2015/12/15

Recenzja #87 - Aneta Rzepka „Kieszenie przeszłości”

Dawno nie czytałam zwykłej powieści obyczajowej, która wciągnęłaby mnie w swój świat i nie pozwoliła go opuścić. Zazwyczaj takie historie mnie nudzą i zazwyczaj ciężko mi się je czyta. Tym razem było inaczej, chociaż początek nie był dla mnie wciągający. Dopiero później zrobiło się ciekawie i mimo początkowej niechęci cieszę się, że udało mi się przeczytać tę książkę.

Autor: Aneta Rzepka
Tytuł: Kieszenie przeszłości
Cykl: -
Wydawnictwo: RW2010
Strony: 350

Bohaterkami książki są dwie dziewczyny Ola i Kornelia, są one przyjaciółkami. W moim odczuciu są jak ogień i woda, ale łączy je jedno - przeszłość. Każda z tych dziewczyn wie jak to jest pochodzić z rozbitej rodziny, gdzie dzieciństwo to nie miłość lecz cierpienie. Każdemu człowiekowi ciężko jest zapominać o ciężkich przeżyciach. Tak jest również i w tym przypadku. Jednak przyjaźń tych dwóch dziewczyn jest silna i to właśnie ona pomogła im w głównej mierze spróbować choć na chwilę zapomnieć o tym co je w życiu spotkało. Kornelia to dziewczyna, która jest artystyczną duszą - uzdolniona artystycznie, mająca niskie poczucie własnej wartości. Co powoduje, że tkwi ona w toksycznym związku, gdzie jej partner życiowy to dla mnie potwór, który chce ją odciąć od wszystkich. Dodajmy jeszcze fakt, że wcale jej nie szanuje i ma gdzieś tak naprawdę co czuje. Naprawdę przykro było patrzeć na to jak dziewczyna cierpi przez to wszystko. Z kolei Aleksandra jest prezesem firmy. Dziewczyna po pracy szuka pocieszenia w ramionach anonimowych mężczyzn. Realistka, nie kryje się ze swoimi przekonaniami i tym co myśli. Uważa, że musi być idealna, ciągle dąży do idealności, która jak wiadomo nie istnieje. Ta perfekcyjność właśnie sprawia, że dziewczyna ma taki, a nie inny charakter. Oprócz tych dwóch różniących się od siebie dziewczyn w powieści pojawiają się także piękni nieznajomi - Marcin i Błażej, którzy pojawiają się w życiu obu dziewczyn.

Powieść rozpoczyna się sytuacją, kiedy to Ola próbuje poderwać mężczyznę w sklepie, a gdy ten oburza się i prowadzi to do spięcia obie dziewczyny uciekają w wyniku czego Kornelia gubi swoją torebkę. Jakby tego było mało to następnego dnia okazuje się, że mężczyzna, którego chciała poderwać szanowana pani prezes jest ważnym klientem biznesowym w jej firmie. Jakie są kolejne losy bohaterek? Czy tak naprawdę taki zły początek ma szansę na to by zmienić wszystko? Czy każda z nich zmieniła swoje życie?

Tak jak już wspomniałam, bohaterki dla mnie to ogień i woda. Ola jest ogniem - energiczna, żywiołowa, pełna energii. Z kolei Kornelia - cicha, spokojna, nieśmiała. Usposobienie wody. Każda z nich ma odmienne zdanie. Szczerze to nie wiem czy którąś tak naprawdę polubiłam. Ich zalety w osobowości równoważą się dla mnie z wadami lub tymi mniej atrakcyjnymi cechami. Ale gdy w życiu Korneli pojawił się Marcin byłam coraz bardziej ciekawa jej wątku. Bardziej niż Oli. Historia jest ciekawa to z powieściami obyczajowymi bywa u mnie różnie, bo są dla mnie przewidywalne. Ta też była, jednak nie mogę narzekać na brak wrażeń. Czasem tylko brakowało mi zaskakujących zwrotów akcji. Zabrakło mi tego co spowodowało, że bardzo szybko domyśliłam się zakończenia. Styl jakim została napisana ta książka jest przyjemny, nie jest on zaplątany. Historię czyta się szybko, chłonie się ją bez opamiętania mogłabym rzec. Chociaż muszę przyczepić się do narracji, ponieważ czytam, czytam, czytam... wszystko okej, aż tu nagle ni stąd ni zowąd z trzecioosobowej narracji robi się pierwszoplanowa i czytam powieść z perspektywy Korneli, Oli albo Marcina. To mnie w pewien sposób wybijało z rytmu, bo nie lubię takiego przeskakiwania. To jednak męczy na dłuższą metę i uważam, że jeśli decydujemy się na narrację w trzeciej osobie dalej powinniśmy pisać w tej samej narracji.

„Kieszenie przeszłości” to przyjemna książka na wieczór, kiedy chcemy odpocząć. Idealna też podczas podróży. Ja czytałam ją podczas jazdy na uczelnię. Czyta się ją szybko i każdy z pewnością odnajdzie coś w niej dla siebie. Zwłaszcza ci, którzy zaczytują się w powieściach obyczajowych. Każda z nich ma swoje marzenia, swoje osobiste sukcesy i porażki. Książka to paleta przeróżnych emocji, a ponadto pokazuje, że przeszłości nie da się zmienić i ważnym jest by się z nią zmierzyć, pokonać i nauczyć się żyć teraźniejszością. Bo to ona jest ważna i to dzięki niej możliwym jest osiągnąć to o czym marzymy, tym co jest naszą przyszłością. Szczęściem. Wydaje mi się, że w tak prostych obrazach dwóch bohaterek większość kobiet potrafiłaby odnaleźć w jakimś stopniu swoje odbicie. To ukazanie współczesnych problemów ludzi młodych. Gdzie jak widać i oni zmagają się z wielkimi traumami i problemami.

Podsumowując książka jest prosta i zwyczajna, ale ciekawa i wciągająca. Nie ma w niej mocnych akcentów, zapierających dech w piersiach zwrotów akcji. To jednak polecam tę książkę i warto po nią sięgnąć i ją przeczytać.

2 komentarze:

  1. Idę dzisiaj do biblioteki to może znajdę tam tą książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialna, przyciągająca wzrok okładka... Do tego zachęcająca recenzja - nic, tylko sięgnąć!
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*