2016/12/29

Dzielą ich setki kilometrów. Łączy przeznaczenie - recenzja książki #178 - C.J. Daugherty, Catrina Rozenfeld „Tajemny ogień”

„Tajemny ogień” otwiera cykl o tym samym tytule. Napisana przed dwie autorki i choć nie jestem zwolenniczką powieści napisanych wspólnie, to zostałam bardzo mile zaskoczona. I mimo kilku minusów jestem bardzo ciekawa dalszego rozwoju sytuacji w kolejnym tomie.

Trzeba przyznać, że od samego patrzenia na okładkę wiadomo, że ta powieść to nie tylko kilka stron jakiejś tam opowieści. Choć też muszę zaznaczyć, że wszystko zaczyna się bardzo banalnie i choć czytało mi się ją szybko to nie byłam do końca przekonana czy coś się wydarzy takiego co sprawi, że nie oderwę się od tej lektury. I tak się stało. Książka opowiada o przygodzie dwójki bohaterów, których łączy przeznaczenie. Każde z nich posiada w swoim wnętrzu pradawny tajemny ogień, przez co na ich rodziny rzucono klątwę. Ona - Taylor, mieszka w Anglii. Kujonka. Chętnie udziela się we wszystkich akcjach w szkole. Pewnego dnia dostaje ciekawą propozycję od nauczyciela, którą przyjmuje. Dziewczyna jednak nie zdaje sobie sprawy, że tak zwyczajna sprawa może przynieść różne i niespodziewane skutki.

On - Sacha, jest francuzem, który uwielbia dreszczyk emocji, hazard. Chłopak to zupełne przeciwieństwo przeuroczej Taylor i choć jego decyzje z początku są proste, to pod wpływem impulsu, postanawia zmienić zdanie i przyjmuję propozycję dziewczyny, która w mailu proponuje mu korepetycje.

Autorzy: C.J. Daugherty, Catrina Rozenfeld
Tytuł: Tajemny ogień
Cykl: Tajemny ogień #1
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 392

„Tajemny ogień” czyta się bardzo szybko. Styl którym została napisana ze sobą współgra. Zawsze boję się, że przy pisaniu dwóch autorów style mogą ze sobą nie współgrać. Akcja też nie jest wolna, jest szybka. Czasem miałam wrażenie, że za szybko coś się działo i brakowało emocji. Choć później okazywało się, że powieść nadrabiała. Bohaterowie są normalni, w sensie, że są schematyczni i to troszkę smuci. Brakowało mi jakiegoś pierwiastka inności. Niestety mimo dobrej fabuły i akcji, przemiana głównej bohaterki z kujonicy w silną nastolatkę było do przewidzenia. Chociaż muszę przyznać, że darzę ją sympatią mimo to, tak jak głównego bohatera Sachę, który wyróżniał się bardzo z tłumów.

Czytałam gdzieś, że cały cykl ma mieć pięć tomów i powiem szczerze. ze troszkę się tego obawiam. Nie lubię, gdy seria ciągnie się w nieskończoność, a zakończenie można wywnioskować już po trzecim tomie. Jednak trzeba przyznać, że książka wciąga swojego czytelnika w wir wydarzeń. Zwłaszcza tych, którzy uwielbiają fantastykę i szybką akcję. Książka warta przeczytania i można przy niej odpocząć. Mnie zaciekawiła na tyle i dzięki uprzejmości Wydawnictwa Otwartego miałam okazję przeczytać przedpremierowo drugi tom „Tajemne miasto”.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

2016/12/24

Wesołych Świąt od Zaczytanej!

Cześć moi Kochani!

Udało mi się opublikować dla Was recenzję i możecie w nią kliknąć w poście poniżej. Jednak chciałabym w tym osobnym poście napisać do Was kilka ciepłych słów. Na samym początku życzę każdemu wspaniałych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w gronie rodzinnym i pełnym miłości. Oprócz tego, by Mikołaj zostawił małe upominki pod choiną, spełnienia marzeń zdrowia i tego co sami chcecie, by Wam życzono. Wystrzałowego Sylwestra i Nowego roku! <3 <3 <3

Sama z tego miejsca tym samym dziękuję za kolejny spędzony z Wami rok. Za to zawirowanie i zaczytanie. Za wszystkie miłe słowa i od siebie mogę tylko obiecać, że postaram się by moja praca była jeszcze lepsza. Pewnie zobaczymy się w nowym roku jeśli chodzi o nowe pomysły. Choć niewykluczone, że jeszcze i w tym co nieco pojawi się na Zaczytanej Majce ;)

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

 
Kobieca siła i intuicja - recenzja książki #177 - Adrianna Trzepiota „Sekretna zima Jaśminy”
Kontynuacja „Zwilczonej” potrafi zaskoczyć. Idealnie wpasowuje się w zimowe wieczory by ją przeczytać, z tą różnicą, że u nas brak śniegowego puchu. Szukacie czegoś nowego co Was może zaciekawić i pokazać, że to tylko od nas zależy co postanowimy zrobić. Jeśli tęskniliście za silną kobiecą intuicją to i w tej książce tego nie brakuje.

Zacznę nietypowo, ponieważ od okładki. Ona po prostu do mnie krzyczała, gdy po raz pierwszy ją ujrzałam. Takie *weź mnie, ładna jestem, przeczytaj*. Okładka urzeka. Co do treści też jestem zadowolona, bo kiedy czytałam „Zwilczoną” zastanawiałam się, co może się dalej wydarzyć. Nie zawiodłam się na kontynuacji. Po prostu trzeba to zaznaczyć na samym początku. Adrianna Trzepiota wykonała kawał solidnej roboty.

Autor: Adrianna Trzepiota
Tytuł: Sekretna zima Jaśminy
Cykl: Zwilczona #2
Wydawnictwo: Kobiece
Strony: 285

Jaśmina mieszka na Mazurach wraz z córką i mężem alkoholikiem. Kobieta miota się z własnymi uczuciami i tym co powinna zrobić, ponieważ wie, że powinna odejść od takiego męża. Jednak z drugiej strony nie chce, by jej dziecko żyło w rozbitej rodzinie. Na szczęście pewnego dnia, choć nie jest pewna do końca swojej decyzji, wyprowadza się z domu. Choć i tak to nie koniec jej problemów. Do tego pięknego w cudzysłowie obrazka należy dopisać jej kochanka, który nie daje jej spokoju. Czy kobieta znajdzie w sobie tyle siły i determinacji, która pozwoli jej na szczęśliwe życie? Co będzie musiała zrobić, by podjąć tę najważniejszą decyzję w życiu? Czy jest zdana tylko na siebie?

Powiem szczerze, że bałam się o bohaterkę, bo jej życie nie wydawało się być łatwe, ale główna bohaterka ma bardzo dobrze skonstruowaną osobowość. Jest wrażliwa, ale też wewnętrznie potrafi odnaleźć kobiecą siłę i determinację, by odnaleźć szczęście. Cieszę się, że bohaterowie tej książki są złożeni i z wad i zalet. To pozwala nam odczuć, że są oni realni i trójwymiarowi. Do tego też dochodzi fakt, że w życiu Jaśminy nie ma dwóch mężczyzn, ale jest ich trzech. Każdy z nich jest inny, mający swoje wzloty i upadki. Na szczęście żaden nie jest krystaliczny, super i na ranę przyłóż. Uwielbiam takie osobowości bohaterów. 

W „Sekretnej zimie Jaśminy” nie brakuje magii i motywów z pierwszego tomu. Wilczyca, która jest odzwierciedleniem siły i determinacji każdej kobiety to coś wspaniałego w tej powieści. Dzięki temu tło książki dodaje uroku wszystkim wydarzeniom w książce. Legendy i mieszkająca w domku szeptuchna, która pomaga naszej bohaterce. To tylko garść atrakcji, które czekają na swoich czytelników. Napisana bardzo dobrym stylem pozwala na szybkie i łatwe przyswojenie sobie przeczytanej treści. Czy warto sięgnąć po tę powieść? Myślę, że jeśli ktoś szuka dobrej obyczajowej powieści to odnajdzie się w niej bez problemu. To udana kontynuacja napisana przez autorkę i nie pozostaje mi nic innego tylko zachęcić Was abyście sami ją przeczytali.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
 

2016/12/21

Top 5 książek, które mnie zachwyciły | 2016
Moje podsumowanie w tym roku jest bardzo sprecyzowane. Opierające się głownie na emocjach. Fantastyka, która odjęła mi mowę, przez którą mówiłam tylko jedno: *szkur-de! chcę kolejny tom! teraz, zaraz i natychmiast*. Nie mogę doczekać się kontynuacji i nowości 2017. 


Moje odkrycie 2016 roku. Lisa de Jong. Kto nie zna tej autorki powinien ją poznać i nadrobić jej powieści. W 2017 roku pojawi się jej kolejna książka pt. Kiedy pozostaje żal. Czekam i szczerze? Doczekać się nie mogę. Kiedy pada deszcz, zmroziło moje serce. Płakałam wielkimi łzami i wylałam co najmniej dwa oceany. Powieści tej autorki są przesiąknięte emocjami, które na bardzo długo zostają w naszej pamięci.

Moja ulubiona autorka z 2015 roku i w 2016 pojawiła się na mojej liście pięciu książek, które mnie zachwyciły. Powietrze, którym oddycha to powieść o bólu i stracie. O ponownym zaufaniu i wierze w lepsze jutro. Tu także jak w przypadku tej pierwszej pozycji wylałam dużo, dużo łez. Cudowna i wspaniała.

Czarownice, magia, och... szukałam takiej powieści w 2016! Oczywiście były też inne o podobnej tematyce, ale jakoś zawiodłam się. Z kolei Łowczyni pani Boecker... co gdzie jak i dlaczego tak?! Główna bohaterka mnie zaskoczyła, a niektórzy, którym nie ufałam dopiero pod koniec wzbudzili moje zaufanie. Czy wspominałam, że od samego początku nienawidziłam Caleba?

*Szklany miecz, Victoria Aveyard
Aveyard, przysięgam, że gdy cię spotkam to nie wykluczone, że będę chciała cię zamordować za tę końcówkę, w której to Mare... (tak stop... tu byłby spoiler!). Ci, którzy czytali doskonale wiedzą o co mi chodzi i dlaczego tak bardzo nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Oczywiście nie martwię się o to, ponieważ czytałam na stronie facebookowej książki, że trzeci tom, też może mieć premierę w 2017 roku w Polsce. I dobrze, bo tytuł King's Cage tylko podsyca mój apetyt na więcej!

*Bez słów, Mia Sheridan
Kolejny wyciskacz łez, kolejny, który mnie zmiótł z powierzchni ziemi i nie pozwolił funkcjonować przez kilka dni. Kac książkowy był i to dość spory. Zabranie się za kolejną książkę, nie było możliwe. Pióro pani Sheridan jest specyficzne i nie podeszły mi wszystkie jej powieści, ale Bez słów zapadła w pamięć. Zastanawialiście się kiedyś nad tym co to znaczy nie móc mówić, a błędy z przeszłości i to nie nasze, rujnują jakąś przyszłość? Ta historia mnie ujęła, dzięki swojej realności i oddaniu emocji. Motyw dmuchawców i milczenia. Mistrzostwo!

2016/12/19

Serie książkowe, które powinny pojawić się w Polsce w 2017 r.
Jest wiele książek, które uwielbiam i nie potrafię opisać słowami jak bardzo podoba mi się ich fabuła. Znalazłam w nich coś zupełnie nowego, czego wcześniej nie miałam okazji czytać. Wartka fabuła, pomysłowość i dreszczyk emocji... Czekam z utęsknieniem na kilka takich pozycji, żeby pojawiły się u nas w przekładzie polskim.

*Podwieczność, Brodi Ashton
Jeśli nigdy nie czytaliście tej serii, to uważam, że trzeba to zmienić. Dlaczego tak uważam? Pamiętacie mitologię z liceum? Taki właśnie motyw możemy znaleźć w tej serii. Oczywiście nie obawiajcie się, że powieść jest nudna jak flaki z olejem. Autorka zadbała o najdrobniejszy szczegół. Dobrze znane nam miejsca i opowieści z mitologii przełożyła i opisała we współczesności. Jestem zachwycona tą serią i na dodatek moja rekomendacja pojawiła się we wznowieniu wydania! Z niecierpliwością czekam na przekład trzeciego tomu Evertrue, bo dopóki nie przeczytam tłumaczenia nie pogodzę się z takim zakończeniem serii!


*Imperium ognia, Sabaa Tahir
Tej pani chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Ci co czytali pierwszy tom wiedzą z czym to się je i jaka brutalność została wylana na kartkach tej powieści. Komendantka to okrutna postać, a osoby, które wydawały się być sojusznikami, okazały się być zdrajcami. Na każdym kroku czyha śmierć, a główni bohaterowie walczą z własnymi demonami. Drugi tom? Jeszcze więcej wartkiej akcji i zwrotów, które sprawiają, że mamy zawroty głowy. Liczę na to, że drugi tom pojawi się w 2017 roku i stanie się bestsellerem!


*Passenger, Alexandra Bracken
Tutaj nie wpadłam na nic innego tylko podać wam link do opisu pierwszego tomu. Ogólnie jestem zachwycona tą powieścią i liczę na to, że w Polsce ukarze się polskie wydanie.
https://www.goodreads.com/book/show/20983362-passenger?ac=1&from_search=true 

*Czerwona królowa, Victoria Aveyard
Dwa pierwsze tomy, o maj jeżyny słodkie! W USA w lutym pojawi się kolejny tom tej cudownej serii i cóż, nie ma wyjścia, kontynuacja musi pojawić się i u nas!


Oczywiście na tę chwilę wiadomo też, że w 1 lutego 2017 r., pojawi się drugi tom cyklu Dworu cierni i róż. A jakie są wasze typy? :)

2016/12/17

Książki z motywem świątecznym
Święta coraz bliżej i nic dziwnego, że postanowiłam poszukać dla Was kilku książek właśnie z tym motywem. Wydawało mi się, że to będą ciężkie poszukiwania, ale nie okazało się to takie trudne. Najwięcej książek o tematyce świątecznej napisał chyba Richard Paul Evans i jakoś się temu nie dziwię, ponieważ jego historie ujmują za serce i są prawdziwe.

Opowieść wigilijna, Charles Dickens
Klasyk literatury i świątecznych opowieści, co tu dużo mówić. Książka doczekała się swojej ekranizacji wiele razy i dziwnym byłoby gdybym od niej nie zaczęła.

Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań, praca zbiorowa
W te święta 12 autorów powieści dla młodzieży, m.in. Rainbow Rowell, Gayle Forman i David Levithan, przyniesie Ci najpiękniejszy prezent. Znana piosenkarka udaje kogoś innego, by uciec przed sławą. Skazany na prace społeczne młodociany przestępca musi wziąć udział w przygotowaniach do jasełek i zakochuje się w najbardziej nieodpowiedniej dla niego osobie.
Dziewczyna adoptowana przez Świętego Mikołaja zastanawia się, czy dla miłości jest gotowa opuścić krainę elfów… Nieważne, skąd pochodzisz, czy jesteś elfem czy zagubionym w świecie dorosłych nastolatkiem – uwierz w magię świąt! A jeśli nie uwierzysz – czy to oznacza, że ona nie istnieje? Przecież wszyscy pragniemy tego samego: by ktoś podarował nam miłość.


Stokrotki w śniegu, Richard Paul Evans; recenzja
Czy można dostać drugą szansę i rozpocząć wszystko od nowa? James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało. On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa. Nic dziwnego. Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela. Bezwzględny szef. Rekin biznesu wyznający zasadę - po trupach do celu. Mąż, który zostawia umierającą żonę. Ojciec znienawidzony przez syna. Czy można zacząć wszystko od nowa? Wynagrodzić popełnione krzywdy? Przebaczyć innym i sobie?
„Stokrotki w śniegu” to piękna, wzruszająca opowieść o sile miłości i nadziei. O tym, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Że tylko kochając i będąc kochanym, można odnaleźć własną drogę w życiu.
 
Najcenniejszy dar, Richard Paul Evans
Czy wiesz, co zostało ofiarowane jako pierwszy bożonarodzeniowy podarunek? Tuż przed Bożym Narodzeniem Richard z żoną i córeczką wprowadzają się do starej rezydencji, by opiekować się mieszkającą tam staruszką Mary. Pewnej nocy pisarza budzi piękna melodia. Poszukując źródła tajemniczych dźwięków, Richard trafia na strych, gdzie odkrywa zakurzoną, rzeźbioną skrzynkę, pełną starych miłosnych listów, naznaczonych śladami łez. Kto był ich autorem? Do kogo były adresowane? Ta zagadka będzie nurtować autora wraz z pytaniem zadanym przez Mary: co było pierwszym darem ofiarowanym na Boże Narodzenie? 
 
Obiecaj mi, Richard Paul Evans; recenzja
Opowieść o obietnicach, których moc zdolna jest pokonać. Tamtego roku Beth przestała wierzyć w szczęśliwy los. Jej życie rozsypało się jak domek z kart: musiała zmierzyć się ze zdradą i opuszczeniem. W chwili próby zawiódł ją najbliższy człowiek, łamiąc wszystkie obietnice, które do tej pory składał. Wtedy właśnie pojawił się Matthew - niespodziewanie, bez zaproszenia. Jak anioł, który łapie za rękę dokładnie w tej chwili, w której tracimy resztki nadziei. Wiedział, jak pomóc, co zrobić, by Beth znów zaczęła się uśmiechać, znał odpowiedzi na dręczące ją pytania. On też złożył obietnicę. Czy będzie w stanie jej dotrzymać? Kim naprawdę jest Matthew i skąd tyle wie na temat Beth i jej rodziny? 
 
Obietnica pod jemiołą, Richard Paul Evans; recenzja
Największe podarunki od losu często dostajemy w najcięższych chwilach życia. Gdyby można było wymazać jeden dzień ze swojego życia, Elise wiedziałaby doskonale, który wybrać. Błąd popełniony w przeszłości sprawił, że dziewczyna zamyka się w swoim cierpieniu. Do chwili, kiedy tajemniczy nieznajomy składa jej niezwykłą obietnicę… Elise ze zdumieniem odkrywa, iż Nicolas ma własny klucz do jej serca. Za ciemną stroną księżyca może kryć się światło. Choć czasem wydaje się, że to miłość jest źródłem wszystkich lęków, nie ma takiego błędu, którego nie może przezwyciężyć siła przebaczenia.




Źródła okładek: lubimyczytac.pl
Źródła opisów: lubimyczytac.pl

2016/12/16

Jak uleczyć negatywne emocje? - recenzja książki #176 - dr Guy Winch „Emocjonalne SOS”
Czasami zdarza mi się sięgać po tego typu książki z jednej prostej przyczyny. Poradniki to książki, które nie tyle co uczą nas jak żyć, ale bardziej podpowiadają co możemy zmienić w naszym życiu aby było lepiej. Ciekawą książkę napisał dr Guy Winch, który mówi o emocjach i podpowiada co zrobić z poczuciem winy, niską samooceną bądź porażką. Poradnik wpisuje się w dział relacji interpersonalnej.

Czasami jest tak, że nie potrafimy poradzić sobie z pewnymi rzeczami, które nas spotykają. Wymienić tutaj można samotność, stratę bliskiej osoby, odtrącenie. Zazwyczaj w takich sytuacjach nie zastanawiamy się nad praktycznymi sposobami radzenia sobie z urazami psychicznymi w codziennym życiu i nie można oczywiście mówić że to błąd. Jednak książka dr Wincha „Emocjonalne SOS” wychodzi naprzeciw takim rzeczom. Otóż w książce znajdziemy szereg praktycznych sposobów, które być może pomogą nam poradzić sobie z jakąś naszą wewnętrzną traumą. Oczywiście każdy człowiek jest inny i recepta na poprawienie jakiegoś aspektu może być trudna, a czasami niemożliwa. Jednak czy czasem nie warto spróbować?

Autor: dr Guy Winch
Tytuł: Emocjonalne SOS
Cykl: -
Wydawnictwo: Muza
Strony: 352

Książka została podzielona na siedem głównych tematów, które omawiają różne sytuacje, z którymi człowiek spotyka się z negatywnymi emocjami. To my sami możemy zdecydować czy chcemy przeczytać całą książkę z czystej ciekawości, czy po prostu wybieramy, te które są dla nas odpowiednie. Przy każdym z rozdziałów oczywiście mamy podsumowanie. Oprócz opisania danego podłoża psychicznego, czytelnik dostaje garść podpowiedzi, dzięki którym może poprawić swój stan psychiczny. „Emocjonalne SOS” to książka, która nie leczy naszych lęku i bólu, ale podpowiada co możemy zrobić. Oczywiście, ci którzy są silni i nie mają silnie zakorzenionego urazu psychicznego mogą sobie z tym szybko poradzić. Jednak zawsze to powtarzam przy tego typu książkach. To tylko poradnik i on podpowiada, mówi o jakiejś prawdzie. Ale żeby coś zmienić to my sami musimy pierwsze dostrzec jakiś problem.

Każdy rozdział jest solidnie przemyślany i ułożony w logiczną całość. Jakiś rok temu zajmowałam się tematami z relacji między ludzkich i komunikacji z nakreśleniem psychologii, więc niczego bym nie dodała i nie ujęła tej książce. Dla mnie jest ona perfekcyjnie dopracowana. Przykłady nie są oderwane od rzeczywistości, są bardzo realne i prawdziwe. Książka naprawdę mi się podobała, a wierzcie mi tematy, o których mowa mogą zaciekawić i książka może nas pochłonąć na cały wieczór. Podsumowując „Emocjonalne SOS” to warto sięgnąć po tę książkę z kilku powodów. Na przykład by dowiedzieć się, co czasem powoduje nasz wewnętrzny niepokój. Książka idealna dla tych, którzy szukają jakiejś podpowiedzi do zmiany. Dla osób, które interesują się psychologią. Powodów mogę wymieniać bez liku. Osobiście polecam i nie żałuję spędzonego czasu z tą książką.

2016/12/11

Serce można oddać tylko raz - recenzja książki #175 - Tarryn Fisher „Mimo Twoich łez”


Mam mętlik w głowie. Drugi tom cyklu Mimo moich win, to nie tylko spojrzenie na dobrze znaną nam historię. To poznanie kolejnej ciężkiej i skomplikowanej perspektywy. To część mówiąca o chorej miłości, która sprawiła, że pojawiła się niezdrowa zazdrość. Przez to wszystko nie wiem, czego spodziewać się po trzecim tomie, którego premiera przewidziana jest na styczeń 2017.


W tej części historię opowiada Leah. Poznajemy wszystkie jej myśli i strach, to jak radziła sobie w życiu przed i po poznaniu Caleba. Poznajemy jej prawdziwe zamiary i czym dla niej jest miłość. Ta rudowłosa piękność, mimo swojej szczerości wobec czytelnika, dalej nie zaskarbiła sobie mojego serca. Dalej jej nie lubię i uważam za bardzo zepsutą osobę, ale z drugiej strony nie ma, co się dziwić, skoro sama dorastała w domu, w którym nie było miłości.

Autor: Tarryn Fisher
Tytuł: Mimo twoich łez
Cykl: Mimo moich win #2
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 320

„Serce można oddać tylko raz…”

Leah to zazdrośnica, zrobi dosłownie wszystko by postawić na swoim. To jej zdanie jest najważniejsze i musi być na wierzchu. Aby zatrzymać przy sobie mężczyznę, którego kocha nad życie zachodzi w ciążę i rodzi córeczkę, do której nie czuje nic. Nie jest jak te wszystkie matki, które potrafią wylać tonę lukru na swoje pociechy. Tu niestety skutek jest odwrotny, kobieta jest zazdrosna o małą, ponieważ zabiera jej męża. Możecie mówić, że może ma depresję poporodową, ale ja odczułam, że tak nie jest. To zazdrość o kolejną kobietę w życiu Caleba – dziecko, a zaznaczmy, że wcześniej była nią Olivia. A może nic się nie zmieniło? „Mimo Twoich łez” odsłania kolejne karty całej historii. Dowiadujemy się w jakich okolicznościach Leah poznała Caleba i jak bardzo mocno walczyła o to by zapomniał o byłej miłości. Po części trzeba też przyznać, że nie wszystko, co się działo było winą rudowłosej. W tej części dużo bardziej widoczny jest charakter Caleba, któremu jest wygodnie tak jak jest. Obawy dziewczyny i strach nie biorą się znikąd. Szkoda tylko, że bohaterka nie wyciągała odpowiednich wniosków z tego, co sama robiła i z tego, jakie mogła mieć życie. Leah się nie zmieniła takie jest moje zdanie, a jej ostatnia kwestia wypowiedziana do Caleba, tylko mnie w tym utwierdziła. Jest do wszystkiego zdolna i jakoś mnie nie dziwi to, co powiedziała…

Styl pani Tarryn Fisher jest inny. Nie patyczkuje się ze swoimi bohaterami. Nie są oni lukrowani i bezbłędni. Pokazuje masę niedoskonałości i wad. To zepsuci i zniszczeni ludzie przez swoje błędy. Dzięki temu niełatwo jest się oderwać od lektury, ponieważ ciągle chce się więcej. Liczy się na jakąś dobrą stronę tego wszystkiego, być może happy end? Ale tego musicie przekonać się sami czytając tę książkę.

2016/12/08

Nie pytaj o przeszłość, bo w końcu od niej uciekasz - recenzja książki #174 - Tosca Lee „Potomkowie”
Od samego patrzenia na okładkę wiedziałam, że chcę przeczytać tę książkę. Sięgam po fantastykę, bo mrozi moją krew w żyłach. A  „Potomkowie” to opowieść intrygująca, choć początek wydaje się być bardzo spokojny. W życiu nie wpadłabym na tak genialną fabułę. Do tego trzeba mieć talent i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Zastanawialiście się pewnie kiedyś, jak to jest stracić pamięć? A co gdybyście sami zdecydowali się na to, by wymazać sobie wszystkie wspomnienia i dawne życie? Tak właśnie postąpiła główna bohaterka Emily, która ucieka przed własną przeszłością. Czy udało jej się to? Jedyną pamiątką z tamtego okresu dla dziewczyny jest list, który sama do siebie napisała, tuż przed momentem wymazania sobie wszystkiego. Z niewyjaśnionych dla czytelnika przyczyn postanowiła poddać sie zabiegowi utraty pamięci, aby ocalić swoich bliskich. Jednak mimo usilnych starań przeszłość potrafiła się o nią upomnieć. Okazuje się, że dziewczyna jest potomkinią Krwawej Hrabiny, Elżbiety Batory, która jest największą morderczynią wszech czasów. Ale to nie wszystko z tak ważnych rewelacji, ponieważ Emily jest ścigana. I aby uratować siebie i tych których kocha od śmierci musi za wszelką cenę przypomnieć sobie to o czym pragnęła tak bardzo zapomnieć. Na całe szczęście w tej całej intrydze nie jest sama, ale czy może ufać komukolwiek, skoro nie potrafiła ufać sobie i wszystko w jej życiu wydaje się być rozmyte?

Autor: Tosca Lee
Tytuł: Potomkowie
Cykl: Piętno Krwawej Hrabiny #1
Wydawnictwo: IUVI
Strony: 390

Bohaterka Emily to bardzo tajemnicza osoba. Już sama informacja zawarta w pierwszych rozdziałach dają nam jasno do zrozumienia, że Emily, to tak naprawdę zupełnie ktoś inny. Wiem, że mogłabym o tym powiedzieć, ale wydaje mi się, że sami powinniście mieć radość z odkrywania prawdziwej tożsamości bohaterki. Plus to główny narrator w książce i nie da się jej po prostu nie lubić i nie popierać w decyzjach, przed którymi stanęła. Z kolei Luca jej towarzysz to chłopak, który swoją postawą pokazał, że potrafi poświęcić wszystko, tylko po to, by Emily była bezpieczna. Po raz kolejny spotkałam bohatera, który swoją determinacją buduje całe napięcie w książce. Widać, że autorka Tosca Lee postawiła na bardzo charakterystyczne postacie, przy których pewne cechy osobowości wychodzą na pierwszy plan. Szukacie emocji? Znajdziecie ich bardzo wiele. Od tych spokojnych, po te najbardziej niespodziewane. Okrywane informacje z życia Emily również są bardzo emocjonalne, ponieważ nigdy nie wiadomo, co się tak naprawdę wydarzy. My możemy myśleć jedno, a autorka w pokrętny sposób wyprowadziła nas w maliny i bum. Dawno nie czytałam takiej powieści, gdzie bałabym się i przeżywała wszystko tak realnie. Po raz ostatni takie emocje czułam przy czytaniu  „Podwieczności” czy  „Czerwonej królowej”.

Sama nie wiem co mogę Wam powiedzieć, aby nie zepsuć Wam przyjemności podczas czytania książki. Fabuła jest bardzo ciekawa, można ją porównać do sieci pajęczej. Dobrze utkana intryga z niesamowitymi zwrotami i postępami w akcji. Po książkę zdecydowała się nawet sięgnąć moja przyjaciółka, choć jak sama mówi, nie czyta tego typu powieści, bo nie lubi fantastyki. Pierwszy tom cyklu Piętna Krwawej Hrabiny to zaledwie początek i szczerze nie mogę doczekać się kolejnych tomów. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli na to zbyt długo czekać. Do tego należy wspomnieć o stylu, którym została napisana ta powieść. Lekkie pióro, które dla mnie jest magią. Nie zauważyłam też luk w fabule. Wszystko ze sobą współgra, a dialogi są dopasowane do sytuacji. Mistrzostwo.

Podsumowując „Potomkowie” to książka o wielu twarzach, która potrafi zdziwić swojego czytelnika w każdym momencie. Zakończenie nie ułatwia sprawy, ponieważ ja się pytam, jak można było tak zakończyć i zostawić mnie w takim momencie? Chcę drugi tom! Koniecznie.  Czy polecam? Chyba nie muszę już nic więcej dodawać. Po prostu to trzeba przeczytać i dowiedzieć się jakie tajemnice i niebezpieczeństwo zostało wpisane w życie Emily.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI!

2016/12/05

Tutaj nie ma gwiazd, ponieważ nigdy ich nie było, tylko ciemność... - recenzja książki #173 [przedpremierowo] -  Amie Kaufman, Meagan Spooner „W spojrzeniu wroga”
Seria Starbound to moja ulubiona seria książkowa. Po fenomenalnym dla mnie pierwszym tomie „W ramionach gwiazd”, dzięki Wydawnictwu Otwartemu mam okazję przedpremierowo przeczytać dwa kolejne tomy. Druga część to zupełnie nowa historia, która zaskakuje i wbija w fotel na bardzo długo.


Jubilee trafia do Avon aby rozprawić się z rebeliantami. On Flynn, rebeliant. Tych dwoje nic ze sobą nie łączy i nigdy nie powinni się spotkać. Jednak ich drogi pewnego dnia się ze sobą splatają i tych dwoje zostaje na siebie skazanych. Flynn Cormac postanawia porwać panią kapitan do swojej bazy jako zakładnika, by wymusić na swoich wrogach negocjacje. Niestety to nie przynosi żadnych efektów ponieważ trodaire nie wykazują chęci do jakiejkolwiek współpracy. Przez to wszystko dochodzi do szeregu różnych zdarzeń, które powodują złamanie rozejmu i rozpoczyna się wojna między trodaire a fianną. W tym samym czasie Jubilee Chase odkrywa powiązania planety Avon z LaRoux Industries i jej życie wisi na włosku, ponieważ tych, których uważała za swoich sprzymierzeńców, tak naprawdę chcą się jej pozbyć, by prawda nie wyszła na jaw.

Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Tytuł: W spojrzeniu wroga
Cykl: Starbound #2
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 352

Bohaterów od razu polubiłam. Postać Jubilee jest kochana i urocza, mimo że od samego początku poznajemy silną i zdecydowaną młodą kobietę, która chce być wierna swoim przekonaniom i ideałom. Flynn z kolei jest osobą o równie silnym charakterze, co jego partnerka. Tak jak w przypadku pierwszego tomu zostałam nieźle skołowana wydarzeniami i choć na początku nie widziałam tej dwójki razem, to później mocno ściskałam za nich kciuki. Do tego płynność fabuły i jej intensywność naprawdę zaskakuje czytelnika. Znów zbierałam zęby z podłogi, tak jak to było w przypadku „W ramionach gwiazd”, kiedy Lilac, to nie Lilac... a może jednak?

„Zamykam oczy. Nie jestem w stanie patrzeć, jak odchodzi, ponieważ mnie zniszczyła. A także dlatego, że nigdy więcej jej nie zobaczę. Serce płonie mi żądzą zemsty i płonie dla niej, i nie potrafię przewidzieć, które pragnienie okaże się zwycięskie”.

Wydaję się na pierwszy rzut oka, że w „W spojrzeniu wroga” nie jest powiązana z pierwszym tomem powieści, ale to tylko pochopne wnioski. Fabuła została tak pociągnięta, że powiązanie między Avonem, a LaRoux Industries wychodzą dopiero w połowie czytania. W mistrzowski sposób drogi Jubilee i Flynna zostają połączone z Tarverem Merendsenem i jego narzeczoną Lilac. Co z tego wynikło? Nie mogę Wam powiedzieć, ale zapewniam, że jeśli tęskniliście z Tarverem i Lilac to możecie liczyć na spotkanie z nimi. Czy polecam „W spojrzeniu wroga”? Oczywiście, że tak i nie widzę innej możliwości. Lektura napisana lekkim i zrozumiałym językiem, z humorem i nutką zadziorności. Idealna na zimowy wieczór. Powinna spodobać się jej fanom, a warto też zaznaczyć, że rzadko się zdarza, by kontynuacje serii były tak mocne i dobre.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

2016/12/02

Podsumowanie miesiąca | listopad 2016
W listopadzie postanowiłam sobie zrobić trochę wolnego i poczytać mniej. Jednak przeczytałam dużo ciekawych książek, które mogę polecić z całego serca każdemu. Miesiąc grudzień zapowiada się bajecznie, ponieważ mam dla Was przygotowane wiele przedpremierowych recenzji i zapowiedzi książkowych. Nie zapominając oczywiście o trzecich urodzinach bloga i mikołajkach.


Za książki dziękuję:







2016/12/01

Szybkie i zdrowe dania do pracy, czy to możliwe? - recenzja książki #172 - Karolina i Maciej Szaciłło „Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem. Część 2”
Karolina i Maciej Szaciłło są ekspertami od zdrowego żywienia oraz ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia i warsztaty zdrowego gotowania oraz zajęcia związane z medytacją i ćwiczeniami oddechowymi. Jeśli chcielibyście więcej poczytać o tematyce, w której się specjalizują, to warto zajrzeć na stronę: medytuJemy.pl

„Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem” to druga część książki o tym samym tytule, w której to autorzy postanowili pomóc tym, którzy są zabiegani i nie mają czasu, by zjeść w ciągu dnia porządny i wartościowy posiłek. Jest to książka, którą możecie znaleźć w dziele poradniki. W drugiej części wszyscy ci, którzy chcą dowiedzieć się jak gotować zdrowo i szybko, przeniosą się także w podróż po różnych krajach i kulturach. Zasmakują dań m.in. z Turcji, Wielkiej Brytanii, a nawet Hawajów. Do koloru i wyboru. A z kolei ci, którzy uwielbiają eksperymentować w kuchni, nie będą narzekać na nudę.



Autorzy: Karolina i Maciej Szaciłło
Tytuł: Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem. Część 2
Cykl: -
Wydawnictwo: Zwierciadło
Strony: 238

Książka jest napisana i pokazana bardzo przejrzyście. Każdy rozdział opatrzony jest krótkim komentarzem. Nie brakuje też zdjęć, które pomagają w odbiorze całości. To nie tylko zbiór przepisów na każdy dzień. To też spora dawka wiedzy na temat zdrowego odżywiania. Na przykład rozdział „Upiekło mi się” pokazuje, jak w prosty sposób upiec zdrowe pieczywo. To bardzo fajny poradnik, który być może niejednego nauczy gotować? Ja sama uwielbiam pichcić coś dla rodziny i bardzo często próbuję nowych nieskomplikowanych przepisów. Książka Karoliny i Macieja Szaciłło mnie zaczarowała. A najbardziej z tych wszystkich przepisów smakują mi desery! Oprócz przepisów znajdziemy bardzo ładnie i przejrzyście podzielone plany tygodniowe na codzienne menu, listy zakupów i zdjęcia, które sprawiają, że od samego patrzenia człowiek robi się głodny!

2016/11/30

Bardzo długi i wyczepujący powrót do domu - recenzja książki #171 - Saroo Brierley „Lion. Droga do domu”
Kiedy napisała do mnie pani z propozycją zrecenzowania książki, bardzo się ucieszyłam. Wcześniej miałam okazję widzieć zwiastun ekranizacji i bardzo mi się on spodobał. Jeśli ktoś kiedykolwiek oglądał „Sumdoga milionera z ulicy”, to tym bardziej nie przejdzie obojętnie obok historii, która tym razem wydarzyła się naprawdę.

Saroo mając pięć lat zostaje sam na dworcu kolejowym. To właśnie tego dnia całe jego życie się zmienia, ponieważ przez to wszystko wsiada w pociąg, który rozdziela go z rodziną na dwadzieścia pięć lat. Zdezorientowany i wystraszony budzi się półtora tysiąca kilometrów od domu, w Kalkucie. Nikt nie potrafi mu pomóc, a sam chłopiec tygodniami stara się przeżyć na nieznanej przez niego ziemi. Następnie trafia na policję, a później do specjalnego ośrodka dla dzieci. Jednak tutaj jego droga się nie kończy, ponieważ nie wiedząc gdzie jest jego rodzina chłopiec zostaje przekazy do ośrodka adopcyjnego. Dzięki temu Saroo zyskuje nową rodzinę i przeprowadza się do Australii, gdzie wychowywać go będzie rodzina Brierley.


Autor: Saroo Brierley
Tytuł: Lion. Droga do domu
Cykl: -
Wydawnictwo: Znak
Strony: 271

Mimo nowej rodziny, miłości i pomocy ze strony przybranych rodziców, chłopczyk i tak tęskni za swoimi wspomnieniami. To właśnie dwadzieścia pięć lat później, mając już trzydziestkę na karku Saroo postanawia odnaleźć swoją zagubioną rodzinę. Jednak nie jest on już taki bezradny i zdezorientowany ponieważ Internet i portale społecznościowe ułatwiają mu odnalezienie zgubionego szczęścia. Postanawia wrócić tam skąd pochodzi i odnajduje swoją rodzinę.

„Lion. Droga do domu” to książka oparta na faktach opisana przez głównego bohatera. Czyta się ją szybko i jest bardzo ciekawa. Idealna dla osób, które zaczytują się właśnie w takich reporterskich relacjach, które mają w sobie wiele emocji i przeżyć. Będąc fanką reportaży i książek napisanych na faktach czułam się jak ryba w wodzie, ponieważ brakowało mi takiej literatury od dłuższego czasu. Po przeczytaniu ej pięknej historii mam jeszcze większą ochotę wybrać się do kina, by zobaczyć te wszystkie piękne obrazy, które sobie wyobraziłam. Ta książka oprócz historii, którą napisało życie, to jeszcze lekcja dla każdego z nas. To po trochu pokora i wiara. Siła i determinacja w tym, by wyznaczone cele osiągać, mimo że przeciwności losu jest wiele. W przypadku Saroo to wszystko się opłaciło. Przeżył on wiele, ale również nie poddał się, by odzyskać to co utracił.

Czy polecam tę książkę? Oczywiście. Jeśli szukacie nie tylko lekkiej i romantycznej literatury, ale i takiej, która może niekiedy nami wstrząsnąć to myślę, że „Lion. Droga do domu” jest odpowiednią lekturą, by po nią sięgnąć. Ilość stron nie jest duża, więc spokojnie można ją przeczytać w jeden zimny wieczór z kubkiem herbaty obok.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!

2016/11/28

Chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko - recenzja kolorowanki #170 - „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”
Harry Potter jest znaną i lubianą serią czytelniczą na całym świecie. Sama lubię tę serię choć muszę przyznać, że bardziej ekranizacje przypadły mi do gustu. Kolorowanka to coś nowego dla mnie, ponieważ wcześniej nie miałam czasu, by poświęcić choć chwili na taką rozrywkę. Teraz wiem, że częściej będę sięgać po takie sposoby odpoczynku.

Kolorowanka jest pracą zbiorową o wymiarach A4, więc jest to duża wersja dla osób, które uwielbiają spędzać czas kreatywnie. Książka, która ma w sobie różne typy kolorowanek. Niektóre to sceny wyciągnięte prosto z filmu, a inne bardziej szczegółowe, które powiązane są z tematem Harry'ego Pottera i tego co działo się przed tym, gdy ten młody zdolny czarodziej miał w rękach książkę Newta. Muszę przyznać, że dawno niczego nie kolorowałam i miałam z początku problem, bo nie wiedziałam od czego zacząć... miałam dylemat! A gdy już się w końcu zdecydowałam mniej więcej wychodzi mi to tak:



Czy polecam Wam kolorowankę? Tak, zwłaszcza jeśli jesteście fanami Harry'ego Pottera lub jeśli szukacie dobrego sposobu na relaks. Myślę, że to świetny sposób na spędzenie nudnego wieczoru, a przy okazji pobudzicie swoją wyobraźnie. To też świetne przypomnienie sobie tego, jak kiedyś za dzieciaka malowało się na potęgę takie cudowności. Oczywiście nie musicie się obawiać o to czy wyjdziecie za linię, przecież chodzi o zabawę, a ona pozwala nam odczuć odrobinę szczęścia!

Autor: praca zbiorowa
Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Cykl: -
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Strony: 80 







Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska! 


2016/11/26

Każda decyzja może zmienić wszystko - recenzja książki #169 - Lisa de Jong „Kiedy wszystko się zmienia”

„Mawiają, że ci, z którymi warto walczyć, warci są tej walki”.

„Kiedy wszystko się zmienia” to drugi tom z cyklu Rains. Opowiada historię Emery i Drake'a, których przyszłość jest determinowana przez wydarzenia z przeszłości. Na pozór dwa charaktery, które do siebie nie pasują, a w rzeczywistości to ostatni element układanki, by wszystko w końcu zaczęło się układać.

To moje drugie z spotkanie z panią Lisą de Jong i muszę przyznać, że uwielbiam spotykać się z nią przy kawie. Opowiada niesamowite i bardzo szczere historie, które dotykają ludzkiego serca. Książka jest świeżynką w dziale nowości i musicie to wiedzieć... z niecierpliwością czekam na ostatni tom tego wspaniałego cyklu - „Kiedy pozostaje żal”.

W drugiej części cyklu Rains, spotykamy się z Emery i Drake'm, którzy bezustannie walczą o swoją przyszłość z przeszłością. Ona cicha i spokojna pragnie być jak najlepsza na studiach. Sama walczy z tym, że gdy była mała jej matka odeszła i została sama z ojcem. Z kolei Drake jest rozgrywającym w studenckiej drużynie futbolowej. Trzeba przyznać, jest świetny, ale nie wiadomo do końca czy to jest jego marzenie, czy też jego ojca. Jego historia jest równie przykra jak Emery, przez co tych oboje świetnie się rozumie.

Autor: Lisa de Jong
Tytuł: Kiedy wszystko się zmienia
Cykl: Rains #2
Wydawnictwo: Filia
Strony: 383

Los przecina drogi Emery i Drake już pierwszego dnia, ale ich pierwsze spotkanie nie należy do tych przyjemnych. Później dzięki małemu zrządzeniu losu muszą oboje zrobić projekt na zajęcia. Pewnie sobie pomyślicie: *to nie może przynieść nic dobrego* - odpowiem - i tak, i nie. To co jest złe, zawsze może zmienić się w coś dobrego, a jeśli naprawdę się chce zawalczyć, można wygrać wszystko. Coś na wzór pierwszego cytatu, który zamieściłam u samej góry recenzji.

„Zaufanie. Łatwo zaufać, lecz łatwiej zostać zranionym. Pozostaje pytanie, czy równie łatwiej odzyskać to zaufanie”.

Chyba przy „Kiedy pada deszcz” mówiłam o tym, że Lisa de Jong ma ogromny talent. Potrafi prosto i bez żadnych wielkich słów nakreślić historię, którą można odczytywać w każdym kierunku. Wystarczy zamienić tylko imiona albo pewne rzeczy i możemy zobaczyć siebie? Lubię takie powieści, w których jest napisana prawda, walka i determinacja o lepsze jutro. Bohaterowie wykreowani w bardzo realistyczny sposób, wyjęci z naszego świata i wstawieni w ramy książki. Nigdzie nie brakuje uczuć i emocji, niekiedy bardzo sprzecznych. Trzeba mieć niezwykły talent, by potrafić tak pisać i przekazywać wartości, których potrzebujemy.

Podsumowując „Kiedy wszystko się zmienia” to piękna opowieść o szukaniu własnego szczęścia i własnej osobowości, którą mogliśmy zgubić w przeszłości. To poradzenie sobie z demonami i nauka na przyszłość, że nie trzeba zgadzać się na coś co nam nie odpowiada. To sztuka zaufania, wybaczania i walki. Miłość jest krucha, to prawda, ale kiedy naprawdę się czegoś chce, nic nie może stanąć nam na przeszkodzie.

Przeczytaj recenzję pierwszego tomu.

Odwiedź moje media społecznościowe:
Facebook
Instagram


2016/11/17

Nadzieja jest zawsze, a przyjaźń to największy skarb - recenzja książki #169 - Sara Pennypacker, Jon Klassen „Pax”
Z pozoru wydaje się książka jest prosta i nie wniesie nic do naszego życia. Skierowana wyłącznie do młodszego czytelnika, ale „Pax” potrafi zaskoczyć. Piękna, urocza i wzruszająca opowieść o nadziei, prawdziwej przyjaźni i oddaniu. Miłości, bólu i stracie. Wcale nie jestem zdziwiona, że jest porównywana do znanego wszystkim „Małego księcia”. Uważam, że obie te książki posiadają pewną magię, którą czasem czyta się między wierszami.

Muszę zacząć tymi słowami. To przepiękna historia o prawdziwej przyjaźni małego chłopca, który uratował życie liskowi, nadając mu imię Pax. Od tamtego czasu obaj bohaterowie są nierozłączni, a gdy życie sprawia, że los postanawia ich rozdzielić to życie już nie jest takie samo, jak wcześniej. Ojciec Petera musi iść do wojska, a tym samym chłopiec zostaje oddany pod opiekę dziadka. Niestety Pax nie może z nimi jechać i ojciec chłopczyka postanawia oddać liska tam gdzie został znaleziony. Do lasu. Zostają rozdzieleni, ale chłopak już pierwszej nocy bez swojego czworonożnego przyjaciela zdaję sobie sprawę, że musi po niego wrócić. Czy wszystko skończyło się dobrze? Co zrobił Peter i jak poradził sobie tytułowy Pax w nowej rzeczywistości?

Autor: Sara Pennypacker, Jon Klassen (ilustracje)
Tytuł: Pax
Cykl: -
Wydawnictwo: IUVI
Strony: 296

Cieszę się, że przeczytałam tę książkę i przyznam się, że nie sądziłam, że wzbudzi we mnie tyle różnych emocji. Myśląc o książce Sary Pennypacker na moje serce wylewa się morze miłości. Rzadko trafia się na takie książki, które potrafią w tak prosty sposób wzbudzić czytelnika. To nie jest książka skomplikowana, to bardzo prosta powieść mówiąca o tym co najważniejsze - o życiu. Jak wspomniałam we wstępie piękna, urocza i wzruszająca opowieść o nadziei, miłości, tracie i przyjaźni. To też historia o walce ze swoimi słabościami. W głównej mierze zależy od nas jak ją odbierzemy. Na powieść Sary Pennypecker można spojrzeć z różnych perspektyw i każda pokaże nam coś innego. Wszystko to ma taką siłę w emocjach, że ciężko jest wrócić i nie myśleć o tej książce po przeczytaniu. Podobne uczucia kiedyś wzbudził we mnie „Mały książę”, choć wiem, że niektórzy mają zupełnie inne zdanie na temat tej książki i całej opowieści.

Ponadto styl jest lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu lektura sama ucieka nam z rąk. Lubię tak napisane książki, bo człowiek nie męczy się, by przebrnąć przez  treść. Opowieść pisana jest z perspektywy dwóch bohaterów, co wydaję mi się świetnym sposobem na przekazanie emocji. Zarówno Pax, jak i Peter przeżywali swoje wewnętrzne rozterki. Należy też wspomnieć o ilustracjach, które dla książki stworzył Jon Klassen. Są one przepiękne i tworzą niesamowite dopełnienie opowieści. Dzięki temu widzimy jacy są bohaterowie, mimo że czujemy to podczas czytania tej powieści. Autorka skupiła się na nich bardzo skrupulatnie i z wyczuciem. Nic więcej nie należy mówić, tylko polecać, by inni po nią sięgnęli.

 „Pax” to książka, która bez zastrzeżeń może uzyskać miano NOWEGO „Małego księcia”. To dobre oderwanie się od tego co nas otacza i zastanowienie się nad wszystkim. To bardzo emocjonalna historia, która potrafi wstrząsnąć. Oczywiście można się przyczepić co do schematu, że autorka mogła się zainspirować, być nawet podobna do klasyku, ale książka warta uwagi. Mnie urzekła, a serce rosło, gdy ją czytałam. Z pozoru najprostsze książki przynoszą nam odpowiedzi, których nikt się nie spodziewa. Serdecznie polecam i sami zobaczcie o czym mówię.

ZA KSIĄŻKĘ BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU IUVI!