2015/09/03

Recenzja #62 - K.A Tucker „Dziesięć płytkich oddechów”

Autor: K.A. Tucker
Tytuł: Dziesięć płytkich oddechów
Cykl: Ten Tiny Breaths - TOM I
Strony: 421
Wydawnictwo: Filia


Kiedyś natrafiłam na książkę „Jedno małe kłamstwo”, już miałam ją zamawiać, kiedy zauważyłam na portalu Lubimy Czytać, że to jest drugi tom tego cyklu. A ja nie lubię zaczynać od środka, więc zamówiłam pierwszą część. Cieszę się, że jednak spostrzegłam się w odpowiednim momencie, bo popełniłabym jeden z największych błędów. To tak jakby oglądać pierwsze ekranizację i potem zabrać się za książkę. Raz tak zrobiłam i już nigdy, przenigdy nie popełnię tego błędu.

Dziesięć płytkich oddechów… Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.
 
Książka opowiada nam o historii dwóch sióstr – Kacey i Livie. Nie miały one łatwego życia i przeszły bardzo wiele. Otóż w wypadku samochodowym zginęli rodzice dziewczyn. Osobą, która uczestniczyła w tym wypadku była sama Kacey, która patrzyła jak jej najbliżsi umierają na jej oczach – rodzice, najbliższa przyjaciółka i chłopak. Okropne, traumatyczne i niedające się zapomnieć przeżycie, które odbiło piętno na ich życiu. Obu dziewczynom jest ciężko w nowym otoczeniu, a do tego wszystkiego sytuacja, która zdarza się w ich życiu skłania je do zmiany miejsca zamieszkania i całego dotychczasowego życia. Wyjeżdżają tym samym do Miami, a sama Kacey, która jest starszą siostrą Liv stara się zastąpić jej rodziców jak tylko potrafi. Posyła swoją siostrę do szkoły, znajduje pracę, starając się to wszystko ułożyć. Jednak… Kacey wciąż cierpi po wypadku, boi się innych ludzi, zamknęła się sama w sobie i odgrodziła od wszystkich, by naprawdę czuć się bezpiecznie.

Wszystko jednak się zmienia, kiedy w życiu Kacey pojawia się tajemniczy sąsiad – Trent. Jest on przystojny, ma zniewalający uśmiech i oczy, którym nie można się oprzeć. Trent jest tak samo skryty jak główna bohaterka, ale udaje mu się dotrzeć do niej tak jak jeszcze nikomu. I powoli rozbija mur, którym odgrodziła siebie od reszty świata. Chłopak sprawia, że dziewczyna zaczyna mu ufać, zakochuje się w nim. Wszystko się zmienia, nabiera większego koloru, Kacey jest szczęśliwa, poznaje nowych przyjaciół, znajduje dobrze płatną pracę. Te wszystkie zmiany sprawiają, że Kace zaczyna odkrywać sekrety, o których nienawidzi rozmawiać. Znajduje w sobie nową wiarę i szansę na szczęście.

Świat nadal się kręci, nie zważając na znaczące zmiany w moim maleńkim wszechświecie

Do czasu… każde decyzje w tej książce mają swoje konsekwencje. Trent od samego początku wydał mi się tajemniczy i intrygujący. Powiem szczerze, że to, co napisała autorka, zdziwiło mnie, ale jednak przeczuwałam, że może się tak stać. Jednak nie przewidziałam jednego, że te wszystkie wydarzenia spisane na kartkach tej powieści mają tak ważny przekaz. Po przeczytaniu jednej z najgłębszych tajemnic, które zostały opisane siedziałam jak zahipnotyzowana w fotelu i czytałam ją i nie było mowy o tym, że ktoś mnie od niej oderwie. Musiałam wiedzieć. Wiedzieć, dlaczego tak, a nie inaczej.

„Dziesięć płytkich oddechów” to powieść, która zaskakuje mimo wszystko. Wywołała w moim wnętrzu różne emocje, które czuję, gdy tylko pomyślę o tym, co zostało opisane na kartkach tej powieści. Jest to historia, która wzrusza i jest smutna. Czytając gwarantuje wam, że nie będziecie mogli się od niej oderwać. Zwłaszcza, kiedy dotrzecie do ostatnich stron. Chcę przeczytać kolejny tom, nie mogę doczekać się, kiedy będę miała tę książkę w domu. Mimo że opowiada ona inną z pozoru historię, chcę dowiedzieć się, co u moich nowych ulubionych bohaterów. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się na zakup tej książki, a autorka naprawdę się postarała.

10 komentarzy:

  1. Cieszę się, że książka tak bardzo Ci się spodobała :D w gruncie rzeczy przeze mnie ją przeczytałaś, więc tym bardziej się cieszę!
    No i oczywiście mam zamiar kiedyś ją kupić i przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! To był dobry wybór! :) Czekam na recenzję u Cb :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww...- taka była moja reakcja po przeczytaniu tego fragmentu:
    "Trent jest tak samo skryty jak główna bohaterka, ale udaje mu się dotrzeć do niej tak jak jeszcze nikomu. I powoli rozbija mur, którym odgrodziła siebie od reszty świata."
    Takie książki najbardziej lubię czytać, więc z pewnością przeczytam i tę. I nie mogę doczekać się tych tajemnic!! Aż mam ciarki na samą myśl!

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Tajemnice są powiem szczerze z jednej strony druzgocące ale i oczyszczające :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te tajemnice. Teraz nie będę mogła przestać myśleć o tej książce. Jestem ciekawa co też Trent skrywa (bo skrywa?) i o jakich sekretach dowie się główna bohaterka.

    Pozdrawiam
    Blog książkoholiczki

    OdpowiedzUsuń
  6. Trent to barwna postać, nawet baaardzo, intrygująca i tajemnicza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka jest nieziemska na pewno kiedyś przeczytam tą książkę :)

    Fluff

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle się naczekałam na tę recenzję i w końcu jest :) Jeszcze bardziej mnie zachęciłaś do przeczytania tego tytułu.

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*