2015/11/01

Recenzja #76 - Carol Cassella „Złączeni”

Wiadomo, że czasem zdarzają się takie książki, które są dla nas męczące i czytamy je i nie widzimy końca. Myślałam, że po przeczytaniu kilku dobrych recenzji tej pozycji i ja się nie zawiodę. Skoro kobiety to czytają, to musi być coś i przecież sama seria cieszy się uznaniem i sympatią. Jednak, u mnie coś poszło nie tak. Książka niemiłosiernie mi się dłużyła, nudziła, nie zachwyciła, wymęczyła. A potencjał spory.

Bohaterką powieści jest Charlotte, ale nie jest to jedyna bohaterka, która pojawia się w tej książce. Charlotte pracuje w szpitalu i jest lekarzem. Pewnego wieczoru na oddział intensywnej terapii trafia NN - ofiara wypadku samochodowego, która najprawdopodobniej została potrącona, a przestępca zbiegł z miejsca wypadku. Stan zdrowia niezidentyfikowanej pacjentki pogarsza się z dnia na dzień, a lekarze w tej sytuacji są bezsilni. Wiadomo, że do tego wszystkiego to, że kobieta jest nieznana tylko utrudnia sprawę. Nie można tak naprawdę nic zrobić, a cała odpowiedzialność za tę sprawę spada na Charlotte, która podejmuje wszystkie decyzje, a w tej sytuacji jest to nie lada wyzwanie dla niej. Bohaterka jednak nie czeka bezradnie i postanawia odkryć kim jest jej pacjentka. Jednak angażując się w tę tajemniczą sprawę, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego jak wiele może wiedzieć i cała sprawa zaczyna się dziać nie tylko na oddziale szpitalnym. Z kolei drugą bohaterką powieści jest Reney, dziewczynka, która mieszka z dziadkiem. Jej życie nie należało do łatwego, ale mimo wszystkich przeciwności losu starała się dać z siebie jak najwięcej. Dziewczyna przyjaźni się z pewnym chłopakiem, który to rozumie ją i wspiera. I mimo że dziadek nie jest zachwycony tą znajomością, to zgadza się na nią i tym oto sposobem dwójka tych bohaterów jest niemalże nierozłączna. Jednak do czasu, bo ich drogi się rozchodzą i przestają być razem... ale czy na pewno?

Autor: Carol Cassella
Tytuł: Złączeni
Seria: Kobiety to czytają
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Strony: 416

Skoro streściłam wam fabułę „Złączonych”, teraz mogę wypowiedzieć się na temat tematyki, bo w gruncie rzeczy nie jest ona taka prosta. Tematyka medyczna w sumie nigdy nie należała do tej, która jest łatwa prosta i przyjemna. Może dlatego lektura jest też ciężka. Książka dokumentnie zobrazowała nam to jak wygląda świat lekarski, pokazując tym samym, że są lekarze z prawdziwego powołania - tak jak Charlotte. Autorka, nie podarowała sobie ukazania skomplikowanej pracy lekarskiej, widać jak granice między pracą, a życiem prywatnym, przywiązaniem się zaciera. Bohaterka przeżywa i angażuje się mocno w całą sprawę, choć wie, że nie powinna tego robić. To co odkryła bohaterka zmieniło jej życie o 180 stopni. Jeśli chodzi o Reney, którą los bardzo mocno doświadczył, to musicie wiedzieć, że jej postać jest kluczową rolą w tej książce, a kiedy łączy się ona z tą pierwszą bohaterką, to widzimy jedną i spójną całość. Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że mimo iż książka ma spory potencjał to moim zdaniem autorka go nie wykorzystała.

Emocje, właśnie... jakoś nie wzbudziła ona we mnie jakiś wielkich przeżywań, wielkiego poruszenia serca czy duszy. Charlotte w porównaniu z Reney, wypada lepiej, jeśli chodzi o ukazanie bohaterów w powieści. Minusem w moim przypadku jest też fakt, że dopadało mnie ogromne znużenie i znudzenie, które momentami było nie do opisania. Nie wiem nawet jak mogę wam to opisać byście wiedzieli o czym mówię. Czy warto przeczytać tę powieść? Hmm... sama nie wiem czy ją polecić. Mnie nie zachwyciła, choć muszę przyznać, że zagadka, którą stworzyła autorka jest ciekawa. Książka z pewnością przypadnie do gustu tym osobom, które uwielbiają wątek medyczny w tle i dobrze czują się z taką tematyką.



3 komentarze:

  1. Akurat na tę książkę skusiłabym się. Co prawda tematyka medyczna jest bardzo ciężka i nie jest przeznaczona dla każdego czytelnika, to podejrzewam, że akurat tej książki nie miałabym problemu przeczytać. Bardzo interesująca, zachęcająca, a i sama historia niebanalna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo wielu recenzji, które nie do końca książkę wychwalają, ja mam na nią wielką ochotę. No cóż, jak co to się zawiodę ;)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, sama nie wiem, czy mam na nią ochotę, czy nie :/

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*