2015/04/08

Recenzja #47 - Gillian Flynn „Zaginiona dziewczyna”

Zbierałam bardzo długo myśli, jeśli chodzi o recenzję tej książki. Z początku miałam wrażenie, że to nic takiego i chciałam zamknąć tę pozycję z powodu bardzo oczywistego. Niemiłosiernie irytowała mnie Amy! Cóż za wredna kobieta. Nie pojmuję takiego zachowania, jednak po przeczytaniu całości uważam, że jedno drugiego warte i to w każdym słowa tego znaczeniu. Jednym nabić, a drugim wystrzelić w kosmos. Cokolwiek! To co zgotowała autorka przerosło moje najśmielsze oczekiwania i sztuką było napisać dla was tę recenzję, aby tak naprawdę nie zdradzić kluczowych wątków. Które wbijają i po prostu rozwalają system po całości!

Zapraszam do rozwinięcia :-)

Naprawdę nie dziwię się, że Zaginiona dziewczyna to kolejny thriller autorki, uznany za bestseller przez New York Times.  Książka opowiada o małżeństwie Nicka i Amy, ale mam wrażenie, że powieść skupiona jest bardziej na Amy, która jest córką państwa Elliotów, znanych psychologów. Główna bohaterka jest jedynaczką. Wspaniała inspiracja dla rodziców, którzy w swoim dorobku mogą pochwalić się serią książek pt. Niezwykła Amy. Serio? Ale czy nasza Amy, jest, aż taka niezwykła i idealna? Z pewnością taka pragnie być, dlatego dąży do tego by dorównać bohaterce odwzorowanej przez jej rodziców. Muszę przyznać, że to miało niemałe znaczenie w rozwoju osobowości głównej bohaterki.

Amy poznaje Nicka - początkującego powieściopisarza. Wie, że to ten jedyny mężczyzna. Zastanawiałam się przez moment, skąd? Przecież tego nigdy nie można być pewnym, ale jednak w tym przypadku ona to wie i para pobiera się. Po niedługim czasie także przeprowadzają się do rodzinnego miasta mężczyzny, gdzie za pożyczone pieniądze żony Nick otwiera wraz ze swoją siostrą Margo bar. Wszystko zmienia się z dniem, kiedy zbliża się piąta rocznica ślubu naszych bohaterów. Amy corocznie organizuje zabawę w poszukiwanie skarbu, gdzie każda wskazówka prowadzi do następnej wskazówki, dzięki to na końcu na Nicka czeka wielka niespodzianka rocznicowa. Fajna sprawa no nie? W sumie to nie, ponieważ bohater nie cierpi tej zabawy i kiedy wraca do domu zastaje uchylone drzwi wejściowe, a w domu zastaje bałagan. Amy znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a wszystkie ślady są za tym, że to Nick jest osobą odpowiedzialną za jej zniknięcie. Pytania, które narodziły się w mojej głowie po tym wątku były różne. Ale jak to? Czy to naprawdę on pozbył się swojej żony? Czy to naprawdę jest możliwe?! Gdzie jest Amy!

Podkreślam, trzeba mieć głowę nie od parady żeby wymyślić taką historię. Kartka po kartce coraz bardziej czułam się zdezorientowana sytuacją. Denerwowałam się w głównej mierze na Amy, choć powinnam także skupić się na Nicku. Akcja książki toczy się naprzemiennie. Raz czytamy zapiski z dziennika prowadzonego przez Amy, po czym z drugiej strony poznajemy historię Nicka, która rozpoczęła się z dniem zaginięcia żony. Autorka w genialny sposób przedstawiła nam portrety psychologiczne swoich bohaterów, którzy różnią się od siebie dosłownie wszystkim. Zaginiona dziewczyna to książka, którą szybko się czyta. Można rzec, że na jednym wdechu i wydechu. Informacje, które są zawarte w tej powieści są nam dawkowane. Napięcie podkręcane z rozdziału na rozdział stawia nas w dziwnej sytuacji. Wydaje nam się, że jesteśmy blisko rozwiązania tej zagadki, a tu nagle... bum! Zwrot akcji! Co? Pojawiają się nowe zdarzenia, kłamstwa, którymi nie tylko operuje Amy jakby żonglowała piłeczkami jak klaun podczas występu w cyrku. Nick także posiada tę wspaniałą umiejętność. W pewnym momencie nie wiedziałam, kto jest winny, a kto nie. Na dodatek cała historia kończy się w niebanalny sposób. Nie sądziłam, że aż tak bardzo odbiegający od tego co ja sobie założyłam. Byłam zszokowana tym co przeczytałam na końcu i cieszę się, że moja silna wola pozwoliła mi dotrwać do tego, żeby nie zajrzeć na koniec. Z pewnością zepsułabym sobie tę wyborną niespodziankę.

*zdjęcia google.com

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*