2015/11/04

Recenzja #78 - James Frey oraz Nils Johnson-Shelton „Endgame. Wezwanie”

„Endgame. Wyzwanie” zaczęłam czytać jakiś czas temu, ale kiedy trafiłam do szpitala totalnie się wkręciłam i nie mogłam oderwać od lektury. Przeczytałam większą połowę wciągu jednej nocy i czekaniu na zabieg dnia następnego. Jestem tą książką zachwycona i ja się pytam co to za książka!? Świetna.

ZAGRAJ.
PRZETRWAJ.
ROZWIĄŻ ZAGADKĘ.
LUDU ZIEMI.
ROZPOCZYNA SIĘ ENDGAME.

A kiedy po podjęciu wyzwania rozwiążesz zagadkę, czeka na ciebie nagroda. Jaka? 3 000 000 $. Wskazówki? Rozsiane po całej książce. Tutaj nie ma możliwości o tym żeby był jakiś schemat. Musisz wykazać się sprytem, musisz mieć szczęście, a dodatkowo musisz być pierwszy, a to już nie jest takie proste zadanie. To nie tylko książka, została stworzona gra, przez autorów. Z takim czymś się jeszcze nie spotkałam. Autorzy książki mają naprawdę łeb nie od parady, że napisali taką powieść, w której najważniejszym punktem jest to by nikt nie wiedział o co chodzi i zbyt szybko nie domyślił się prawidłowej odpowiedzi. Powieść rozpoczyna się od tego, że na Ziemię spada 12 meteorytów, które powodują panikę, nowe teorie spiskowe, koniec świata. 12 meteorytów oznacza dwunastu Graczy, którzy dowiadują się w ten sposób, że rozpoczyna się Endgame, a to jest ich wezwanie. Na Endgame czekali swoje życie, ale wymogiem tego by mogli być częścią tej wielkiej jest wiek, który nie może przekraczać 20 lat. Wtedy już się nie nadajesz. Niestety, przykro mi. Czym jest Endgame? Sama nie wiem, wokół tego oplata się tajemnica i tego tylko i wyłącznie można się domyślić, co może to znaczyć. Wywnioskować tylko można tyle, że jest to gra, w której zwycięzca może być tylko jeden, który ratuje swój ród i rozpoczyna on nową cywilizację. Ile w tym prawdy, sama nie wiem. Wiem na natomiast, że to książka, która jest nieprzewidywalna momentami.

Autor: James Frey i Nils Johnson-Shelton
Tytuł: Endgame. Wezwanie
Cykl: Endgame (tom 1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Strony: 512

Przeznaczeniem każdego Gracza jak już wspomniałam jest udział w Endgame i są oni nastolatkami. Mieszkają w zwykłych społecznościach i prowadzili dość spokojne życie. Jednak na początku coś mi się tutaj nie składało - skoro są tacy zwyczajni, to dlaczego oni? Przecież taki Gracz musi się czymś wyróżniać. Potem jednak zostałam zaskoczona. Dziewczyna, której nie widać; chłopak tworzący ogień z lodu, walczący z dzikimi i krwiożerczymi bestiami gołymi rękoma; czy totalne pokraki, które dają sobie obciąć rękę. Jednak niektóre rzeczy nie były miłe jak fakt, że bohaterowie nie wiedzieli kilku istotnych faktów, które zna każdy. Taki minus, który jednak zakuł mnie w oczy. Mimo to i tak jestem pod wrażeniem pomysłu na fabułę książki.


Wezwanie pojawia się nagle i szybko, nie ma czasu na to by się na to przygotować, ale zauważyłam, że autorzy chyba mieli bardzo dużo pomysłów i sami już nie wiedzieli co zawrzeć w pewnym momencie. Jednak mimo to nie wychodzi to jakoś kiepsko i akcja ma swoje miarowe tempo, które w moim odczuciu na całe szczęście nie zwalnia. W książce dzieje się naprawdę wiele: wybuchy, strzelaniny, krew i walka. Czy spodziewam się filmu na podstawie książki? Tak, chciałabym zobaczyć Endgame, jako ekranizację. Chciałabym ją zobaczyć, jednak moje doświadczenie z ekranizacjami jest słabe, bo nigdy mi się nie podobają. Zagadki i wskazówki zawarte w książce mają pomóc czytelnikom w odnalezieniu głównej nagrody. Jeśli ktoś z was uwielbia łamigłówki, zagadki, rebusy i inne gry słowne, to myślę, że na pewno spodoba wam się ta książka. Tutaj jest tego tyle, że głowa mała i na pewno nie będziecie się nudzić. Ja lubię takie logiczne zagadki, ale też nie jestem ich jakąś wielką fanką. Jednak podoba mi się to w tej książce i bardzo chętnie mi się czytało i zastanawiało nad tym wszystkim.

Jedynym minusem dla mnie jest skład i tekst, który dla mnie był z początku sporym utrudnieniem. Nie lubię niewyjustowanego tekstu, braku akapitów. Bolały mnie oczy z początku i nie mogłam się przyzwyczaić. Jednak jeśli wydawca oryginału tak zarządził, no to co my możemy na to poradzić... w sumie to nic.


Pomysł na książkę oceniam jako bardzo dobry, zamiar autorów chyba został osiągnięty. Pierwszy raz spotkałam się z książką która łączy literaturę i rozrywkę w jednym. Ale to dobrze. Potrzebne są i takie powieści. Mimo że wszystkie schematy co do fantastyki zostały powielone, bardzo chcę się dowiedzieć co jest w kolejnym tomie. Polecam tę książkę każdemu kto lubi takie klimaty, bo tu trzeba zaznaczyć, że nie każdemu może spodobać się ta pozycja. Jeśli jesteście ciekawi, bierzcie śmiało w ciemno. Ja nie wiem jak mogłabym wam streścić tak fabułę by nie zdradzić o co w tym wszystkim chodzi. Chociaż z drugiej strony dalej zastanawiam się nad wieloma rzeczami, które są zawarte w „Endgame. Wezwanie”.

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję WYDAWNICTWU SINE QUA NON!




5 komentarzy:

  1. Nie ma akapitów :o ?! A to dziwne. Książka mnie raczej nie interesuje, chyba naczytałam się za dużo tych negatywnych recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podobało, a do składu tekstu szybko przywykłam. Dzisiaj dotarł do mnie "Klucz Niebios" i będę mogła powrócić do świata Endgame! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Vandrer czyta już któraś pozytywną recenzję tej książki i chyba musi się skusić:)

      Usuń
  4. Dużo czytałam o tej książce, recenzje różne. Nie jest to książka do której ciągnie mnie niesamowicie, którą chce przeczytać już teraz ale gdy kiedyś będzie okazja i ją gdzieś spotkam, to dam jej szanse i sama zobaczę jakie na mnie zrobi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*