2015/12/30

Nieidealna: Nowy Rok, nowe wszystko?
Na następny rok każdy chce mieć jakieś postanowienia noworoczne. Hasła w stylu: w Nowym Roku będę się zdrowiej odżywiać/zrobię sobie tatuaż/rzucę palenie. Takie zapewnienia o tym co zrobimy w tym kolejnym roku pojawiają się wszędzie. Nagłówki o niczym i o wszystkim. Zalewane są przez prasę, radio, telewizję i Internet. Nieważne ile będziemy o tym zapewniać każdego przechodnia na ulicy, to tylko słowa. Ważne są czyny. Mogłabym powiedzieć, że moim postanowieniem noworocznym będzie bieganie trzech kilometrów dziennie lub, że nauczę się grać na tamburynie. Nowy Rok, to Nowa Lepsza Ja! Być może tak by było, ale nie wierzę w ten odświeżony lepszy start. Wolę nie planować, a działać. Skoro w 2015 roku moim celem było działanie, to również i kolejny takim będzie. Dlaczego? By siebie nie oszukać względem postanowień, bo powiedzmy sobie to szczerze, niektóre z nich są jak gruszki na wierzbie. Ktoś o nich słyszał, ale nigdy nie widział.

Może by tak nie planować niczego i mieć tylko jedno postanowienie? A mianowicie chodzi mi o to żeby iść dalej przez życie i rozwijać to co osiągnęliśmy w roku poprzednim. Przecież nowego życia nie zbudujemy od podstaw i nie zaczniemy żyć inaczej. To nie jak w simsach, że stworzymy sobie nową rodzinę i mamy nowe życie, które sobie kształtujemy jak nam się żywnie podoba. Warto popracować nad tym, co już osiągnęliśmy. Postanowienia noworoczne. Skąd one się biorą? Z jednego źródła. Otóż wszystkie zmiany jakie sobie obiecujemy podpatrujemy u innych i zapominamy o tym co doświadczyliśmy my sami. Nie bierzemy często tego pod uwagę, co nas ukształtowało przez ostatni rok być może lata. Faktycznie można kroczyć w myśl zasady, że zmiany są potrzebne i są dobre. Jednak ja w swoim życiu kieruję się zasadą, że jeden moment może wszystko zmienić i bardzo często wywrócić nasze życie do góry nogami. Czasami jest to kwestia lat, a czasami trwa to krócej. Wystarczy miesiąc, tydzień, dzień, chwila. Nie ma się wtedy zbytnio wyboru, bo stoi się nad urwiskiem i patrzy się w przepaść, w której widać przeszłość pomieszaną z przyszłością. Przerażenie bierze górę i szuka się wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. Nie można pozwolić sobie na to by spaść, upadek będzie zbyt bolesny. Warto zawrócić. Działać, ale nie zmieniać wszystkiego na raz, by odciąć się od niewygodnych myśli. To nie jest rozwiązaniem niczego co nas w życiu spotkało i może spotkać.

Wybierając działanie, a nie postanowienia to krok w stronę lepszej przyszłości, która pomoże nam wyeliminować słabości, a nie zaplanować realizację ich eliminacji. Działania i ciągnięcie za sobą tego co już udało nam się osiągnąć, pomaga nam łatwiej przybliżyć się do planów i naszych marzeń. To także dobry budulec naszej motywacji. Warto wiedzieć i zapamiętać sobie, że Nowy Rok nie podsunie nam nowych szans na życie, że będzie to jakiś wielki przełom. Jeśli sami nie chcemy działać, co powinno być w naszym interesie to postanowienia noworoczne będą jak te przysłowiowe gruszki na wierzbie. Po paru miesiącach zdamy sobie sprawę, że postanowienia nic nie przyniosły, będą niczym więcej, jak tylko kubłem zimnej wody, który nas obudzi.

Czego życzę każdemu w nadchodzącym Nowym Roku? Działania i cierpliwości w realizacji dalszych planów. Szczęścia i spokoju. By te wszystkie mało ważne sprawy stały się nic nieznaczącym tłem w tych sprawach, które mogą zmienić nasze życie. Czekasz na długo upragniony awans w pracy? Nie czekaj, porozmawiaj z szefem, pokaż mu, że zasługujesz na to by cię docenił. A może jesteś zakochany po uszy w tej dziewczynie, którą poznałeś rok temu, ale nie masz odwagi by jej o tym powiedzieć? Nie bój się, mówią, że do zakochania jeden krok... a kto wie, może i jej serduszko bije w rytmie cha-cha? 2016 niech będzie rokiem działań. Zobacz ile może się zmienić, jeśli nie postanowisz, a zadziałasz.
Podsumowanie miesiąca: grudzień 2015 oraz podsumowanie roczne
Przyszedł grudzień, czas na podsumowanie miesiąca, ale i całego roku. Może liczba książek, które przeczytałam nie jest duża i wielu z Was na pewno przeczytało ich więcej, ale nie czuję to jako moją porażkę. Wiem, że rok 2015 był dla mnie ciężkim rokiem. Nie chodzi tu tylko o operacje, które miałam, ale także koniec studiów na licencjacie i pisanie pracy. Obrona. Stresu co nie miara. Jednak się udało. Z liczby jestem zadowolona niemniej jednak, bo zaliczyłam wyzwanie - 52 książki w roku 2015. A to sukces dla mnie, bo jestem kiepska w jakichkolwiek wyzwaniach na dłuższą metę. Najpierw przedstawię Wam jak prezentuje się miesiąc grudzień, a dopiero potem przejdę do całej reszty.

Grudzień:
  • Richard Paul Evans, „Obietnica pod jemiołą”, Wydawnictwo Znak; RECENZJA
  • Kiera Cass, „Rywalki. Królowa i faworytka”, Wydawnictwo Jaguar; RECENZJA
  • Aneta Rzepka „Kieszenie przeszłości”, Wydawnictwo RW2010; RECENZJA
  • Patrycja Gryciuk „Plan”, Wydawnictwo Poligraf; RECENZJA
  • Amy Ewing, „Klejnot”, Wydawnictwo Jaguar; RECENZJA
  • K. A. Tucker „Jedno małe kłamstwo”, Wydawnictwo Filia; RECENZJA

Ogólnie w całym roku 2015 przeczytałam 67 książek. Tym samym wypełniłam wspomniane przeze mnie wyzwanie: Przeczytam 52 książki w ciągu 2015 roku. Wiele książek mnie zachwyciło o czym będzie w poście poświęconym 5 najlepszym dla mnie książkom jakie udało mi się przeczytać. Cieszę się również z tego, że niektóre książki udało mi się przeczytać przedpremierowo i będę o nich pamiętać. Ten rok naprawdę był rokiem działań, bo przede mną otworzyły się nowe możliwości i mówię tutaj o współpracach blogerskich, jak i o nowych znajomościach ze wspaniałymi ludźmi. Nie mogę obiecać, że w następnym roku przeczytam jeszcze więcej książek, bo nie wiem co przyniesie mi kolejny rok. Chciałabym Wam też podziękować, za tyle wyświetleń na blogu, za komentarze, bo to po nich widać, że moja praca nie idzie na marne. Życzę Wam żeby w 2016 roku było u Was jak najlepiej. Samego szczęścia i radości. Spełnienia marzeń. I ciekawi mnie, jak wypadł Wam 2015 rok pod względem czytelniczym? ;-)

2015/12/29

Recenzja #90 - K. A. Tucker „Jedno małe kłamstwo”

K. A. Tucker napisała książkę, która rozbawiła mnie do łez, ale i wzruszyła. Nie pozostawiła moich uczuć by były obojętne na to, co zostało w niej ukryte. Intensywna, seksowna i zabawna. Taka właśnie jest ta książka. Czytając „Jedno małe kłamstwo” nie da się przejść obok niej ot tak. Ma „to coś”, co powinna mieć każda dobra powieść. Prawdziwą historię. Nie zawiodłam się, chociaż z początku bałam się, że kontynuacja serii może być kiepska w porównaniu do pierwszego tomu, ale jednak nie w tym przypadku. Nie umiem stwierdzić czy ten tom jest lepszy od „Dziesięciu płytkich oddechów”, ponieważ obie te książki są moimi ulubionymi powieściami. I z pewnością będę do nich wracać i polecać je innym osobom.

Drugi tom z serii Ten Tiny Breaths opowiada historię Livie - siostry Kacey. Wydawać by się mogło, że młodsza siostra Cleary nie będzie mieć większych problemów jak jej siostra. Jednak tak nie jest, ponieważ wypadek i śmierć rodziców wpłynął także i na nią. Tylko ujmowane jest to pod innym kątem. Liv to spokojna dziewczyna, która ma swój ułożony plan na życie. Plan, który spodobałby się jej rodzicom, który jak jej się samej wydaje jest idealny. Co za tym idzie sama bohaterka dąży do perfekcji i nie przewiduje, że coś może zaburzyć jej myśli, a co najważniejsze przyszłe życie. W tym celu Livie wyjeżdża z Miami i idzie na studia. Jej plan jest prosty i wie czego chce. Chcę zdać na medycynę i zostać w przyszłości lekarzem. Marzy o dobrym chłopaku, za którego kiedyś wyjdzie za mąż. Jednak wszystko się komplikuje, kiedy poznaje Ashtona, który jest przeciwieństwem wszystkiego do czego ona dąży, a co najważniejsze nie wydaje jej się być dobrym partnerem, z którym chciałaby się związać na stałe. Siostra Kacey staje przed niełatwym wyborem i walką o samą siebie, ale czy udało jej się podjąć właściwe decyzje?

Autor: K. A. Tucker
Tytuł: Jedno małe kłamstwo
Cykl: Ten Tiny Breaths
Wydawnictwo Filia
Strony: 430

Nie mogłam oderwać się od czytania. Livie to bohaterka, która mnie zaskoczyła swoją przemianą. Jak z cichej i spokojnej dziewczyny, która miała problemy w kontaktach z ludźmi. Miała swój własny świat i nie chciała w nim nikogo, zmieniła wszystko pod wpływem swoich wyborów jak i innych osób, które starały się ukazać różnice. I tutaj nasuwa się stwierdzenie, że czasem zmiana otoczenia pomaga nam dostrzec inność i zmienia postrzeganie świata. Otóż Liv będąc w innym miejscu, mierząc się z własnymi lękami bardziej otworzyła się na innych, co spowodowało, że z cichej dziewczynki zmieniła się w silną, niezależną kobietę. Ale nie tylko przemiana głównej bohaterki jest godna pochwały, ponieważ inni bohaterowie też są świetnie wykreowani. Nic nie umknęło uwadze autorki i dzięki temu są bardzo realni. To tak jakby Tucker wyrwała ich z normalnego świata, dzięki czemu czytając książkę mamy wrażenie, że uczestniczymy w ich życiu - jesteśmy jakąś ich częścią. Płynność w prezentowaniu wątków również jest wielkim atutem tej książki i to cudowne uczucie, kiedy czytając to wszystko można poczuć te wszystkie uczucia i emocje, które drzemią w bohaterach. Mimo że w książce występuje miłosny trójkąt nie mogę powiedzieć, że jest on prosty jak konstrukcja cepa. Pisarka postarała się aby jej powieść była nietuzinkową opowieścią.

„Jedno małe kłamstwo” to powieść, która pokazuje współczesne problemy z jakimi borykają się ludzie. To książka o tym, że warto pozwolić sobie na trochę szaleństwa. O tym, że warto pozwolić sobie na prawdzie odkrycie tego kim naprawdę jesteśmy. Niesamowita potęga oddania i miłości, która powoduje czasem, że musimy z czegoś zrezygnować by zyskać coś innego. Mimo poważnych tematów, książka, która potrafi rozwalić nas do łez i jestem przekonana, że nie tylko mnie ona oczaruje. Jeśli ktoś uwielbia takie historie choć często są one przewidywalne to polecam tę książkę z całego serca. Myślę, że się nie zawiedziecie.

2015/12/26

OUTCAST. TOM 1. ROZDZIAŁ 7

Rozdział 7
Mimo że szłam o kulach i bardzo dobrze sobie radziłam, widziałam, że Chris i tak w jakiś sposób mnie asekurował. Szliśmy oświetloną ulicą, która wydawała się wymarła. Żadnych samochodów i ani jednej żywej duszy. Tylko ja i on. Idąc w stronę wspomnianego przez niego parku szliśmy w milczeniu. Przeszliśmy przez drogę. Nie wiedziałam, co mam mówić, więc wolałam być cicho tak jak on. Przypuszczam, że on też nie za bardzo wiedział co mi powiedzieć. Nie żebym była zawiedziona, ale myślałam, że może będzie to jakaś ekscytująca i zabawna rozmowa. W końcu sam mi ją zaproponował, a to do czegoś zobowiązuje, prawda? Jednak Laluś milczał jak zaklęty...
–Kiedyś... – powiedział do mnie, ale zamilkł w tym samym momencie, jakby pożałował swojego pierwszego słowa.
Spojrzałam na niego i postanowiłam usiąść na ławce obok, której właśnie przechodziliśmy.
–Kiedyś było inaczej. Tak spokojniej. Dzisiaj nie czuję już tego, co kiedyś – dokończył.
Miałam naprawdę wiele pytań do niego. – O co ci chodzi, bo nie rozumiem? Mówisz to do mnie, czy sama nie wiem?
Ale zdecydowanie mówił to do mnie.
–Dziś jestem coraz bardziej zmęczony, szukam czegoś innego. Czegoś co wypełni moją pustkę. Czegoś lepszego od... – znowu zamilkł.
Jak Bóg mi świadkiem zaraz go zamorduję za to, że nie potrafi dokończyć żadnego zdania. Na dokładkę, żeby brzmiało ono sensownie i bym wiedziała o czym on do mnie mówi.
–Od...? – postanowiłam go pociągnąć za język, może mi coś powie.
–Niepotrzebnie to powiedziałem – wyszeptał. – Zapomnij o tym. To już nie jest ważne – odwrócił się ode mnie plecami, jakby chciał ukryć przede mną łzy. Poczułam się dziwnie i na dodatek zrobiło mi się bardzo smutno.
–Nie! – sprzeciwiłam się. – Poczekaj i nie uciekaj ode mnie – złapałam go za rękę. – Odpowiedz proszę. Nie mogę patrzeć na to, że jesteś taki przybity tutaj, a w gronie kumpli tego nie okazujesz. Jesteś inny, jakiś bardziej wyluzowany, zabawny. Nie widać, aby coś cię męczyło. A jednak... Dlaczego mi to wszystko mówisz? Dlaczego akurat mnie? – odwrócił się znowu do mnie twarzą i spojrzał prosto w moje oczy.
–Bo oni tego nie zrozumieją. Nie będą w stanie zrozumieć mojej przeszłości, która była najokropniejszym momentem w moim życiu – wyjaśnił. – I tylko z własnej winy zgotowałem sobie taki los. Taką, a nie inną przeszłość. A dlaczego tobie to mówię? Sam nie wiem – wzruszył bezradnie ramionami. – Może dlatego, że nie znamy się dobrze? I nie znasz mnie na tyle, żeby od razu mnie skreślić. Nie wiesz jaki byłem kiedyś, a kim się stałem. Nie znasz mnie dobrze.
Mimo że blondas miał rację to i tak mnie to zabolało.
–Ale czasem lepiej jest się wygadać komuś kogo mało się zna, bo ten ktoś patrzy na to wszystko obiektywnie – kontynuował swoje wyjaśnienia.
–A mogę chociaż wiedzieć jaki rodzaj pustki odczuwasz? Znam to uczucie. Z jakiego to powodu? – zapytałam się go, choć było widać, że strasznie się waha by cokolwiek powiedzieć. Tak jakby stąpał bo bardzo kruchym lodzie, a każdy kolejny krok przybliżał go do wielkiej katastrofy.
–Jestem sam, nie mam rodziny – znaczy mam, ale nie mamy ze sobą kontaktu. Nie chcą mnie znać, albo inaczej. Wybrałem to wszystko z przymusu. Odciąłem się od przeszłości. Nawet praca, którą mam nie daje mi już jakiejkolwiek satysfakcji i mam ochotę stąd uciec jak najdalej.
Osłupiałam ze zdziwienia na to co do mnie mówi. Laluś nie lubi tego czym się zajmuje? Mój Laluś, ten sam Laluś, który zawsze jest taki uśmiechnięty i miły dla wszystkich i mam tutaj w szczególności na myśli samą siebie. Teraz stoi przede mną i mówi mi jaki jest przybity, i że nie wie, co ma zrobić, bo nic go tak naprawdę nie cieszy? Daje mi do zrozumienia, że potrzebuje kogoś, z kim mógłby być i poczuć się kochanym, bo jego własna rodzina go nienawidzi. Nie jestem pewna czy moje wszystkie myśli są dobre, ale tak wnioskuję z jego wypowiedzi. Z drugiej strony nie chcę na niego naciekać by mi wszystko opowiadał, bo potrafię sobie wyobrazić jakie to może być bolesne. Lepiej jest czasem komuś pozwolić na to by sam doszedł do wniosku czy chce o czymś powiedzieć. Jeśli Christoph kiedyś będzie chciał mi powiedzieć to będę najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, że powierzył mi swoją małą–wielką tajemnicę. Mam też wrażenie i chyba to będzie prawdziwe stwierdzenie, że on nie docenia tego co ma i tego ile w życiu osiągnął. Wiele osób z pewnością chciałoby być na jego miejscu. Może jestem głupia, ale wolałabym być na jego miejscu. Tak naprawdę nie mam nic, oprócz swojego gadulstwa i dogadywania wszystkim na każdym kroku, a już najbardziej oddałabym wszystko, aby mieć swoją kochającą rodzinę.
Wszystko przychodzi z czasem.
Może i mi się poszczęści.
Może.
Miłość też przychodzi z czasem.
Ta prawdziwa, zawsze.
–Nie wiem co ci doradzić – westchnęłam – ale wiem jedno. Musisz po prostu wybrać i stwierdzić, co jest dla ciebie najważniejsze. Jeśli nie czujesz siły na coś, co kiedyś dawało ci radość, to się wycofaj. Tylko pamiętaj, że taka szansa, którą ty otrzymałeś, zdarza się raz na milion lat albo i rzadziej. Wiele osób o niej marzy.
–Jesteś inna. Patrzysz na to wszystko chłodnym okiem. Nie oceniasz mnie, mówisz tylko to co zauważyłaś nie bojąc się o tym powiedzieć. Jesteś szczera i dlatego cię ludzi. Może kiedyś opowiem ci o sobie więcej, ale jak na razie nie potrafię o tym mówić. Nie umiałbym dobrać odpowiednich słów abyś nie pomyślała o mnie tak jak wszyscy inni, że jestem potworem.
–Jeśli będziesz chciał to kiedyś mi o wszystkim opowiesz. Nie musisz jeśli nie chcesz – wzruszyłam ramionami. – Przeszłość już zawsze nią pozostanie, więc nie jest taka ważna. Ważniejsza od niej jest teraźniejszość, bo to w niej żyjemy, a ta z kolei kreuje naszą przyszłość.
Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
–Bardzo często mówisz to co ci ślina na język przyniesie – odpowiedział mi – nie sądziłem jednak, że będziesz w stanie pomóc mi wszystko zrozumieć.
–A ty za to jesteś skryty jak czekoladki w pudełku. Nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Taka chodząca tajemnica z ciebie.
Zaczął się śmiać.
–Ato dowaliłaś teraz do pieca, że aż zgasnął – mówił przez śmiech, a jego chichot był boski, kochany i słodki. Przypominał mi rechot żaby. Dosłownie!
–Od dzisiaj będę cię nazywać Pan Żabcia – również zaczęłam się śmiać tylko, że z niego.
–Wolę Laluś – zaprotestował.
–Pan Żabcia, Laluś przed państwem – powiedziałam bardzo głośno.
–Wariatka!
–Tak to ja – zaczęłam się śmiać. – Normalnie, okrutnie lubię cię – powiedziałam do niego i dopiero po kilku sekundach spostrzegłam się, że swoje myśli powiedziałam na głos.
–Mówisz, że mnie lubisz? – był zaskoczony.
–No, bo ty jesteś inny… – chciałam się jakoś wytłumaczyć, ale sama nie wiedziałam co mam mu dokładnie powiedzieć. Lubiłam go. Nawet trochę bardziej niż powinnam, ale tego nie mogłam mu powiedzieć. To było zakazane. – …bo ci twoi kumple mnie nie lubią i nie chcą mnie tam.
–To nieprawda – szepnął. – Oni tylko inaczej to okazują.
–Jasne, jasne... – jakoś mnie tym nie przekonał. – Zwłaszcza Carl kocha mnie miłością wielką i jedyną. Po prostu zakochał się od pierwszego wejrzenia – przewróciłam oczami niezadowolona tym, że próbuje mnie przekonać do czegoś co nie było prawdą.
–Ale przecież wy się bardzo kochacie – znowu się ze mną drażnił.
Popatrzyłam na niego błagalnym spojrzeniem, aby dać mu do zrozumienia, że nie bawią mnie jego słowa w żaden sposób.
–Żabciu w innym życiu!
–No faktycznie, łabędziem musiałabyś być – dodał.
–Ooo jeszcze, czego! – Zaprotestowałam. – Byłabym za piękna dla niego. Ja w ogóle jestem dla niego za fajna żebym była jego dziewczyną. Musiałabym upaść na głowę, stracić pamięć. Cokolwiek, aby się z nim umówić. Odrzuca mnie na samą myśl gdybym miała go pocałować.
Chris o mało nie położył się ze śmiechu na ziemi.
–Wyobrażasz sobie to… – spójrz.
Pokazałam mu kierunek, w którym ma patrzeć.
–Nie potrafię sobie tego wyobrazić – w dalszym ciągu się śmiał. – Ty i Carl Helsby. Carl Helsby i ty to się równa mieszanka wybuchowa, czyli ja i reszta chłopaków tracimy dom nad głową – skomentował.
–Miłość na śmierć i życie – miałam łzy w oczach.
–Dokładnie!
–To chodź idziemy do domu – zaczęłam znów iść tak jak przystało na człowieka, a nie wpół zgięta ze śmiechu. – Nie mogę Chris! Przez ciebie mam go teraz przed oczami i naszą „wielką miłość”.
–Sama zaczęłaś!
Tak to prawda. Jeden zero dla Żabci.
–Oj no dobra – machnęłam ręką. – Nie doszukuj się aż takich szczegółów.
–No ładnie, ładnie. Powiem mu o tym.
–Nie waż się nic mu mówić – stanęłam mu na drodze.
Spojrzał mi głęboko w oczy.
–Bo? – Droczył się.
–Bo jak powiesz to ja ci włożę palce do ciepłej wody jak będziesz spał. I się posikasz!
–Obiecuje milczeć jak mysz kościelna – powiedział podnosząc dwa palce do góry. – Nic mu nie powiem. To będzie nasza mała tajemnica. Moja i twoja.
Tajemnica moja i twoja.
Jedna z wielu zapewne, jaka jeszcze wydarzy się w naszym życiu.

2015/12/25

Wesołych Świąt!
Cześć! Wczoraj przy tym całym zgiełku przygotowań i wieczerzy wigilijnej zabrakło mi czasu aby wstawić życzenia.

Ponadto życzę Wam uśmiechów, spełnienia najskrytszych marzeń. By każdy dzień był piękny i dawał podstawę do tego aby następny był jeszcze piękniejszy. Dla Wszystkich książkolików życzę by rok 2016 był równie zaczytanym rokiem owocującym w same najlepsze powieści. Na Nowy Rok samych szczęśliwości i spędźcie szalonego Sylwestra :*

Przy tej okazji dziękuję Wam również za to, że mogę prowadzić dla Was tego bloga i mnie lubicie. Mam nadzieję, że kolejne miesiące będą równie owocne i zostaniecie ze mną. Buziaczki ! :* I jeszcze raz Wesołych być może Zaczytanych Świąt.

Zaczytana Majka

2015/12/24

WYCZYTUJĘ DOMOWE ZAPASY KSIĄŻEK
Nie jestem dobra w wyzwaniach książkowych. Zacząć jest łatwiej, gorzej z utrzymaniem tego postanowienia na dłużej niż trzy miesiące. Mam nadzieję, że w 2016 roku uda mi się przeczytać te pozycje, które zalegają na mojej półce. Naliczyłam 40 książek, omijając te, które są kolejnymi tomami danej serii, ale nie mam pierwszych części. Na pewno w przyszłości pomyślę o uzupełnieniu biblioteczki. Wyzwanie, do którego postanowiłam się dołączyć organizuje blog Po Książkach Mam Kaca.

TUTAJ link do wydarzenia

O co chodzi w wyzwaniu? 
Każdy sam sobie ustala zasady. Ja już w swoim kalendarzu u góry napisałam sobie przypomnienie i założyłam sobie, że w ciągu miesiąca przeczytam nie mniej niż trzy książki z listy, którą napisze Wam na dole. Tak będzie mi łatwiej się zmobilizować, a przy okazji będę miała okazję do tego by edytować ten post zawsze pod koniec kolejnego miesiąca. Może tak się nie zniechęcę i będę na bieżąco ze wszystkimi moimi książkami.

Jeśli podoba Wam się to wyzwanie zachęcam Was do wzięcia udziału i będzie miło gdy inni również dowiedzą się o tej inicjatywie!

Moja lista książek:

1. James Dashner „W sieci umysłów”
2. Marie Rutkowski „Niezwyciężona. Pojedynek”
3. Lauren Miller „Aplikacja”
4. Brodi Ashton „Podwieczność”
5. Brodi Ashton „Podwieczność. Wieczna więź”
6. James Dashner „Lek na śmierć”
7. Nina George „Lawendowy pokój”
8. Lauren Oliver „Delirium”
9. Lauren Oliver „Pandemonium”
10. K. A. Tucker „Jedno małe kłamstwo”
11. Agnieszka Lingas-Łoniewska „Skazani na ból”
12. Melinda Salisbury „Córka zjadaczki grzechów”
13. Paula Hawkins „Dziewczyna z pociągu”
14. Beth Revis „W otchłani”
15. Beth Revis „Milion słońc”
16. Rebecca Donovan „Oddychając z trudem”
17. Rebecca Donovan „Biorąc oddech”
18. Rebecca Donowan „Co jeśli...”
19. J. D. Horn „Wiedźmy z Savannah. Ród”
20. Suzanne Young „Plaga samobójców”
21. Marissa Meyer „Saga księżycowa. Cinder”
22. Marissa Meyer „Saga księżycowa. Scarlet”
23. Holly Bourne „Przeznaczeni”
24. Diana Gabaldon „Obca”
25. Marcin Prus „Wszystkie barwy siatkówki”
26. Emma Chase „Zakręceni”
27. Anna Todd „After. Płomień pod moją skórą”
28. Anna Todd „After. Już nie wiem kim bez ciebie jestem”
29. Gayle Forman „Ten jeden dzień”
30. Gayle Forman „Ten jeden rok”
31. David Nicholls „Jeden dzień”
32. John Green „Papierowe miasta”
33. Scott Spencer „Miłość bez końca”
34. Asia Greenhorn „Winter”
35. David Levithan „Każdego dnia”
36. Hilary Reyl „Lekcja francuskiego”
37. Christoph Colden „Sons of Anarchy”

2015/12/23

#informatorksiążowy - The Air He Breathes
Znalazłam tę książkę przez przypadek i zakochałam się w okładce, tytule i co najważniejsze opisie. Chyba zacznę jej szukać w PDFie, bo zapragnęłam ją przeczytać. Przypuszczam, że może być podobna do innej książki tej samej autorki, ale jednak nie zrażam się tym. Pokochałam „Kochając Pana Danielsa”, tak więc nowa książka do pokochania to coś wspaniałego! Koniecznie napiszcie w komentarzu co sądzicie o tej książce i czy też byście ją przeczytali! <3

Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: The Air He Breathes
Cykl: Elements #1
Data premiery: 25 września 2015

Opis: Ostrzegano mnie przed Tristanem Cole. „Trzymaj się z dala od niego” - ludzie mówili... „On jest okrutny”, „Zimny”, „Zniszczony”. Łatwo jest oceniać człowieka tylko z powodu jego przeszłości. By przyjrzeć się Tristanowi i zobaczyć potwora. Nie mogłam tego zrobić. Musiałam przyjąć jego wrak, który żył wewnątrz niego, ponieważ on mieszkał też we mnie. Oboje byliśmy puści. Szukając czegoś innego. Czegoś więcej. Chcieliśmy połączyć potłuczone kawałki naszych wczorajszych dni. Być może wtedy uda nam się zapamiętać, jak się oddycha.

2015/12/22

Recenzja #89 - Amy Ewing „Klejnot”
Myślałam, że już żadna książka, którą przeczytam pod koniec roku 2015 nie będzie w stanie zachwycić mnie na tyle żeby wedrzeć się do TOP 5 NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK 2015. Oczywiście, że „Klejnot” Amy Ewing, uczynił to i a niech mnie! Chcę kolejny tom, zaraz, teraz, po prostu n a t y c h m i a s t. Jestem w ciężkim szoku. Akcja książki nie jest jakoś zwrotnie szybka, ale to jakie sytuacje dzieją się na kartkach tej powieści, przerosło to moje najśmielsze oczekiwania. Nie mogę się pozbierać po tej końcówce. Tak się nie kończy książki! To powinno zostać zabronione!

Główną bohaterką jest Violet Lasing, która w wieku 12 lat została rozdzielona ze swoją rodziną i umieszczona w miejscu zwanym Magazynem. Tam przez kolejne lata dbano o nią, uczono aby była jak najlepiej wykształcona, dobrze wychowana, jak i  pogłębiano jej wiedzę względem daru, który posiada - Augurii. Nikt nie wie dlaczego najbiedniejsze dziewczęta posiadają taką zdolność, która ta z kolei pomaga arystokracji. Violet po czterech latach spędzonych w Magazynie, wszystkich testach i egzaminach, opuszcza swój „dom” i trafia na Aukcję. Gdzie ostatecznie pożegnała się ze swoją tożsamością, miłością rodziny, przyjaciół, a co najważniejsze prawa do głosu i wolności. W zamian za to otrzymała numer, który podkreśla jej atuty. Czym wyższy numer tym dziewczyna jest cenniejsza dla tych, którzy poszukują ideału. Kim jest Violet dla arystokracji? Nikim innym, tylko surogatką. Surogatką, która po Aukcji trafia do obcego domu w Klejnocie. Miejscu można by rzec bajkowym, wyśnionym, w którym to bogactwo i luksus mogą być marzeniem dla wszystkich, którzy go pragną.

Autor: Amy Ewing
Tytuł: Klejnot (tom 1)
Cykl: The Lone City
Wydawnictwo: Jaguar
Strony: 380

Violet zostaje kupiona przez Panią Diuszesę - Panią Domu Jeziora. Trafia do jej pałacu, gdzie przez kolejne miesiące życia ma być posłuszna i spełniać każdą prośbę jej nowej właścicielki. Surogatka jest jak zwierzę, posłuszny piesek, który jest wyprowadzany na smyczy (dosłownie!), a gdy nie jest ona posłuszna tak jakby życzyła to sobie pani, zostaje za to ukarana. To co myśli, a co najważniejsze mówi Violet nie liczy się wcale. To okropny obrazek, gdzie widzimy uprzedmiotowienie człowieka, zrobienie z niego niewolnika. Jedynym i słusznym celem, który ma spełnić bohaterka jest urodzenie Pani dziecka. A uściślając córki, która ta zostanie przyszłą żoną Hierarchy. Niestety nie jest to tylko i wyłącznie marzenie Pani Domu Jeziora, bo inne właścicielki swoich Domów też pragną dostąpić tego zaszczytu i żadna z surogatek nie jest bezpieczna. Na każdym kroku czyha śmierć. A niektóre z nich zostają wyeliminowane. Chcę zaznaczyć, że to co się dzieje na kartkach tej powieści jest niekiedy druzgocące, niemieszczące się w mojej głowie. Akcja powieści jest wolna, ale trzyma w napięciu do samego końca. Zwłaszcza kiedy przeczytałam ostatni dialog. Szczęka mi opadła z wrażenia. Jestem przekonana, że drugi tom wywoła u mnie jeszcze większe emocje. I wcale nie dziwi mnie wysoka ocena II tomu na Goodreads, po tak emocjonującej końcówce.

„Klejnot” został napisany bardzo prostym i przystępnym językiem. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko i lekko. Z początku wymyślne imiona i niektóre sformułowania mogą razić nas w oczy, ale kiedy już wbijemy się w całą fabułę tak naprawdę nie zwracamy na to uwagi. Bohaterowie w moim odczuciu są dopracowani i przemyślani. Widać to już po głównej bohaterce, która jest emocjonalna, ale jej sprzeciw wobec tego kim jest ukazuje jej waleczność i chęć zmiany. Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się jej postać. Z kolei jeśli chodzi o Bagno i Klejnot to zostały one ukazane na zasadzie kontrastu. W przypadku Klejnotu widać ten przepych bogactwo i luksus, czego nie znają ludzie mieszkający na Bagnie.

Do tego szata graficzna książki. Cudo! Przyciąga wzrok i zachęca do sięgnięcia po tę pozycję. Kojarzy mi się z inną serią. Serią „Selekcji” Kiery Cass. Jednak niech nie zmyli Was łudząco podobne okładki. Historie różnią się od siebie! Są jak ogień i woda. Dosłownie. „Klejnot” jest debiutem pisarskim Amy Ewing i co najważniejsze, to jest jej praca magisterska. To się widzi i czuje, kiedy czyta się te powieść. Znajdziemy w niej wszystko co posiadają w sobie książki dla młodzieży. Książkę polecam każdemu jak i tym którzy tęsknią za serią „Selekcji” lub uwielbiają fantastykę. Myślę, że odnajdziecie się w świecie Violet tak jak ja.

2015/12/21

Zapowiedzi | Styczeń 2016
Nowy rok będzie owocował we wspaniałe premiery książkowe. Tyczy się to zarówno nowych pojawiających się serii, jak i kontynuacji lub ich finałów. Zapowiada się bardzo dobry czytelniczy rok. Myślę, że nie tylko ja czekam na te książki. Oczywiście kilka z nich to kontynuacje, których nie miałam jeszcze okazji zacząć czytać, ale jak to mówią, wszystko można nadrobić.

Autor: Amy Ewing
Tytuł: Biała róża
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: styczeń 2016
Opis: Violet ucieka. Po tym, jak Diuszesa przyłapała ją z Ashem, dziewczyna nie ma innego wyjścia, jak uchodzić z Klejnotu, inaczej i ją i jej ukochanego czeka śmierć. Jednak opuszczenie najpiękniejszego kręgu Samotnego Miasta nie jest łatwe. Violet i Ashowi towarzyszy Raven, na której eksperymenty hrabiny odcisnęły piętno. Listy gończe za Ashem wiszą na każdej ulicy. Gwardziści niestrudzenie polują na zbiegów. Gdzieś tam, na Farmie, jest obiecany przez Luciena Azyl, a w nim ktoś, kto wstrząśnie całym światem Violet. Już niebawem dziewczyna odkryje, że jej Augurie są o wiele bardziej potężne niż myślała i że całe Samotne Miasto dojrzało do buntu. Czy Violet znajdzie w sobie dość odwagi, by dołączyć do Sprzysiężenia Czarnego Klucza i wystąpić przeciwko wszystkiemu, co dotąd znała?

Autor: Courtney C. Stevens
Tytuł: Kłamstwa o prawdzie
Wydawnictwo: Amber
Data premiery: 19 styczeń 2016
Opis: Czasem ciężar tego, co się stało, jest zbyt wielki, by go nieść. Ale miłość daje siłę, by go zrzucić. Dla siedemnastoletniej Sadie życie skończyło się rok temu. W dniu wypadku, w którym zginął jej przyjaciel Trent, a na jej twarzy i ciele zostały blizny. Boi się wyjść z domu, cierpi na ataki paniki. Rozumie ją tylko brat Trenta, Max. Po tragedii wyjechał z rodzicami, ale codziennie piszą do siebie maile. Teraz Max wraca. Sadie boi się, jak zareaguje, gdy zobaczy jej okaleczoną twarz. Jednak Max patrzy na jej blizny i nie odwraca wzroku. I wie o postanowieniach, które Sadie każdego wieczoru pisze na piasku plaży. To lista rzeczy, które musi zrobić, zanim będzie gotowa zapomnieć o przeszłości. Lista – zdawałoby się – niemożliwych do wykonania celów, które musi osiągnąć, żeby znów zacząć żyć.

Autor: K. A. Tucker
Tytuł:  Pięć sposobów na upadek
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 20 styczeń 2016
Opis: Pyskata, z wiśniowymi końcówkami blond włosów, Reese Mackay popełniła tak wiele błędów w swoim dwudziestokilkuletnim życiu, że wie już o nich chyba wszystko. Gdy jej krótkotrwałe, gwałtowne małżeństwo kończy się złamanym sercem, decyduje, że nadszedł czas na zmiany. Przeprowadza się do Miami z zamiarem ponownego startu i nawet całkiem dobrze by jej szło, gdyby nie mega upokarzająca jednonocna przygoda w Cancún z blond ochroniarzem imieniem Ben. Dzięki Bogu, że udaje jej się wsiąść do samolotu i zostawić za sobą tę katastrofę.

Autor: Soman Chainani
Tytuł: Akademia dobra i zła. Długo i szczęśliwie
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: styczeń 2016
Opis: Zapierający dech w piersiach finał bestsellerowej trylogii Akademia Dobra i Zła, w którym to, co stare, staje się nowe, a Sofia i Agata muszą walczyć z przeszłością i teraźniejszością, by znaleźć najlepsze zakończenie swojej baśni. Sofia i Agata, dawniej najlepsze przyjaciółki, sądziły, że zakończenie ich baśni zostało przypieczętowane, gdy ich drogi się rozeszły. Teraz jednak, gdy dziewczęta zostały rozdzielone, Zło zatriumfowało, a Dobro znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Czyżby Opowieść o Sofii i Agacie miała zostać napisana na nowo, podobnie jak inne baśnie? Agata i Sofia muszą współpracować, by ocalić to, na czym im zależy, ale czy nie okaże się to zbyt trudne? Czy zdołają ponownie się zaprzyjaźnić? I czy nowe zakończenie będzie ostatecznym Długo i Szczęśliwie, do którego obie dążą? W niezwykłej opowieści Somana Chainaniego, zamykającej jego niesamowitą trylogię, znajdziecie przygody, humor, romans i jeszcze więcej zaskakujących zwrotów akcji niż do tej pory. 

Autor: Danielle L. Jensen
Tytuł: Porwana pieśniarka
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data premiery: 13 styczeń 2016
Opis: Czasami trzeba zrobić coś niewyobrażalnego. Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili w podziemnym mieście dziewczyna myśli tylko o jednym – o ucieczce. Trolle, które ją uprowadziły, są jednak inteligentne, szybkie i nieludzko silne. Porwana musi czekać na właściwy moment i stosowną okazję.

Autor: Suzanne Young
Tytuł: Kuracja samobójców
Wydawnictwo: Feeria
Data premiery: 13 styczeń 2016
Opis: Sloane i James uciekli przed epidemią i Programem, ale nie udało im się uciec przed niebezpieczeństwem. Bo Program nie chce o nich zapomnieć… Teraz, dołączywszy do grupy buntowników, muszą uważać na to, komu mogą zaufać, i znaleźć sposób na obalenie Programu i powstrzymanie epidemii. A to jest bardzo trudne, gdy w pamięci mają tyle białych plam. Pomóc im może tylko Kuracja – tajemnicza tabletka, która może przywrócić wspomnienia. Za bardzo wysoką cenę. I istnieje tylko jedna dawka.

Autor: Sara Shepard
Tytuł: Pretty Little Liars. Mordercze
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 13 styczeń 2016
Opis: Zawsze będę was obserwować. -A.
Aria, Hanna, Spencer i Emily zostały oskarżone o zabicie Alison i wkrótce mają stanąć przed sądem. Wszyscy są przekonani o ich winie. Tylko one wiedzą, że zostały wrobione. Mają coraz mniej szans na uniknięcie więzienia, bo mordercze intrygi A. wciąż stanowią zagrożenie.
W obliczu nieuchronnego dziewczyny zaczynają postępować nierozsądnie i popełniają błędy. Ale to Emily podejmie najbardziej dramatyczną decyzję, która zmieni życie kłamczuch na zawsze.

Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Ta dziewczyna
Wydawnictwo: W.A.B
Data premiery: 13 styczeń 2016
Opis: Colleen Hoover bestsellerową serią Pułapka uczuć podbiła serca milionów czytelników. Ta dziewczyna to trzeci i ostatni tom serii. Layken i Will biorą w końcu ślub. Ich znajomość pełna była wzlotów i upadków, miłość pomogła im jednak przetrwać wszystkie trudne chwile. Teraz, po ślubie, mają kilka dni dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym „weekendem miodowym”. To dla nich okazja, by powspominać przeszłość. Will woli nie wracać do bolesnych chwil, ale Layken chce wiedzieć wszystko. A przede wszystkim interesuje ją, jak ich historia wyglądała właśnie z jego perspektywy. Will dzieli się z nią więc najskrytszymi myślami i opowiada o swoich uczuciach, nie ukrywając absolutnie niczego...

Autor: Ann Brashares
Tytuł: Tu i teraz
Wydawnictwo: YA
Data premiery: 13 styczeń
Opis: Jest 2014 rok. Cztery lata temu szesnastoletnia dziś Prenna James wyemigrowała do Nowego Jorku, w którym nadal czuje się obco. Problem polega na tym, że dziewczyna nie przybyła z innego kraju – przybyła z przyszłości, w której ludzkość została zdziesiątkowana z powodu roznoszonej przez komary zarazy, a świat, który znamy, legł w gruzach. Ucieczka w przeszłość była jedyną szansą ocalenia dla tych, którzy przeżyli. Wszyscy muszą absolutnie podporządkować się dobru społeczności i ściśle przestrzegać reguł. Nawiązywanie bliskich relacji z „tubylcami” jest zakazane. Tylko co zrobić, kiedy na horyzoncie pojawia się przystojny chłopak, Ethan Jarves? Dzieli ich kilkadziesiąt lat, łączy uczucie. We dwoje są zdolni odmienić bieg historii. Ale czy będą w stanie to zrobić?

Autor: Katie Alender
Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają
Wydawnictwo: Feeria
Data premiery: 13 styczeń 2016
Opis: Alexis ucieka w fotografowanie i trzyma się na uboczu, jak niejedna nastolatka. Nie każdy jest urodzoną cheerleaderką. Zresztą jak się żyje z takimi rodzicami, nie ma w tym nic dziwnego. Młodsza siostra Alexis, trzynastoletnia Kasey, też jest specyficzna, z tym swoim zbzikowaniem na punkcie starych lalek. W sumie życie Alexis, choć trochę wyobcowane, nie odbiega od normy. Tak się przynajmniej wydaje… Nagle sprawy wymykają się spod kontroli. Staje się jasne, że złowróżbne sygnały to był dopiero przedsmak prawdziwej grozy. Kasey zaczyna się zachowywać jeszcze bardziej niepokojąco niż wcześniej: jej błękitne oczy skrzą czasem zielonym blaskiem, pamięć odmawia jej posłuszeństwa, a słowa… słowa, które wypowiada, są żywcem wyjęte z dawnych epok. Kasey z radosnej kolekcjonerki lalek zmienia się w uosobienie zła. Dziwne rzeczy dzieją się też w domu. Drzwi otwierają się i zamykają, pchane niewidzialną ręką, woda sama się gotuje, klimatyzacja, choć wyłączona, przepełnia całe wnętrze chłodem. Początkowo Alexis bierze te sytuacje za urojenia, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że wszystko dzieje się naprawdę i tylko ona może podjąć walkę z czającym się zagrożeniem i ratować siostrę. Tylko czy zielonooka potworna dziewczynka to wciąż ta sama osoba co wcześniej?

2015/12/20

Recenzja #88 - Patrycja Gryciuk „Plan”
Książka bierze udział w wyzwaniu „Podaj dalej, czyli książka w podróży”. Książkę przeczytałam jakiś czas temu, ale nie miałam czasu żeby poprawić recenzję. Za dużo innych rzeczy mi się w tamtym czasie nawarstwiło. Książka oczywiście powędrowała do nowej właścicielki. Mam nadzieję, że dostanie ją przed świętami. Muszę przyznać, że do przeczytania tej książki kilkakrotnie się przymierzałam. Zwłaszcza, kiedy jeszcze nie miałam jej w posiadaniu. Przechodziłam obok niej i sobie powtarzałam, że kiedyś na pewno ją przeczytam. Z takim założeniem chyba nigdy bym tego nie zrobiła. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej książki. Tytuł jest krótki zwięzły i na temat, ale i bardzo tajemniczy. Zakończenie, ach.

Autor: Patrycja Gryciuk
Tytuł: Plan
Cykl: -
Wydawnictwo: Poligraf
Strony: 476

Główną bohaterką powieści jest Anna Smith, która została finalistką konkursu na projekt placu zabaw dla dzieci i to w wieku siedemnastu lat. A nagrodą w konkursie jest możliwość studiowania na Uniwersytecie w Oxfordzie. Powiem szczerze, że sama nie pogardziłabym taką nagrodą. Takie małe marzenie, które kiedyś uda się spełnić. Całą historię poznajemy właśnie w tamtym miejscu, w którym się klimatyzuje i poznaje wiele różnych osób. Najbliższą osobą jej sercu jest Lorcan Maidley, który jest jej przyjacielem, uważany za główną bohaterkę za bratnią duszę. Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa, zawsze ma się nadzieję na to, że będzie coś z tego więcej niż tylko przyjaźń. Studiują oni wspólnie na tym samym wydziale. Czy coś się zmieniło w tej relacji? Czy Anna całkowicie straciła nadzieję? A może to Lorcan zmienił wszystko?

Myślałam, że już nic wielkiego może mnie nie zaskoczyć, a tu nagle bum i okazuje się, że Lorcan bierze sprawę w swoje ręce i całuję Anne. Tym samym zmienił on wszystko co dotychczas było między nimi. Para przyjaciół zaczyna być dla siebie kimś więcej. Cóż i tutaj wiedziałam, że czeka mnie zwrot akcji, bo książka byłaby nudna. Wszystko musiało odwrócić się o 180 stopni i szczerze zaczęłam być zła z niewiadomych albo wiadomych mi przyczyn. Anna na jednym z bali poznaje mężczyznę, który jest od niej nieco starszy. W ciągu jednego wieczoru zmienia się jej całe życie. Tak jak w Kopciuszku, który przyjeżdża na bal i zakochuje się w księciu. Też zmienia się całe jej życie. Oczywiście nowy partner Anny szaleje za nią i z pewnością zdarłby całe niebo gwiazd dla niej gdyby tylko mógł. Uwielbia ją. Powiem wam coś w sekrecie, jeśli facet mówi ci, że coś uwielbia, ciebie uwielbia, to trzeba uciekać. To powiedziała ostatnio moja profesor na jednym z wykładów. Anna w nowym związku wydaje się być szczęśliwa. I pewnie zastanawiacie się co na to wszystko Lorcan? Czy oddał swoją miłość bez walki?

Książka to bez zwątpienia romantyczna historia i nie jest ona przeznaczona tylko dla młodzieży. Każdy kto uwielbia literaturę obyczajową wydaję mi się, że odnajdzie się w lekturze tej książki. Oprócz wątków romantycznych znajdziemy tu trochę dramaturgii i spokojnego oddechu od strony bohaterów. Wszystkie emocje są bardzo wyważone i trafione w punkt. Jeśli chodzi o zbudowanie portretu głównej bohaterki to jestem zadowolona. Ja ją polubiłam, ale w niektórych momentach czasami niemiłosiernie działała mi na nerwy. Zwłaszcza, kiedy jej niektóre decyzje były bardzo dziecinne. Oczywiście jak każdy młody człowiek miała prawo do popełniania ich, ale na litość boską tylu to ja jeszcze w życiu nie widziałam. A już nie mogę tego zrozumieć, jak można coś obiecać, a potem tego po prostu tego nie dotrzymać. Mimo wszystko wszystko się ze sobą równoważyło i kiedy już miałam ochotę strzelić książką, bo to zachowanie źle na mnie działało, to główna bohaterka znowu zmieniała swoje zdanie i przy okazji pojawiała się nowa sytuacja lub cokolwiek innego. Polecam tę książkę. Mimo znalezionych przeze mnie kilku minusów to bardzo wciągająca opowieść i ci którzy uwielbiają takie książki z wieloma tajemnicami, namiętnością, głupimi błędami i próbą ich naprawienia z pewnością będziecie zadowoleni po jej przeczytaniu.

2015/12/18

OUTCAST. TOM I. Rozdział 6
 
Rozdział 6

Chłopacy zjawili się dopiero wieczorem. Ja cały dzień się obijałam, ale postanowiłam się jakoś odwdzięczyć za wszystko. Dlatego ugotowałam kolację i nakryłam ładnie do stołu.
–Co tak ładnie pachnie? – usłyszałam Patricka. – Dawno nie czułem tak cudownego zapachu. Kiedy będziemy jeść? – wszedł do kuchni, a ja się zaśmiałam.
–A wróciliście wszyscy i w jednym kawałku?
–Oczywiście Piękna! – ucałował mnie w policzek. – W końcu jakaś normalna kolacja!
–Cieszę się, że mogłam sprawić, że ktoś się uśmiechnął.
W tym samym momencie, w którym to powiedziałam do kuchni wszedł Christoph z jakimś mężczyzną. Wytarłam ręce w ścierkę i podeszłam bliżej patrząc z niepokojem to na nieznajomego mi mężczyznę, to na Chrisa. Nie ukrywam, że przez myśl przebiegło mi miliony myśli wraz z tą, że zaraz wylecę z stąd w podskokach.
–To jest właśnie Eveline – blondyn przedstawił mnie.
–Miło mi cię poznać. Jestem Mark Dollar – uścisnął moją dłoń. – Nie mogę uwierzyć, że tutaj jest czysto – mężczyzna rozejrzał się po pomieszczeniu w zdziwieniu. – Dawno nie widziałem tutaj takiego porządku.
–Nie lubię gotować, kiedy jest nieporządek – wyjaśniłam. – No i oczywiście jest pan zaproszony na kolację, będę miała okazję się odwdzięczyć za pomoc, którą ofiarowali mi chłopcy – powiedziałam spokojnie, a to było bardzo odmienne zachowanie jeśli o mnie chodzi. – Tylko Chris – zwróciłam się do blondyna – niech któryś z was dostawi miejsce dla kolejnego gościa.
–Ja to zrobię – usłyszałam za swoimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam bruneta z lokami na głowie – a tak w ogóle żebyś wiedziała, jestem Vincent.
–Chris, Patrick, Carl, Vincent i...
–Daniel, ale mów mi Danio – usłyszałam głos tego piątego z przedpokoju.
–Tak naprawdę to mamy tutaj trzech Chrisów – powiedział Patrick. – Ja i Carl mamy na pierwsze imię Chris. Ale żebyśmy nie mieli pomyłek przybraliśmy swoje drugie imiona.
–Dobrze wiedzieć – skinęłam głową – a teraz zapraszam do stołu – wskazałam przejście do jadalni.
–Panie przodem – powiedział Mark – i tak jeszcze spytam się ciebie Eveline, to ty zrobiłaś taką pobudkę Izzy'emu?
O matulu, to teraz mi się oberwie.
–Eveline... – weszłam w słowo Chrisowi, który najwidoczniej chciał mnie wydać.
–Ja przepraszam! Ja nie mogłam inaczej! Oni wcale siebie nie szanują, mają wszystko gdzieś. Chciałam zrobić coś niekonwencjonalnego, w sumie taka już jestem. Nie chwytam się standardowych metod, ale naprawdę nie chciałam tego tak załatwiać. Po prostu się zdenerwowałam – tłumaczyłam. – Nienawidzę jak ktoś mówi mi jedno, a potem jednak to olewa i jeszcze udaje, że wszystko jest w porządku. Wylecę stąd za to przewinienie?
Mark położył swoje ręce na moich ramionach.
–Spokojnie, dobrze zrobiłaś. Po raz pierwszy ktoś im pokazał, że trzeba szanować wszystko dookoła – zaśmiał się.
–A już się bałam – zaczęłam się śmiać – całe moje szczęście! Uff!
–Dziękuję, a teraz przejdźmy do jadalni i zjedzmy kolację. Przy okazji szczerze porozmawiamy, dobrze?
Szczerze? Ciekawe co ma na myśli. Nie mogę się przyznać do niczego. No chyba, że on o wszystkim wie. To zmienia wszystko i tak czy siak jestem ugotowana. Nie mogłam się sprzeciwić, więc skinęłam głową na znak, że się zgadzam. Przeszliśmy do jadalni, Chris pomógł mi usiąść do stołu. Usiadł obok mnie.
–Bardzo ładnie pachnie – powiedział Carl. – Więc musi być smaczne.
–Uważaj bo może dodała tam trutki na szczury specjalnie dla ciebie – powiedział rozbawiony Patrick, a ja zaczęłam się śmiać.
–To nie jest zabawne! – oburzył się chłopak. – Chcę zacząć wszystko z nią od początku, a wy znowu zaczynacie...
Myślałby go kto, że naprawdę chce zacząć ze mną od początku byśmy się nie kłócili. Uwierzyłabym w jego szczere intencje gdybym nie była głupia, ale znam takie osoby jak on i jestem przekonana, że to część jego gry względem mojej osoby aby się odegrać za to co zrobiłam mu dzisiaj rano.
Wbiłam widelec w sałatkę i zajęłam się jedzeniem. Wszyscy milczeli, a to nie było dla mnie przyjemne, ponieważ w bidulu nie było mowy o tym aby jakikolwiek posiłek zjeść w spokoju. Obawiałam się tej szczerej rozmowy, o której mówił Mark. Wiem, że nie był zły za to co zrobiłam, ale to nie przeczy niczemu, że może zmienić zdanie, lub wymyślić coś równie okropnego. Nie mogę nic zrobić tylko i wyłącznie pozostało mi jedno – spokój. Wszystko w rękach Boga, obiecał mi, że będzie mnie chronić od złego.
A czy moje zdanie na temat chłopaków się zmieniło? Nie, dalej uważam, że są jacyś dziwni. Wystarczy popatrzeć na Chrisa. Jest przystojny i ma zniewalający kolor oczu, w których to mogłabym się zatracić. Jest miły i kochany, ale i tak mam wrażenie, że skrywa więcej niż może mi się wydawać. Powiadają, że każdy ma swoją ciemną stronę. Jednak nie mogę tego powiedzieć o tym drugim – Izzy na niego wołają. Jednym słowem, żal mi go. Jakoś nie mogę się do niego przekonać, nigdy w życiu nie spotkałam wredniejszej osoby ode mnie. Z kolei z Patrickiem czuję się dobrze. Jesteśmy do siebie podobni – oboje uparci z charakteru, ale także z wyglądu. Im dłużej mu się przyglądam mam wrażenie, że znałam go wcześniej.
–Eveline, chłopcy opowiadali mi co się stało i dlaczego to się wszystko stało i na wstępie chciałem ci powiedzieć, że bardzo mi przykro – w końcu odezwał się Mark i przerwał tę dziwną ciszę, która panowała w pokoju.
–Naprawdę już o tym zapomniałam – szepnęłam w jego stronę. – Gdy tylko wyzdrowieje obiecuję, że wrócę tam skąd przyszłam. Tak będzie najlepiej.
–Chodzi o to, że nie musisz nigdzie wracać, ponieważ zostaniesz z chłopakami. Wszystko już załatwiłem – uśmiechnął się do mnie, a po plecach przeszedł mnie dreszcz i zaczęłam się denerwować. – Nie chcę tłumaczyć tego wszystkiego od początku, bo na to przyjdzie jeszcze czas, ale chcę żebyś wiedziała, że wyjedziesz z nami. To znaczy ze mną, moją żoną i chłopakami do Niemiec. To co mieliśmy do załatwienia tutaj zostało już załatwione, więc nic tu nas nie trzyma.
–Eee, że co proszę?! – byłam zszokowana tą wiadomością. – Ja tutaj jestem tylko na doczepkę i nie mogę nigdzie jechać.
–Dlaczego?
Byłam przerażona. Jak to dlaczego? Dlaczego?! Bo ja uciekłam z domu dziecka, dlatego! Wpadłam teraz jak śliwka w kompot. Chociaż z drugiej strony skoro oni wyjeżdżają za kilka dni, to te kilka dni pomoże mi abym mogła stąd uciec.
–To nic wielkiego – w końcu coś powiedziałam – po prostu będę tęsknić z moimi rodzicami – skłamałam. – Nie mogę jechać, zresztą nie jestem waszą rodziną.
–Chłopcy stwierdzili, że chcieliby abyś jechała – odpowiedział Mark. – Zwłaszcza Christoph, to jemu powinnaś podziękować, że wpadł na taką propozycję – odwróciłam głowę w stronę chłopaka, a on zrobił się czerwony jak burak.
Nie wiem co tutaj się wyrabia, ale mam wrażenie, że moje życie właśnie zostało zaplanowane przez piątkę facetów i ich opiekuna. Kimkolwiek był dla nich Mark.
–Że Lalusiowi mam podziękować? – palnęłam, na co reszta wybuchła głośnym śmiechem. To chyba chodziło o jego nową ksywkę jaką mu nadałam. Przecież była słodka.
–Fajne przezwisko – zwrócił się do niego Carl.
–Zawsze będziesz mogła wrócić do domu, ale chciałbym żebyś pojechała razem z nami. Mam dla ciebie pewną propozycję, ale o tym chciałbym już porozmawiać na miejscu, kiedy będziemy w Berlinie. – Mark dalej nie ustępował w swoim postanowieniu. – Wszystko już załatwiłem, więc chodzi tylko o to byś ty wyraziła chęci.
–Zastanowię się, dobrze?
Mark przystał na moją propozycję. Tutaj nie było mowy o tym bym gdziekolwiek jechała, ponieważ najprawdopodobniej już mnie szukano. To tylko ten mały kruczek, który nie jest istotny. Jednak intrygowała mnie ta inna sprawa, o której będę rozmawiać z nim będąc już w Niemczech. Nie miałam tak naprawdę domu, ale ta namiastka przez całe moje życie jakoś dzielnie mi ją zastąpiła.
–Pójdę do siebie odpocząć – oznajmiłam. – Miło było pana poznać i gdy tylko coś postanowię powiem o tym chłopakom.
Odeszłam od stołu i powoli poszłam w stronę schodów prowadzących na piętro. Kiedy już znalazłam się w pokoju i zamknęłam za sobą drzwi, oparłam się o nie. Jechać z nimi czy nie jechać? Oto jest pytanie. Ale w sumie to przecież i tak w końcu się dowiedzą, że uciekłam. To nie jest jakaś Bóg wie jaka duża tajemnica. Co ja wtedy zrobię będąc z dala od domu? Będę musiała wziąć sobie misia w teczkę i pójść na wycieczkę. Po Niemczech, by już nigdy mnie nie znaleźli.
Idealny pomysł.
Ktoś zapukał do drzwi, a ja podskoczyłam ze strachu.
–Kto tam? – odezwałam się.
–To ja – wyszeptał Chris.
Szybkim ruchem ręki poprawiłam swoje włosy, które opadły mi na czoło i otworzyłam mu drzwi.
–Wejdź – uśmiechnęłam się do niego, po czym podeszłam do łóżka i usiadłam na jego skraju.
–Jeśli nie chcesz to nie musisz przyjmować oferty Marka – podszedł bliżej mnie, siadając obok – ja tylko chciałem żebyś... – chciał mi wszystko wytłumaczyć, ale położyłam palec na jego ustach.
–Ciicho... nic już nie mów – szybkim ruchem pocałowałam go w policzek, a on nieśmiało się uśmiechnął. – Dziękuję ci – wyszeptałam.
–Nie musiałaś tego robić – był speszony sytuacją.
–Ale chciałam.
Nic nie odpowiedział tylko spojrzał mi prosto w oczy. Poczułam jak po moich plecach przechodzi mnie dreszcz. Nie wiem kiedy, ale odwróciłam swój wzrok od niego. Nie byłam w stanie patrzeć w jego oczy, które pokochałam gdy spojrzałam w nie po raz pierwszy. Naprawdę to była miłość od pierwszego wejrzenia, a ja się przecież nie zakochuję. W jego oczach można było zobaczyć wszystko, co tylko bym chciała. Były tak przenikliwe, że aż było to poniekąd przerażające. Każde uczucie, jakie skrywał w sobie było schowane na samym dnie jego serca. Czułam to. Troska, nieśmiałość, smutek, ból, bezpieczeństwo i miłość. To wszystko się ze sobą łączyło i było widoczne dla moich oczu, a może mojego serca? Naprawdę go polubiłam. Chyba najbardziej ze wszystkich, którzy należą do tej dziwnej, ale bardzo zabawnej paczki przyjaciół.
–Wyjazd mamy za kilka dni – przerwał naszą piękną ciszę, która między nami panowała wymyślając chyba najgłupszy początek jakim rozpoczął tę przerwaną rozmowę.
–No tak – wyjąkałam speszona.
Znowu zaczęliśmy milczeć. Miałam ochotę westchnąć, że znowu to się stało. Miałam ochotę go pocałować, ale nie mam na tyle w sobie odwagi żeby to zrobić. Za to patrzyłam w jego oczy i w sumie w jakimś ułamku rekompensowało mi to wszystko.
–Może masz ochotę na spacer? – szepnął nagle, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć. – Wiem, że jesteś kontuzjowana – wskazał na nogę – ale niedaleko jest park i tam moglibyśmy usiąść na ławce.
–No... dobrze – odpowiedziałam w końcu – tylko daj mi pięć minut, przebrałabym się.
–Będę czekać na dole – powiedział do mnie i wstał podchodząc do drzwi. – Do zobaczenia – uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.
Nie wiem czy to był dobry pomysł, ale muszę chyba na chwilę wyjść. Przemyślę to i owo, a przy okazji może dowiem się czegoś więcej o nim samym. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że Chris skrywa jakąś wielką tajemnicę. Jeśli chodzi o skrywanie uczuć byłam Mistrzynią. Tak jak byłam Mistrzynią w Wykrzykiwaniu Prawdy. To nas ze sobą łączyło. Tajemnice i mam nadzieję, że uda mi się dowiedzieć o co może chodzić.