2015/11/30

Podsumowanie miesiąca | Listopad 2015
Listopad zaliczam do udanego miesiąca. Udało mi się przeczytać świetne pozycję, a grudzień zapowiada się jeszcze lepszy! Czeka mnie dużo czytania, ale czuję, że warto zarwać kilka nocy, aby odpłynąć do przeróżnych i wspaniałych światów. Lista recenzji, które pojawiły się w listopadzie:
  • Steven Johnson, Małe wielkie odkrycia, Wydawnictwo SQN; RECENZJA
  • Michelle Falkoff, Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz, Wydawnictwo Feeria Young; RECENZJA
  • Estelle Maskame, Dimily. Czy wspominałam, że cię kocham?, Wydawnictwo Feeria Young; RECENZJA
  • Sabina Jakubowska, Dom na Wschodniej, Wydawnictwo Relacja; RECENZJA
  • Anne O'Brien, Niepokorna Księżna, Wydawnictwo HarperCollins Polska; RECENZJA
  • Rainbow Rowell, Fangirl, Wydawnictwo Otwarte; RECENZJA
  • Sara Shepard, Pretty Little Liars. Olśniewające, Wydawnictwo Otwarte; RECENZJA
  • Lea Michele, You First, Wydawnictwo Crown Archetype New York; RECENZJA
  • James Frey oraz Nils Johnson-Shelton, Endgame. Wezwanie, Wydawnictwo SQN; RECENZJA
  • Carol Cassella, Złączeni, Wydawnictwo Prószyński i S-ka; RECENZJA
Oprócz recenzji pojawiły się TAG-i:

Moje opowiadanie:

I na koniec zachęcam do wzięcia udziału w konkursie! 
http://majkabloguje.blogspot.com/2015/11/wygraj-ksiazke-sabiny-jakubowskiej-dom.html


[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja #84 - Steven Johnson „Małe wielkie odkrycia”
Zastanawialiście się kiedyś jaki może być fascynujący świat małych wielkich odkryć? Wasza odpowiedź brzmi nie? Ja też nie zdawałam sobie sprawy z wielu rzeczy. Dzięki książce „Małe wielkie odkrycia” dowiedziałam się więcej na temat wynalazków, które znałam, poznając tym samym to jakie miało to znaczenie dla ludzkości. Najpierw pojawia się jakiś problem, potem ktoś go rozwiązuje. Tak powstaje wynalazek, a co jeśli taka mała wielka rzecz wpływa na inne poboczne problemy wcześniej niedostrzegane? Autorem tej wspaniałej książki jest Steven Johnson, który jest autorem wielu pozycji popularnonaukowych. Założyciel trzech serwisów internetowych, a jego artykuły można przeczytać m.in. w „The New York Times” lub „The Wall Street Journal”. „Małe wielkie odkrycia” swoją premierę ma zaplanowaną na 2 grudnia 2015 r.

Po książkę sięgnęłam z wielką ciekawością. Nigdy nie przepadałam za naukowymi książkami, ale opis tej pozwolił mi uwierzyć, że się nie zawiodę. Książkę czytało mi się szybko i przyjemnie, a to w jaki sposób została napisana skłania tylko do głębszego poszerzania swojej wiedzy. „Małe wielkie odkrycia” zabiorą Was w niezapomnianą podróż, która bogata jest w wspaniałe wydarzenia i terminy naukowe, rysunki czy ilustracje. To zupełnie inne spojrzenie na wiedzę. To perspektywa, która opisuje świat rysując tym samym w wyobraźni nas samych. To tak jak z pisaniem artykułów - muszą być napisane prostym i zrozumiałym językiem dla wszystkich. Tak samo jest z tą książką. Podane informacje, które są suchymi faktami, wzbogacone w detale, których brakuje w innych książkach popularnonaukowych. Informacje, które zostały opisane w tej książce naprawdę mnie zaskoczyły, ponieważ wcześniej inaczej patrzyłam na fakty. Teraz bogatsza w wiedzę na pewno będę z niej korzystać.

Autor: Steven Johnson
Tytuł: Małe wielkie odkrycia
Cykl: -
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Strony: 283

Bogactwo wiedzy jakie wylewa się z kartek tej książki na pewno was zadziwi. Ciekawostki dotyczą powstania przedmiotów codziennego użytku. Mam tutaj na myśli np. powstanie okularów, zmniejszenie umieralności wśród ciężarnych kobiet bądź wykorzystanie lodu w życiu codziennym. Ta książka to nie tylko wiedza, która zmienia nasze widzenie na poszczególne odkrycia i wynalazki. Ta książka w bardzo prosty i szybki sposób tłumaczy wiele zjawisk, których kiedyś uczyłam się w szkole, ale jakoś nie za dobrze szło mi zrozumienie ich wszystkich. Miałam wrażenie, że cofnęłam się do liceum, ale wiedza, której doświadczyłam w końcu do mnie dotarła i nie miałam przed sobą tysiąca definicji i wzorów. Wszystko było wytłumaczone prosto - tak jak widzi to inny człowiek. Najbardziej zainteresował mnie temat szkła i jego przyczynienie się do rozwoju czytelnictwa, które zwróciło uwagę na problem z chorobą oczu wśród społeczeństwa. Powstanie okularów, które dla mnie są drugimi oczami podczas oglądania telewizji czy też pisania przy komputerze. Autor pokazuje jak bardzo każdy wynalazek był powiązany z kolejnym odkryciem. A z kolei kolejne odkrycie determinowało kolejne nowe rozwiązania. Dzięki temu rozwinął się świat. Dla nas wiele rzeczy codziennego użytku jest tzw. niezbędnikiem w codziennym życiu. A jeszcze kilkaset lat temu tylko nieliczni mogli sobie na to pozwolić. Jeśli ktoś interesuje się powstawaniem czegoś - wynalazkami to myślę, że ta książka przypadnie mu do gustu i z pewnością będzie się świetnie przy niej bawić i co najważniejsze zgłębiać tajemnice, które mogłyby się wydawać niczym w porównaniu do tego co teraz osiągnęliśmy.

Książka to nie tylko skarbnica wiedzy na temat wynalazków, ale to także wyjaśnienie i skupienie się nad tym czy właściwie jest wynalazek i jakie musi posiadać cechy, aby można było go nazwać tym niepowtarzalnym i unikatowym. Jak również fakt, że to nie tylko istota wynalazku była najważniejsza w tamtym okresie. To jak zmieniał się świat był także podyktowany przez reformatorów i tych, którzy wymyślali dany wynalazek. Zdarzały się przypadki powstania wynalazku przez przypadek bądź odkrycia nowego zjawiska. Jednak chęć rozwijania się człowieka i nauki pomogła w tym by rozwinąć swoje własne indywidualne cele, które były powtarzane w innych epokach. „Małe wielkie odkrycia” pokazując taki obraz tamtych wydarzeń ukazuje, że i my patrząc dzisiaj na otaczający nas świat powinniśmy ryzykować i próbować. A być może ktoś zasłynie jak Gutenberg lub Edison? Kto wie. Nauka to rozległy termin, a każda jej dziedzina lub gałąź niesie za sobą miliony rozwiązań. Warto się nad tym zastanowić i spróbować? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Gorąco polecam książkę!

Książka dostępna jest na Empik.com: http://www.empik.com/how-we-get-to-now-jak-dotarlismy-do-dzis-johnson-steve,p1116760260,ksiazka-p

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN!


2015/11/28

Nieidealna: Początki bywają trudne
Bycie idealnym, czy to określenie w ogóle jest prawdziwe? Czy można dążyć do czegoś co tak naprawdę nigdy nie zostało osiągnięte? Nienaganna sylwetka, świetna praca, wymarzony partner... wymieniać można bez końca ile takich rzeczy w mniemaniu ludzi określa tę cechę. Ale jak to jest z tą idealnością? I czy czasem nie lepiej być nieidealnym, aby czuć się dobrze samym ze sobą?

Nieidealna. Taka jestem piękna. Nie zawsze tak myślałam. Kiedyś wiem, że byłam osobą, która wszystko musiała mieć zapięte na ostatni guzik. Perfekcyjność w pełnym wydaniu. A każda poranna myśl zaczynała się od tego samego wyrażenia: powinnam, ale lista była zdecydowanie dłuższa. Kiedy każdego ranka stawiałam sobie cele wiedziałam, że będę musiała włożyć w to dużo pracy. Teraz też to robię, ale bardziej spokojnie. Aby nie dopadały mnie chwile zwątpienia i niechęci. Dzięki wielu sprawom, które zmieniły moje życie stałam się nieidealną idealnością samej siebie, co spowodowało również to, że inaczej spojrzałam na świat. Oczami, które pozwoliły mi po prostu znaleźć moją prawdziwą osobowość. Pewnie wszyscy, którzy to czytają zastanawiają się dlaczego to piszę. Wyjaśnię to nieco później ;-). W końcu to będzie cykl, a nie mogę zdradzać wszystkich swoich tajemnic na samym początku. Czyż nie?

Początki bywają trudne. Moje początki oprę na początkach moich marzeń teraz mało istotnych, bo zamieniłam je na coś innego. Z przymusu, ale no cóż życie bywa zaskakujące. Miałam kiedyś idealny plan na życie i myślałam, że nic nie może mi go zepsuć. Teraz już wiem że szukanie idealnych rzeczy nigdy nie przynosi w stu procentach pozytywów. Dlaczego? Bo czasem to nieidealne znaczy lepsze. Co przekreśliło moje wcześniejsze plany? Kontuzja kolana. Nie lubię o tym mówić, bo doskonale wiecie, że są niektóre rany, które mimo iż się zabliźniły w pewien sposób zawsze będą nam przypominać o czymś co uwielbialiśmy. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że moje życie legło w gruzach. Ciężko jest się pogodzić z myślami i słowami lekarza, który oświadcza nam, że będzie ciężko odzyskać cokolwiek ze wcześniejszego życia. Tak. Jestem niepełnosprawna, ale nie winię nikogo. Z początku winiłam siebie. Nie mogłam wielu rzeczy sobie wybaczyć, ale tak jak w tytule: początki bywają trudne. Po chwilach zwątpienia we własne możliwości zaczęłam o siebie walczyć. Kiedy się okazało, że nie można tego dostatecznie wyleczyć postanowiłam znaleźć nowego lekarza. Trafiłam na wspaniałych ludzi i zyskałam nową wiarę. Lekarz, który teraz prowadzi moje leczenie mówi, że jeśli naprawdę się przyłożę mogę osiągnąć sprawność. Oczywiście po dziewięciu operacjach nie gwarantuje wszystkiego, ale jeśli efekt będzie mnie zadowalał, będę dumna z tego, że niczego sobie nie odpuściłam. Rehabilitanci też wierzą we mnie, a ten sukces musi być obustronny.

Dlaczego o tym mówię? Bo niedawno spotkałam się z sytuacją, w której usłyszałam jak moja koleżanka powiedziała do swojego chłopaka, który na jego nieszczęście nabawił się kontuzji. Że jeśli podda się operacji nie będzie mieć szansy aby spełniać swoje marzenia. BZDURA! Nie można takich rzeczy mówić! Po pierwsze, bo zdrowie jest najważniejsze, a po drugie bez zdrowia to prawda nie spełni swoich marzeń. I koło się zamyka. Dlaczego? Bo kontuzja mimo że teraz nie dokucza z pewnością będzie się pogłębiać. Zabieg operacyjny nie jest żadną przyjemnością (i nie przypomina operacji z serialu Na dobre i na złe), ale jeśli zachodzi taka potrzeba i lekarz gwarantuje nam, że wszystko po operacji będzie w porządku trzeba spróbować. Do odważnych świat należy i takie tam, nie muszę tych wszystkich regułek przypominać. Początki w leczeniu i późniejszej rehabilitacji są trudne, ale jeśli czegoś się naprawdę chce to można to osiągnąć. Bardzo często, przytaczam swój przykład, że można mieć dużo jeśli się czegoś chce. Nie warto niszczyć swojego zdrowia za cenę marzeń, które i tak stracimy. Mogłam w przeszłości nic z kontuzją nie robić. Wiem też, że na pewno teraz byłabym w gorszej sytuacji i nie tańczyłabym tak czy siak. Pamiętajcie: każde marzenie jest do osiągnięcia jeśli tylko robimy to z głową, by te kupony szczęścia nie zostały odcięte z dnia na dzień i pozostawiły tylko myśl, a co byłoby gdybym podjął inną decyzję?

2015/11/27

OUTCAST. TOM I. Rozdział 3

Rozdział 3

 
Szłam chodnikiem w stronę moich dobrych i złych wspomnień. Tak uciekałam, że wracam z podkulonym ogonem szybciej niż myślałam. Niestety, ale muszę tam wrócić, nie mam innego wyjścia. Wrócę i dopracuję swój plan ucieczki, ale znając moje szczęście, to pani Kate uziemi mnie na kolejne milion lat. Do tego należy dodać, że usłyszę pogadankę o nieodpowiedzialności, którą znam na pamięć. Nigdy nie zmienia się schemat tej rozmowy, a słowa, które słyszę są takie same jak zawsze.
Jak mogłaś być tak nie odpowiedzialna! Ile razy trzeba ci tłumaczyć jedno i to samo? Czy ty nie rozumiesz dziecko, że to wszystko co robimy to dla twojego dobra? Ja wiem, że nie możesz pogodzić się z tym losem, który cię spotkał, ale nie możesz powodować, że sama sobie robisz krzywdę. Po każdej burzy wychodzi słońce i szczęście w końcu i do ciebie zaglądnie.
Ta jasne, myślałby kto... i ciekawe, kto mi to szczęście położy na złotej tacy. Pewnie sama wróżka zębuszka. Yhyyym.
Ledwo co mogłam iść. Noga strasznie mnie bolała, a do tego torba nie ułatwiała mi zadania. Narzekanie to kolejna cecha, która determinuje moją specyfikę. Dobrze, że dzisiaj jest dzień, w którym mogę narzekać. Marzyłam by znaleźć się w swoim małym pokoju, pójść pod prysznic, przebrać się w piżamę i pójść spać. Odpocząć, a co najważniejsze zapomnieć ten okropny wieczór i spotkanie. Godzina na zegarku tylko mi przypominała, że powinnam jak najszybciej znaleźć się w domu. Było grubo po 22, a ja wałęsałam się to tu, to tam po mieście. Doskonale pamiętam przestrogi wychowawczyń, że spacery są fajne, ale nie o tej porze.
A ci kolesie?
Banda niewyżytych dzieci myśląca tylko i wyłącznie o zabawie. Myślałam, że w tym wieku jest się kimś normalnym, a tu proszę, masz babo placek, placek zakalec. Przez to wszystko co się stało nie chce ich widzieć. Dobrze, że już ich nie spotkam. Po prostu tak będzie najlepiej. Z resztą nie sądzę, by zauważyli, że w ogóle zniknęłam. Widać było jak na dłoni, że są bardzo skupieni na sobie. I nieważne kim byli. Nawet bogami, nikt nie dał im prawa tak się zachowywać.
Co mnie w ogóle podkusiło żeby tam iść?
Może dlatego to wszystko się stało, bo wydawało mi się, że głos Christopha był taki kochany i uroczy przez telefon? Faktycznie był dla mnie miły, czego nie mogę powiedzieć o jego koledze, który nawet mnie nie przeprosił za to, co mi zrobił. Tak, już nigdy tam nie wrócę. Idealne rozwiązanie jeśli chodzi o tę cudowną piątkę. Placek zakalec, a tak się zarzekałaś, że umiesz gotować i piec.
Westchnęłam z rozpaczy. Miałam ochotę zapłakać nad własną osobą. Nad własną głupotą. Czego ja się spodziewałam? Przecież każdy jest taki sam. Każdy człowiek jest podły i już. Nie można nikomu ufać w dzisiejszym świecie. Tę hierarchię nieufności zaczęłabym od moich kochanych do szpiku kości rodziców. W moim życiu nic nie jest miłe, zawsze pod górkę i na dodatek zawsze muszę wpakować się w jakieś tarapaty.
Z rozmyślań wytrącił mnie kolejny upadek tylko tym razem bardziej bolesny. Znów poczułam ból w kostce, a zaczynało być tak pięknie i już się do niego przyzwyczaiłam. Podniosłam głowę patrząc przed siebie i zobaczyłam, że chłopak powoli podnosi się z ziemi.
Uważaj jak chodzisz – zwróciłam mu uwagę – a najlepiej to kup sobie okulary ślepoto ruska! – patrzył na mnie zszokowany moimi słowami, ale to nie był koniec, miałam naprawdę zły dzień, a jeszcze gorszą noc. – Śpieszy ci się gdzieś? To zwolnij! Ten ktoś nie zając, nie ucieknie.
Zgadłaś! – wrzasnął na mnie i to teraz ja się zdziwiłam, że ktoś potrafi mieć podobny temperament do mnie – Ten ktoś ucieknie i tyle, już zapadła się pod ziemię albo jak kamień w wodę. Nazywaj to jak chcesz! – odburknął mi tym samym tonem, a ja mu się dokładniej przyjrzałam.
Nie był wysoki, taki mojego wzrostu. Młody, być może i w moim wieku. Blondyn, a jego oczy były bardzo podobne do moich. Ciemnozielone szafiry jak to mówiły panie w domu dziecka, w których widać cały smutek i niesprawiedliwość świata.
Może pomógłbyś mi tak wstać, a nie patrzysz się na mnie jak w obraz – powiedziałam do niego troszkę grzeczniej, a on podał mi rękę. Zagryzłam wargi z bólu i stanęłam z nim twarzą w twarz. Teraz to dobrze zauważyłam dokładniej. Jego oczy, one były takie jak moje, a zimny a zarazem ciepły dreszcz przeszedł mnie po plecach.
Kogo szukasz? – zapytałam speszona odwracając wzrok by nie patrzeć na jego twarz.
Dziewczyny.
Wow, naprawdę? – parsknęłam śmiechem. – Nie pomyślałabym, że szukasz dziewczyny, zwłaszcza o takiej godzinie – to miała być uszczypliwa uwaga, ale on niestety zbagatelizował moje słowa i pokręcił głową z niedowierzania.
Brunetka. Taka mojego wzrostu – pokazywał – ubrana w jasnożółtą sukienkę w kwiatki, narzucona skórzana kurtka, a do tego żeby było zabawniej miała założone fioletowe trampki – wiedziałam kim ona jest.
Zaczęłam się głupkowato uśmiechać i nie mogłam uwierzyć w jego brak inteligencji. Chłopak dalej nie zwracał na mnie uwagi i na to, że zaczęłam mu pokazywać palcami na samą siebie jak ostatnia kretynka. On dalej swoje. A jak wiadomo nieładnie jest pokazywać palcami.
Miała spięte włosy do góry, do tego torbę bądź plecak. Nie widziałaś jej może?
Boże, ale naprawdę? Naprawdę? Zaczęłam się śmiać. Ten dureń nie był spostrzegawczy. Był poruszony poszukiwaniami, a ja dalej się głośno śmiałam. Cóż mi pozostało, na to nie było rady. Mogłabym mu powiedzieć od razu, że to mnie szuka, ale wpadłam na lepszy pomysł.
Widziałam – powiedziałam dumnie dalej się śmiejąc.
Chłopak błagalnym spojrzeniem prosił mnie o to abym wskazała mu drogę, dokąd udała się jego zguba. Opanowałam swój śmiech i odwróciłam głowę aby znowu spojrzeć w jego oczy, które były takie jak moje.
Jak ci na imię? – grałam na zwłokę.
Patrick – wyszeptał podając mi rękę, uścisnęłam ją delikatnie. – To jak powiesz mi gdzie widziałaś tę dziewczynę. Naprawdę bardzo mi się śpieszy, a ona jest ważna – wyjaśnił, po czym dodał pośpiesznie – to znaczy nie dla mnie, ale dla kolegi – zawstydził się. – Z resztą za dużo mówię.
Widzę, że nie jesteś spostrzegawczy – wybełkotałam, a on zmierzył mnie wzrokiem z góry do dołu.
To ty! – złapał mnie za ramię i szarpnął w swoją stronę. – Idziemy! – zakomunikował. – Wszyscy cię szukają, a ty z premedytacją udajesz, że coś wiesz i na dodatek to wszystko cię bawi. Nieładnie tak.
Hola, hola Cukiereczku – wyrwałam się. – Ja nigdzie z tobą nie pójdę! – musiałam się postawić, to że przyznałam się kim jestem nie znaczyło, że chciałam tam wracać.
Ale to mnie nie obchodzi! – znowu mnie złapał szarpiąc w swoją stronę. Tym razem przeżyłam szok i poczułam okropny ból, który przeszedł mnie w kostce. Nachyliłam się i złapałam się za nogę, po czym jęknęłam bardzo donośnie i upadłam na Patricka. – Moja kostka – zaczęłam płakać. – Matko kochana, ale boli – chciałam opanować ból, który mną zawładnął – a ty ze mnie złaź zboczeńcu!
Ale to ty na mnie leżysz – skwitował.
A no tak, to ja.
Faktycznie.
Ja.
Tylko był jeden problem nie mogłam się podnieść i w dalszym ciągu płakałam. Głupia chora sytuacja, głupia noga i oni... Patrick jakoś wygramolił się spod mojego ciężaru i przykucnął nade mną kładąc swoją dłoń na moim ramieniu.
Co ci się stało? – zapytał troskliwie.
Twój durny kolega, to mi się stało – odrzekłam na jego pytanie. – Nawet nikt mnie za nic nie przeprosił.
Kultura wymaga, aby odpowiadać na zadawane nam pytania. Proszę cię, współpracuj – westchnął zrezygnowany – i nie wyrażaj się tak źle o ludziach – upominał mnie.
Znalazł się nauczyciel żeby mnie pouczać, co mogę, a czego nie mogę – pomyślałam sobie – myślałby go, kto...
Znalazł się nauczyciel – jęknęłam wypowiadając swoje myśli na głos. Byłam zrozpaczona tym wszystkim co się dzisiaj stało i naprawdę było mi wszystko jedno co się teraz stanie. Nawet mogę się do wszystkiego przyznać, tylko po to aby odwiózł mnie do domu dziecka. – Ty mi nie będziesz mówił, co ja mam robić, a czego mam sobie nie robić. Jeśli chcesz sobie wiedzieć co mi się stało w kostkę, to twój problem. Nie odpowiem na żadne twoje pytanie zrozumiałeś? Chcę tylko wrócić do domu – powiedziałam wyszeptując powoli ostatnie zdanie.
Chyba nie usłyszał, bo nawiązał do mojego wcześniejszego stwierdzenia.
Nie?
Nie! – zapewniłam go. – I wiesz, co jeszcze? Możesz się ode mnie odczepić, bo ja nie prosiłam, żeby mnie zgłosić do programu: „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”.
Popatrzył się na mnie wkurzony po czym wstał i zaczął ode mnie odchodzić, a ja nie mogłam uwierzyć, że jest zdolny do tego by zostawić mnie na środku chodnika w nocy, niebezpiecznej okolicy. On chyba sobie w tym momencie żartował.
Eeeeej! – krzyknęłam do niego, kiedy był kawałek ode mnie. – Nie zostawiaj mnie tutaj!!! – krzyczałam. – Nie zostawiaj mnie – zaczęłam płakać – nie ch–ch–cę być sa–a–a–ma – zaciągałam się. Mój niewyparzony język w niczym mi nie pomógł tylko pogorszył sprawę. On naprawdę sobie idzie i mnie zostawia. – PATRICK! PRZEPRASZAM! – wychlipałam zapłakana.
Blondyn stanął i odwrócił się w moją stronę. Śmiał się szyderczo. Triumfował, że złamał tak niezależną i bardzo wyszczekaną osobę. Wrócił się do mnie i z błogim uśmiechem pomógł mi wstać. Postanowiłam, że nie będę się już w ogóle odzywać i po prostu pozwolę aby mi pomógł, a potem już nasze drogi na zawsze się rozejdą.
Tylko nie krzycz – zaznaczył i wziął mnie na ręce. – Pójdziemy do parku, jest niedaleko. Usiądziesz sobie i tam poczekamy na pomoc. Przecież nie możesz zostać z taką kontuzją. Z tego co mówił Christoph wyjechałaś z rodzinnego domu – uśmiechnął się, a ja zamrugałam ze zdziwienia. Uwierzył w każde moje słowo. To dobrze, będę mogła wrócić do swojego starego życia i nikt nie pozna mojego sekretu.
Kiedy usiadłam w parku na ławce, Patrick usiadł obok mnie i wyciągnął z kieszeni kurtki telefon. Wybrał jakiś numer i zadzwonił. Mówił dość szybko, nieskładnie mówiąc tylko nawę parku i ulicy, przy której się znajdowaliśmy. Po skończonej rozmowie spojrzał na mnie i podał mi chusteczkę abym obtarła zapuchnięte policzki od płaczu.
Bardzo cię boli? – spytał.
Trochę – wyjęczałam zmęczona.
Jedynym co starałam się zrobić to unikanie jego wzroku, który był dla mnie najgorszym przekleństwem. Dziwnie było patrzeć w oczy takie same jak twoje i na dodatek widzieć w nim wszystko, co kiedyś uważało się za zagubione, ale jakimś cudem i w jednej sekundzie się to odzyskało. Oparłam głowę na jego ramię, a on mnie otulił. Nawet nie wiem kiedy, ale przysnęłam.
Eveline – usłyszałam jego głos. Mówił do mnie spokojnie i z opanowaniem. – Eveline – powtórzył moje imię – chyba jest bardzo wycieńczona przez ból – szeptał.
Moje serce biło mi jak oszalałe ze zdenerwowania, strachu i... sama nie wiem jak mogę określić to trzecie uczucie, które mi towarzyszyło.
Twoja buntowniczka – zaśmiał się Pat. – Myślałem, że doprowadzi mnie do czarnej rozpaczy w pewnym momencie. Jest bardzo uparta.
Otworzyłam oczy. Chris kucał trzymając swoje ręce na mojej dłoni i uśmiechał się do mnie. W jego oczach znów rozbłysł ten sam promyk, który już widziałam. To, że chce mi pomóc. Nie mogłam patrzeć na niego, było mi wstyd. Mimo że sugerował mi, że chce się wkręcić do ich domu, bo jestem jedną z nich. Jakąś fanką czegoś kim oni byli.
Cameron, proszę cię zostaw nas na chwilę samych – powiedział Chris, a chłopak posłuchał go jak małe posłuszne dziecko. – Dlaczego uciekłaś i nie poczekałaś?
Każdy cię tak słucha? – spytałam się go.
Nie każdy – odrzekł – a teraz odpowiedz na moje pytanie.
Niepojęte – pokręciłam głową.
Eveline...
Tak? – uśmiechnęłam się do niego.
Co ci się stało w nogę? – westchnął.
Nie chce o tym mówić – odpowiedziałam. – Przestało mnie już boleć, więc proszę cię odwieź mnie tylko w jedno miejsce.
Czyli mi nie powiesz?
Nie! I powtórzę to jeszcze raz to, co powiedziałam tamtemu – wskazałam na Patricka. – Nie prosiłam się, aby mnie zgłoszono do programu, który leci w telewizji w każdy piątek w paśmie popołudniowym.
Chyba go zdenerwowałam, bo wyprostował się po czym złapał mnie w pasie i przerzucił przez ramię.
Nie będę tego słuchać! Jesteś uparta jak osioł!
Nie waż się mnie dotykać – zaprotestowałam. – Postaw mnie na ziemi!
Nic sobie nie robił z moich wrzasków i niezadowolenia. Jakbym to, co mówiła w ogóle do niego nie docierało. Razem z Patrickiem podeszliśmy do samochodu, do którego mnie wpakował i zatrzasnął drzwi.
To jest porwanie! Zgłoszę to na policję! – darłam się na nich w samochodzie kiedy już jechaliśmy ulicami miasta. Ale oni mnie ignorowali. Nie mieli zamiaru się do mnie odzywać. Dlatego postanowiłam też się do nich nie odzywać. Ani słowem się już nie odezwę albo nie nazywam się Eveline.

2015/11/26

Recenzja #83 - Michelle Falkoff „Playlist for the Dead. Posłuchaj a zrozumiesz”
Muszę przyznać, że książka zaciekawiła mnie swoim tytułem. Nie żałuję, że ją przeczytałam. Porusza ona bardzo poważny, ale i trudny temat jakim jest samobójstwo. Piosenki wplecione w tą książkę, a raczej playlista, na której opiera się cała książka jest niesamowita i pozwala wczuć się w klimat i treść książki. Stworzyłam sobie ową listę i przesłuchałam w milczeniu wszystkie 27 kawałków. Większość z nich jest mi znane i niektóre słuchałam po kilka razy link do mojej playlisty.

Ciężko jest się pogodzić ze śmiercią kogoś bliskiego. Zwłaszcza, kiedy jego śmierć jest nagła i tak bardzo ciężka i raniąca nasze serce - zwłaszcza kiedy mowa tutaj o samobójstwie. Dla mnie ten temat zawsze będzie najcięższym bólem serca jakie może być. Nie tylko dlatego, że tak uważam, ale po prostu to też poczucie palącego serca z żalu i strachu. Wielkiej tęsknoty. Sięgając po książkę byłam ciekawa jej fabuły i tego jak poradzą sobie bohaterowie. Czytałam już kilka książek YA o tematyce śmierci - samobójczej - byli w nich bohaterowie, którzy zmagali się z tym problemem w różny sposób. Kiedy zaczęłam czytać „Playlist for the Dead. Posłuchaj a zrozumiesz” byłam przygotowana na to, że nie odłożę tej powieści dopóki jej nie przeczytam. Przeczytałam ją i czuję niedosyt, a uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania dalej są przy mnie.

Autor:  Michelle Falkoff
Tytuł: Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz
Cykl: - 
Wydawnictwo: Feeria Young
Strony: 272

Głównym bohaterem powieści jest Sam, który znajduje swojego przyjaciela w jego pokoju gdzie okazuje się, że chłopak nie żyje. Popełnił samobójstwo i nie dane było mu przeprosić jego przyjaciela za to co mu powiedział poprzedniego dnia. Dnia, gdzie obaj byli na imprezie. Jak się później okazuje owa impreza ma swoje drugie dno i kryje więcej niż Samowi mogłoby się wydawać. Dlaczego Hayden się zabił? Co było tego dokładną przyczyną? Czy spowodowały to prześladowania i problemy w szkole i w życiu rodzinnym? Dla Sama wszystko się wali - jego dotychczasowy świat, ponieważ Hayden był jego przyjacielem, jedynym jakiego miał. Zostaje on z wieloma pytaniami i playlistą, którą stworzył nieżyjący już kumpel. Lista piosenek jest rodzajem odpowiedzi na wszystkie tajemnice jakie kłębią się w głowie Sama. Mimo tego nie są one tak oczywiste jakby mogło się to wydawać. Do tego należy także dorzucić fakt, że ktoś wypisuje do sama w imieniu Haydena, a wiadomości są łudząco podobne do tych, które wypisywał niegdyś zmarły. A pojawiająca się znikąd dziewczyna sprawia, że wszystko jest dla niego jak obca i niezbyt zachwycająca go rzeczywistość.

Książka operuje wieloma emocjami, ale nie są one tak widoczne na pierwszy rzut oka. Są one subtelne, a w połączeniu z muzyką to prawdziwa bomba, która dostając się do naszego serca powoduje, że czujemy to wszystko od środka. W moim przypadku tak było i w pewnym momencie bałam się słuchać piosenek i czytać, bo czułam, że się w pewien sposób rozpadam. Nie zrozumcie mnie źle, ale jest wrażliwa. Do tego dodam to niebanalne połączenie i pokazania innych zainteresowań młodzieży, a nie tylko muzyka, dobre imprezy czy hm... sport. W tej książce znajdziemy fanów „Star Wars”, gier RPG, komiksów, etc. Piosenki jako tytuły rozdziałów wpadają w moje gusta. To naprawdę świetny zabieg ze strony autorki, że zdecydowała się na taki krok. Kilka z tych piosenek, jest moimi ulubionymi kawałkami, ale zapewniam Was, że z pewnością znacie te piosenki.
Niby może się wydawać, że takie nic, ale jednak coś. Powieść jest krótka, ale czyta się ją bardzo szybko i nie czuję się tego jak ucieka czas podczas czytania. Książka bardzo emocjonalna i nie jest napisana ciężkim językiem. Dzięki temu jej odbiór jest taki jaki powinien być, a do tego jest prawdziwa. Jeśli jesteście ciekawi tej powieści warto po nią sięgnąć. Nie tylko z ciekawości, ale także może dzięki temu temat poruszony w książce stanie się bardziej widoczny. Mam wrażenie, że w dalszym ciągu ucieka się od niego i próbuje zamieść pod dywan. A w gruncie rzeczy to poważna sprawa i powinno się o tym rozmawiać.
Zapowiedzi i nowości Wydawnictwa Psychoskok
Pośród zapowiedzi i nowości Wydawnictwa Psychoskok każdy znajdzie coś dla siebie. Literatura kobieca staje zaraz obok sensacji i erotyki, a sztuka medytacji naprzeciw dramatu psychologicznego. Przygotowano także książkę dla fanów biografii. Wydawnictwo Psychoskok po raz kolejny dołożyło wszelkich starań, by zaspokoić zróżnicowane gusta czytelników. Pośród nowości i zapowiedzi znajdziemy kolejną książkę uznanej pisarki Stefani Jagielnickiej-Kamienieckiej, czy najnowszą powieść Anny Wysockiej- Kalkowskiej. Ponadto literatura kobieca staje zaraz obok sensacji i erotyki, a sztuka medytacji naprzeciw dramatu psychologicznego. Dla fanów biografii natomiast czeka pełna nieznanych faktów „Droga Tadeusza Mazowieckiego”.


Autor Stefania Jagielnicka-Kamieniecka
Tytuł: W amoku
Język: pl
Ilość stron: 224
Opublikowana: 6 październik 2015
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok
ISBN papier (9788379004461) ebook (9788379004478)

„W amoku” to kolejna książka Stefanii Jagielnickiej-Kamienieckiej, w której autorka prowadzi czytelnika w zagmatwany świat poranionych przez życie bohaterów. Powieść od pierwszych stron traktuje o sprawach ważnych dla polskiej historii. Nie uciekniemy tu zatem od wydarzeń lat osiemdziesiątych, od „Solidarności”, od bezpieki i trudnego życia w tamtych czasach – wszak tematyka ta to już znak rozpoznawczy autorki, która osadza bohaterów w realiach zmian ustrojowych. Historia to jednak tylko jedna strona medalu. W powieści niebywałą rolę odgrywają także portrety psychologiczne bohaterów. A jest ich troje. Dwoje mężczyzn (komunista i artysta-opozycjonista) oraz kobieta, o której względy walczą owi panowie. Jak się można domyślać, będą wygrani i będą przegrani. Na szczególną uwagę zasługuje kreacja bohaterów oraz dogłębna penetracja ich psychiki. Nic w powieści nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma swój skutek. Uwikłania w przemiany ustrojowe w Polsce, nie tylko poszukują prawdziwej miłości, ale także miejsca, które będą mogli nazwać domem.


Autor: Anna Wysocka–Kalkowska
Tytuł: Moje życie bez ciebie
Język: pl
Ilość stron: 202
Opublikowana: 30 listopad 2015
Wydawca : Wydawnictwo Psychoskok
ISBN papier (9788379004522)

Główna bohaterka, Agata, w wieku osiemnastu lat poznaje starszego od siebie mężczyznę. Zakochuje się w nim. Brak akceptacji tego związku ze strony rodziny powoduje, że dziewczyna ucieka z domu i zamieszkuje ze swoim wybrankiem. Po trzech latach trwającej wielkiej miłości, kochankowie pobierają się, żyjąc zgodnie i szczęśliwie. Los bywa jednak bardzo przewrotny i Tomasz, ginie w wypadku, a znany i bezpieczny świat Agaty kończy się w jednej chwili. Na kilkanaście miesięcy bohaterka wpada w przepastną otchłań żalu, żałoby, odrętwienia, całkowicie izolując się od świata. W wyniku starań różnych ludzi, jak też splotów przedziwnych okoliczności, z czasem Agata powoli wraca do życia i funkcjonowania, zaczyna dostrzegać jaśniejsze niż do tej pory odcienie. Kilkutygodniowy pobyt na wsi, z dala od wielkomiejskiej Warszawy, na który została zaproszona staje się punktem zwrotnym i przepustką do budowania życia jeszcze raz. Opowieść ozdobiona jest wątkiem nadprzyrodzonym – Agata doświadcza opieki z niebios.

Autor: Alicja Masłowska-Burnos
Tytuł: Nie wchodź w moją ciszę
Język: pl
Ilość stron: 270
Opublikowana : 28 grudzień 2015
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok
ISBN papier (9788379004645)

Książka „Nie wchodź w moją ciszę” to dramat psychologiczno-erotyczny z elementem kryminału,w którym nie brak emocjonalnie naszkicowanych treści. Główną bohaterką jest Maja - piękna, niezależna i bardzo inteligentna 32 letnia singielka zmagająca się od lat z problemem pracoholizmu i perfekcjonizmu, co niestety nie do końca sobie uświadamia …Przewrotny los, który nieoczekiwanie stawia na jej drodze mężczyznę, przystojnego i charyzmatycznego dewelopera Adama zmusza bohaterkę do zmiany i analizy własnego samodestrukcyjnego postępowania. Miłość Mai i Adama przeradza się w trudny i bardzo namiętny romans...Dla Adama bohaterka podejmuje nie łatwą walkę ze swoim destrukcyjnym nałogiem. W książce nie brakuje również refleksji dotyczących macierzyństwa, strachu przed nim jako czymś zupełnie nieznanym i niezrozumiałym dla głównej bohaterki... Powieść jest bardzo współczesna i spójna w narracji. Czytelnik w kolejnych rozdziałach książki orientuje się, iż nie ma do czynienia z klasycznym "love story", tylko książką która niejednokrotnie zachwyci, otworzy szeroko oczy odbiorcy, wywoła silne emocje nie da o sobie zapomnieć i trochę skaleczy w momentach mówiącym o przejmującej stracie, jaką stanowi tytułowa cisza głównej bohaterki.

Autor: Józef Popławski
Tytuł: Miłość, sutanna i śmierć
Język: pl
Ilość stron: 456
Opublikowana : 30 listopad 2015
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok
 ISBN papier (9788379004492) 
Miłość pary ludzi dojrzałych spełniona po dramatycznych przejściach, oraz druga dwojga młodych, poczęta w wieku dziecięcym, a zakończona tragicznie w wieku dorosłym w cieniu sutanny. Dzieje obu par łączą ze sobą wspólne wydarzenia. Dzieje dwóch pracowitych rodzin sadowników i ich dzieci, splecione z ludźmi inteligencji. Pełen czaru i dramatyzmu pobyt we Francji, losy dwu rodzin, oraz pedagogów – Olimpii i Włodzimierza łączą wspólne przeżycia. Głównymi bohaterami utworu są: Sobotowscy i Jagodowscy, jedni i drudzy ze swoimi dziećmi – Anielą i Markiem, Olimpia – nauczycielka języka polskiego i francuskiego z mężem impotentem Anastazym, Włodzimierz nauczyciel geografii – kochanek Olimpii. Ale też paryski kuzyn Anastazego Walery z żoną Barbarą, księża Angelus –agent Bezpieki i January – kochanek Anieli, duchowy sprawca jej tragedii i śmierci Marka.
Autor: Lech Lewandowski
Tytuł: Posłańcy świętego Floriana
Język: pl
Ilość stron: 456
Opublikowana: 15 grudzień 2015
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok
ISBN papier (9788379004775)

Główny bohater Robert Kortas będąc w wojsku uczestniczył w misji stabilizacyjnej w Iraku, w której został ranny. Opuścił armię i za namową oraz przy pomocy ojca, oficera straży pożarnej, dostał się do służby w komendzie powiatowej PSP. Niestety, straszny pożar, w którym zginęło starsze małżeństwo, komplikuje jego sytuację w pracy. Zostaje przeniesiony do jednostki ratowniczo – gaśniczej, gdzie popada w konflikt z jego dowódcą, ambitnym kapitanem Roguckim. W międzyczasie uczestniczy w działaniach ratowniczych pobliskiej jednostki ochotniczej straży pożarnej co, jak się okazuje, także negatywnie rzutuje na jego relacje z kapitanem Roguckim. Tymczasem nowy komendant brygadier Marczak, na polecenie swojego przełożonego, bada zasadność doniesień o nadużyciach w komendzie. Okazuje się, że nie były one bezpodstawne, a w sprawę zamieszany jest kapitan Rogucki. Służbowe perypetie aspiranta Kortasa przeplatają się z jego kolejną zawiedzioną miłością. Dziewczyna, z którą chce budować przyszłość, decyduje się na powrót do męża. Nieudane są też inne związki bohatera książki. Wszystko to sprawia, że coraz częściej myśli o porzuceniu zawodu strażaka. Tymczasem otrzymuje nieoczekiwana propozycję.
Autor: Wojciech Filaber 
Tytuł: Achieve Inner Peace with Meditation Techniques, Benefits and Inspirational Teachers 
Język: pl 
Ilość stron: 78 
Opublikowana: 10 listopad 2015 
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok 
ISBN papier (9788379004454)
To anglojęzyczna wersja książki „Przemień siebie i własne wnętrze za pomocą medytacji. Życie i dziedzictwo największych mistrzów medytacji”. Ma ona na celu przedstawienie postaci takich jak Alan Watts, Eckhart Tolle, OSHO, Ram Dass, Mooji, Adyashanti, Jego Swietobliwosc Dali Lama, Maharashi, Papaji, Jiddu Krishnamurti oraz Thich Nhat Hanh. Celem książki jest przedstawienie czytelnikowi czym jest medytacja i w jaki sposób ona wpływa na jakość tworzonych w życiu doświadczeń. Autor prezentuje pokrótce wszelkie istniejace dotychczas rodzaje medytacji takie jak: medytacja buddyjska, chrześcijańska, medytacja prowadzona, medytacja chodzona, medytacja Japa, oraz medytacja Reiki. Autor również przedstawia zalety jakie medytacja wnosi w celu poprawy zdrowia umysłowego do których nalezą: przebaczenie, uzdrowienie oraz obniżenie poziomu stresu. Ponadto, najistotniejszą częścią książki jest przedstawienie czym jest medytacja według powyżej wymienionych osób które posiadają ogromne doświadczenie w tej dziedzinie. Zakończenie książki stanowi osobista refleksje autora dotycząca czym jest umysł Zen i natura Buddy.
Autor: Tomasz Mielcarek 
Tytuł: Droga Tadeusza Mazowieckiego 
Język: pl
Ilość stron: 232 
Opublikowana: 30 listopad 2015 
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok 
ISBN papier (9788379004706)
Tadeusz Mazowiecki. Jeden z głównych architektów współczesnej Polski. Jego postanowienia, idee które im przyświecały, widoczne są do dnia dzisiejszego. Kim był ojciec założyciel III RP? Dlaczego decyzje, które podjął są tak ważne. Dlaczego mają tylu samo zwolenników, co krytyków. Droga Tadeusza Mazowieckiego to pochylenie się nad działalnością Premiera, przyjrzenie się jego żmudnej pracy nad zmianą otaczającego go świata. To analiza zmian zachodzących w poglądach, młodego dziennikarza, działacza społecznego i w końcu posła na Sejm PRL. Katolika próbującego łączyć tradycję i wiarę z nurtem marksizmu. Książka ta przybliży czytelnikowi ewolucyjną zmianę, która dojrzewała w umyśle Tadeusza Mazowieckiego. Zainteresowanie socjalizmem przekształciło się w próbę zmian systemu, w próbę humanizacji najtwardszych postaw i działań. Z czasem nadzieja na socjalizm z ludzką twarzą, zastąpiona zostaje przez wejście w opozycje, której szczytowe momenty sięgają podjęcia głodówki i jedno z najdłuższych w czasie stanu wojennego internowań. W książce tej czytelnik znajdzie odpowiedź na to co leży u podstaw najważniejszych decyzji podjętych podczas przewodniczenia radzie ministrów. Wybory personalne, stosunki z Niemcami i Związkiem Radzieckim, współpraca, a później spór z Lechem Wałęsą. Nie można zapomnieć też o działalności politycznej Premiera już w III RP, a także wielkiej roli jaką odegrał podczas wojny w Jugosławii. Tadeusz Mazowiecki osadzony zostaje, między swoimi współpracownikami i przeciwnikami, w epoce i w kolejnych chronologicznie ułożonych wydarzeniach, którym się przyglądał, w których uczestniczył i które go kształtowały. Za co ceniony jest były premier? Za które posunięcia był szczególnie krytykowany? Skąd wzięła się „gruba kreska” z którą zawsze będzie kojarzony? Odpowiedzi dotyczące działalności Tadeusza Mazowieckiego, a także fakty dotyczące jego życia osobistego znaleźć można na kartach niniejszej książki.
/wszystkie materiały prasowe zostały udostępnione przez Wydawnictwo Psychoskok