2014/08/14

Nie ciesz się za wcześnie. To jeszcze nie koniec – recenzja książki #11 – Sara Shepard „Pretty Little Liars. Bez skazy”

Moją opinię na temat całej serii „Pretty Little Liars” wyraziłam pod pierwszą recenzją „Kłamczuch” [kliknij, aby zapoznać się z treścią]. Moje zdanie na temat serii nie uległo zmianie, wręcz utwierdziłam się w przekonaniu, że jeśli ktoś uwielbia tajemnice i sekrety powinien sięgnąć po książki by zapoznać się z intrygującą historią.


Śledztwo w sprawie zaginięcia pięknej i pewnej siebie Alison trwa i ma on coraz bardziej nieoczekiwane zwroty akcji. Na domiar złego jakby tego było mało –A dalej prześladuje piękne Kłamczuchy z Rosewood. Zna wszystkie ich sekrety, które sprytnie wykorzystuje ingerując w życie prywatne Arii, Hanny, Emily i Spencer. Ich dotychczasowe życie przewraca się do góry nogami, ponieważ nie potrafią zaprzestać ciągłym intrygom ze strony tajemniczego nadawcy, co prowadzi do konfrontacji z prawdą o ich przewinieniach z przeszłości. Wisienką na torcie jest powrót Toby’ego, który jest jak czarny kot – zawsze zwiastuje kłopoty.  

Bohaterki są coraz bardziej wyraziste, co w tym przypadku bardzo mi się podoba, bo lubię silne charaktery, które stawiają na walkę, a w tym przypadku tak jest. Książkę czytało się bardzo lekko i przyjemnie, a fabuła i przebieg akcji zaczyna się zagęszczać. Widać także coraz wyraźniej różnice między serią książkową, a serialową. Jeśli oglądacie tylko serial i nie mieliście styczności z książkami to mogę was zapewnić, że jeśli po nie sięgniecie to nie zawiedziecie się. Mimo że serial oparty jest na książkach to według mnie to dwie inne historie, które są niesamowite. I łączy je tylko motyw zaginięcia Alison DiLaurentis.

1 komentarz:

  1. Własnie zastanawiałam się nad kupnem całej serii. Ale chyba to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Na każde komentarze staram się odpowiadać albo pod postem, albo na waszych blogach, dziękuje :*