2015/01/31

Recenzja #35 - Ryszard Kapuściński „Ten Inny”
Ryszard Kapuściński, autor mojego życia. Reportaże oraz sposób jaki wypowiadał się o dziennikarstwie i pracy reportera skłoniło mnie do tego, aby podjąć się napisania pracy licencjackiej biorąc sobie jego osobę za wzór. Wystarczy przeczytać jedną jego książkę, aby przekonać się do jego talentu pisarskiego. A tematy jakie porusza bardzo dobrze wpasowują się w dzisiejszą rzeczywistość o świecie, a także i ludziach. 

2015/01/27

Recenzja #34 - Nicholas Sparks „Jesienna miłość”
Nie mam na nic czasu. Sesja w toku, zostało mi naprawdę mało przedmiotów do zaliczenia, ale za to tych najcięższych. Do tego licencjat, o zgrozo, a to dopiero początek, dopiero go zaczęłam. Postaram się nadgonić z recenzjami książek, które już przeczytałam. Jeśli chodzi o czytanie na bieżąco, to coś tam czytam, ale nie w takim tempie w jakim potrafię. <to wszystko wina sesji> :D 

Zapraszam do rozwinięcia, aby przeczytać recenzję. 

2015/01/23

Recenzja #33 - Sara Shepard - Pretty Little Liars „Uwikłane”

Albo masz złote serce, albo bardzo nieczyste sumienie. 

Tym cytatem z książki, opisałabym tę część serii Pretty Little Liars. Jednak ten tom mnie nie powalił. Byłam wręcz zawiedziona, że dziewczyny po tej całej sytuacji z Courtney, a raczej Ali, znowu są w jakimś konflikcie mimo że na początku było dobrze.


2015/01/19

Recenzja #32 - Gayle Forman „Wróć, jeśli pamiętasz”
Po przeczytaniu Zostań, jeśli kochasz, czekałam z niecierpliwością na kolejną część tej opowieści Druga część, spodobała mi się jeszcze bardziej! Gayle Forman jest wspaniałą pisarką i nie wiem jak ona to robi, ale odpłynęłam po pierwszych rozdziałach książki i szkoda, że moja przygoda dobiegła końca, bo czułam się świetnie. A zakończenie również mnie satysfakcjonuje.

2015/01/16

Recenzja #31 - Potęga miłości
Książkę poleciła mi kiedyś moja przyjaciółka Paulina. Doskonale wiedziała gdzie uderzyć w moją osobowość, abym dowiedziała się jak jeszcze można widzieć miłość. A raczej jej potęgę. Przepiękna lektura, która pozwoliła mi uwierzyć, że miłość może być prawdziwa, oparta na zaufaniu i wybaczaniu. Potęga miłości ukazuje miłość w sposób, w którym jeszcze nie było mi dane się spotkać. Uczucie, które zmierzy się z każdą przeciwnością losu, jeśli tylko to będzie konieczne. 

Powiem szczerze, że kiedy czytałam tę pozycję byłam rozbita, ponieważ cierpiałam z utraconej miłości. Wtedy wspomniana przeze mnie przyjaciółka, przyniosła mi egzemplarz Potęgi miłości. Bez zbędnych słów poprosiła tylko abym ją przeczytała. I wiecie co? Dziękuję jej za to, ponieważ po lekturze tej pozycji wiem, że warto czekać. Czekać na swojego Michała, jak tytułowa bohaterka książki - Angel!

Główna bohaterka nie miała łatwego życia. Od ósmego roku życia była skazana na mieszkanie i dorastanie w domu publicznym. Wykorzystywali ją mężczyźni, a gdy z stamtąd uciekła, znów trafiła w podobne miejsce. Czy taka kobieta ma szansę na szczęśliwe życie? Była małą dziewczyną kiedy straciła jedyną osobę, która ją kochała - matkę. Żyjąc przez długie lata w takim przybytku, środowisku kobiet lekkich obyczajów i mężczyzn, którzy nie mają uczuć, zapomniała jak może wyglądać normalny świat. Angel nawet nie chciała sobie tego wyobrażać. Nie chciała żadnych zmian, a po nieudanych ucieczkach, bała się kolejnych prób działania na własną rękę. Dlatego też z podniesioną głową przyjęła to co dał jej los. Wolała żyć w takim środowisku, niż w nędzy. Żyjąc w przekonaniu, że mężczyźni nie są nic warci, że potrafią tylko wykorzystywać kobiety dla swoich zachcianek, nie chciała zmienić swojego zdania, kiedy na jej drodze stanął Michał Ozeasz. Przez długi czas nie mogła uwierzyć w jego szczere zamiary, które nie wymagały jakiejkolwiek zapłaty, za to co jej ofiarował i dla niej zrobił. 

Michał Ozeasz to prosty człowiek, który na co dzień pracuje w polu, jest farmerem. Jego wiara w Boga oraz wrażliwość ujęła moje serce. Sprawiał wrażenie mężczyzny, który potrafi zmierzyć się ze wszystkim. A kiedy Angel została jego żoną, za swój cel postawił sobie to, żeby jego ukochana na nowo zaczęła poznawać prawdziwe oblicze świata i piękno jej własnego życia.  Jednak główna bohaterka często sprawdzała jego cierpliwość i zadanie Michała nie było takie proste, jakby się mogło wydawać. Wielokrotnie An powracała do starych przyzwyczajeń, uciekała od niego. On mimo to utwierdzony we wszystkim, to znaczy w wierze, swoich uczuciach, walczył o nią. Powiedzcie mi, gdzie można znaleźć takiego mężczyznę, który byłby na tyle cierpliwy i wyrozumiały, żeby znosić te wszystkie ucieczki i przykre słowa? Teraz czasy są podobno lepsze od tych, które były kiedyś. W tamtych czasach jedynym sposobem na pogodzenie się z losem było czekanie oraz nadzieja na to, że wszystko wróci do normy. Dlatego też kiedy Angel ostatecznie uciekła od Michała, on postanowił dać jej wolność i poczekać na powrót ukochanej.

Autorką książki jest Francine Rivers. Napisała ją prostym bardzo prostym i zrozumiałym językiem. Czytając nie mamy wrażenia, że jest to coś ciężkiego. Przyjemnie się ją czyta, a wątki poruszone w książce są w pełni przemyślane i doprowadzone do samego końca. Dzięki temu całość jest składna i uporządkowana. Jednak dla mnie ważniejsze od tego wszystkiego jest przesłanie. Lubię takie książki, które wnoszą coś do życia, ukazują być może jakieś nasze wady. Zdecydowanie książka Potęga miłości, jest dla mnie taką pozycją. W życiu dzieje się różnie. Czasem nam się coś udaje, a czasem nie. Człowiek zastanawia się wtedy czy warto dalej walczyć i zmagać się z tymi narastającymi przeszkodami, przecież one przysłaniają nasz cel. Co dla mnie znaczy ta książka? Bardzo wiele. Pokazała mi, że prawdziwa miłość to nie tylko jakieś tam słowa, które możemy powtarzać komuś i zapewniać go o swoich uczuciach. To przede wszystkim czyny, które są ważniejsze od słów. Obiecywać gruszki na wierzbie każdy potrafi, ale dotrzymać danego słowa i nie złamać danej obietnicy, to jest sztuka. Ponadto wspomniane czyny ukazują jakimi jesteśmy ludźmi. Mimo że historia toczy się w roku 1850 uważam, że to lektura ponadczasowa. Polecam ją każdemu, kto szuka odpowiedzi na temat miłości albo wiary w Boga. Ten drugi aspekt, o którym mówię, też jest bardzo ładnie ukazany, ale odebranie go, to według mnie bardziej intymna i prywatna sprawa każdego z nas.

2015/01/14

Nikt tak pięknie nie śpiewał... – recenzja książki #30 – Nicolas Sparks „Ostatnia piosenka”
Nicholas Sparks potrafi przenieść swojego czytelnika w inny świat. Historie, które opisuje są realne, wyciągnięte z życia. „Ostatnia piosenka” to wspaniała historia miłości, ale nie tylko tej młodzieńczej, ale ojca do córki i odwrotnie. Zaczytałam się w tej książce i popłakałam się. Dosłownie łzy leciały mi grochami i choć mówiłam sobie, nie płacz głupia, to i tak ryczałam! Ta książka jest przecudowna! No tak nie można się spodziewać zawodu zawiedzenia, skoro napisał to Sparks, a ja go uwielbiam. Książka jest napisana lekkim, luźnym językiem, dzięki czemu nie czuło się, że problemy opisane w książce są ciężkie. Nie czuło się ich ciężaru na barkach. Oczywiście te problemy niosą za sobą wielkie przesłanie, które pozwoliło mi się znowu zastanowić nad pewnymi kwestiami z życia. Lubię takie lektury, które mogą zwrócić naszą uwagę na coś istotnego, coś co może i nam się przytrafić. Cieszę się, że w wyzwaniu czytelniczym mam jeszcze dwie książki tego autora do przeczytania!

Główną bohaterką jest Ronnie i według mnie jest to zabawna, zbuntowana dziewczyna z klasą. Nie jest przedstawiona w świetle idealności, wręcz odwrotnie. Popełnia tyle błędów, że aż trudno jest mi je zliczyć, ale te kłopoty nie zostawia bez echa, ponieważ stara się je naprawić, a to wielki plus. Potrzebowała trochę czasu aby dojrzeć, przyznać się przed samą sobą zatrzymując się, zanim doszło by do czegoś najgorszego. Drugim bohaterem który przykuł moją uwagę to Will, uroczy chłopak, zwykły nastolatek, ale nie jakiś taki bez planów. Nastolatek z marzeniami, który mimo tego, że inni chcieli sprawować nad nim kontrolę, próbował dalej spełniać swoje marzenia i cele. A brat głównej bohaterki skradł moje serce, s ł o d z i a k!

Co do zakończenia to było bardzo poruszające. Nie sądziłam, że tak zareaguje. Byłam zaskoczona, smutna, skołowana i płaczliwa. Naprawdę sądziłam, że zakończenie będzie inne. Jednak czego ja się mogę spodziewać. Sparks słynie z nieprzewidywalnych zakończeń. W „Jesiennej miłości” też miałam takie lekkie zdziwienie, więc Sparks to Sparks. Zaskoczenie musi być i już. Książkę polecam każdemu, kto szuka niebanalnych zakończeń, jakiegoś przesłania. Fanów autora nie muszę przekonywać, w końcu wiedzą, że jego książki są dobre, a ja wpisuję pisarza na listę ulubionych autorów i nie mogę się doczekać, kiedy zaczytam się w kolejnej opowieści, równie wspaniałej!

2015/01/11

Jesteś naznaczona – recenzja książki #29 – P.C. Cast, Kristin Cast „Naznaczona”
„Naznaczona” to, książka która rozpoczyna cykl Domu Nocy. Wchodzimy do mrocznego Domu Nocy i poznajemy świat wampirów. Dzięki tej książce przekonałam się, że ten klimat nie jest dla mnie. Nie zaciekawiła mnie niczym. Czytałam, bo czytałam, ale bez rewelacji. 
Książka napisana przez matkę i córkę, Starano się nadać tej powieści jakiegoś świeżego powiewu, ale moim zdaniem z marnym skutkiem. Kolejna książka przypominająca sagę Zmierzch. Nie wiem od czego to zależało, ale czytając miałam mieszane uczucia, raz ja lubiłam, a raz nienawidziłam, że chciałam ją zamknąć i powiedzieć sobie dość. Tekst niby spójny, był jak roztrojony instrument. Miałam wrażenie i o dziwo dalej go mam że przeczytałam słabo napisaną książkę o być może ciekawej i oryginalnej fabule, ale nie trafiającej w moje gusta. 

 Autor: P.C. Cast, Kristin Cast 
Tytuł: Naznaczona
Cykl: Dom nocy #1
Wydawnictwo: Książnica
Strony: 328

Główną bohaterką jest Zoey, która zostaje naznaczona. Oznacza to dla niej to, że musi się przenieść do Domu Nocy, by mieć jakiekolwiek szanse na przeżycie i zmianę w wampira. Rodzice nie chcą jej pomóc, a nastolatka jest zmuszona poprosić o pomoc swoją babcię. Jednak przed trafieniem do Domu Nocy, Zoey rani się w głowę i traci przytomność. Ten wypadek dał otwartą furtkę dla Nyks. Bogini którą czczą wampiry. Właśnie ona wybiera sobie główną bohaterkę na przedstawicielkę w jej świecie i kiedy Zoey odzyskuje przytomność, budzi się z zupełnie innym znakiem niż na początku.

Świat przedstawiony przez autorki jest naprawdę fajny i z pewnością jest to dobry materiał na książkę, ale z drugiej strony tak jak wspominałam. Brakowało mi czegoś co mogłoby mnie zaciekawić na tyle bym chciała sięgnąć po kolejny tom i zaczytywać się w życiu Zoey. Tak się jednak nie stanie, to był początek i lepiej będzie jak zakończę go w tym momencie. Jednak jak wiadomo ile czytelników tyle opinii. Moja nie jest zbyt pochlebna, ale jeśli kogoś interesują takie tematy serdecznie polecam. To na pewno całkowicie inna historia, która nie jest podobna ani do Zmierzchu, ani do Pamiętników wampirów. To naprawdę coś odbiegającego od normy, ale nie dla mnie. 

2015/01/07

Początek... – recenzja książki #28 – L.J. Smith „Tajemny krąg. Księga 1”
Autorką książki jest L. J. Smith, która zasłynęła bestsellerowymi Pamiętnikami wampirów, które doczekały się swojej ekranizacji na małym ekranie w postaci serialu. Jednak ja nie miałam okazji czytać serii o wampirach, choć mam książki u siebie w domu. Moja siostra jest wielką fanką wampirów, a zwłaszcza tego cyklu. Tylko nie sądzę abym sięgnęła po jeszcze jakąś książkę tej autorki. Jednak muszę przyznać, że Wizje w mroku mi się podobały.

Tajemny krąg to cykl dwóch ksiąg, w których wydarzenia mamy podzielone na poszczególne części. W pierwszej księdze mamy część pt. Inicjacja i część pt. Zakładniczka. Książka opowiada o losach Cassie, nieśmiałej, skrytej i małomównej dziewczynie. Podczas przyjazdu do domu babki dowiaduje się, że już nigdy nie wróci z matką do swojego domu. Wszystko w jej życiu się zmienia, a na dodatek poznaje nieznajomego chłopaka, w którym się zakochuje od pierwszej chwili. Zaczyna naukę w tamtejszej szkole New Salem, w której to uczniowie należą do elitarnego Klubu, do którego wstęp mają tylko wybrani.

 Autor: L.J. Smith
Tytuł: Tajemny krąg. Inicjacja. Zakładniczka
Cykl: Tajemny Krąg
Wydawnictwo: Amber
Strony: 352

Czytanie tej książki nie zaliczam do przyjemnego spędzenia wolnego czasu. Jeszcze jakoś byłam w stanie przejść w miarę spokojnie przez pierwszą część, powtarzając sobie, że Cassie jeszcze się otworzy, że nie będzie mnie aż tak bardzo drażnić i irytować. Ale druga część stała się dla mnie nieciekawa, przewidywalna i naprawdę nudziło mnie to czytanie! Winą za to obarczam autorkę, ponieważ moim zdaniem spłaszczyła do granic wytrzymałości nie tylko fabułę, ale i bohaterów! Cassie nie dość, że jest nudna, to na dodatek jej to niezdecydowanie i ciągły strach mnie pogrążały w czarnej rozpaczy. Nie widziałam cienia zmiany w jej zachowaniu. A Diana, albo Faye? To samo... Diana idealna, boska, olśniewająca nie mająca żadnej wady. Faye wredna, czerpiąca korzyści z pewnej sprawy tylko dla siebie, wredna i niemiła. Zakazana miłość? Dlaczego autorka wbiła od razu wszystko w jeden punkt i nie rozłożyła tego w czasie? Ok... zakochanie od pierwszego wejrzenia bywa czasami zaślepiające, ale że aż tak?

Oczywiście, pomysł na fabułę jest ciekawy i niespotykany. Mógłby nawet mnie wciągnąć. Zastanawia mnie fakt, kiedy? Może gdyby autorka bardziej postarała się o rozwinięcie jak w przypadku Pamiętników wampirów. W końcu kiedyś powstał serial na podstawie książek Tajemnego kręgu, jednak po pierwszym sezonie zrezygnowano z kontynuacji, a wielka szkoda, bo seria zapowiadała się naprawę świetnie. Ciekawsza od serialu o wampirach, którego obejrzałam zaledwie pół odcinka i podziękowałam za dalsze wgłębianie się w temat.

Oceniłam tę księgę, tak jakbym oceniała całość cyklu. Jestem po prostu zirytowana, że zmarnowano taki materiał na dobrą książkę. Druga księga może jest lepsza? Oby! Bo nie zniosę głównej bohaterki, takiej samej, wciąż kryjącej się ze strachu. Cassie, proszę zmień się choć trochę w kolejnych częściach cyklu.

2015/01/06

Czas zacząć przedstawienie... - Recenzja #27 -  Sara Shepard „Pożądane”
Pretty Little Liars to najmodniejsza seria ostatnich lat na całym świecie. Wciągające przygody głównych bohaterek przyprawiają o dreszcze i budują w nas poczucie, że musimy się dowiedzieć co będzie dalej. Jestem już po 10 częściach tej wspaniałej serii, ale jeszcze trochę przede mną abym mogła dowiedzieć się kto jest głównym prześladowcą. 

Pożądane to VIII tom z serii Pretty Little Liars. Mężczyzna podejrzany o zabójstwo Olśniewającej Alison przebywa w areszcie. Piękne z Rosewood nie dostają już żadnych wiadomości, nikt ich nie szantażuje. Reszta ich występków i spraw, z których nie są dumne zostają w sekrecie. Jednak spokój do tej książki nie pasuje i przemówienie Pani DiLaurentis zmienia wszytko. Obrót całej książki i wszystkie wcześniejsze wydarzenia nabierają większego sensu. Skrywana tajemnica przez rodzinę Alison wstrząsa całym miasteczkiem, a najbardziej czterema przyjaciółkami, które jednocześnie są przekonane, że wszystko co złe już minęło i nie wróci. Na ich miejscu nie cieszyłabym się z tego, ponieważ jak mówi -A w tej części: przedstawienie dopiero się rozpoczyna. Usiądźcie w pierwszych rzędach, to będzie widowisko!

Otóż wychodzi na jaw, że Alison miała siostrę bliźniaczkę, która zajęła jej miejsce i dlatego "Ali" wybrała sobie cztery przyjaciółki na nową paczkę. Courtney bardzo wiele wyjawi swoim przyjaciółkom, choć mogę zapewnić, że i ta postać ma wiele sekretów, którymi chętnie się dzieli. 
A co u innych Kłamczuch? Hanna jest w związku z Mikiem, uwielbiam tę parę. Na dodatek walczy z Kate o pozycję najlepszej dziewczyny w szkole. Nadal myśli o sobie, lecz zaprzyjaźnia się na nowo ze swoją dawną przyjaciółką i razem planują zemstę by odegrać się na przyrodniej siostrze. U Em, nic wielkiego, dalej jest naiwna i zastępuje sobie jedną miłość w drugą. Z kolei Spencer ma nieco pod górkę. Jej mama przechodzi kryzys, Melissa jej nienawidzi, a informacja o tym, że ma drugą przyrodnią siostrę skłania ją do tego, żeby się z nią zaprzyjaźnić i czuć się odrobinę lepiej. Aria jest w związku z Noelem. Jako jedyna nie ma zamiaru dawać kolejnej szansy Courtney. Uważa, że do przeszłości się nie wraca dlatego też unika pięknej blondynki jak tylko może.

Według mnie ta część jest najlepsza z 10, które udało mi się przeczytać. Powiem szczerze, że takie zakończenie mogłoby być dla mnie alternatywne do tej opowieści. Nie lubię gdy pewne rzeczy przedłużają się w nieskończoność, tylko dla tego, bo jest na to tak duże wzięcie. Ale, autorka przeszła samą siebie pisząc o takim obrocie spraw. Nie mogę zdradzić co się dzieje dokładnie, ale uwierzcie mi - dzieje się wiele. Dużo intryg, kłamstw, tajemnic.

Ta książka jest najlepsza ze wszystkich przeczytanych przeze mnie części. Dużo rzeczy zostaje nam wyjaśnione. Bardzo także cieszy mnie fakt, że w tej części Kłamczuchy się zjednoczyły i odbudowały swoją przyjaźń. Polecam tę pozycję bardzo serdecznie. A ci, którzy są wielkimi fanami serii Pretty Little Liars na pewno się nie zawiodą.

2015/01/05

Zimowa kraina czarów #tag
Dziś przychodzę z tagiem, który podpatrzyłam u Caludii Ann. Spodobał mi się, więc postanowiłam wziąć w nim udział.

Jaka książka jest tak urocza, że aż robi Ci się ciepło na sercu?
Nasuwają mi się dwie książki na myśl Dotyk Julii i Rywalki. W tej pierwszej, za moje serce łapie mnie wątek Aarona i Julii, z kolei w tej drugiej Maxona i Ami. Obydwaj bohaterowie bardzo dobrze rozwinięci i do tego ich zachowanie, które było cudowne.

Jaka jest Twoja ulubiona książka z białą okładką? 
Zdecydowanie Dotknięcie pustki Joe Simpson.

Siedzisz w wygodnym fotelu z kubkiem czekolady. Jakiego giganta czytasz? 
Raz jeszcze przeczytałabym Dotknięcie pustki, Zew ciszy i Grę z duchami. Do koloru do wyboru. Uwielbiam te książki, a potem obejrzała ekranizacje tych opowieści. Idealny wieczór.

Zaczyna padać śnieg i decydujesz się zrobić bitwę na śnieżki. Z jakim książkowym bohaterem pragniesz ją stoczyć?
Tylu wspaniałych bohaterów, których uwielbiam! To ciężki wybór, ale wybrałabym Stepa z Trzy metry nad niebem. Myślę, że on jest idealny jako mój przeciwnik. Zdecydowanie.

Ogień w kominku przygasa. Z której książki wyrwałabyś kilka ostatnich rozdziałów żeby wrzucić je w ogień?
Nie wiem czy mam taką książkę, jak tylko się taka znajdzie na pewno o tym napiszę.

Jaka książka jest tak bliska Twojemu sercu, że mogłabyś dać ja w prezencie bliskiej Ci osobie, która jeszcze jej nie czytała? 
Hopeless! Chętnie podarowałabym ją mojej przyjaciółce. W tej książce można się tylko zakochać i nic więcej. Zmieniła moje wyobrażenie na pewne sprawy, które czasami z pozoru mogą wydawać się błahymi, a w gruncie rzeczy takimi nie są.

Mam prośbę, jeśli zdecydujecie się na tag, powiadomcie mnie o tym! Chętnie przeczytam wasze odpowiedzi!

Majka

 

2015/01/03

Recenzja #26 - Kiera Cass „Jedyna”
Jedyna jest na razie ostatnim tomem cyklu Selekcja. Moje uczucia związane z wydarzeniami są mieszane, a to i wyłącznie z tego względu, że pewne sprawy rozwiązały się po mojej myśli, a z kolei te inne pozostawiły smutek. Nie spodziewałam się, że finał aż tak bardzo mnie zaskoczy. Teraz mogę spokojnie czekać na IV Tom i pomyśleć, o książce Książę i gwardzista by nie rozstawać się zbytnio z bohaterami, za którymi bardzo przepadam.

O miłość Maxona walczy już coraz mniej Kandydatek, a sam książę jest coraz bliżej podjęcia tej ostatecznej decyzji, która zmieni całe jego życie. Nie wszystko jest takie łatwe jakby się mogło wydawać. W prawdzie Ami jest pewna swoich uczuć i wyboru swojego ukochanego, okazuję się, że musi na nowo odzyskać zaufanie Maxona, które nadszarpnęła, podczas swojego kolejnego wystąpienia. Rozumiem chciała dobrze, jednak jak zwykle jej porywczość nie spotkała się z aprobatą króla Clarksona. Rebelianci także szykują się do ostatecznego ciosu, a finał książki zmienia wszystko co do tej pory wydawało mi się oczywistym.

Finał i zakończenie w taki sposób bardzo mi się spodobał. Wszystkie wątki o które tak się bałam że zostaną zapomniane, zostały wyprowadzone i ukończone. Dowiedziałam się wszystkiego, a autorka odpowiedziała na wszystkie moje pytania, jakie pozostawił po sobie II tom cyklu - Elita. Autorka wprowadziła do akcji kilka zmian, dzięki czemu toczyła się w bardzo dobrym tempie. Także Maxon stał się wyraźniejszy, bardziej stanowczy, a uczucia, których tak się bał, zaczęły być dla niego nie tyle czymś innym co dawało mu bezpieczeństwo. Ale także to, że uczył się otwarcie o nich rozmawiać. Tak jak pisałam w recenzji II tomu, nie rozumiałam niezdecydowania Americi. Miotała się między młotem, a kowadłem. Nie widziałam niczego co mogłoby to zmienić. Na szczęście w Jedynej główna bohaterka doskonale już wiedziała kogo chce, tylko jak wspomniałam przez swoją głupotę wszystko musiała naprawić. Tak to jest jak człowiek sam sobie rzuca kłody pod nogi i nie wiedząc czemu wścieka się na wszystkich i na siebie, zamiast coś z tym zrobić. Bez zwątpienia jednak mogę stwierdzić, że ten tom dał mi kilka scen, na których się poryczałam. Śmiać też się śmiałam, krzyczałam, wstrzymywałam oddech, jednak płacz także był wskazany.

Jedyna do książka, która ukazała idealne zakończenie prześlicznej i prawdziwej historii o miłości. Miłości która rodziła się bardzo powoli i z wielkim spokojem, bez wielkich nacisków, ale z oddaniem jakie można było zaobserwować w zachowaniu Maxona, Aspena czy też samej Ami. Przez te trzy tomy towarzyszyły mi niesamowite emocje, które sprawiały, że przeniosłam się w całkiem inny świat. Bajkowy, idealny, królewski. Kreacje bohaterów i ich przemiany pokochałam i widać jak sama autorka - Kiera Cass, włożyła w pracę w poprawę swojego pióra, a także poprawę fabuły i akcji. Cieszę się także, że moje oczy nie zawiodły i wybierając książki bez wcześniejszego czytania recenzji, nie zawiodłam się. Naprawdę polecam ten cykl każdemu, jest to wspaniałe rozwiązanie dla każdego kto chce odpocząć w zimny, ale spokojny wieczór. Obiecuję, że zaczytacie się w tej historii i może pokochacie ją tak samo jak ja.


2015/01/02

Sześć kandydatek i zacięta walka o koronę – recenzja książki #25 – Kiera Cass „Elita”
Długo nie musiałam ociągać się z przeczytaniem kolejnego tomu z cyklu Selekcja. Będąc po końcowych wydarzeniach, które miały miejsce w Rywalkach, moje serce pognało do Elity, na jednej nodze. Ta książka, wprowadziła dużo zmian do fabuły, trochę takiego zamieszania, mam nadzieję, że w następnej części wątki będą równie interesujące.
W Eliminacjach pozostało już tylko sześć kandydatek do roli księżniczki i jednocześnie żony księcia. Oczywiście bez obaw, wśród członkiń Elity znajduje się także America, która zawładnęła sercem księcia Maxona. Jednak Ami nie wie co ma zrobić. Jest niezdecydowana, bo z jednej strony w jej sercu jest Maxon, a z drugiej natomiast dawna miłość - Aspen. Oczywiście nikt nie wie, że w zamku przebywa dawna miłość głównej bohaterki, a sam książę przez zachowanie Ami, nie wie co ma myśleć o jej zachowaniu, co komplikuje dosłownie wszystko między nimi. Dochodzi nawet do tego, że mój ulubieniec nie koncentruje się na Ami, aby ją do siebie przekonać tylko wręcz odwrotnie, szuka sobie alternatywy, jakby przeczuwał, że America, odtrąci jego uczucia i wszystko co chce jej ofiarować. 

Od samego początku kibicuję Ami i liczę w dalszym ciągu, że między nimi wszystko się ułoży i mój wymarzony koniec na zakończenie tych Eliminacji nastąpi. Muszę przyznać że główna bohaterka bardzo mnie denerwowała swoim nieprzemyślanym zachowaniem i niezdecydowaniem. Praktycznie wszystko co się działo w zamku i uczuciach jakie jej towarzyszyły, były tylko i wyłącznie z jej winy. Aspen, nie lubię go i nie mogę oczywiście stwierdzać, że go nie polubię, ale na tą chwilę jakoś nie pałam do niego sympatią. W Rywalkach była bliżej ukazana jego osoba, ale jednak nie przypadł mi do gustu. Nasunęła mi się od razu myśl o nim i jego uczuciach do Ami: pierwsza miłość, pierwsze zauroczenie, nie zawsze kończy się szczęśliwym Happy Endem. Kiedy już America zaczęła układać swoje życie, zmieniła swoje zdanie choćby troszeczkę na temat Maxona , Eliminacji, w jej życiu znowu pojawia się Aspen. Byłam bardzo niezadowolona kiedy główna bohaterka sprawiała przykrość Maxonowi, a on w dalszym ciągu pozostał taki sam, ze swoim sercem i uczuciami. 

Oczywiście zachowanie Americi można wytłumaczyć - w końcu to Aspen ją zachęcił do Eliminacji, nigdy nie pragnęła korony, władzy, marzyła tylko o tym by zostać żoną swojego ukochanego i cieszyć się z normalnego życia. Jej niezależność wpisana jest na kartkach całego cyklu Selekcji. W Eliminacjach została tylko i wyłącznie, aby pomóc rodzinie z pobudek materialnych. Nie spodziewała się że Maxon okaże się innym, lepszym człowiekiem niż sobie go wykreowała we własnej głowie, kiedy widziała go w ekranie telewizora. Rozumiem jej upór i niezadowolenie, jeżeli chodzi klasy społeczne ale nie mogę pojąć dlaczego tak bardzo boi się i broni przed miłością księcia. Nie lubię tego jak jej zachowanie raz było takie, a raz takie. Denerwowało mnie to niesamowicie, dlatego też nie mogłam wczoraj przestać czytać tej książki i musiałam ją dokończyć. Nie ważne, o której godzinie miałabym skończyć czytać. Zaczęłam nawet wątpić w to, że ona zdobędzie się na szczerość i w końcu przyzna się do uczuć jakie żywi do Maxona.


Nie mogę zarzucić autorce, że wątki nie są interesujące, bo są, jednak zauważyłam, że pomysły, które drzemią i są rozpoczęte w rozwinięciu, nie są głębiej kontynuowane. Albo urywają się, zanim dobrze się rozwiną, albo traktowane są bardzo szybko i w moim odczuciu, czułam pewien niedosyt. Może to jest spowodowane tym, ze seria nie ma jeszcze swojego zakończenia. Możliwe. Dla mnie wątek rebeliantów jest bardzo dobry i lubię go. Czuję się niepewnie jeśli chodzi o przyszłość królestwa i klas społecznych. Mam nadzieję, że niedługo dowiem się więcej dlaczego rebelianci atakują królestwo i czego tak naprawdę szukają. 

Elita to wciągająca książka i dostarcza czytelnikowi wiele emocji. Ten tom zawiera dużo nowych wątków i trzyma w napięciu, najbardziej chyba pod względem głównej bohaterki i idealnego księcia. W dalszym ciągu kibicuje tej serii, jednak Elita wypadła słabiej od Rywalek. Teraz będę zabierać się za III tom - Jedyną i będę miała pełny obraz tej historii. Choć wiem, że na horyzoncie szykuję się wydanie IV tomu i niezmiernie jestem ciekawa, co także tam będzie napisane. I co przyszykowała dla nas autorka. Oczywiście dalej jestem w teamie Maxona i liczę na to, że America w końcu wybierze właściwie. Także polecam serdecznie tę książkę.