2014/09/30

HELLO OCTOBER!


Uwielbiam październik pod wieloma względami. Według mnie to najbardziej magiczny miesiąc. Jego aura, kolory i ten deszcz, który może wprowadzić w stan depresji, wcale mi nie przeszkadza. Mając parasolkę nie straszny mi spacer w taką pogodę. Mimo że jesień kojarzy się wielu osobom z melancholią, ja jednak odchodzę od tego i dzieli mnie od niej przepaść. Głowa do góry i trzeba dalej się uśmiechać, a październik jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. 

Dlaczego? 

2014/09/24

Serialowe abecadło #3 - W moim przypadku być jak Brook Davis


Pogoda na miłość (ang. One Tree Hill) serial, który swoją premierę miał 11 lat temu 23 września 2003 roku. Idealny, aby obejrzeć go w każdym momencie swojego życia, nieważne, jakie były by nasze perypetie. OTH odzwierciedla ludzkie, na czasie problemy, które spotykają nas w codziennym życiu. 
Zaplątana Maja #9 - Powrót
Mistrzostwa Świata za nami, więc i ja mogę wrócić do swoich codziennych spraw - pisania recenzji i innych tekstów. Choć powiem wam, że i tak przede mną bardzo dużo pracy. Narratorka i ja mamy urwanie głowy ze Skrzydlarnią. Ten projekt musi nam się udać i w sumie nie dużo nam brakuje. Wszystko jest pod kontrolą, a w połowie października, gdzieś w połowie będziecie mogli zobaczyć tego wszystkiego efekty. Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie i wam się spodoba. Jutro zabiorę się za Kreatywne pióro, powiem szczerze, że wybicie z rytmu, bo MŚ naprawdę nie było mi na rękę i trochę żałuję, że sobie na to pozwoliłam. Jednak z drugiej strony taki odpoczynek dawno mi się należał. 

Co robię teraz na co dzień? - Poprawiam I tom Mojego przeznaczenia oraz piszę Artystyczny zawrót szczęścia. Gonią mnie terminy, więc muszę się sprężyć. Niedługo też zaczynam uczelnię, strasznie się cieszę! Dość siedzenia w domu, choćby i co dwa tygodnie. Może wiecie albo i nie wiecie, bo nie pisałam o tym zbyt szeroko, ale jestem po operacji kolana. Dlatego większość czasu przesiaduję w domu. 
Niestety. 

Do następnej notki, czyli pewnie jutro. 
Buziole. 

P.S: Wasze blogi nadrobię w sobotę! :*

2014/09/23

Bo jak nie my to kto?
Instagram/zaplatanamaja
Udało się, mamy to, wyszarpaliśmy złoto nikt nic nam nie podał na tacy. Ciężką pracą i determinacją pokazaliśmy, że jesteśmy ważni w świecie siatkówki i nawet taka Brazylia nie jest nam straszna. Nie zdarzyło się tak (nie pamiętam żeby takie coś miało miejsce), aby gospodarze Mistrzostw Świata wygrali cały mundial ze złotym medalem na czele. Bardzo dobrze! Ale i także po 40 latach znowu osiągnęliśmy wielki sukces i wrzesień w tym roku jest dla wszystkich najpiękniejszym miesiącem. W moim odczuciu to zdobyte mistrzostwo jest wielkim sukcesem dla Polski, pokazaliśmy, że nie jesteśmy tacy słabi jak to się innym na tych mistrzostwach wydawało. 

2014/09/20

Recenzja #15 - Julia trzy tajemnice
Specjalny dodatek do bestsellerowej trylogii. Zawiera ona niezwykły dziennik Julii oraz dwie nowele, które są pisane w dwóch różnych perspektywach. Destroy me jest opowiadana przez Warnera, Fracture me - z kolei przez Adama. Nie wiem, która bardziej mnie urzekła. Jestem rozdarta, choć oczywiście należę to Teamu Warnera. 


Zapraszam na recenzję :)



2014/09/16

10 ulubionych książek
Książki - w moim życiu nie ma mowy o tym aby ich nie było, ponieważ są jego częścią. Uwielbiam czytać. Zawsze mam jakąś w torebce i w wolnej chwili czy to w autobusie albo uczelni podczas przerwy, czytam. Postanowiłam, że dzisiaj nie będzie typowej recenzji jak co wtorek, choć powiem szczerze, że trochę się zaniedbałam. Jednak wynagrodzę to notką o moich 10 ulubionych książkach, do których na pewno kiedyś w swoim życiu wrócę. 

Także zapraszam, a reszta postu w rozwinięciu!

2014/09/15

Zaplątana Maja #8 - Siatkówka
Poniedziałek to pierwszy dzień tygodnia. Dla wielu osób znienawidzony. Demotywuje nas w działaniu, w końcu po weekendzie musimy wrócić do pracy. To takie okropne kiedy wstajemy rano i nawet kawa nam nie pomaga. Tyle by wygrać i żeby poniedziałek szybko zleciał...

Dziś rano moja siostra zafundowała mi pobudkę o 6 rano. Szukając czegoś u mnie w pokoju nie mogła być odrobinę ciszej. Cóż konsekwencją tego stał się fakt, że obudziłam się za wcześnie. Głowa mi pęka, a tyle pracy przede mną. 

Dlaczego notki nie pojawiły się o ustalonych terminach? Powód jest jeden - siatkówka mężczyzn. Oglądam wszystkie mecze i śledzę każdą rozgrywkę, aby być na bieżąco i oto udało się. Wczoraj dzięki kochanej Argentynie dostaliśmy się do najlepszej szóstki. Dziś w radiu wypowiadali się nasi wybawiciele, którzy powiedzieli, że zrobili to dla nas, ponieważ nas lubią i chcą byśmy wzięli udział w finale i wygrali mistrzostwa. Sami już nie mieli takiej szansy, więc zrobili to dla nas. Szczerze powiem, że to bardzo miły gest z ich strony, a wczorajszy mecz Argentyna vs. USA oglądałam z zapartym tchem.  Był naprawę emocjonujący do ostatniego seta. Dali z siebie wszystko, a nasz awans jest tego przykładem. Oczywiście potem oglądałam także starcie z Francją naszych i to też był mecz mrożący krew w żyłach, jednak pokazaliśmy od meczu z Włochami, że potrafimy sobie radzić w kryzysowych sytuacjach i gdy teraz jesteśmy w tzw. "fazie śmierci" mam jakieś spokojne myśli. Wierzę, że nam się uda, a my sami odblokujemy się przed dwoma najgroźniejszymi rywalami Brazylia ma zero porażek, z kolei Rosja jedną, my również mamy jedną. Teraz to już nie przelewki III faza pokaże kto jest najlepszy i obyśmy wiedzieli jak grać żeby wygrać. Choć dla mnie już jesteśmy wygrani. I co by się nie działo i tak będziemy szczęśliwi z takiego osiągnięcia. Pierwszy mecz już we wtorek z Brazylią, a w czwartek z Rosją. Nie mogę się doczekać!

2014/09/12

Zaplątana Maja #7 - Początki blogowania



Moje początki blogowania były zawiłe. Prowadziłam wiele różnych blogów o odmiennej tematyce. Od blogów o ulubionych artystach, po te z instrukcjami i opowiadania. Było ich naprawdę wiele. A dziś siostra przypomniała mi o jednym, który z nią prowadziłam i muszę stwierdzić, że to dzięki niej tak naprawdę zagościłam na stałe w blogosferze.
Przygoda z pisaniem na stronach internetowych zaczęła się dla mnie w 2005 roku. To tu zaczynałam swoje pierwsze szkice. Pamiętam, że moim pierwszym blogiem był blog o jakiejś artystce. Ile ja się wtedy oszukałam tych wszystkich informacji na temat koncertów czy też prywatnego życia. Było tego bardzo dużo, ale chyba już wtedy w moim życiu rodził się jakiś bakcyl do dziennikarstwa.
Później pamiętam, że założyłam bloga z siostrą o instrukcjach z programów graficznych. Moja druga pasja, którą uwielbiam i bardzo często się nią bawię, choć muszę przyznać, że nie znam się tak bardzo na tym i umiem podstawowe rzeczy. Ten adres bardzo długo prowadziłyśmy (od 2007 do 2011), do czasu, kiedy platforma, która udostępniała możliwość prowadzenia strony nie zaczęła mieć problemów. Wraz z prowadzeniem strony z siostrą, po raz pierwszy także założyłam swoje opowiadanie (rozdział na kilkanaście akapitów utkwił mi w pamięci już na stałe). Trudno mi jest nawet określić to czy mogę nazwać to opowiadaniem, bo pierwszy swój tekst mam na komputerze zapisany, dla potomnych. Czasem czytam go sobie i muszę stwierdzić, że bardzo często poprawia mi humor. Nie ma jak przeczytanie własnych błędów.
Faktem jednak jest to, że to dzięki mojej kochanej siostrze poznałam taki cud Internetu. Choć były wzloty i upadki, bo miałam też okres w swoim życiu, że na 1,5 roku zniknęłam z sieci – problemy życiowe bardzo mocno się na tym odbiły na tym wszystkim, gdzie chodziło tutaj o zdanie najbliższych. Uciekając od tego w sumie teraz zastanawiam się, dlaczego spowodowałam, że wszyscy zapomnieli, kim byłam i musiałam od początku zbudować swój wizerunek. Zaczęłam od bloga z opowiadaniem, które dalej piszę i poprawiam początkowe rozdziały – uczymy się na błędach. Potem założyłam tego bloga i tak sobie jestem i piszę do was opowiadając, co nieco o moim życiu.
Na koniec muszę powiedzieć, że fajnie było mi dziś powspominać takie stare czasy – bardzo dobre dla mnie. Nie ma jak uśmiech na twarzy, kiedy idzie się spać. A blogowanie mogę nazwać moim drugim ja i nie chciałabym z niego rezygnować, ponieważ pomaga mi się wyładować, kiedy jestem przybita, zmęczona. Dzięki pisaniu i prowadzeniu stron bez dwóch zdań odpoczywam i czuję się dobrze wiedząc, że nie siedzę bezczynnie tylko coś tworzę. Po prostu kreatywna dusza i już.

2014/09/11

Kreatywne pióro #5 - Zmiany są dobre


Jak sprawić, aby bohater był realistyczny? To jest bardzo ważne, ale i ciężkie pytanie, ponieważ może się wydawać, że stworzenie takiej postaci to pryszcz. Jednak trzeba sobie to ułożyć. Najlepiej, jeśli nasz bohater zmienia się w czasie. Chodzi o zmianę pod wpływem jakiś wydarzeń, które towarzyszą mu w życiu lub wtedy, kiedy widzi błędy, które popełniał i chce je zmienić.

Jeśli chodzi o moich bohaterów to z nimi jest taka kwestia jak już wcześniej wspomniałam, że ja się z nimi utożsamiam i przybieram skórę jak kameleon. Wcielam się w rolę. Niekiedy moi bohaterowie mają małe cząstki mojej osobowości. W sumie często się zdarza tak, że postać ma coś ze swojego autora. Dzięki temu także poznajemy autora danego tekstu. Jego wrażliwość, spojrzenie na świat, szukanie tematów, etc.
Często słyszałam na początku swojego pisania, że moi bohaterowie się nie zmieniają, są płascy, nie są 3D. Nie potrafiłam sobie tego określić, bo przecież to powinno być oczywiste. Więc co zrobiłam? W końcu rozpisałam sobie poszczególne postacie – te najważniejsze i przypisałam im te główne cechy. To znaczy, jacy są, przykład:

Eveline – zwariowana, szalona, w gorącej wodzie kąpana, osoba, która mówi to, co myśli nie zastanawiając się zbytnio nad konsekwencjami. Jeżeli ktoś jej dokucza to ona oddaje mu z nawiązką. Nienawidzi, gdy ktoś ją kłamie. Ciężko jest jej zrozumieć, że prawda czasem bywa gorzka.

tumblr
To główne cechy bohaterki z opowiadania, które piszę i poprawiam jednocześnie. Oczywiście Eveline ma wiele innych zwyczajnych cech, które ją określają np. dobra, uśmiechnięta, ma wrażliwe serce. Na początku nie wiedziałam, w którym kierunku to pójdzie, kiedy zaczęłam pisać to opowiadanie. Przecież przez całe życie Eveline nie może być taką osobą – zwariowaną nastolatką – w końcu dorasta. Musimy o tym pamiętać, nasi bohaterowie mają pewne zachowania, ale nabierają też doświadczenia, dorastają, stają się poważniejsi. Fabuła, którą tworzymy zmienia się, z nią musi zmieniać się nasz bohater, bo gdy tego nie zrobimy nasz walor zniknie. Bo nie oszukujmy się bohater wnosi najwięcej do całej opowieści. Bez niego ani rusz.  

Eveline była także rozkapryszona. Miała ciężkie życie, z którym się nie pogodziła. Nienawidziła matki za to, co ją spotkało, a na dodatek za każdym razem ładowała się w jakieś kłopoty. Mniejsze lub większe. Jej życie było barwne. Nie chciałam by zmieniając jej osobowość z czasem to znikło, więc zostawiłam jej kilka cech, które trwają do teraz (dalej piszę to opowiadanie). Pisząc kolejne części jej przygód kształtowałam jej światopogląd, to jak traktuje innych ludzi, to jak samą siebie postrzega – to też jest ważne, samo spostrzeżenie, ponieważ każdy uczy się na błędach. Pod wpływem czasu Ev się zmieniła, dorosła, ale tej szaleńczości i pójścia drogi na około nie wykreśliłam, stwierdziłam, że te właśnie cechy nadają jej trójwymiarowości. Mimo tego, jaka była, zmieniła się, ale do końca nie zapomniała o sobie. W ten sposób moja bohaterka nie jest nudna – z tego, co udało mi się zauważyć czytelnicy ją uwielbiają, choć czasem irytuje, to fakt, ale nic z tym nie zrobię. W końcu taką ją stworzyłam i w plastyczności moja siła by teraz to naprostować jej jakże czasem ciężkie myślenie.
Teraz pewnie zadajecie sobie pytanie: to, w czym problem? Przecież łatwo mogę to zmienić. Otóż nie. Nie wystarczy mi napisać szybko jej zmianę, bo wtedy posypią mi się inne charaktery i bohaterowie, którzy zostali zbudowani na zachowaniu głównej bohaterki. Ona jest ich oparciem i dzięki niej oni też powoli się zmieniają. Ale oczywiście to od was zależy jak weźmiecie trójwymiarowość. Ja swoją oparłam na jednym filarze – główny bohater. Wy możecie mieć każdego bohatera osobno i ich zmiany nie muszą na siebie wpływać nawzajem. Mi tak było wygodniej i lepiej pisać gdyż łatwiej jest mi sobie wyobrazić jakąś zmianę, jeśli ktoś komuś coś powie na coś zwróci uwagę. Takie zazębianie się wątków w fabule. Ona zrobiła tak, a on widząc jak ona mu się odpłaciła, w końcu przyznał się do błędu.

Tworzenie bohatera jest ciężką pracą. Trzeba pamiętać o każdym szczególe, przecież to taki fikcyjny człowiek, a jeśli będzie on realny to łatwiej będzie czytelnikom im się z nim utożsamić. Widząc cząstki ludzkich zachowań, cech, czytelnicy łatwiej widzą siebie, przez co dzięki temu mogą zauważyć także swoje błędy. A powiem wam, że najfajniejsze jest to, kiedy się słyszy, że dana sytuacja postaci wiele pomogła zrozumieć, choć wcześniej się tego nie widziało. Kilka takich komentarzy i maili w swoim życiu przeczytałam, więc warto się postarać, aby zebrać plony swojej pracy. 

Pozdrawiam i w kolejnej notce (jutro) spóźniona recenzja, z wytłumaczeniem dlaczego :)

2014/09/09

Serialowe abecadło #2 -  Przyjaciele dzielą się sekretami. To sprawia, że są ze sobą blisko.
tumblr

Serial Pretty Little Liars, z nim zetknęłam się za poleceniem. Moja przyjaciółka zaczęła to oglądać, a ja cierpiałam na brak seriali (były wtedy wakacje) i zaproponowała mi obejrzenie. Regularnie zaczynał się już 3 sezon i pamiętam to moje oglądanie całymi dniami tylko żeby dogonić wszystko i być na bieżąco. Ogólne pierwsze wrażenie było szokujące. Tajemnicza osoba -A znęcająca się nad pięknymi, (nie)winnymi dziewczętami, które chcą odnaleźć zabójcę swojej przyjaciółki Alison. Naprawdę wciągające, czasem bardzo straszne. Stałam się fanką tej serii serialowej jak i książkowej. 

2014/09/04

Kreatywne pióro #4 - Ja czy obserwator o to jest pytanie



Mamy już określony gatunek oraz dowiedzieliśmy się więcej o tym, o czym chcemy pisać, więc co dalej? Teraz musimy się zastanowić nad tym, jakiej narracji użyjemy. Jest ona ważna, ponieważ narracja pierwszo– czy też trzecio osobowa ma swoje stałe elementy. Wiadomo, że opowiadanie to forma wypowiedzi ona przedstawia wydarzenia, które rozwijają się w czasie i tworzą ciąg przyczyn oraz skutków. Wspomniane to było we wcześniejszych częściach „Kreatywnego pióra”. Wasze wydarzenia mogą być realne lub fikcyjne. Opowiadanie to wypowiedź narracyjna – wydarzenia przedstawia w nim narrator. Zależne od tego, jaki sposób prezentowania zdarzeń wybierzemy. Czas przeszły (tak powinno zazwyczaj być) lub teraźniejszy, (czyli w tym momencie).

  •          Narracja pierwszoosobowa – narrator staje się uczestnikiem wydarzeń i opowiada o historii używając czasowników w 1. os. lp. (np. Byłam już spóźniona na spotkanie z moja matką, która czekała na mnie w kawiarni „Fioletowa”. Mam tylko nadzieję, że nie jest bardzo zła).
  •          Narracja trzecioosobowa – narrator staje się obserwatorem. On nie ujawnia swojej obecności, opisuje działania bohaterów używając 3. os. (np. Odwróciła się do płyty kuchennej biorąc czajnik, do którego nalała wody. Nastawiła zielone naczynie na palniku. Potem z szafki wyciągnęła jasno beżowy kubek stawiając go na blacie. Wsypała do niego 3 łyżki kawy i białego cukru).


Powiem szczerze, że mi najlepiej pisze się w narracji pierwszoosobowej – bohater, który staje się uczestnikiem wydarzeń może stać się głównym bohaterem i przedstawia on swoje życie z własnej perspektywy. Mi osobiście bardzo odpowiada ta forma gdyż łatwiej mi jest wyobrazić sobie daną sytuację, jeśli jestem „ja”, a nie obserwator. Narracja trzecioosobowa jest czasem zdradliwa i potrafi nas zaciągnąć w kozi róg. Ale to od was zależy, co wybierzecie. Jeśli lepiej czujecie się, jako obserwator piszcie w 3. os, a jeśli w 1. os. piszcie, jako „ja”. Wyjść jest wiele. Najważniejsze w tym wszystko jest to, żeby zrobić to dobrze i nie popełniać błędów. Powiem szczerze, że gdy ja czytam opowiadania moje z dzieciństwa to się śmieje, ponieważ mam tam nieźle pomieszaną narrację, (ale nie mogę winić siebie za to – sztuka prób i szans, jakie sobie dawałam). Jeśli nie jesteście pewni, co do narracji spróbujcie napisać sobie ten sam tekst w dwóch narracjach. W pisaniu to jest dobrze, że pisząc widzimy, co nam lepiej wychodzi i jest dla nas lżejsze. Nie ma, co się rzucać na głęboką wodę bądź pisać w tym, czego nie czujemy. Słowa, które z nas wychodzą muszą mieć odpowiedni przekaz. Jeśli w narracji tego nie odczuwamy można brać pod uwagę fakt, że coś jest naciągnięte i nie ma on cech, które przykułyby uwagę czytelnika.

Ja ostatnio pracowałam nad tekstem:
a.      Nakreśliłam sobie gatunek;
b.      Poszerzyłam horyzont;
c.       Wybrałam narrację;

Przedstawię wam jedną część w narracji pierwszoplanowej. Druga część będzie trzecioosobowa.

  •          Pierwszoosobowa narracja

Kochałam zimę. Sama nie wiem, za co? Za aurę? Za śnieg? A może po prostu za to, że dodawała jakiejś dziwnej siły mojemu wewnętrznemu ja, choć nie urodziłam się w miesiącach przypadających na tę porę roku. Uwielbiałam jak płatki śniegu opadają na moją przydługą grzywkę, którą powinnam przyciąć jakieś 2 miesiące temu.
W zimie było dla mnie coś niezrozumiałego, ale i niezwykłego. Biały puch przykrywający wszystko dookoła. Przez co świat zasypia i dopiero w połowie marca wraca do życia. Utożsamiałam się z zimą w tej kwestii. Byłam uśpiona. Nie chciałam się budzić i choć pory roku się zmieniały ja dalej spałam. Powiadają, że rozstanie dzieli się na cztery pory: porę cierpienia, bólu, gniewu, żalu, po czym przychodzi niezrozumiałe wyzwolenie: oczyszczenie.
Człowiek czuje się wolny gotowy na to by iść dalej. Wierzyłam w to, choć inni mówili, że to głupie. Wierzyłam, ponieważ widziałam po sobie, że tak się ze mną dzieje. Przechodziłam cztery pory rozstania. Nawet gdybym tego nie chciała to bym je przeszła, aby później znaleźć się w niebie. Gdy już tam będę spadnę z nieba, jako śnieżynka. Obiecuję.

  •          Trzecioosobowa narracja

Pomachał jej, ona uczyniła ten sam gest, a potem znikła jak duch rozpływając się we mgle. Rozpłynęła się i żadnego śladu po sobie nie pozostawiła. Wiedział tylko jak ma na imię.
W e r o n i k a. Pamiętał jej uśmiech i spojrzenie. Każdą rysę twarzy z każdym najmniejszym szczegółem. Jakby wyryła mu siebie w sercu, a przecież ich spotkanie trwało tylko kilka krótkich chwil, które mogłyby się wydawać nic nieznaczącymi momentami, lecz tak nie było. Stała się ważna w sekundzie, która stanęła jakby ktoś rzucił zaklęcie, którego nie mógł złamać. Tylko jej czekoladowe oczy i głos goniły go w myślach dodając lekkiej nadziei, że jeśli tak się czuje to znaczy, że jeszcze kiedyś ją spotka.
-Cześć – z rozmyślań wyrwał go mocny twardy głos. – Czekasz na 6?
-Cześć, tak – odpowiedział lekko zamyślony. – Sorry, że mnie dziś nie było na ściance, sprawy rodzinne… - dodał po chwili.
-Spoko i tak nic cię nie ominęło. Nic ciekawego się nie wydarzyło jakoś… dzisiaj nie było dużo ludzi, więc jakoś to ogarnąłem i nawet nie musiałem zbytnio asekurować, bo każdy wyuczony, aż dziwne – wyszczerzył się dumnie jak paw.

W kolejnej części określanie bohatera.
Pozdrawiam.