2015/05/10

Nie siedź na fejsbuku, usiądź na murku

Pamiętacie czasy dzieciństwa? Ja tak. Ten niezapomniany krzyk mamy z okna: `nie siadaj na zimnym murku!` odpowiedź, jakże prosta: `ale mamo, Anecie mama pozwoliła!`. Ciężkie westchnienie rodzica, bo z argumentem: `ale ona może` nie można dyskutować. Gdzie mam siedzieć jak nie na murku/krawężniku, rozmawiając i grając ze wszystkimi dzieciakami z osiedla? Niezapomniane, bezpowrotnie utracone czasy zastąpił wirtualny, bardzo, ale to bardzo technologiczny postęp. 
Taka refleksja z ostatniej rozmowy, paradoks do tytułu: #rozmowyfejsbukowej
Cichy, mój śmiech! 

Za moich czasów (o mój kochany Boże, naprawdę się zestarzałam, tego sformułowania używa moja babcia), ale to prawda. Za moich czasów dzieciństwa mogłam śnić o telefonie komórkowym w wieku trzynastu lat. Mogłam marzyć o swoim i tylko swoim komputerze, do którego nie ma dostępu rodzeństwo, dodajmy do tego Internet. O tym to już w ogóle nie powinnam wspominać. Nawet nie wiedziałam, że takie coś jak Internet istnieje i bardzo dobrze mi się żyło w tamtych czasach. Oczywiście teraz też nie narzekam. To wszystko jest nam pomocne mniej lub bardziej w dzisiejszej pracy, nauce albo w odreagowaniu całego ciężkiego dnia. Jednak, nie podoba mi się fakt, iż młodzi ludzie tak bardzo zapatrzeni są w ekrany swoich wypasionych, najnowszych i bardzo drogich smartfonów. Nie wiedząc czemu odnoszę nieodparte wrażenie, że młodzież, bo ja to dinozaur. Zapytani o gry z dzieciństwa, potrafiliby odpowiedzieć mi, że oni grali w grę komputerową, obojętnie jaką. Na przykład GTA V jest teraz na czasie, brat ciągle pyka na konsoli. Ja z kolei pamiętam, te wszystkie wyścigi, zdarte kolana i obrażanie się na wieki wieków: `oszukujesz, ja się tak nie bawię. Idę do domu!`. 

Nie siedź na feksbuku, usiądź na murku, znów. Podnieś swoją głowę znad tego ekranu. Bardzo dużo rzeczy nas omija, kiedy zbyt często spoglądamy w ekran, a nie na to co nas otacza. Społeczeństwo pochylonych głów. Społeczeństwo, z garbami i nie dziwcie się, że bolą was szyje. To weszło nam w nawyk, że rozmawiając z kimś nie utrzymujemy z tą osobą kontaktu wzrokowego, tylko koncentrujemy się na tym co widzimy w ekranie. Aśka dodała nowe zdjęcie, a Marek z kolei kolejne sensacje ze swojego życia osobistego. Ktoś się rozstał, a ktoś zaręczył, a innym z kolei urodziła się córeczka. Lajk, lajk, lajk i komentarzyk, a czego nie. I żeby nie było, że ja tutaj mówię o was, a siebie omijam, bo to nieprawda. Zaczęłam jednak ostatnio zmieniać swoje złe, przyzwyczajenia. Ale początki bywają trudne. Jednak fejsbuka staram się używać w kwestii kontaktowej, w kwestiach uczelnianych i przeglądać go w tej selekcji, która mnie naprawdę interesuje (odlajkowałam wszystko co nie jest mi do szczęścia potrzebne). Teraz na mojej tablicy istnieje ład i porządek. Lubię to! Wylogowanie się do życia, to jest ten cel. I nie zazdroszczę młodszym ludziom ode mnie, bo mało, które pewnie wie, jak to kiedyś było na tych podwórkach przed blokiem, które teraz są ciche. Czas wolny spędzany na świeżym powietrzu, tego mi brakuje. W natłoku tych wszystkich spraw jestem czasami zmęczona tym wszystkim, co muszę zrobić, bo jeśli się z tym nie wyrobię to mogę być pewna, że będę siedziała po nocach. Tak jak dziś, gdzie czekają mnie tłumaczenia i praca.

Czy tęskno mi za latami dzieciństwa? Czasami. Zwłaszcza kiedy siedzę z moją najlepszą przyjaciółką i popijamy winko. Wracają te wszystkie zabawne wspomnienia, sytuacje, które naprawdę były szczęśliwością w tamtym okresie. Bardzo często się śmiejemy, opowiadając sobie o tym jacy byliśmy młodzi, czasem głupi. Czy chciałabym wrócić? Tak, na jeden dzień, aby odpocząć i znów poczuć tę swobodę, bez stresu. Po prostu znów poczuć się takim małym dzieckiem. Na chwilę. Na tę małą, krótką chwilę.

*zdjęcie tumblr.com

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*