2015/03/27

Recenzja #46 - Jess Rothenberg „Po tamtej stronie ciebie i mnie”
Po tamtej stronie ciebie i mnie, to książka, której szukałam bardzo długo w księgarniach oraz antykwariatach. Nie znalazłam. Zawiedziona, ostatnim moim ratunkiem stał się PDF. Cieszę się, że zmobilizowałam się do przeczytania książki w e-booku. Z pewnością jest to rozdzierająca i rozgrzewająca duszę opowieść o dziewczynie, która kochała tak mocno, że pękło jej serce. Popłakałam się przy tej opowieści. Autorka naprawdę podała mi wspaniałą ucztę na talerzu, uwielbiam takie książki, przesiąknięte rozmyśleniami oraz uczuciami. Pisarka zastosowała podobny zabieg znany z Nostalgii Anioła. Osobiście jeszcze nie czytałam tej książki ale mam w planach. Wszystko przede mną. W rozwinięciu zapraszam do recenzji książki. 

2015/03/24

Recenzja #45 - Federico Moccia „Trzy metry nad niebem”
- Jestem szczęśliwa. Nigdy w całym moim życiu nie czułam się tak dobrze. A ty?
- Ja? – przytula ją do siebie – ja czuję się znakomicie.
- Tak, że mógłbyś palcem dotknąć nieba?
- Nie, nie tak.
- Jak to, nie tak?
- O wiele wyżej. Co najmniej trzy metry nad niebem.

2015/03/14

Bycie częścią czegoś niezwykłego, czyni cię niezwykłym ♥
Z serialem Glee zakumplowałam się od piosenki Hello w wykonaniu Rachel Berry i Jessego St. Jamesa. Stwierdziłam, że skoro takie piosenki są brane na pierwszy odstrzał w pokazaniu, że nowa aranżacja może być wspaniała, postanowiłam obejrzeć nieznany mi dotąd serial. Strzał w dechę w tamtym okresie. Teraz wiem, że nie ma skali na ten serial, a to tylko i wyłącznie dlatego, że z sezonu na sezon się rozkręcił. I 6 finałowy sezon przeskoczył góry swojej możliwości! Dziś płakałam, krzyczałam, piszczałam, śmiałam się z radości przysłoniętego smutkiem. Nie chce się rozstawać z Glee Clubem. Zawsze będę wracać, bo bycie częścią czegoś niezwykłego, czyni cię niezwykłym. A na dodatek, Glee ukazało kolejną ważną rzecz: każdy inny, każdy równy! Tolerancja, akceptacja, walka o samego siebie, to pierwsze skojarzenia jakie wpadły mi do głowy.

2015/03/09

Recenzja #44 - Kiera Cass „Rywalki. Książę i gwardzista”
Tą historią jestem zauroczona odkąd pierwszy raz sięgnęłam po książki z cyklu Selekcja. Książki, przeczytałam w niecały tydzień nie mogąc się równocześnie nadziwić pomysłu jaki przedstawiła autorka. Wszystkie trzy recenzje książek znajdziecie u mnie na blogu: 


Teraz jestem po lekturze tych krótkich nowelek i miło było przeczytać te części. Zapoznałam się z perspektywą Maxona, ale także Aspena, którego teraz bardziej rozumiem, kiedy zacięcie walczył o Amerikę. Mimo że nowelki są krótkie, to moim zdaniem bardzo treściwe. Akcja Księcia dzieje się tuż przed rozpoczęciem Eliminacji. Uśmiech namalował mi się na twarzy, kiedy zaczęłam czytać to z perspektywy Maxa. Z tej strony wydał mi się bardziej przestraszony całym tym zamieszaniem i ukazanie jego relacji z rodzicami także były w pewnym stopniu bardziej widoczne. Czytając tę część dowiemy się więcej na temat rodziny królewskiej. Wychodzi na jaw wiele tajemnic, które w pierwszej części nie mogły zostać poznane. A poznanie odczuć Maxona, kiedy po raz pierwszy widzi i poznaję Ami, bezcenne. Widać, że od samego początku są szczere, ale nie zapomina on o reszcie traktując je z szacunkiem. Jednak miałam wrażenie, że America stała się jego faworytką właśnie od tamtego pamiętnego wieczora.

Druga historia jest przedstawiona z perspektywy Aspena. Gwardzista rozpoczyna się w momencie kiedy Aspen znajduje się w pałacu po imprezie Halloween. Poznajemy bliżej jego osobowość, ale także jego stosunek do zdarzenia związanego z Woodworkiem i Marlee. Okazuje się, że gwardzista miał sprzymierzeńców w pokoju Ami. Można powiedzieć, że przyjaźnił się z jej służącymi. Ponadto jesteśmy świadkiem napaści rebeliantów i widzimy ją z perspektywy w której to gwardziści mieli za zadanie chronić pałac przed natarciem nieprzyjaciela. Dzięki tej historii zrozumiałam jego miłość do Mer. Nie mówię, że go polubiłam, ale, że zrozumiałam. 

W wersji angielskiej, dostępne są jeszcze dwie kolejne nowelki Królowa - opowiadająca o królowej Amberly i Faworytka opowiadająca o Marlee. Też pragnę je przeczytać, jednak najbardziej czekam na IV tom - The Heir i gdy tylko będzie dostępna zabiorę się za czytanie!

*zdjęcia google.com

2015/03/05

Recenzja #43 - Victoria Aveyard „Czerwona królowa”
Czytając opis książki nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Miałam pustkę w głowie. Tytułowa bohaterka z samego opisu przypadła mi do gustu - typ wojownika. Z tym przekonaniem sięgnęłam po tę pozycję i teraz wiem, że było warto. Perełka. Dla mnie zupełne objawienie. Jestem zaskoczona zakończeniem i mówię, a raczej krzyczę: chcę dalszą część! Brawa dla autorki. Moim zdaniem wykonała kawał świetnej roboty. 

2015/03/04

JoyBox Grudzień 2014
Wróciłam dziś wcześniej z rehabilitacji, ale powiem szczerze, nie mam siły na dokończenie recenzji Czerwonej Królowej. Muszę zająć się pracą licencjacką. Do tego też nie mam weny, ale z dwojga złego w końcu muszę się za to solidnie zabrać, bo ostatnio dostałam podliczenie ile dni mi zostało. Przerażenie w oczach... prawdopodobieństwo niewyrobienia się w terminie, duże. Stwierdziłam, że skoro nie recenzja, to opis mojego kosmetycznego pudełka, na które czekałam miesiąc. Myślałam, że paczka już do mnie nie dotrze. Przy okazji umilam sobie czas piosenką Kelly. Naprawdę złapałam dzisiaj na nią fazę: 


2015/03/03

2015/03/02

Recenzja #42 - Stephenie Meyer „Zmierzch”
Czy „Zmierzch” autorstwa Stephenie Mayer jest warty zachodu i przeczytania? Pierwsza część bestsellerowej sagi wypadła słabo. Tak bardzo słabo, że nawet światło nie blednie. Czy coś w tym guście. Nie zachwyciła mnie wcale, choć przyznam się, że przeczytałam dwie kolejne. Moje odczucia? Różne. Kolejne recenzje, również pojawią się na blogu. Zapraszam do rozwinięcia. 

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Isabella Swan, która przeprowadziła się z ojcem do małego miasteczka. Poznaje tam tajemniczego, a zarazem przystojnego Edwarda. Okazuje się, że chłopak posiada nadludzkie zdolności. Nasza Isabella jest nim oczarowana, pragnie poznać wszystkie jego sekrety, nie zdając sobie sprawy z tego, że grozi jej niebezpieczeństwo. Kim jest Edward? Chwila grozy... wampirem,  (to wielki skrót tej historii).

Podobno saga „Zmierzch” jest światowym fenomenem. Ja niestety nie widzę tego fenomenu nigdzie. Ekranizacji  nie będę komentować, bo z dwojga złego chyba zostanę przy książkach. Toż mi wybór. Nie dziwię się sobie, że nie przepadam za wampirami, choć inna książka, o której wspominałam na blogu, przypadła mi do gustu. To jest nowość!  Recenzja w bliżej nieokreślonym terminie. (Tak wiem zalegam praktycznie ze wszystkim ;c) „Zmierzch” kojarzy mi się z wielkim boom, jeżeli chodzi o „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Nie czytałam książek, ale coś mi się wydaje, że jest to w podobnym guście, tylko tutaj zamiast wampira mamy mężczyznę, o którym podobno marzą wszystkie kobiety. Czy aby na pewno? Tak na marginesie, powielane schematy nudzą! :)

Autor: Stephenie Meyer
Tytuł: Zmierzch
Cykl: Zmierzch #1
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Strony: 416

Ale wróćmy do „Zmierzchu”. Edward w książce został przedstawiony jako: przystojny, inteligentny, niedostępny, tajemniczy, szarmancki, odpowiedzialny, zachowywał się tak, że niczego nie można mu zarzucić. Chodzący ideał, którego każdy szuka ze świecą. Irytowało mnie niemiłosiernie, że nie mogłam dostrzec żadnych jego wad. Miałam wrażenie, że te jego wszystkie zalety, zaraz sama sobie przekształcę na wady aby zachowywać chociaż drobnostki rzeczywistości. Zdziwiło mnie także to jak był zapatrzony w Bellę. Zakochany po uszy wampir, gdzie ta miłość to nierealne dla mnie uczucie. Nie znalazłam w niej odrobiny czegoś co przykuwa moją uwagę, jeśli chodzi o to uczucie. Miłość jest piękna, ale taka miłość to dla mnie nie miłość. Przeciętna dziewczyna niewyróżniająca się niczym, pojawiająca się z dnia na dzień w miasteczku. Która pierwszego dnia kradnie serce przepięknemu najbardziej podziwianemu chłopakowi w szkole. Schematycznie nierealne zdarzenie i szczerze powiem, że nigdy bym nie chciała wymarzyć sobie takiego spotkania. Gdybym była taką Bellą, która podobno ma siedemnaście lat, a zachowuje się na trzynaście zastanowiłabym się trochę. Czy to trochę nie dziwne, że stałam się obiektem, który przykuł aż tak dużą uwagę? Każdego dnia ktoś się przeprowadza. To przecież normalne.

Dlatego uważam, że porównanie sagi Zmierzch do zekranizowanego Greya to jeden i ten sam twór. W promocji nie zadziałała wspaniała historia, która powala na łopatki. Tylko reklama i dobrze wyważona kampania reklamowa. Muszę przyznać, że w książkach tkwi potencjał, jednak dialogi w pierwszej części są bardzo banalne i jedynym co najbardziej podoba mi się w tej książce jest okładka. Tu nie mam nic do zarzucenia. Jedna z lepszych okładek, jakie udało mi się zobaczyć w moim życiu.

2015/03/01

KSIĄŻKOWE PODSUMOWANIE LUTEGO
W tym miesiącu przeczytałam mniej książek, a miałam tak ambitny plan by jednak przeczytać wszystkie, które sobie zaplanowałam. Jednak przeciwności losu, chyba tak to mogę nazwać. Sprawiły, że musiałam skupić się na bardziej ważniejszych sprawach. Mimo tego uważam, że nie wyszło mi jakoś tragicznie z czytaniem i naprawdę przeczytałam świetne pozycje, które stały się moimi ulubionymi. A co do nieprzeczytanych książek przyjdzie na nie czas, a marzec też pięknym miesiącem jest!

Lista książek w lutym: 

Nie wiem jeszcze jakie książki znajdą się zestawieniu marcowym, oprócz jednej pozycji Czerwona Królowa. Czekam na to, aż będę mogła spokojnie bez żadnych zastrzeżeń usiąść i napisać tę recenzję. Książka jest wspaniała, tytułem wstępu i brawa dla autorki! Ci, którzy są już po lekturze, wiedzą co mam na myśli :) 

Pozdrawiam!

P.S. Publikację postów zawdzięczam Izie, która dba o mój przybytek tutaj, kiedy ja wyleguje się na szpitalnym łóżku. Dzięki kochana! Ratujesz mi skórę :*