2015/09/22

Recenzja #66 - Emma Chase „Zaplątani”

Ta książka z początku tylko i wyłącznie budziła we mnie mieszane uczucia. Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Otóż opis z okładki mnie zaintrygował, dlatego też zdecydowałam się kiedyś na zakupienie tej książki. A mianowicie brzmi on dosłownie tak: „Chcesz wiedzieć, co tak naprawdę myślą faceci? Na pewno? Przygotuj się na to, że będziesz pękać ze śmiechu i absolutnie pokochasz tę historię!” Czy zakochałam się w tej historii? Czy płakałam ze śmiechu i czy dowiedziałam się co tak naprawdę myślą faceci i jak ja to odebrałam? Trochę mam do powiedzenia na ten temat. Książka wywołała u mnie naprawdę przeróżne uczucia. Zwłaszcza na początku. Stan irytacji w niektórych momentach również! Z kolei na końcu, no właśnie...

Autor: Emma Chase
Tytuł: Zaplątani
Cykl: Tangled (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
Strony: 380

Książka Emmy Chase to romans, których jest bardzo wiele na dzisiejszym rynku książkowym. Wszystkie historie miłosne opierają się na tym samym schemacie, który łatwo jest przewidzieć, ale czy w tej książce mamy tak bardzo przewidywalny schemat? Sama już nie wiem. Naszym narratorem oraz głównym bohaterem książki jest Drew. Zapatrzony w siebie, arogancki, który uważa siebie za najlepszego mężczyznę na świecie. Świetnie wygląda, doskonale zarabia, ma wspaniałą rodzinę i przyjaciół. Kobiety go pożądają, a on sam żyje chwilą i nie zastanawia się nad tym jak mogłoby wyglądać jego życie, gdyby np. się zakochał. W gruncie rzeczy nie wierzy w miłość, a jego osobowość to dla mnie nic innego jak typ imprezowicza. Drew Evans, jest ideałem, takim ideałem, że  to właśnie dlatego tak bardzo mnie denerwował z początku, kiedy czytałam tę powieść. W tym co go spotkało to tylko i wyłącznie, jego pewność siebie w pewnym momencie go zgubiła i powiem szczerze, że bardzo się z tego cieszę. Masz za swoje, a karma wraca!

Otóż tego uroczego pana poznajemy w momencie, kiedy dosięgnęło go rozczarowanie miłosne. A mógł przecież nie wyciągać daleko idących wniosków. Jednak z drugiej strony, kobiety mają skrento-wiadukto-objazdowość w dociekaniu prawdy, z kolei Drew jak i przekonuje nas w tej książce każdy facet widzi sprawy, jasno i prosto, bez zbędnego drugiego dna. Przecież to jak widzimy, tak jest prawda i nie musimy myśleć już wcale o tym, prawda? Zaskakującym w tej powieści jest fakt, że Kate nie jest schematyczną szarą myszką, kobietą, która przeszła w życiu jakąś wielką traumę. Nie jest także kobietą, która wodzi facetów za nos i udaje nieprzystępną. Kate to silna kobieta, która wie czego chce, wie jak osiągnąć to co sobie założyła i niekoniecznie potrzebuje męskich ramion, w które mogłaby wpaść gdyby miała nie daj Boże upaść. Z drugiej jednak strony, nie pogardziłaby nimi, gdyby była w potrzebie.

Jak już wspomniałam całą historię poznajemy z punktu widzenia Drew. I muszę przyznać, że kiedy minął mój stan irytacji na jego samouwielbienie i głupotę, to naprawdę wciągnęłam się w czytanie. Nie jest on zbyt wylewnym mężczyzną. To prosty facet, który jest konkretny w rym co mówi. Czytając tę książkę miałam wrażenie jakby siedział obok mnie i opowiadał mi tę historię twarzą w twarz. Niezłym zabiegiem autorki było to, że główny bohater pyta swoich słuchaczy o rady, w pewnych momentach edukuje, niszcząc niektóre ze stereotypów. Uważa, że to my wszystko komplikujemy, że gdybyśmy myślały jak faceci, czyli prościej, byłybyśmy bliżej od pokoju na świcie. Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że to właśnie jego proste myślenie go zgubiło i w drugiej części książki, rozbawił mnie do bólu brzucha, plus zaimponował, że jednak potrafił wiele zrobić by odzyskać to co stracił. Po przeczytaniu tej książki wiem również, że nie da się po prostu przeczytać tej książki i nie wkurzać za głupkowate myślenie Drew. Tak mężczyźni czasem też myślą głupio.

Humor w tej książce mi się podobał. Drew nie przebiera w słowach, mówi jak widzi i to czyni tę książkę bardzo barwną. „Zaplątani” Emmy Chase bronią się właśnie humorem i klimatem. Gdybym nie została wciągnięta w historię i nie była pytana jak i zapewnia w pewnych momentach przed Drew to na pewno nie odebrałabym tej książki pozytywnie, jako całość. Końcówka i zaangażowanie głównego bohatera mi zaimponowała, ale i główna bohaterka pokazała, że potrafi dać mu do wiwatu i utrzeć nosa. Podsumowując to świetny romans. Mimo że romanse opierają się na schematach to i tak je kochamy, a ten jest inny. Zazwyczaj przy romansach płaczę, bo pojawiają się w nich tak druzgocące sytuacje, które rozbijają moje serce na milion kawałków. W tej jest na odwrót. Płakałam ze śmiechu. I cieszę się, że Emma Chase potrafiła stworzyć coś oryginalnego mimo że w gruncie rzeczy opierała się na schemacie.




/zdjęcia google.com/grafika
/podpis/własne wykonanie

10 komentarzy:

  1. Na początku z rezerwą podchodziłam do tej serii, ale po kilku pozytywnych recenzjach - w tym Twojej - zwyczajnie nabrałam na nią ochoty :) Brakuje mi książek tego typu, takich, na których będę się po prostu śmiać :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładki są łudząco podobne do tych z Pretty Little Liars ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, są podobne, zwłaszcza ta pierwsza :D

      Usuń
  3. Słyszałam o tej książce jeszcze przed polską premierą i bardzo mnie zaciekawiła. Teraz, gdy wyszła u nas z pewnością się w nią zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pewnością sięgnę po drugi, trzeci i czwarty tom, by dowiedzieć się co jest dalej! <3

      Usuń
  4. Z przyjemnością sięgnę po tę serię, bo wiele osób ją zachwala, zatem musi coś w niej być. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dowiedzieć się, czy mężczyźni dobrze myślą i co w ogóle myślą :D

      Usuń
  5. Szczere to średnio mnie interesuje ta książki. Chociaż sam Drew wzbudził we mnie pozytywne uczucia. ;D
    Nie lubię za bardzo książek które wywołuja mieszane uczucia wiec poczekam na następne recenzje.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*