2014/08/23

Strach nie może wykluczyć ciebie z gry – recenzja książki #13 – Tahereh Mafi „Dar Julii”
„Dar Julii” trzeci i zarazem ostatni tom przygód Julii i jej przyjaciół. Książka różni się od dwóch poprzednich. Brakuje w niej przekreślonych słów. Widać znaczną zmianę bohaterów. Ich przemiany są głębokie i pewne siebie. Niektórzy zmieniają się na gorsze, inni na lepsze. Sekrety skrywane przez niektórych stają się znane każdemu. Wszystko dąży do dobrego zakończenia, ale przed tym miłym wątkiem czeka ich jeszcze ostanie starcie z przywódcą Komitetu Odnowy – Andersonem.


Ostatni tom czytałam z zapartym tchem, a całą trylogię pokochałam od pierwszego wczytania. Kończąc „Sekret Julii” czekałam aż na następny dzień dostanę przesyłkę z III tomem. Mogłam to odwlec, ale dalsza chęć podążania śladami Julki, Adama czy Aarona była bardzo silna. Dowiedziałam się, że 22 września wychodzi dodatek do trylogii i nie musiałam na dobre żegnać się z opowieścią. Nie mogę doczekać się, aby przeczytać historię ze strony Warnera, a potem Adama mając do tego jeszcze pamiętnik Julii, który Warner recytował z pamięci. Dla mnie bez zwątpienia ta część jest doskonała. Kończąc „Dotyk Julii” byłam niepocieszona faktem nierozwiązania niektórych wątków. Z kolei w „Sekrecie Julii” akcja sprawiła, że stałam się niecierpliwa. Kończąc na takim momencie nie sposób było wytrzymać dłuższej chwili bez dalszego czytania. Ostatni tom jest niesamowity i fascynujący. Trzyma w napięciu do ostatniej strony i jest pełen, ale to pełen emocji.

„Dar Julii” rozpoczyna się w tym samym miejscu gdzie w sumie miało miejsce zakończenie w II tomie. Julia przebywa w kwaterze Aarona i dochodzi do siebie. Oczywiście tęskni za swoimi przyjaciółmi. Mimo tego, że jest słaba obmyśla plan, którym ma zamiar podzielić się z przyjaciółmi i swoim nowym sprzymierzeńcem, który bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczył swoim postępowaniem. Jest zdecydowany by jej pomóc, w obaleniu Komitetu Odnowy.

Ale do sedna. Ja czytając „Dar Julii” byłam ciekawa jej walki wewnętrznej, jeśli chodzi o jej uczucia względem Adama czy Warnera. Czytając siedziałam jak na szpilkach i strasznie się denerwowałam jak ona nie wiedziała nic, a wokół niej tyle się działo. Choć muszę przyznać, że Julia wydoroślała i zaczęła zdawać sobie sprawę z pewnych rzeczy. Zwłaszcza po tym jak Kent się zachował i co do niej powiedział. Zachował się jak dupek – dla mnie jak Warner z pierwszego tomu, albo nawet i gorzej. Od samego początku kibicowałam Aaronowi od pierwszej części, choć wydawał mi się okropnym typem. Dobrze, że to moje „wydawało mi się” było chwilowe. Bo Aaron naprawdę przeszedł wielką zmianę. Gdzie z kolei przemiana Adama jest dla mnie nie do przyjęcia. 

Autorka niesamowicie zakończyła tom gdzie nie myślałam, że tak to się skończy. Szczerze powiem, że byłam już zrezygnowana i niepocieszona obrotem spraw, a tu bum a jednak! Przez połowę książki mówiłam do siebie i wzdychałam z tego jak uczucia nie tylko Julki są przedstawione, ale także innych bohaterów. Mówię Wam radość to mało. Będziecie krzyczeć ze szczęścia jak ja, gdy pisałam SMSy do przyjaciółki, bo tak bardzo mi się to spodobało. 

Głównym wątkiem w książce był trójkąt miłosny a tłem do niego obalenie reżimu. Postawiono w nim na prostotę i w sumie słusznie. Nie było to wyszukane. Tak miało się stać, aby strach zaczął się bać Julii.

Wszystko skończyło się tak jak powinno. Julia wybrała tego mężczyznę, którego chciała i pokochała prawdziwą miłością. Walka okazała się zwycięska. Co mogę więcej powiedzieć? „Dar Julii” to doskonałe zakończenie trylogii, genialna fabuła, dialogi i nawet brak przekreślonych słów miał tutaj ogromne znaczenie. Otóż Julia w III tomie niesamowicie się rozwinęła, nie bała się, mówiła coś pewnie, w końcu stała się sobą i przestała przed sobą uciekać. Tahereh Mafi wykonała kawał wspaniałej roboty i należą jej się brawa. Serdecznie polecam cały cykl, warto!

2014/08/17

I może nawet patrzę na was w tej chwili – recenzja książki #12 – Sara Shebard „Pretty Little Liars. Doskonałe”
„Doskonałe” to trzeci tom serii „Pretty Little Liars” Sary Shepard. Nasze Kłamczuchy w dalszym ciągu próbują wyjaśnić zagadkową śmierć swojej przyjaciółki, która została zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach.

Przypomnę. Tajemnicza osoba podpisująca się jedną literką alfabetu –A jest w posiadaniu informacji na temat Arii, Hanny, Emily i Spencer. Jedyną osobą, która o wszystkim wiedziała to Alison – nieżyjąca przyjaciółka. Jednak jakimś cudem ktoś wie o tym, przez co piękne dziewczyny z Rosewood tańczą jak im zagra prześladowca tylko, dlatego by ich tajemnice nie ujrzały światła dziennego.

Tajemniczy prześladowca rujnuje życie każdej z Kłamczuch. Całe życie Arii ulega diametralnej zmianie. Skrywana rodzinna tajemnica sprzed lat wydobywa się na światło dzienne, przez co jej bliscy odsuwają się od niej. Hanna pomimo tego, że dawała z siebie wszystko traci to w ułamku sekundy. Emily zmaga się ze samą sobą, a Spencer nie chce być już dłużej najlepsza. –A nie odpuszcza mimo wszystkich problemów podsyła podpowiedzi, co do zabójcy pięknej, inteligentnej i pewnej siebie Alison. Myślicie, że to mało? Otóż nie, wisienką na torcie staje się amatorski filmik nakręcony przez Arię podczas jednego z babskich wieczorów z resztą przyjaciółek. Miało to miejsce tuż przed śmiercią Alison.  


Jednak zdarza się też jeden plus. Tajemniczy nadawca wiadomości w końcu potyka się o własną intrygę. W końcu musiało do tego dojść. Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Lecz, mimo że wszystko wymyka się spod kontroli i –A popełnia ogromny błąd to jedna z Kłamczuch musi słono za to zapłacić.

Fajnym zabiegiem w książce, który mi akurat odpowiada to naprzemienne rozdziały z życia każdej z Kłamczuch. Zdecydowanie w tej części widać diametralną różnicę między serialem a książką. Dla mnie bez porównania książki są o wiele bardziej interesujące. Serial ciekawił do sezonu trzeciego, teraz to takie ciągnięcie na siłę. Mam wrażenie, że scenarzyści pogubili się w fabule. Zakończenie w serialowych przygodach Kłamczuch przewiduję takie samo jak w „Plotkarze”. 

2014/08/14

Nie ciesz się za wcześnie. To jeszcze nie koniec – recenzja książki #11 – Sara Shepard „Pretty Little Liars. Bez skazy”
Moją opinię na temat całej serii „Pretty Little Liars” wyraziłam pod pierwszą recenzją „Kłamczuch” [kliknij, aby zapoznać się z treścią]. Moje zdanie na temat serii nie uległo zmianie, wręcz utwierdziłam się w przekonaniu, że jeśli ktoś uwielbia tajemnice i sekrety powinien sięgnąć po książki by zapoznać się z intrygującą historią.


Śledztwo w sprawie zaginięcia pięknej i pewnej siebie Alison trwa i ma on coraz bardziej nieoczekiwane zwroty akcji. Na domiar złego jakby tego było mało –A dalej prześladuje piękne Kłamczuchy z Rosewood. Zna wszystkie ich sekrety, które sprytnie wykorzystuje ingerując w życie prywatne Arii, Hanny, Emily i Spencer. Ich dotychczasowe życie przewraca się do góry nogami, ponieważ nie potrafią zaprzestać ciągłym intrygom ze strony tajemniczego nadawcy, co prowadzi do konfrontacji z prawdą o ich przewinieniach z przeszłości. Wisienką na torcie jest powrót Toby’ego, który jest jak czarny kot – zawsze zwiastuje kłopoty.  

Bohaterki są coraz bardziej wyraziste, co w tym przypadku bardzo mi się podoba, bo lubię silne charaktery, które stawiają na walkę, a w tym przypadku tak jest. Książkę czytało się bardzo lekko i przyjemnie, a fabuła i przebieg akcji zaczyna się zagęszczać. Widać także coraz wyraźniej różnice między serią książkową, a serialową. Jeśli oglądacie tylko serial i nie mieliście styczności z książkami to mogę was zapewnić, że jeśli po nie sięgniecie to nie zawiedziecie się. Mimo że serial oparty jest na książkach to według mnie to dwie inne historie, które są niesamowite. I łączy je tylko motyw zaginięcia Alison DiLaurentis.

2014/08/12

Wciąż tu jestem i wiem o wszystkim  – recenzja książki #10 –  Sara Shepard „Pretty Little Liars. Kłamczuchy”
Nic tak nie zbliża do siebie ludzi jak sekrety i tajemnice. To samo zbliżyło do siebie pięć nastoletnich dziewczyn z Rosewood. Jednak tajemnice i sekrety potrafią wiele namieszać, ponieważ każdy sekret, najmniejsze kłamstwo, tajemnica prędzej czy później wychodzi na jaw. Przez to przynosi to nie tylko nam wstyd, ale także poważne, trudne do odwrócenia konsekwencje. Seria „Pretty Little Liars” jest znana na całym świecie nie tylko za sprawą książek, ale i serialu. To właśnie serial pierwsze mnie oczarował swoją fabułą i tajemniczością. Potem postawiłam na książki i nie zawiodłam się na talencie autorki – Sary Shepard.

Arii, Hannie, Emily, Spencer przewodniczy piękna, inteligentna i pewna siebie Alison. To ona właśnie je ze sobą połączyła. Niestety po niewyjaśnionym zaginięciu Ali ich drogi się rozeszły i każda z dziewczyn podążyła własną drogą:
  • Aria wyjeżdża z rodzicami na Islandię;
  • Hanna ze świnki zamienia się w atrakcyjną, doskonale ubraną, szczupłą dziewczynę do złudzenia przypominającą Alison;
  • Emily skupia się na swojej karierze sportowej;
  • Spencer stawia na naukę i chęć przypodobania się rodzicom by zwrócić na siebie, choć kawałek uwagi z tego, co poświęcają jej starszej siostrze Melissie;

Mijają trzy lata. Wszystko po pewnym czasie cichnie i zaginięcie sławnej dziewczyny ze szkoły Rosewood Day przechodzi do porządku dziennego. Także po tych trzech latach od chwili rozstania drogi byłych przyjaciółek znów się ze sobą plączą. Wszystkie cztery wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego zaczynają otrzymywać tajemnicze SMSy z informacjami na temat ich osobistego życia. A jak wiemy każdy o niektórych sekretach ze swojego życia chciałby zapomnieć i wymazać je z pamięci. Ich tajemnicza osoba dokładnie wie jak uderzyć by je bardzo mocno zranić. Tajemniczy nadawca o podpisie –A wie wszystko i nie zawaha się tego użyć by je jeszcze bardziej zranić.

Fabuła jest fenomenalna. Sara Shepard naprawdę się postarała. Nie dość, że język, którym pisze jest lekki to jakby tego było mało, połączyła ze sobą bardzo płynnie elementy z powieści obyczajowo-młodzieżowej z kryminalną. Wszystko ze sobą współgra, a wątki miłosne, bądź niedotyczące tajemniczej osoby sprawiają, że kończąc jedną część mamy chęć iść dalej za ciosem i zacząć następną.

Najbardziej intrygującą rzeczą w fabule jest pytanie, które sobie zadajemy, gdy dowiadujemy się o –A. To znaczy: kim jest ta osoba? Czy to któraś z Kłamczuch, a może to ktoś z rodziny? No i oczywiście sekrety, których jest bardzo wiele. Ja jestem po przeczytaniu już 6 części i będę zaczynać 7 i powiem Wam, że jeśli zaczynacie czytać to tylko pierwsza cześć jest złudnie podobna do serialu. Choć i tu występują odstępstwa i różni się to między sobą. Nawet charaktery Kłamczuch są inne! Zachowania, jakie przedstawiają czasem irytują, a czasem rozbawiają do łez. Ja na przykład nie lubię książkowej Hanny (gdzie w serialu ją uwielbiam!), Ale za to uwielbiam bez granic Arię i Spencer.

Jeśli nie macie siły i ochoty na jakieś wyszukane pozycje, to seria „Pretty Little Liars” jest idealnym oderwaniem się od rzeczywistości. Na dodatek polskie okładki serii są przepiękne i twórcy naprawdę się postarali. Delikatne a zarazem z klasą jak bohaterki, które są piękne i tajemnicze.

2014/08/10

Tyle uczuć, nadziei, tajemniczości w kilku sekretach – recenzja książki #9 – Tahereh Mafi „Sekret Julii”
W talent Tahereh Mafi nie wątpiłam już po przeczytaniu „Dotyku Julii”. Drugi tom stanowi dla nas kontynuację pierwszego tomu, który zrobił u nas furorę. Druga część na pewno wywołała podobną falę zachwytu. Jednak „Sekret Julii różni się od „Dotyku”.

Moje odczucia względem „Sekretu Julii”?

M i e s z a n e. Dosłownie! Wydawało mi się, że to będzie tylko jakieś wyjaśnienie daru, jaki posiada Julia i nie przeliczyłam się. Jednak inne wątki, które strasznie mnie zaskoczyły nie wywołały we mnie tylu emocji jak przemiany bohaterów w tej części. Zdecydowanie przemiany bohaterów były bardzo wyraźne i przestali się bać wielu rzeczy, pokazując swoje prawdziwe oblicze. Swoje wnętrze, duszę i przeszywający ból, łamiący na pół całe życie, widoczny tylko w oczach.

Przypomnę końcówkę z pierwszej części. Julia razem z Adamem, Kenjim i młodszym bratem Adama – Jamsem uciekli Komitetowi Odnowy i trafili do Punktu Omega. Miejsca gdzie żyją podobni ludzie z darem jak Julka.

Punkt Omega jest prowadzony przez Castle’a, gdzie wszyscy pod jego okiem szkolą i uczą się panować nad swoją Energią. Z tym samym musi zmierzyć się Julia, która z początku ma opory, a wojna zbliża się wielkimi krokami i ani trochę nie są oni bezpieczni. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden istotny fakt – jej ukochany staje się inny z dnia na dzień. Powodem tego jest jego sekret, który skrywa przed nią. Jest on na tyle istotny, że to właśnie on jest decydujący o ich związku. Niestety nie tylko Adam ma sekrety, ale i Julia. W dalszym ciągu nie powiedziała nic na temat Warnera, który także może jej dotknąć bez żadnych konsekwencji.

Kontynuacja różni się tym od „Dotyku Julii”, że autorka rozbudowała wątki, które w pierwszej części były tylko namiastką jakiś wydarzeń. Znów pojawia się motyw ptaka, dziennika Julii, poznajemy kilka szczegółów z życia Warnera oraz znajdujemy kolejne zaskakujące zwroty akcji gdzie myśleliśmy, że już to zostało dokładnie wyjaśnione. Tu autorka naprawdę mnie zaskoczyła. P r o f e s j o n a l i z m w czystej postaci. Dzięki temu czytając „Sekret Julii” nie było mowy o tym by odejść od lektury, wbił mnie w fotel i czułam się przykuta do niego do czasu, aż nie przeczytam ostatniego zdania. Drugi tom jest ciekawszy i to widać na pierwszy rzut oka, trzyma w napięciu do ostatniej kartki. Wydarzenia nie są do przewidzenia, gdzie z kolei w „Dotyku” miałam tak, że kilka scen udało mi się odgadnąć. Tutaj nie było o tym mowy.

Bohaterowie także się zmienili i moim zdaniem na plus. Dzięki temu wiem, że nie mają oni jednej i tej samej osobowości. Dzięki temu wiem, że bohaterowie potrafią dostrzec swoje zachowanie i to zmienić. Nie są oni nudni. Julia jest ciepła i dobra, emocjonalnie podchodzi do życia. Zmienia się to w niej. Sekrety, które skrywa w sobie powodują, że musi zmagać się ze swoimi wewnętrznymi lękami.

Adam (i tu jednak nie jestem zadowolona) taki trochę bezbarwny i przeźroczysty, łatwy do odgadnięcia. Ciągle szuka sposobu na to by zmienić przeznaczenie, zamiast się z nim pogodzić. Charyzma zniknęła a to, co było w nim najlepsze zamieniło się w upadek i to wielki. Próbuje walczyć, ale jednak jego walka to nic innego jak takie użalanie się nad tym, co jest prawdą. A prawdy raczej nie można zmienić…

Warner gnojek, dupek jednym słowem typ bez serca… Haha, chciałoby się no nie? Od początku mu kibicuje, od początku jest moim ulubieńcem, ale jego przemiana i praca w rehabilitację jego charakteru, żeby czytelnicy go pokochali, m i s t r z o s t w o.


Uwielbiam Warnera, za wszystko. Uwierzcie mi, warto mu kibicować i mam nadzieję, że nie zmieni frontu po raz kolejny, że jego przemiana jest szczera i prawdziwa.

„Sekret Julii” doskonała kontynuacja, co tu dużo mówić. Nie tylko daje nam to, co mieliśmy w „Dotyku”, ale i mamy ciekawszą fabułę, bardzo dobrze rozwiniętą akcję, bardziej gorący wątek miłosny… Styl pisarki wciąż mnie urzeka, przekreślone słowa oddają klimat i jestem pewna, że Julia odnajdzie ich pierwsza, poznając prawdziwy dar, w jaki w niej drzemie i go pokocha.

2014/08/06

Zakochuję się w tobie... – recenzja książki #8 – Colleen Hoover „Hopeless”
Szukam odpowiednich słów, aby opisać książkę „Hopeless”, moje myśli wirują z prędkością światła i jest mi ciężko cokolwiek powiedzieć, ponieważ książka mną wstrząsnęła. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, po prostu jak dla mnie perełka.
O tej książce zrobiło się bardzo głośno już przed premierą. Niestety z pewnych przyczyn nie udało mi się jej dostać zaraz po premierze. Ale to już za mną, ponieważ jestem po lekturze i jestem w szoku, bo kiedy czytałam pierwsze strony nie przypuszczałam, że fabuła pójdzie w tę stronę.
Chłonęłam książkę bez opamiętania piękna, idealna, prawdziwa. Płakałam, po czym zaraz się śmiałam z sytuacji, jakie miały tam miejsce czując każdą emocję wypisaną na kartkach.
„To niesamowite, ile uczuć może wzbudzić głos, za którym tak bardzo się tęskniło. Wypowiedział zaledwie dwa słowa, a mam wrażenie, jakby moje serce rozpadło się na kawałeczki, a potem zostało włożone z powrotem do klatki piersiowej, mam tylko nadzieję, że będzie wiedziało jak bić”.
Czytając pierwsze strony „Hopeless” myślałam, że to jest romansidło o dwójce ludzi z ich rozterkami, dylematami małymi i większymi problemami, którzy pod wpływem pewnych zrządzeń losu trafiają na siebie, wpierw się nie lubią, a potem jak gdyby nic zakochują i są szczęśliwi. Ha! Myliłam się. W sumie dobrze, bo dzięki temu to, co potem przeczytałam wbiło mnie w fotel i nie pozwoliło odłożyć książki. Pokazało pewne wartości, na które nie zwracałam większej uwagi.


Główną bohaterką jest, Sky. Specyficzna nastolatka mająca oczywiście swoje zasady oraz zdanie. Jej własny światopogląd naprawdę bardzo różni się od innych. Kolejną rzeczą, która także wyróżnia ją z tłumu to taka, że nie posiada telewizora, telefonu ani Internetu. W XXI w. wydaje się, że jest to niemożliwe. Przez to ma problemy ze zrozumieniem młodzieżowego języka oraz tego jak wysyła się maile czy też SMSy.
„Lol? Co to do cholery, znaczy? Mam nadzieję, że nie jest to jakieś wyznanie miłości. Spuściłabym go na drzewo”.
Przez całe swoje dzieciństwo także nie chodziła do szkoły tak jak jej rówieśnicy. Dopiero w ostatniej klasie wywalczyła u swojej matki to, aby mogła pójść i zacząć adaptować się w społeczeństwie by szok związany w wejściem w dorosłość nie był tak szokujący. Z kolei matka Sky jest z jednej strony nadopiekuńcza, a z drugiej ma luźne podejście do świata i jeśli ustali z nią jakieś zasady nie ma nic do jej wolności.

Próbując wtopić się w społeczeństwo szkolne oraz godząc się z tym, że jej najlepsza przyjaciółka wyjeżdża na wymianę międzynarodową Sky pewnego dnia poznaje chłopaka o złej reputacji – Deana Holdera, który staje się jej bratnią duszą. Przy nim po raz pierwszy czuje „motylki w brzuchu”. Cokolwiek coś czuje, gdzie wcześniej przy żadnym innym chłopaku nie odczuwała nic. Sky jest trochę przerażona tym, jaki jest charakter Holdera. Na początku nie mogła zrozumieć jego wybuchowości, rozchwiania emocjonalnego, ale mimo to nie mogła przestać o nim myśleć. Ich spokój i sielankę burzą tajemnice i sekrety z przeszłości. Życie, Sky oraz Holdera ulega diametralnej zmianie. To, co ich łączy jest silne i bardzo, ale to bardzo zagmatwane. Niestety tego nie zdradzę. To trzeba samemu przeczytać, aby poczuć te emocje z tym związane. Właśnie w tym momencie, kiedy poznali prawdę zmieniłam całkowicie przeświadczenie, że to jest zwykłe lekkie romansidło. Fakt lubię takie książki, ale jednak ta książka to coś więcej niż zwykłe romansidło z traumami w tle.

Książka napisana jest lekkim, zrozumiałym i młodzieżowym językiem, który odzwierciedla środowisko nastolatków. A rozmowy nawet poważne potrafią być pokazane pod kątem bardziej zabawnym. „Hopeless” opowiada dwie różne historie nastolatków, które są ze sobą powiązane. Czytając historię Sky na pewno nie będziecie się nudzić, bo odkrycie tego, co przygotowała autorka wstrząśnie bardzo porządnie każdym uczuciem, jakie tylko można znaleźć w sercu. Ja osobiście płakałam na ostatnich stronach i bardzo chciałam przeczytać tego więcej. Książka zmusza nas do refleksji oraz spojrzenia na świat, aby nie patrzeć na niego w jednym wybranym kryterium, ponieważ tuż za rogiem, mimo że my widzimy, że jest dobrze, może dziać się zło.