2014/08/31

W tym miesiącu
tumblr


Choć jutro jest pierwszy września, postanowiłam przywitać go dziś. Jutro nie wiem jak się będę czuła i czy w ogóle będę miała siłę na to by coś napisać, dodać, cokolwiek. Ostatnio dużo się u mnie pokomplikowało, jeśli chodzi o tę kwestię. Miałam w lipcu operacje kolana myślałam, że wszystko będzie w porządku, ale jakieś kilka dni temu dostałam bardzo wysokiej gorączki i obrzęk miejsca zoperowanego i na ostro trafiłam do szpitala. Moja przygoda na nowo się rozpoczyna i będę musiała wszystko wypracować od początku by móc wrócić do pełnej sprawności. Tylko, że przez te moje małe-duże komplikacje czas rekonwalescencji się wydłużył niemiłosiernie. A to już nie jest dobra wiadomość dla mnie w żadnym wypadku. 

Przechodząc do najważniejszej kwestii. Dlatego nie wyrobiłam się ani z recenzjami na ten miesiąc, a miały to być jeszcze dwie książki, nie było Kreatywnego piórka, które postaram się napisać w tym tygodniu aby to nadrobić, jak i moją inspirację, którą skrupulatnie dopisuje. 

A co jeszcze w tym miesiącu, oprócz stałych rubryk, szczerze nie wiem. Być może pojawią się jakieś nowe działy, nowa propozycja dla Was. Nie wiem, jak na razie mam pustkę w głowie no może oprócz ekranizacji, na które czekam i nie mogę się ich doczekać.

Pozdrawiam ciepło ! 
Witaj Wrześniu!

2014/08/25

Serialowe abecadło #1 - Bycie częścią czegoś niezwykłego, czyni cię niezwykłym
tumblr

Mimo zapowiedzi, że Serialowe abecadło miało pojawić się w ostatni dzień sierpnia, postanowiłam dzisiaj go dodać. Zapraszam!

Z serialem Glee zetknęłam się przypadkiem. Obejrzałam jakąś scenę na Youtube z udziałem Rachel (Lea Michele). Spodobała mi się forma serialu, musicalowa. Lubię takie klimaty, a covery niektórych piosenek po prostu ciarki na plecach. Poszukałam więc w czeluściach Internetu odcinków. Z początku byłam trochę sceptycznie nastawiona, ale z czasem minęło odrętwienie i spodobała mi się cała fabuła. 

O czym opowiada serial? Porusza według mnie bardzo ważne aspekty życia nastolatków i młodych ludzi wchodzących w dorosłość, którym wydaje się, że wszystko im wolno. Opowiada o ich rozterkach i wyborach życiowych. Ukazuje bardzo poważne problemy, dla nas często niezrozumiałe. Uczy jak powinno spojrzeć się na pewne rzeczy i czy czasem my w swoim środowisku nie ranimy kogoś podobnego jak to zostało ukazane w serialu. Dużo wyciągnęłam właśnie z takich serialowych chwytów na problem. Nawet niektórych bohaterów rozumiałam, bo w przeszłości miałam podobne problemy i jakoś nie było to dla mnie wielkim szokiem. 

tumblr
Glee liczy już sobie 5 sezonów na koncie i 6, ostatni pojawi się w pierwszej połowie 2015 roku. Szczerze? Nie mogę się doczekać mimo że jestem do tyłu z 5 wiem, że to nadrobię. Jestem ciekawa jak pomysłodawca takiego serialu chce go zakończyć. Bo muszę zaznaczyć, że początkowe założenie do zakończenie uległo zmianie. Ze względów takich, że jeden aktor nagle i niespodziewanie zmarł trzeba było znaleźć wyjście awaryjne. Dla mnie osobiście śmierć Cory'ego była ogromnym wstrząsem i po jego śmierci nie mogłam się odnaleźć w piątym sezonie (oglądałam wtedy jednocześnie od początku serial aby go sobie odświeżyć, jak i byłam na bieżąco w 5). Brakowało mi jego kwestii, czasem głupiego niezbyt dorosłego podejścia, takiego szaleńczego zwariowanego działania. Mimo że za jego bohaterem na początku nie przepadałam uważam, że on był taką duszą serialu, która trzymała to wszystko jakoś w jednej całości. Nawet wtedy gdy perypetie bohaterów się waliły i nie wygrali zawodów, Finn dalej wierzył i nie pozwalał zapomnieć, że po każdej burzy wychodzi słońce.

Zdecydowanie Glee odzwierciedla ludzkie uczucia, zachowanie, osobowość, pokazuje, że każdy człowiek ma prawo do tego by być inny i podążać za swoimi marzeniami. Nie ma tutaj mowy o tym, że trzeba płakać nad rozlanym mlekiem. Jeśli takowe się wyleje trzeba je wytrzeć i iść dalej. Bo tylko od nas zależy co osiągniemy. Ukazane jest też to, że każdy człowiek się od siebie różni mimo tego, że na pierwszy rzut oka wydawać się nam może odwrotnie i nie możemy go karać za to, że stara się odróżniać od społeczeństwa.

W kolejnej notce o mojej inspiracji :) !!

2014/08/23

Recenzja #13 - Strach nie może wykluczyć ciebie z gry


„Dar Julii” trzeci i zarazem ostatni tom przygód Julii i jej przyjaciół. Książka różni się od dwóch poprzednich. Brakuje w niej przekreślonych słów. Widać znaczną zmianę bohaterów. Ich przemiany są głębokie i pewne siebie. Niektórzy zmieniają się na gorsze, inni na lepsze. Sekrety skrywane przez niektórych stają się znane każdemu. Wszystko dąży do dobrego zakończenia, ale przed tym miłym wątkiem czeka ich jeszcze ostanie starcie z przywódcą Komitetu Odnowy – Andersonem.

Ostatni tom czytałam z zapartym tchem, a całą trylogię pokochałam od pierwszego wczytania. Kończąc „Sekret Julii” czekałam aż na następny dzień dostanę przesyłkę z III tomem. Mogłam to odwlec, ale dalsza chęć podążania śladami Julki, Adama czy Aarona była bardzo silna. Dowiedziałam się, że 22 września wychodzi dodatek do trylogii i nie musiałam na dobre żegnać się z opowieścią. Nie mogę doczekać się, aby przeczytać historię ze strony Warnera, a potem Adama mając do tego jeszcze pamiętnik Julii, który Warner recytował z pamięci. Dla mnie bez zwątpienia ta część jest doskonała. Kończąc „Dotyk Julii” byłam niepocieszona faktem nierozwiązania niektórych wątków. Z kolei w „Sekrecie Julii” akcja sprawiła, że stałam się niecierpliwa. Kończąc na takim momencie nie sposób było wytrzymać dłuższej chwili bez dalszego czytania. Ostatni tom jest niesamowity i fascynujący. Trzyma w napięciu do ostatniej strony i jest pełen, ale to pełen emocji.

„Dar Julii” rozpoczyna się w tym samym miejscu gdzie w sumie miało miejsce zakończenie w II tomie. Julia przebywa w kwaterze Aarona i dochodzi do siebie. Oczywiście tęskni za swoimi przyjaciółmi. Mimo tego, że jest słaba obmyśla plan, którym ma zamiar podzielić się z przyjaciółmi i swoim nowym sprzymierzeńcem, który bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczył swoim postępowaniem. Jest zdecydowany by jej pomóc, w obaleniu Komitetu Odnowy.

tumblr
Ale do sedna. Ja czytając „Dar Julii” byłam ciekawa jej walki wewnętrznej, jeśli chodzi o jej uczucia względem Adama czy Warnera. Czytając siedziałam jak na szpilkach i strasznie się denerwowałam jak ona nie wiedziała nic, a wokół niej tyle się działo. Choć muszę przyznać, że Julia wydoroślała i zaczęła zdawać sobie sprawę z pewnych rzeczy. Zwłaszcza po tym jak Kent się zachował i co do niej powiedział. Zachował się jak dupek – dla mnie jak Warner z pierwszego tomu, albo nawet i gorzej. Od samego początku kibicowałam Aaronowi od pierwszej części, choć wydawał mi się okropnym typem. Dobrze, że to moje „wydawało mi się” było chwilowe. Bo Aaron naprawdę przeszedł wielką zmianę. Gdzie z kolei przemiana Adama jest dla mnie nie do przyjęcia. 

Autorka niesamowicie zakończyła tom gdzie nie myślałam, że tak to się skończy. Szczerze powiem, że byłam już zrezygnowana i niepocieszona obrotem spraw, a tu bum a jednak! Przez połowę książki mówiłam do siebie i wzdychałam z tego jak uczucia nie tylko Julki są przedstawione, ale także innych bohaterów. Mówię Wam radość to mało. Będziecie krzyczeć ze szczęścia jak ja, gdy pisałam SMSy do przyjaciółki, bo tak bardzo mi się to spodobało. 

Głównym wątkiem w książce był trójkąt miłosny a tłem do niego obalenie reżimu. Postawiono w nim na prostotę i w sumie słusznie. Nie było to wyszukane. Tak miało się stać, aby strach zaczął się bać Julii.

tumblr
Wszystko skończyło się tak jak powinno. Julia wybrała tego mężczyznę, którego chciała i pokochała prawdziwą miłością. Walka okazała się zwycięska. Co mogę więcej powiedzieć? „Dar Julii” to doskonałe zakończenie trylogii, genialna fabuła, dialogi i nawet brak przekreślonych słów miał tutaj ogromne znaczenie. Otóż Julia w III tomie niesamowicie się rozwinęła, nie bała się, mówiła coś pewnie, w końcu stała się sobą i przestała przed sobą uciekać. Tahereh Mafi wykonała kawał wspaniałej roboty i należą jej się brawa. Serdecznie polecam cały cykl, warto!

2014/08/22

Kreatywne pióro #3 - Poszerzanie horyzontów


Mając już wybrany gatunek, w którym chcemy pisać, warto jest się zastanowić nad tym, o czym dokładnie będzie nasza historia. Jaki będzie jej przebieg? Pomysł jakiś tkwił w naszej głowie, stał się zalążkiem, ale trzeba zadać sobie pytanie: „Co będzie dalej?”. Chodzi mi tutaj o to, jakich informacji będziecie potrzebować. W jakim okresie planujecie pisać opowiadanie, czy będzie ono z przeszłości, teraźniejszości bądź przyszłości. Każdy ten czas rządzi się własnymi prawami. I aby pisać dobrze trzeba pamiętać o tym by nie pominąć jakiegoś istotnego faktu. Pisząc o czymś musimy mieć o tym pojęcie, głównie z tego powodu, że może zdarzyć się nam wymagający czytelnik albo czytelnik znający się np. na temacie czarownic i łowców. Nasza niewiedza będzie wobec niego bardzo rażąca, a on sam na pewno napisze nam o tym komentując dany fragment. Przygotowanie jest ważne, a poszerzanie horyzontów tylko wychodzi nam na dobre. 

tumblr
Jako autor sama wielokrotnie siedziałam nad wieloma tekstami i próbowałam je ułożyć. Pisząc kiedyś fantasty o aniołach, trochę o czarownicach pierwsze, co zaczęłam robić po wstępnym pomyśle to układać drzewo genealogiczne (w moim przypadku było to konieczne, ponieważ moi bohaterowie z przeszłości byli bardzo powiązani z bohaterami z przyszłości. Chodziło o więzy rodzinne. Rodzinną tajemnice). Czytałam bardzo dużo o czarownicach, czym się charakteryzowały, gdzie można było je spotkać, co o nich mawiano itd. Przerzuciłam naprawdę wiele stron i gdy znalazłam odpowiadające dla mnie czas i miejsce akcji zaczęłam pisać. Otóż miejsce też musimy sobie nakreślić, gdzie owa historia ma miejsce. Warto zobaczyć nawet na zdjęciach w Internecie jak dany kraj, miasto się prezentuje, co tam się znajduje, jakie mają nazwy poszczególne ośrodki np. bary, szkoła, szpital. Dając takie smaczki do opowiadania sprawiamy, że fabuła jest realistyczna. 

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, o czym należy pamiętać. Mianowicie przeszłości nie można zmieniać, historia jest niezmienna, no chyba, że wasz bohater ma zdolność podróżowania w czasie i czasem poprawia swoje błędy z przeszłości (film „Czas na miłość” miał taką fabułę). Jeśli piszemy w czasach dawnych np. wiek XIX musimy pisać w podobnym tonie, chodzi mi o to jak opisujemy otoczenie. Czyli trzeba dowiedzieć się, jakie stroje nosili ludzie, czy kobiety się malowały, jakie warstwy społeczne się ukształtowały, wyglądy domów/poszczególnych pomieszczeń. Tu także wchodzi w grę, co kobietom przystało w towarzystwie, a czego nie. Postrzeganie warstw społecznych, mogłabym wymieniać w nieskończoność, ale na pewno wiecie, o co mi chodzi. W teraźniejszości, czyli czasach dzisiejszych macie o tyle fajną sytuację, że to jest pisanie życia z dnia na dzień, wiemy jak dzisiaj to wszystko funkcjonuje, jaka jest młodzież, starsi ludzie, (przykładem mogą być wszystkie książki obyczajowe, które opowiadają o miłości, zdradzie, kryminały. To, co człowieka otacza, na co dzień). Z kolei przyszłość jest niesamowita tu możemy puścić wodze fantazji (tak postąpiła Tahereh Mafi autorka trylogii o Julii i jej niesamowitym darze).
Na przykładzie jej książek dokładnie widać zależność przyszłości. Autorka wspomina w nich o przeszłości pisząc o tym, że kiedyś na ziemi latały ptaki, była bujna roślinność, a na dodatek ludzie byli wolni. Otóż autorka wyobraziła sobie, co podziało się ze światem, kiedy do chciwej rządnej władzy doszli dyktatorzy. Cały świat się zmienił, a jej gdybanie o tym jest bardzo realne.

Przygotowując sami sobie podłoże pomagamy sobie bardzo dużo. Nie ma mowy o tym, że w pewnym momencie pomysł, który sobie obraliśmy nie wygaśnie. Dużo nam się wtedy układa i wiemy jak pisać, mając pojęcie o temacie.


tumblr
I mam dla was mały bonus. Rozmowa z Moore młodą pisarką, która od bardzo dawna pisze. Postanowiła podzielić się z wami swoimi uwagami i opowiedzieć o swoim pisaniu i wpływie poszerzania horyzontów w jej życiu:

Czym jest dla Ciebie pisanie?

Pisanie jest dla mnie miłością. Miłość jest dla mnie pisaniem. To coś więcej niż pasja, coś więcej niż praca. Jeżeli robisz coś z miłością, staje się to częścią ciebie, wkładasz w to serce i widać to w owocach twojej pracy. Pisanie jest dla mnie ucieczką w głąb samej siebie, pozwala mi odkryć w sobie uczucia i myśli, o których istnieniu niekiedy nie miałam nawet pojęcia. Kiedyś mój kolega poprosił mnie, żebyśmy napisali coś razem, ale nie potrafiłam stworzyć z nim nic tak dobrego, jak to, co pisaliśmy osobno, bo pisanie jest czymś tak bardzo intymnym, tak bardzo osobistym, że często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Gdy zaczynałam pisać, zwłaszcza wiersze, bałam się, że dla każdego, kto je przeczyta będę jak otwarta księga. Wywlekam to, co we mnie najcenniejsze, przekręcam całą siebie na lewą stronę i jestem bardziej naga niż kiedykolwiek wcześniej. Dopiero z czasem uświadomiłam sobie, że nikt nie szuka mnie w moich tekstach, co nie zmienia faktu, że jestem w nich obecna. To jest piękno pisania, piękno miłości do tworzenia.

Masz jakieś wypróbowane sposoby na to by szukać dokładnych wiadomości na temat tego, co Cię interesuje?

Nie wiem czy Internet można nazwać dokładnym, ale jest to najwygodniejszy i najszybszy sposób wyszukiwania informacji. Gdy potrzebuję czegoś na „już, teraz, zaraz”, sprawdza się idealnie, nawet, gdy jestem w trakcie pisania. Ale jeśli chce się coś zrobić dobrze, nie można poprzestać na notatkach z Internetu. Przede wszystkim liczy się literatura. W pewnym momencie pochłaniałam wszystko, co mogło mi się przydać – książki, artykuły, podręczniki. Interesowało mnie średniowiecze, więc nie odpuściłam opisom tortur, zagadnieniom z dziedziny prawa, wynalazkom (przejechałam się na pierwszym użyciu broni palnej), modzie, stylom architektonicznym... Można tak wymieniać w nieskończoność! Wydaje mi się, że nie ma jednego określonego sposobu na znalezienie potrzebnych informacji. Jeżeli ci zależy, przekopiesz wszystko, do czego jesteś w stanie dotrzeć!

Najdłuższe poszukiwania?

tumblr
Każdy temat jest jak studnia bez dna, można wpaść i utonąć na dobre! Osoby, miejsca, wydarzenia, to wszystko się zazębia. Najgorzej było, gdy dwie historie mi się pokryły. Wrong Path pisałam od dawna, ale w między czasie zaczęłam pisać o Joannie d'Arc. Odwiedziłam mnóstwo stron internetowych, nie odpuściłam nawet tym obcojęzycznym, robiłam kopie tekstów, notatki, szukałam obrazów, zdjęć, kserokopii dokumentów, nawet akt z jej procesu! Dowiedziałam się wielu rzeczy o Joannie, o średniowieczu, wojnie stuletniej, które przydają mi się do tej pory. Pamiętam jak się złościłam, szukając tych informacji, bo często pochodziły z różnych źródeł i w pewnym momencie trafiałam na same sprzeczności! Miałam ochotę rzucić to wszystko, ale coś mi nie pozwalało. W końcu, po kilku miesiącach, udało mi się napisać opowiadanie o Joannie d'Arc i byłam z niego naprawdę dumna.

Chciałabyś coś przekazać innym piszącym, jeśli chodzi o poszerzanie horyzontów?

Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że ta droga nigdy się nie kończy i zawsze prowadzi do czegoś nowego. Nie wolno tylko zatrzymywać się w połowie –  albo coś wiemy, albo nie. I naprawdę warto robić notatki, to wiele ułatwia! Ja założyłam specjalny notes, w którym mam zanotowane archaizmy, rozrysowane herby, mapy, drzewa genealogiczne, kalendarium. Najwięcej jest jednak stron zapisanych od góry do dołu i na skos – dosłownie! W pewnym momencie zaczęłam zapisywać wszystkie swoje pomysły, opisując je kilkoma zdaniami, żeby nie wyleciały mi z głowy. Uwierzcie, że to idealny sposób na ułożenie sobie wielu rzeczy. Zapisać, odłożyć, wrócić, przemyśleć, wykreślić niepotrzebne i połączyć to, co zostało. Można tak uniknąć wielu wpadek podczas pisania. Poszerzanie swoich horyzontów jest szczególnie ważne dla pisarzy. Jeżeli coś opisujesz, musisz się na tym znać, albo dobrze udawać, że się znasz. Jednak w obu przypadkach wiedza jest niezbędna! Jeśli nie masz czasu na dokładne badanie tematu, dowiedz się podstaw, żeby móc budować na wytrzymałych fundamentach. Pisarz, który nie wie, o czym pisze, jest martwym pisarzem.

Dziękuję, że zgodziłaś się na odpowiedzenie na moje pytania.

Także dziękuję.

2014/08/21

A co jeszcze w tym miesiącu?



W tym miesiącu postaram się jeszcze na pewno dodać dwie recenzje książek. Jeszcze nie zdecydowałam, które to na pewno będą, ale waham się między reportażowymi a młodzieżowymi, które w ostatnim czasie zawładnęły moją biblioteczką. Czytając takie książki odpoczywam bez dwóch zdań. 

Ponadto moja siostra jutro wylatuje do Anglii i za tydzień będę miała relację z jej podróży w postaci opowieści, zdjęć, jak i kilku rzeczy, które obiecała mi przywieźć min. książkę „Brunette Ambition” Lei Michele. Śmiałam się dzisiaj do niej, że jak jej nie będzie miała to nie może wrócić do Polski. Oczywiście jak jej nie znajdzie nic się nie stanie. Ale jeśli książka wpadnie w moje dłonie, ja na pewno wam o niej napiszę!

„Serialowe abecadło” – to nowy dział, który planuje wprowadzić w ostatni dzień sierpnia. Tytuł może wam już dużo podpowiedzieć. Będę pisała o serialach, które: oglądałam i się skończyły, ale ich fabuła i przekaz mają magię, oglądam i uwielbiam oraz te, które oglądałam, ale ich fabuła mnie zawiodła. Postaram się także pisać o serialach, które teraz wychodzą i czy ja, jako osoba, która tylko i wyłącznie ogląda seriale zagraniczne skusi się na zobaczenie pilotowego odcinka. 

Także za kilka dni recenzja, może coś o Instagramie. Zobaczymy.
Pozdrawiam!

2014/08/17

Recenzja #12 - I może nawet patrzę na was w tej chwili


„Doskonałe” to trzeci tom serii „Pretty Little Liars” Sary Shepard. Nasze Kłamczuchy w dalszym ciągu próbują wyjaśnić zagadkową śmierć swojej przyjaciółki, która została zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach.

Przypomnę. Tajemnicza osoba podpisująca się jedną literką alfabetu –A jest w posiadaniu informacji na temat Arii, Hanny, Emily i Spencer. Jedyną osobą, która o wszystkim wiedziała to Alison – nieżyjąca przyjaciółka. Jednak jakimś cudem ktoś wie o tym, przez co piękne dziewczyny z Rosewood tańczą jak im zagra prześladowca tylko, dlatego by ich tajemnice nie ujrzały światła dziennego.

Tajemniczy prześladowca rujnuje życie każdej z Kłamczuch. Całe życie Arii ulega diametralnej zmianie. Skrywana rodzinna tajemnica sprzed lat wydobywa się na światło dzienne, przez co jej bliscy odsuwają się od niej. Hanna pomimo tego, że dawała z siebie wszystko traci to w ułamku sekundy. Emily zmaga się ze samą sobą, a Spencer nie chce być już dłużej najlepsza. –A nie odpuszcza mimo wszystkich problemów podsyła podpowiedzi, co do zabójcy pięknej, inteligentnej i pewnej siebie Alison. Myślicie, że to mało? Otóż nie, wisienką na torcie staje się amatorski filmik nakręcony przez Arię podczas jednego z babskich wieczorów z resztą przyjaciółek. Miało to miejsce tuż przed śmiercią Alison.  

Jednak zdarza się też jeden plus. Tajemniczy nadawca wiadomości w końcu potyka się o własną intrygę. W końcu musiało do tego dojść. Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Lecz, mimo że wszystko wymyka się spod kontroli i –A popełnia ogromny błąd to jedna z Kłamczuch musi słono za to zapłacić.

Fajnym zabiegiem w książce, który mi akurat odpowiada to naprzemienne rozdziały z życia każdej z Kłamczuch. Zdecydowanie w tej części widać diametralną różnicę między serialem a książką. Dla mnie bez porównania książki są o wiele bardziej interesujące. Serial ciekawił do sezonu trzeciego, teraz to takie ciągnięcie na siłę. Mam wrażenie, że scenarzyści pogubili się w fabule. Zakończenie w serialowych przygodach Kłamczuch przewiduję takie samo jak w „Plotkarze”.