2015/03/14

Bycie częścią czegoś niezwykłego, czyni cię niezwykłym ♥

Z serialem Glee zakumplowałam się od piosenki Hello w wykonaniu Rachel Berry i Jessego St. Jamesa. Stwierdziłam, że skoro takie piosenki są brane na pierwszy odstrzał w pokazaniu, że nowa aranżacja może być wspaniała, postanowiłam obejrzeć nieznany mi dotąd serial. Strzał w dechę w tamtym okresie. Teraz wiem, że nie ma skali na ten serial, a to tylko i wyłącznie dlatego, że z sezonu na sezon się rozkręcił. I 6 finałowy sezon przeskoczył góry swojej możliwości! Dziś płakałam, krzyczałam, piszczałam, śmiałam się z radości przysłoniętego smutkiem. Nie chce się rozstawać z Glee Clubem. Zawsze będę wracać, bo bycie częścią czegoś niezwykłego, czyni cię niezwykłym. A na dodatek, Glee ukazało kolejną ważną rzecz: każdy inny, każdy równy! Tolerancja, akceptacja, walka o samego siebie, to pierwsze skojarzenia jakie wpadły mi do głowy.

Mimo że serial miał swoje upadki. Zaliczam go naprawdę do tej elity, która zasługuje na uwagę. Dlaczego tak uważam? To dzięki bohaterom. Aktorzy w swoje role weszli w stu procentach. Chciałabym znać taką Rachel i drzeć koty z Santaną. Albo poznać Finna, który był sercem serialu. Teraz jest jego aniołem i wiem, że to drugie zakończenie byłoby równie rozwalające wszystko w pył. Jak to, które zobaczymy za tydzień w 2h seansie. Jestem niemalże pewna, że Rachel będzie miała swoją wielką miłość, która powróciła. Wszyscy znajdą swoje miejsce w przyszłości i marzenia zawsze się spełniają.

Oczywiście miałam obawy co do tego 6 sezonu, ale jak widzę nie potrzebnie się o to bałam. Zadbano o to by jednak skończyło się to wszystko krócej, ale z przytupem. Cieszy mnie powrót wielu osób i to moje wymyślone alternatywne zakończenie Glee. Osobiście utożsamiam się z bohaterką Rachel Berry, a raczej Leą. Uwielbiam tę kobietę, za jej siłę, determinację. Za to, że mimo ciężkich chwil w swoim życiu nie załamała się. A jak wiadomo przeszła bardzo wiele. Zamiast się załamać ona pokazała jaka jest silna. To taka moja indywidualna inspiracja życiowa. Zawsze, zawsze, zawsze! Na zawsze ♥. 

Kiedy będzie mi smutno i źle włączę sobie któryś odcinek. Jestem pewna, że na pewno mnie on rozbawi. Być może będzie to odcinek 11 finałowego sezonu, bo jak na razie stał się on moim najulubieńszym z innych ulubionych odcinków ♥ !!!

0 komentarze:

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*