2015/07/11

Recenzja #53 - Sara Shepard „Pretty Little Liars. Bezlitosne”


Okładka

Autor: Sara Shepard
Tytuł: Bezlitosne
Cykl: Pretty Little Liars - Tom X
Strony: 360
Wydawnictwo: Otwarte

“Nigdy mnie nie znajdziecie – A.”

Jestem fanką tej serii oraz serialu. Niby łączy je ten sam tytuł, a tak naprawdę to dwie różne opowieści. Uwielbiam tę serię za nieprzewidywalność, ale niezależnie od tego, uważam, że z każdym kolejnym tomem moje zainteresowanie słabnie. Może to z powodu tego, że części jest tak dużo i ciągnie się to w nieskończoność? Być może. Jednak nie patrząc na liczbę tomów to nasze kochane i nieuchwytne –A znowu przystąpiło do Akcji.

W tym tomie zauważyłam, że Kłamczuchy bardzo chcą wierzyć w coś, czego nie ma. A to, co się wydarzyło starają się wyprzeć z własnej świadomości. Co powoduje u nich ponowne odsunięcie się od siebie. Oczywiście bezpieczniej jest o czymś nie mówić i starać się o tym zapomnieć. Jednak pozory mylą i kłamstwo ma krótkie nogi. Tak krótkie, że nawet szpilki mu nie pomogą. Konsekwencje także nie są zbytnio miłe.
Cztery bardzo dobrze nam znane przyjaciółki: Aria, Hanna, Emily i Spencer myślały, że wszystkie złe rzeczy są już za nimi. Spędziły wspólnie razem wakacje na Jamajce i kiedy już wydawało się, że ich przyjaźń nie zostanie nadszarpnięta, znowu coś się wydarzyło i wszystko legło w gruzach. Ghhy, nie powiem, że nie jest to męczące, bo niestety, ale jest i zaczyna mnie ten schemat niemiłosiernie irytować. Powątpiewam nawet w to, że ich życie będzie kiedyś normalne. N o r m a l n o ś ć w tej książce to byłby cud. Mam wrażenie, że dziewczyny wcale nie uczą się na tych błędach, które już popełniły. Po tragicznych wydarzeniach z Jamajki, Kłamczuchy znowu żyją w strachu i z wielkimi wyrzutami sumienia. Ponadto lęk przed tym, że ktoś odkryje ich tajemnice skłania je do robienia kolejnych głupot. –A zawsze czuwa. Wydaje mi się, że ono ma zawsze oczy otwarte i gdzieby się nie obejrzeć to Rosewood spotkamy Tajemniczą Anonimową Osobę.

„Bezlitosne” to X część przygód Pięknych z Rosewood i muszę stwierdzić, że Sara Shepard nie utrzymuje już takiego poziomu jak przy początkowych tomach. Nie wiem jak jest z następnymi tomami, ale szczerze zaczynam się tego obawiać. Początek książki był dla mnie przyjemny. Pamiętam, że bardzo szybko przeczytałam IX część i od razu sięgnęłam po X. Weszłam i im „ciemniej w las” tym czułam się coraz gorzej, a pod koniec tego tomu szczerze nie chciało mi się go czytać. Nie mogę jednak zarzucić pisarce, że mnie nie zaskoczyła, bo jednak w niektórych momentach byłam zdziwiona tym jak akcja się potoczyła. Cieszę się, że zostały wprowadzone nowe wątki i kolejne sekrety Kłamczuch. Życie dziewczyn znowu zostało utrudnione do granic możliwości. Jestem pełna podziwu, że Sara Shepard nie pogubiła się jeszcze w tych wszystkich wątkach. Zastanawiam się, jak ona to robi, że pierwsze to wszystko poplącze, a potem na koniec wychodzi jedna spójna całość. Choć w tym tomie końcówka wydała mi się właśnie niespójna i ani w ogóle mnie nie powaliła.

„Pretty Little Liars. Bezlitosne”. To udana kontynuacja z kilkoma niedociągnięciami, ale można je wybaczyć autorce. Książkę czyta się bardzo szybko. Napisana jest bardzo lekkim piórem, więc to jej kolejny plus. Sara Shepard stworzyła naprawdę świetną serię dla młodzieży i mimo że ta część mnie nie zachwyciła jak poprzednie. To nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po tom XI.

4 komentarze:

  1. Właśnie mi narobiłaś ochoty, bym przeczytała w końcu tom XIII :D

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja skończyłam czytać na tomie trzecim i nigdy nie mam czasu bądź ochoty zabrać się za pozostałe :P Muszę to nadrobić ;)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam PLL, niestety poznałam tylko serial :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Ruda, polecam książki, naprawdę różnią się od serialu :)

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*