć? Kiedy kolejny tom, wie ktoś? Tak się nie robi... I przepraszam, że nie mogę tego zdradzić co się stało. Ale zapewniam nie było innego wyjścia. Rozumiem ją. I liczę, że ta kanalia Maven za wszystko odpowie, a jego serce nie sługa i to może być najgorsza wojna jaką stoczy, bo z sercem i uczuciami ciężko jest wygrać, o ile w ogóle.

Za udostępnienie mi książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

#pięć pytań do... Victorii Scott
W Polsce 17 lutego 2016 roku odbędzie się premiera drugiego tomu książki amerykańskiej autorki Victorii Scott. „Kamień i sól” to niesamowita książka, która przeniesie nas w jeszcze ciekawszy i bardziej niebezpieczny świat niż pierwsza część cyklu Ognia i wody. Seria jest fenomenalna i jej fani z pewnością nie mogą doczekać się premiery. Ponadto w 2015 roku książka „Ogień i woda” została nominowana do YALSA Teens’ Top 10 book for 2015. W Polsce z kolei w plebiscycie na lubimyczytac.pl
Miałam ogromną przyjemność przeprowadzić krótką rozmowę z autorką i cieszę się, że poświęciła mi swój cenny czas. Zapraszam na pięć krótkich pytań z Victorią Scott! :)

MajkaBloguje: Mam nadzieję, że moje pierwsze pytanie nie wyda Ci się oklepane, ale jestem ciekawa co Cię skłoniło do napisania takiej opowieści jak „Ogień i woda”?
Victoria Sott: Moja miłość do czytania prac innych, absolutnie!

MB: Rozumiem co masz na myśli. W Polce 17 lutego 2016 odbędzie się premiera „Kamienia i soli”, jak myślisz co będzie największym zaskoczeniem dla czytelników?
VS: Myślę, że to będzie scena z Pandorami pod koniec części wyścigu oceanicznego.

MB: Czego mogą się spodziewać czytelnicy w trzecim tomie serii Ognia i wody?
VS: Och, nie jestem jeszcze pewna. Nadal czekam, aby usłyszeć od wydawcy czy będą chcieli kupić moją trzecią książkę. Skrzyżujcie palce!

MB: Co jest dla Ciebie najważniejsze będąc pisarzem?
VS: By pisać, nawet kiedy zaufanie słabnie.

MB: I ostatnie pytanie: Jaka jest naprawdę Victoria Scott?
VS: Ona jest niepewnym twórczo pisarzem. Podobnie jak wielu innych pisarzy, który kocha wystrój wnętrz, oglądając filmy i spędzając czas z rodziną.

MB: Bardzo się cieszę, że mogłam z tobą choć chwilę porozmawiać. Dziękuję za rozmowę.
VS: Ja też dziękuję.

Mimo że rozmowa jest krótka i ktoś może mi powiedzieć, że to prawie nic itd. To jednak uważam to za mój mały sukces, bo na wiadomość od samej autorki trochę czekałam. Uważam, że skoro to mi się udało to inne fajne rzeczy i sprawy, które sobie ustalam na swojej drodze spełnię w tym roku. Cieszę się, że tym krótkim wywiadem mogłam rozpocząć dla Was tę serię. Mam zaplanowany kolejny wywiad, nieco dłuższy. Pracuję nad pytaniami. Wszystkich ciekawskich książek Victorii Scott odsyłam do moich recenzji pierwszego oraz drugiego tomu.

2016/02/15

Zapowiedź książki W krainie wodospadów
Wydawnictwo Otwarte w lutym ma dla nas wspaniałe nowości, które tylko cieszą moje oczy mimo że nie miałam okazji przeczytać tej serii, to nie ukrywam, że niedługo się za nią zabiorę. Tylko muszę  uporać się z książkami, które czekają na swoją kolej. O czym jest książka i dlaczego jest taka wyjątkowa? Wszystko znajdziecie poniżej w notce, którą dla Was przygotowałam.

Autor: Sofia Caspari
Tytuł: W krainie wodospadów
Cykl: Saga Argentyńska #3
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 496
Data premiery: 17 luty 2016
Opis: Nigdy nie zapominaj, by podążać za głosem serca. Clarissa w tragicznych okolicznościach traci męża. Zmuszona do ucieczki z rodzinnego domu trafia do ogarniętego dżumą Buenos Aires. Tam poznaje młodego lekarza, Roberta, do którego zaczyna czuć coś więcej. Czy Clarissa może pozwolić sobie na rozkwit nowego uczucia i czy uchroni się przed zemstą rodu swojego męża?
Na tle argentyńskich pejzaży rozgrywa się wielowątkowa historia pełna ogromnych emocji i licznych zwrotów akcji. W krainie wodospadów to ostatni tom żywiołowo opowiedzianej trylogii z zapierającą dech dziewiętnastowieczną Argentyną w tle. Sofia Caspari opowiada o pokoleniu kobiet, które nie bały się walczyć o swój los.

Dla kogo to książka?
  • Dla kobiet szukających doskonałej lektury na zimowe wieczory. „W krainie wodospadów” to książka napisana z rozmachem, trzymająca w napięciu, z wielowątkową akcją, która co rusz zaskakuje. A to wszystko na tle zapierającej dech argentyńskiej panoramy. 
  • Dla fanek podróży. Argentyna – w książce jest mnóstwo informacji o historii, kulturze, społeczeństwie Argentyny. Lektura obowiązkowa dla miłośniczek iberoamerykańskiego świata!
  • Dla osób, które nieustannie poszukują czegoś w swoim życiu. Dla emigrantek szukających  swojej ziemi obiecanej. Książka osnuta jest wokół motywu europejskiej emigracji do Argentyny.
Książkę możecie zamówić na stronie Empik.com bądź bezpośrednio klikając w zapowiedź na mojej głównej stronie:


Opisy: źródła otrzymane od Wydawnictwa Otwartego
Zdjęcie okładki: google.com


Nieidealna: Indywidualny kawałek nieba
Warto się skupić na tym, że każdy z nas jest zawsze w idealnym momencie swojego życia. Oczywiście może się teraz niektórym wydawać, że to nie jest prawda. Otóż każdy ma swój indywidualny kawałek nieba. Koniec i kropka. Ten indywidualny skrawek nigdy nie będzie perfekcyjny i mimo że jesteś teraz smutny to niepotrzebnie.

„Życie nigdy nie jest proste i idealne. Zawsze znajdzie się coś, co pójdzie nie po naszej myśli. A my sami będziemy myśleć, że wszystko obróciło się przeciwko nam”. Mądre słowa, które wskazują na to, że w życiu zawsze zdarzają się upadki, ale każdy upadek pozwala nam się podnieść. Nigdy nie dzieje się tak, że kiedy w coś wierzymy, a mamy wrażenie, że tego nie osiągniemy, to się poddajemy. Kiedy czegoś bardzo się chce to mimo upadków zdobywamy upragnioną górę. To dziwne uczucie, które niekiedy nam towarzyszy, bo podobno wszystko zostało utracone. To tylko złudzenie. Wiesz, że ja po wypadku, leczeniu i zabawy sześć lat z operacjami i innymi dziwnymi bajerami dalej wierzę w to, że uda mi się i zapomnę o tym koszmarze? Może i straciłam sprawność, ale wiem, że zyskałam dzięki temu lekcję w życiu, której nigdy nie zapomnę. Pokora i szacunek do samego siebie, ale i do innych. Żyjąc ze sobą w zgodzie, a co najważniejsze będąc dla innych można osiągnąć wiele.


A może masz w życiu jakieś cele? Być może załamujesz się i nie wiesz co zrobić. Ogarnia cię totalna niemoc i nie masz ochoty iść za tym co masz postanowione. Wiedz, że to tylko dziwne złudzenie. Można wszystko, jeśli naprawdę się tego chce. A jeśli ktoś szepce za twoimi plecami, że ci się nie uda, to nie odwracaj się. Idź dalej, bo ci co zazwyczaj są za nami sami boją się zaryzykować i iść na całość. Wiem, że to banalne to co teraz mówię, ale problemy są zawsze. I patrząc na siebie, bo mogę tylko poprzeć to moim doświadczeniem, to gdybym się poddała, nigdy nie czułabym się tak dobrze jak teraz. Jestem w najlepszym momencie mojego życia, walczę o to co kiedyś utraciłam. Decydując się na dalszą walkę stawiam czoło mojemu losowi i wyzwaniom. Co masz zrobić jutro zrób dzisiaj. Jutro jest nam nieznane, a co za tym idzie, niepewne.

Więc pytasz się teraz co możesz zrobić, a ja mam tylko jedną prostą odpowiedź. Zapytaj sam siebie tak szczerze czy czegoś ci brakuje. Otwórz swój umysł i spójrz na świat - być może i oczami tego dziecka, którym kiedyś byłeś. Zastanów się i doceń to co już masz, to co już osiągnąłeś. To bardzo wiele, po czym weź głęboki oddech i wiedz, że to co robisz jest ważne. Robisz to bo to kochasz, a to co robimy z miłości lub kochamy kogoś miłością prawdziwą zawsze przynosi nam szczęście.

Źródło zdjęcia: stocksnap.io

2016/02/14

Książkowe historie miłosne
Jest wiele przepięknych historii o miłości, które zamknięte są w książkach. Z racji tego, że dzisiaj jest 14 luty postanowiłam, że przygotuję post, w którym napiszę kilka takich książek. Nie wiem ile ich będzie, pięć, sześć, a może tylko dwie? Na blogu chcę właśnie w ten sposób zaakcentować ten dzień. Mam nadzieję, że pomysł się spodoba. Pod wieczór pojawi się najprawdopodobniej Nieidealna.

1. Rainbow Rowell  „Linia serc” RECENZJA
2. K. A. Tucker „Jedno małe kłamstwo” RECENZJA
3. K. A. Tucker „Dziesięć płytkich oddechów” RECENZJA
4. Brittainy C. Cherry „Kochając pana Danielsa” RECENZJA
5. Colleen Hoover „Maybe Someday” RECENZJA
6. Richard P. Evans  „Obiecaj mi” RECENZJA
7. Francine Rivers „Potęga miłości” RECENZJA


A jakie są wasze ulubione miłosne historie?

2016/02/13

Recenzja #101 - Brodi Ashton „Podwieczność. Wieczna więź”
„Podwieczność. Wieczna więź” to drugi tom, który opowiada dalsze losy Nikki, Jacka i Cole'a. Nie spodziewałam się, że sprawy przybiorą taki obrót i w tym momencie jest mi bardzo przykro z powodu Nik. Nie dość, że dużo przeszła to Cole ją oszukał, tym samym oszukał i mnie. W drugim tomie Brodi Ashton napisała kolejną fenomenalną część o przeznaczeniu, dla którego jesteśmy naprawdę wiele poświęcić, dla tych których kochamy.

Autor: Brodi Ashton
Tytuł: Podwieczność. Wieczna więź
Cykl: Podwieczność #2
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Strony: 399

Po przeczytaniu pierwszego tomu byłam w ciężkim szoku i nie wiedziałam jak mam się pozbierać po tym co zostało dla mnie przygotowane. Ta historia jest inna, ciekawa i co najważniejsze tak trzymająca w napięciu, że uważajcie, bo może wam zabraknąć tchu. Jack kochając Nikki tak bardzo poświęcił się dla niej i poszedł za nią do Tuneli Podwieczności, by spłacić jej dług. Dziewczyna nie mogąc pogodzić się z tym faktem postanawia odnaleźć chłopaka i za wszelką cenę, nawet własnego życia, uratować go. Jest pewna, że Jack żyje, bo widzi go w swoich snach. Warto też zaznaczyć, że tych dwoje łączy bardzo silna więź, która jest w stanie pokonać dosłownie każdą przeszkodę.

Było mi naprawdę szkoda, kiedy czytałam i główna bohaterka była zrozpaczona tym co się wydarzyło. Jack postąpił jak bohater, zrobił wszystko co mógł, a żeby tylko uratować miłość swojego życia. Jednak Nik chce to wszystko naprawić i prosi o pomoc Cole'a. Jej wieczny początkowo nie jest przychylny, ale w końcu zgadza się by jej pomóc. W momencie zgody Wiecznego, zaufałam mu, ale jak się okazało w późniejszym czasie zranił moje serce i już nie pałam do niego sympatią tak jak w pierwszym tomie. Nikki wraz z Cole'm, Max'em i Ashe'm wyruszają w podróż w głąb Podwieczności. Przechodząc przez kolejne jej pierścienie Wody, Wiatru i Ognia. Ale czy im się udało uratować Jacka? Jakie przeszkody pokonali? I co poświęciła Nikki, aby odzyskać miłość swojego życia?

Plusem tego tomu jest fakt, że dalej mamy do czynienia z dużą ilością mitologii, która jest wielkim atutem tej serii. Ponadto uczucia i skrywane tajemnice przez każdego z bohaterów są dodatkowym plusem, który nie pozwala nam się oderwać od czytania. Zarówno Nikki jak i Cole mają wiele do ukrycia, ale i zyskania. Bohaterowie są dopracowani i przemyślani przez autorkę, w każdym tego słowa znaczeniu. Strasznie mnie zdziwiło postępowanie Cole'a. Jednak patrząc z drugiej strony można było się tego spodziewać. Zwłaszcza, że chłopak nie miałby nic z tego, gdyby pomógł dziewczynie bezinteresownie. Jestem ciekawa dalszych losów, które są zapisane na kartkach kolejnego tomu tej serii. Liczę na to, że Wydawnictwo Papierowy Księżyc planuje wydania „Evertrue”, ponieważ nie wyobrażam sobie, że moja przygoda zakończy się na tym etapie. Chcę powrócić do Podwieczności. Chcę ponownie znaleźć się w tym świecie, ponieważ muszę się dowiedzieć co zrobi Nikki by odzyskać swoje utracone życie, które odebrał jej Cole. Ten, który okazał się największym przeciwieństwem tego czym był w pierwszej części „Podwieczności”.

2016/02/12

„Szklany miecz” autorstwa Victorii Aveyard
Już niedługo, już za kilka dni odbędzie się premiera książki, na którą czeka każdy fan Victorii Aveyard. Mowa tutaj o jej książce „Szklany miecz”, który jest kontynuacją fenomenalnej „Czerwonej Królowej”. Wszystkich ciekawskich pierwszego tomu zachęcam do przeczytania mojej recenzji. Ponadto na moim blogu w poniedziałek pojawi się przedpremierowa recenzja „Szklanego...”. Jesteście ciekawi o czym jest książka? A może ciekawi was filmik promujący drugi tom?



Autor: Victoria Aveyard
Tytuł: Szklany miecz
Cykl: Czerwona królowa #2
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 17 luty 2016
Opis: Wystarczy kropla krwi, by wzniecić bunt. „– Myślę, że zostałaś sama, Mare – cedzi cicho [Maven]. Pomimo tego wszystkiego, co mi zrobił, gdy słyszę, jak wymawia moje imię, przechodzi mnie dreszcz i wracają wspomnienia. Kiedyś zwracał się do mnie z życzliwością i czułością. Teraz wypluwa moje imię niczym przekleństwo. – Twoi przyjaciele zniknęli. Przegrałaś. I jesteś czymś obrzydliwym, jedynym w swoim rodzaju wybrykiem natury. Okażemy wszystkim łaskę, usuwając cię z tego świata”. W kontynuacji bestsellerowej Czerwonej Królowej Mare Barrow musi zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę, stawić czoło bezlitosnemu królowi Mavenowi i własnym słabościom. Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.
Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?

Kiedyś w #informatorzeksiążkowym również pisałam o tej książce: http://majkabloguje.blogspot.com/2015/07/glass-sword-czyli-szklany-miecz.html

Źródło opisu: bookgeek.com, lubimyczytac.pl
Źródło filmiku: youtube.com
Źródło okładki: google.com
[Przedpremierowo] Recenzja #99 - Victoria Scott „Kamień i sól”
Teraz to wiem „Ogień i woda”, to była rozgrzewka przed tym co wydarzyło się w drugim tomie. Spędziłam cały jeden dzień, aby ułożyć swoje wszystkie myśli. Nie chciałabym pominąć niczego co się wydarzyło. Jestem zaskoczona tym wszystkim w tej niesamowitej serii. Jeśli myślicie, że pierwszy tom jest świetny i nie do zdarcia, muszę was rozczarować, ponieważ drugi taki nie jest. Jest jeszcze lepszy, niesamowity i zaskakujący. Zmroził mi krew w żyłach. Dosłownie! Czekajcie i to z niecierpliwością, bo drugi tom to jeszcze więcej wartkiej akcji, emocji i trudnych wyborów. To też zwroty akcji i ekosystemy, których się nie spodziewałam. A to tylko garstka tego co mam do powiedzenia.

Autor: Victoria Scott
Tytuł: Kamień i sól
Seria: Ogień i woda #2
Wydawnictwo IUVI
Strony: 365
Premiera: 17 luty 2016

Kiedy przeczytałam pierwszy tom sądziłam, że nic nie może mnie już zaskoczyć. W końcu pozostało tylko tylko dwa ekosystemy i wygrana, gdzie Tella będzie mogła cieszyć się tym, że uratowała brata. Oczywiście Victoria Scott zadbała o to abym zebrała z wrażenia wszystkie swoje zęby z podłogi. Akcja książki rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z pierwszego tomu, kiedy to uczestnicy ukończyli drugi etap. Znajdują się oni w obozie i odpoczywają przed kolejnymi etapami Piekielnego Wyścigu. Przy okazji można w końcu coś więcej powiedzieć o uczuciu, które rodzi się między Guy'em, a Tellą. Nie byłam zachwycona jego zachowaniem i tym co mówił dziewczynie na samym początku, ale im dalej byłam z fabułą rozumiałam jego postępowanie.

Uczestnicy odpoczywając w obozie zastanawiają się co ich czeka i kiedy przychodzi ten dzień i zostają wysłani na środek oceanu, wszystko się zmienia. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ich walka o to kto ma przeżyć, a zginąć będzie tak okropna. Tella to bohaterka waleczna i twarda jak skała, która przy okazji ma bardzo kochane i dobre serce. Zarówno do osób z jej grupy jak i pandor. Będąc na środku oceanu bohaterowie dobrze nam znani walczą o przetrwanie z rekinami, niestety nie obywa się bez ofiar. Ginie bliska im osoba, a jak się później okazuje Tella odkrywa co wymyślili sobie twórcy Piekielnego Wyścigu i dziewczyna już wie, że jej decyzja o wygraniu i zniszczeniu organizacji od środka jest słuszna.

Bezpośrednio po zakończeniu trzeciego etapu, przychodzi czas na ostatni etap. Bohaterowie trafiają do krainy śniegu, gdzie szukają mety do zakończenia Wyścigu. Niestety, kiedy docierają do końca okazuje się, że Piekielny Wyścig ma jeszcze inne zadania, które stawiają Tellę przed ciężkimi wyborami związanymi nie tyle z osobami, co z jej pandorami. Kreacja bohaterów „Kamienia i soli”, a zwłaszcza Telli były dla mnie miłym zaskoczeniem. Dziewczyna bardzo się zmieniła, ponadto autorka skupiła się na przeżyciach wewnętrznych bohaterki, które wzbogaciły historię. Nie jest dziewczyną, która boi się podejmować jakąkolwiek decyzję. Jest to dziewczyna, która sama decyduje o swoim losie i kiedy Guy sprawia jej przykrość, nie ukrywa to przed nim tylko mówi o wszystkim co o tym sądzi. Mimo jej dobrego serca, widać, że jest zdeterminowana i najważniejszy jest dla niej jej brat Cody.

Moje emocje były jak wulkan już sama nie wiedziałam co w końcu przeczytam, czy autorka nie wprowadzi jakiegoś większego zamętu między Tellą, a Guy'em. Cieszę się, że postawiła na zamęt i braku umiejętności szczerej rozmowy, a nie trójkąta miłosnego, który moim zdaniem zepsułby fabułę książki. Moim zdaniem trójkąty miłosne są bardzo oklepanym pomysłem i na całe szczęście w tej książce tego brakuje. Oprócz miłości, która wisi w powietrzu widać, że autorka świadomie i z pewnością wprowadziła niepewność i walkę między każdego zawodnika, mimo że łączy ich przyjaźń. Widać to jak na dłoni, że autorka całą fabułę przemyślała i doszlifowała w każdym calu. I braki z pierwszego tomu nadrobiła w drugim.

Jestem przekonana, że autorka Vicotria Scott nie wspięła się na wyżyny swoich możliwości i z kolejnym tomem tej niesamowitej i innej w dobrym tego słowa znaczeniu powieści, zobaczymy na co ją tak naprawdę stać. „Kamień i sól”, wprowadza wiele nowych tajemnic i uważam, że musimy się przygotować na to, że trzecia część może doszczętnie zmienić nasze spojrzenie na tę serię. To będzie tom, w którym opadnie kurtyna nastanie długa cisza. Znacznie dłuższa niż teraz, bo kiedy skończyłam czytać ten tom moim pierwszym pisknięciem było zdanie: „Victorio! Dialog? Taki? Dlaczego już koniec! Dajcie trzeci tom, proszę!”.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI. Klikając w banner na mojej głównej stronie przeniesie Was ona do strony na Empiku, gdzie można kupić książkę w przedsprzedaży :)

2016/02/11

Nieidealna: Do biegu... gotowi? Start!
Blogowanie to pasja, która pozwala nam odetchnąć. Jest odskocznią od problemów, pokazuje nasze wnętrze bez ściemy. Tutaj nie ma mowy o masce, bo jeśli nie jesteś prawdziwy w wyrażaniu swoich treści nie można mówić o szczerości. Blogi są trendy, każdy może go założyć i przeważnie każdy go ma. O wszystkim i o niczym. O codzienności i o samochodach, książkach, filmach, opowiadaniach, ciuchach i kosmetykach. Kreujemy swoją markę, wyrażamy siebie. Chcemy się rozwijać dlatego szukamy rozwiązań, aby udało nam się wybić. Mieć większą liczbę wyświetleń, a przy okazji rozgłos. Niestety prawda boli i jest okrutna. Nie da się zrobić tego za pomocą jakiegoś zaklęcia, to tak nie działa.

Dlaczego?
Gdyby istniała jakaś wspaniała magiczna formuła, a żeby tylko podwyższyć statystykę bloga i mieć więcej wyświetleń. Zagwarantowałoby to wszystkim blogerom na świecie współprace, a firmom bankructwo, przez dużą literkę. Ciężka praca, to powinno być słowo klucz do tego, by osiągnąć coś więcej, jeśli się o tym marzy. W każdej pracy trzeba być sumiennie przygotowanym, robić tak, by było to na wysokim poziomie a nie po łebkach. Kiedy się czyta o postach blogerów, którzy chcą naciągnąć innych, wyprowadzić w maliny. Pojawia się myśl: dlaczego tak się dzieje? I od kiedy to wszystko stało się wyścigiem szczurów?


Nie można dać się nabrać na takie magiczne sposoby, bo po pierwsze aby podwyższyć statystykę bloga trzeba wziąć pod uwagę szereg wytycznych, które warunkują zmianę w ilości wyświetleń. To nie tylko dobrze skrojone posty, zdjęcia czy obserwatorzy. To ogólne zainteresowanie się środowiskiem, w którym wysyła się treści do Internetu. Z dnia na dzień nie da się osiągnąć 700 wyświetleń, to się dzieje, na przestrzeni kilku miesięcy. Po drugie to, że uda nam się wyjść poza jakąś przeciętność to cyferki nie zagwarantują nam współpracy. Tutaj nie tylko blog ma wiele do zaoferowania, ale my sami. Zaufanie to podstawa każdej dobrej współpracy, nieważne czy jest ona bezpłatna czy płatna.

Ale czy tak naprawdę o to chodzi w blogowaniu? Oczywiście nie mając tutaj na myśli wyścigu szczurów, czyli kto pierwszy ten lepszy. Czy nie chodzi tutaj o to by odpocząć i dać się zamknąć w swojej pasji. Pokazać coś komuś i sprawić sobie i innym radość z tego co się napisało? Czasem lepiej mieć dziesięciu obserwatorów, którzy napiszą komentarz niż stu czy dwustu, którzy tylko i wyłącznie będą wstanie napisać: obs za obs, kom za kom.

źródło zdjęcia: stocksnap.io

2016/02/10

Zapowiedzi | marzec 2016
Marzec niedługo zapuka do naszych drzwi. A oferta książek, które pojawią się w marcu błyszczy i nie pozwala na to by zapomnieć o jakiejkolwiek z nich. Powiem Wam, że naliczyło mi się trochę tych książek, ale przeczytam je w innym terminie. Chodzi mi o te najnowsze. Mam listę innych, które czekają na przeczytanie. Choć pewnie kilka nowości styczniowych i lutowych jeszcze się pojawi. Co mnie zaciekawiło z nowości marca? Sprawdźcie sami i powiedzcie na co wy czekacie z niecierpliwością.

Autor: Virginia Boecker
Tytuł: Łowczyni
Cykl: Łowczyni #1
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: 2 marca 2016
Opis: Elizabeth Grey służy w doborowej jednostce królewskich łowców czarownic. Wraz z kolegami całe życie poświęciła wyplenieniu z Anglii wszelkich przejawów magii, której uprawianie zakazane jest na mocy prawa. W tajemniczych okolicznościach jednak, sama Elizabeth zostaje oskarżona o posługiwanie się czarami, aresztowana i skazana na śmierć na stosie. Jej wybawicielem okazuje się człowiek, którego uważała za swojego najbardziej zaciętego wroga,- Nicholas Perevil, najpotężniejszy mag w królestwie. Czarownik składa jej propozycję – uratuje dziewczynę, jeśli ona w zamian pomoże zdjąć ciążącą na nim klątwę. Problemem jest jednak przeszłość Elizabeth – byłej łowczyni czarownic – o której nowi towarzysze nie mają pojęcia. Jeżeli się dowiedzą, stos może się okazać najmniejszym z jej problemów. Próbująca znaleźć ratunek w magicznym świecie wiedźm, duchów i piratów oraz pewnego szalenie przystojnego uzdrowiciela, dziewczyna będzie musiała poważnie się zastanowić nad znaczeniem przyjaźni i wrogości, miłości i nienawiści, oraz dobra i zła.

Autor: J
Tytuł: Ognisty pocałunek
Cykl: Dark Elements #1
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 9 marca 2016
Opis: Siedemnastoletnia Layla chciałaby być normalna, jednak jej pocałunek zabija wszystko, co posiada duszę. Jako półdemon i półgargulec Layla posiada niespotykane umiejętności. Wychowywana wśród strażników-gargulców – których zadaniem jest polowanie na demony i dbanie o bezpieczeństwo ludzi – Layla próbuje się dopasować, choć oznacza to ukrywanie swojej mrocznej strony przed tymi, których kocha. Zwłaszcza przed Zaynem, zniewalająco przystojnym i całkowicie niedostępnym strażnikiem, w którym jest od zawsze zadurzona. Poznaje Rotha – wytatuowanego, grzesznego, seksownego demona, który twierdzi, że zna wszystkie jej tajemnice. Layla wie, że powinna trzymać się od niego z daleka, choć nie jest przekonana, czy tego chce – zwłaszcza, kiedy cała ta sprawa z całowaniem nie stanowi problemu, ponieważ Roth nie ma duszy.
Kiedy Layla odkrywa, że to ona jest powodem pojawienia się brutalnego demona, zaufanie Rothowi nie tylko zaprzepaści jej szansę na związek z Zaynem… ale także naznaczy ją jako zdrajczynię rodziny. Co gorsza, może stać się biletem w jedną stronę do zniszczenia świata.

Autor:
Tytuł: Art & Soul
Cykl: -
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 16 marca 2016
Opis: W szkole średniej byłam młodą, niepozorną artystką. Nie zauważano mnie. Pomijano. Olewano. Teraz jestem Arią Watson... „Tą” dziewczyną. Jedna zła decyzja i zostałam zauważona – przypięto mi etykietkę puszczalskiej. Zostałam zdzirą. Śmieciem. I już nigdy nie będę niewidzialna. Szczególnie dla Leviego Myersa. Był dziwnym chłopakiem o pięknej duszy, który zaakceptował i zrozumiał ukrytą w moim wnętrzu zbolałą dziewczynę. Nie planowałam się zakochać. Jednak czy mogłam oprzeć się jego obietnicom? Przebaczeniu? Przyszłości, o której już prawie przestałam marzyć? Byliśmy rozbici. Poznaczeni bliznami. Byliśmy dziwni i piękni zarazem. Byliśmy dwiema zagubionymi duszami, które trzymały się jedynej rzeczy mogącej je spoić. Siebie nawzajem.

Autor:
Tytuł: Ktoś taki jak ty
Cykl: -
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data premiery: 16 marca 2016
Opis: os zafundował Scarlett szybką lekcję dorastania. Jej chłopak zginął w wypadku, a ona dowiedziała się, że jest z nim w ciąży. Niepokorna i szalona szesnastolatka nie ma pojęcia o odpowiedzialności, a co dopiero o byciu matką. To będzie czas ogromnych wyzwań. Jej najlepsza przyjaciółka Halley zawsze była jej przeciwieństwem. Cicha, poukładana i niezbyt towarzyska, ograniczana przez nadopiekuńczą matkę. Zwykle to ona potrzebowała optymizmu i nieustępliwości Scarlett, jednak teraz role się odwróciły. Halley będzie musiała wesprzeć przyjaciółkę, choć sama ma problem – zakochała się w niewłaściwym facecie. Czeka je trudny krok w dorosłość i prawdziwy sprawdzian z przyjaźni.

Autor: James Dashner
Tytuł: Reguła myśli
Cykl: Doktryna śmiertelności #2
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 11 marca 2016
Opis: PORYWAJĄCA KONTYNUACJA BESTSELLERA „W SIECI UMYSŁÓW”. Po wydarzeniach na Ścieżce i po tym, jak dowiedział się, że jest tworem - komputerowym programem przeniesionym do ciała człowieka, Michael budzi się na Jawie, w obcym domu, w ciele nastoletniego Jacksona Portera. Kiedy w mieszkaniu pojawiają się ludzie Kaine'a, żeby zaprowadzić go na spotkanie z twórcą Doktryny Śmiertelności, Michael ratuje się dramatyczną ucieczką i postanawia odnaleźć jedynych ludzi, którym bezgranicznie ufa - Brysona i Sarę. Jego pojawienie się w domu Sary rozpoczyna jednak serię nieszczęśliwych wydarzeń. Rodzice dziewczyny znikają w tajemniczych okolicznościach, Sara zostaje oskarżona o współudział w ich porwaniu, a Michael jest poszukiwany za przestępstwa związane z cyberterroryzmem. Tymczasem zarówno na Jawie jak i we Śnie dochodzi do dziwnych wydarzeń, i wszystko wskazuje na to, że Kaine rzeczywiście pragnie zaludnić ziemię tworami. Wkrótce Michel, Bryson i Sara przekonują się, że nie mogą czuć się bezpiecznie w żadnym ze światów; że Kaine nie jest ich jedynym zmartwieniem i że nie należy nikomu ufać.

Autor:
Tytuł: Czy wspominałam, że Cię potrzebuję?
Cykl: Dimily #2
Wydawnictwo: Feeria Young
Data premiery: 2 marca 2016
Opis: Drugi tom popularnej trylogii o zakazanej miłości. Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt. Teraz czas na zmierzenie się z rzeczywistością i kilka ważnych postanowień. Jak zareaguje na nie rodzina? Czy związek Eden i Tylera przetrwa katastrofalne skutki ich decyzji?

Autor:
Tytuł: Zbrodnia
Cykl: Niezwyciężona #2
Wydawnictwo: Feeria Young
Data premiery: 16 marca 2016
Opis: Druga część emocjonującej trylogii! Czasem zbrodnią jest słuchanie głosu swojego serca…
Większość dziewcząt marzy o królewskim ślubie, o balach, fajerwerkach i ucztach do świtu. Dla Kestrel jednak ślub oznacza życie w klatce, którą sama zbudowała. Obawia się wyznać Arinowi prawdę o zaręczynach: że zgodziła się na małżeństwo z księciem pod warunkiem, że Arin odzyska wolność. Bo czy może mu ufać? I czy może w ogóle ufać samej sobie? Jest przecież mistrzynią iluzji jako szpieg na królewskim dworze. Jeśli zostanie nakryta, jej własny kraj ogłosi ją zdrajczynią. Nie może jednak zrezygnować z podjęcia próby zmiany swojego bezwzględnego świata… co doprowadzi ją do szokującego sekretu. Jak wysoka może być cena niebezpiecznych kłamstw i niegodnych zaufania sojuszy?

Źródło opisów i okładek: bookgeek.com, lubimyczytac.pl, google.com