2014/05/30

Zadecyduje pierwszy stop


Autostop, taki rodzaj podróży wybrała w swoim życiu. Teraz, gdy wraca z jakiejś wyprawy razem ze swoją Mamą siada przed laptopem i przegląda zdjęcia opowiadając jej o podróży. Wiele ryzykuje, ale Mama zawsze ją wpiera mimo ryzyka, które podejmuje. 

Z AUTOSTOPOWICZKĄ MAŁGORZATĄ DUDĄ
ROZMAWIA MAJKA BLOGUJE




Skąd pomysł na to by właśnie podróżować w ten sposób?

Poznałam chłopaka, który mi go pokazał. Opowiadał historie ze swoich wypraw i zaproponował żebym wybrała się z nim. Nie zastanawiałam się nazbyt długo - stwierdziłam, że raz się żyje.

Jak na pierwszą podróż zareagowała Twoja Mama?

Moja Mama o tym, że byłam gdzieś stopem dowiedziała się właściwie kilka miesięcy po Eurotripie ze Słowenii do Polski. Obawiałam się nie tyle jej reakcji, co tego, że będzie się bardzo denerwować. Gdy jej w końcu o wszystkim opowiedziałam to stwierdziła, że mam na siebie uważać i ustaliłyśmy, że każdego dnia będę jej wysyłać 1-2 SMSów żeby wiedziała, że wszystko ze mną dobrze. Poza tym wykorzystałam przeciwko niej jej własne postępowanie - w końcu to ona była pierwszą osobą, z którą jechałam stopem mając kilka lat. Jej rada? Żebym wierzyła w swoją intuicję i nie wykorzystywała zbytnio cierpliwości mojego Anioła Stróża

Gdzie wybrałaś się za pierwszym razem i kto Ci towarzyszył?

Pierwszy autostop w dorosłym życiu? To moja pierwsza randka i odcinek Kraków - Olkusz. Co do pierwszej wielkiej podróży to miała ona miejsce w 2012 roku, gdy pojechałam do Słowenii, gdzie mój chłopak był na Erazmusie. Zjeździliśmy stopem piękne miejsca w Słowenii i Chorwacji, a następnie wróciliśmy do Polski przez Austrię, Węgry itd.

Takie podróże bardzo dużo dają człowiekowi, uczą, nabywamy wtedy nowych umiejętności, poznajemy inną kulturę, czy polecasz innym takie podróżowanie?

Jak najbardziej polecam podróże autostopem, ale należy uważać żeby się tym nie zachłysnąć i nie myśleć w kategorii: „tyle przejechałem to już nic mi się więcej nie stanie”. Zawsze trzeba zachować ostrożność, bo jakby nie było wsiadamy do samochodu obcej osoby.

Przestrogi i ważne punkty dla początkujących?

Rady dla początkujących - nie stopuj sam. Jeśli już się na coś takiego zdecydujesz to wysyłaj SMSa do ważnej osoby z numerem rejestracyjnym samochodu, z miejscem do którego nim jedziesz i orientacyjną godziną przyjazdu. Zawsze miej przy sobie dokumenty i pieniądze - nie wrzucaj ich do plecaka. Wierz swojej intuicji - ja wielokrotnie nie wsiadałam do samochodu, który mi się zatrzymywał bądź przez dłuższy czas nie potrafiłam „wyciągnąć kciuka” żeby coś złapać. Pamiętaj o ubezpieczeniu wyjeżdżając za granicę – „strzeżonego Pan Bóg strzeże” jak to mawiają. Miej telefon pod ręką żeby w razie, czego wybrać numer alarmowy.

Co Tobie osobiście daje zwiedzanie innych krajów? Czy można wtedy dzięki takiej formie zmienić swoje życie, choć w pewnym stopniu?

Wierzę, że poznanie każdej nowej osoby ma wpływ na nasze życie i że poznajemy ją z jakiegoś powodu. Czekając na stopa wielokrotnie powtarzaliśmy sobie, że musimy najwyraźniej tyle czekać żeby zabrała nas osoba, która ma nam dać coś od siebie. I za każdym razem tak właśnie jest - a to poznamy jakiś ciekawy punkt widzenia, a to ktoś poleci nam nowe miejsce lub da radę, która kiełkując w sercu po jakimś czasie ożywa i sprawia, że coś do nas dociera. Niekiedy wysłuchuję historii z życia danej osoby i wyłapuję momenty, które przypominają mi moje własne. Opowiada ona o błędach, jakie popełniła i nagle ja zauważam, ze robię podobnie i zaczynam to zmieniać. Tak, wierzę w przeznaczenie, bo nic w naszym życiu nie dzieje się przez przypadek. Autostop uczy przede wszystkim zaufania, cierpliwości, bo nieraz długo czeka się na samochód. Dodatkowo jest świetnym sprawdzeniem nas samych i sprawia, że stajemy się silniejsi i pewniejsi, a jednocześnie dociera do nas, że jesteśmy tacy malutcy w tym wielkim świecie.

Gdybyś miała się cofnąć do tego gdzie już byłaś to, które miasto byś wybrała i dlaczego?

Każde z miejsc, w których byłam wiąże się z różnymi wspomnieniami i jest wyjątkowe na swój własny sposób. Odwiedziłam Austrię, Słowenię, Chorwację, Węgry, Słowację, Czechy, Bośnię i Hercegowinę, Francję, Belgię, Litwę, Łotwę, Estonię, kurcze jak tego dużo! A jednak najmilej wspominam piękne, polskie miasto - Przemyśl. Dlaczego? Bo mam z stamtąd naprawdę miłe wspomnienia i widziałam tam niesamowite zjawisko - ćmy, które raz w roku pojawiają się nad tamtejszym mostem tworząc tym samym scenerię niczym z horrorów. Mam zrobione zdjęcia, ale jednak nie oddają one tego, jak to wyglądało na żywo. A gdybym miała wybrać najlepszą z wypraw? Bałkany 2013. Spanie na plaży w Rijece, w gaju oliwnym niedaleko Baska Vody, jedzenie fig, winogron i arbuzów prosto z ogrodów i najmilsi ludzie, na których trafialiśmy. Ale i tak żaden z nich nie pobił mojego ulubionego Węgra z pierwszego Eurotripa w 2012 roku. Zawsze o nim wspominam.

Gdzie i kiedy planujesz kolejną podróż i jakie to będą etapy?

Kolejna podróż to Szwecja pod koniec czerwca. Tym razem lecimy tam samolotem. Znaleźliśmy tanie bilety i stwierdziliśmy, że grzech nie skorzystać z takiej okazji. A czy będzie coś więcej poza Szwecją? Okaże się na miejscu, bo tam już będziemy podróżować stopem. Trasa jak na razie jeszcze się tworzy, bo nie wiemy, w którym kierunku jechać z Malmo. Pewnie będzie tak jak zwykle - zadecyduje pierwszy stop.


Gosia jest pierwszą bohaterką mojego projektu Inspire me. Mam nadzieję, że spodobała Wam się rozmowa z nią. Więcej o jej podróżach możecie przeczytać na jej blogu (http://autostopowiczka1990.wordpress.com). Serdecznie zachęcam!  :) 

Pozdrawiam!

2014/05/28

PROJEKT Inspire me

Wiem, że stoję ze wszystkim, z każdym blogiem jakiego tylko posiadam i prowadzę. Nawet sobie nie wyobrażacie jak chce mi się płakać, że nie mam czasu na napisanie tych notek, rozdziałów, które mam zaplanowane już od dłuższego czasu i każda jest zaczęta, ale nie skończona. Praca na uczelnię z projektami oraz ogólnie praca daje mi nieźle w kość. Wczoraj spędziłam cały dzień na liczeniu ewentualnych kosztów emisji do pewnej kampanii i matematyki mam powyżej uszu. Cóż, takie życie. Tyle by wygrać. Ja, jak to ja zamiast nie dokładać sobie jakiś nowych prac wpadłam na pomysł projektu Inspire me. Na czym on polega? Na tym, że szukam osób, które mnie w pewien sposób zainspirują i dzięki nim będę pisała różne teksty. Nie czarujmy się w tym semestrze na kierunku nie ma żadnego tekstu, który byłby jakimś obrazem studiów dziennikarskich, może oprócz reportażu, na którego mam już niesamowitą i chyba najlepszą bohaterkę jaką sobie mogłam tylko wymarzyć. Oczywiście wywiad i reportaż będzie do przeczytania u mnie na blogu. Mam też oczywiście kolejnych bohaterów, mojego projektu, ale nic nie będę zdradzać. Wszystko w swoim czasie. Będzie trzeba śledzić bloga, aby się czegoś dowiedzieć, a jeśli czytając tę notkę będziesz chciał wziąć udział w projekcie na moim profilu na facebooku można pisać wiadomości i się zgłaszać. Nic nie jest dla mnie przeszkodą by poznać nowych ciekawych i barwnych ludzi :)

Miłego dnia!


2014/05/18

Przegląd prasy


Postanowiłam skupić się na kilku gazetach, które miałam okazje mieć w tym miesiącu w rękach. Mają kilka ciekawych artykułów, wywiadów, a także inspiracji, informacji na dane tematy. Majowo-czerwcowe wydania moich trzech ulubionych miesięczników są kolorowe i bardzo optymistyczne. W końcu niedługo wakacje!

Każda kobieta znajdzie coś dla siebie, ja jak to ja w każdej z gazet znalazłam perełki, które w pewien sposób określają mnie, podejście do życia, inspiracje.
Ciekawe artykuły, wywiady, sylwetki znanych osób. Trochę mody i trendów w makijażu. Kultura też ocieka wspaniałymi pozycjami, że warto wybrać się aby zobaczyć spektakl bądź film w kinie.

ELLE


W najnowszym numerze znajdziemy najnowsze trendy, zjawiska, wielkich projektantów najlepszych marek oraz wydarzenia, które towarzyszą modzie. Ja nie podążam tak bardzo za modą i średnio wiem czy w tym sezonie są modne paski, czy neony, ale spodobał mi się artykuł na temat logomanii, która w dzisiejszym świecie jest już normalnym zjawiskiem, który nie kojarzy się z brakiem gustu. To najnowszy trend w modzie. Ponadto wywiady z min. Magdą Mołek, Arturem Rojekiem. Uwielbiam je czytać, są przemyślanie, pełne humoru, ma się wrażenie, że zna się tę osobę, choć tak naprawdę jest dla nas nieznajomym.
Jeśli ktoś ogląda Projekt Runway polską edycję, w tym miesiącu znajdzie wywiad z uczestnikami, których dzieli tylko kilka kroków od wygranej oraz relacja z sesji wygranego projektu z 10 odcinka. Ostatnią rzeczą, która przykuła moją uwagę to reportaż na temat matek, które zostały same z małymi dziećmi z dnia na dzień. Mimo problemów znalazły w sobie siłę i znalazły nowe pomysły na życie, które wykorzystały. Dziś prowadzą swoje firmy i pracują ze swoimi dziećmi. Pozytywny tekst, pokazujący, że mimo złego można osiągnąć wiele.

JOY


W Joy'u uwielbiam raporty i relacje oraz opis miejsc, do których warto się wybrać. W tym numerze raport o kobietach, które zostały zachęcone do działania przez swoich mężczyzn. To dzięki nim w pewien sposób postanowiły walczyć o swoje marzenia. Kolejny raport jest o tym jak być szczęśliwym z przedstawieniem pozytywnych rad co można zrobić każdego dnia, aby poczuć szczęście.
Niedługo wakacje, więc Joy podsuwa kilka ćwiczeń na jędrne ciało, gładkie nogi, złocistą skórę, nawilżoną cerę, a także jaki strój kąpielowy dobrać do swojej sylwetki. A jeśli chodzi o gwiazdę z okładki to ja średnio przepadam za Ritą, ale jeśli jesteście jej fanami warto zajrzeć, przyjemny i bardzo lekki artykuł o gwieździe z okładki.

WYSOKIE OBCASY


Tu nie mam jakiś większych rewelacji, ponieważ Wysokie Obcasy kupiłam ze względu na Grace Kelly, artykułu na temat hejtera oraz opisie Indii, ponieważ interesuję się podróżami więc w sam raz dla mnie. Sylwetka gwiazdy z okładki określona w każdym wymiarze jaki tylko istnieje na świecie. Szczegółowy zarys życia oprawiony niesamowitymi zdjęciami. I oczywiście Indie, zapragnęłam zwiedzić ten kraj.


2014/05/13

Walka o przetrwanie
Nieważne, w który dzień tygodnia pójdę na przystanek busów, aby wrócić do domu z Rzeszowa zawsze powtarza się ten sam schemat. Tabun ludzi, każdy czeka na bus. Niektórzy stoją od pięciu minut, niektórzy od godziny, bo wcześniejszy miał komplet. Ludzie w busach upychani jak bydło. Gdzie nie można ręką ruszyć. Najgorzej, bo zaczyna robić się ciepło, a wszyscy wiemy co to znaczy. Wtedy najlepszym wyjściem jest, albo wryć się na początku by usiąść z przodu, bądź mieć nadzieję, że jako ostatni pasażer stanie się na przodzie. Choć w praktyce to nie jest takie proste jakby się to mogło wydawać. Każdy doświadczony pasażer ma już swoją taktykę, tzn. rozepchnie się swoimi łokciami tak, że jak wymachnie w twoją stronę jest w stanie podbić/wybić ci oko. Walka o przetrwanie dosłownie i w przenośni. 

Ostatnio w niedzielę doświadczyłam łokciowego rozepchnięcia, podeptania stóp, oberwania parasolką w lewy bok. Nawet zwrócenie uwagi uważałaby pani troszkę nie wzbudziło w niej odczuć aby powiedzieć zwykłe przepraszam, zamiast tego usłyszałam, że powinnam ją przepuścić bo ona ma bilet miesięczny. Co mnie obchodzi jakiś bilet miesięczny, ja nie mam biletu miesięcznego, ale też chcę dostać się do domu. Bilety miesięczne nie są przepustką do tego aby mieć przywilej pierwszeństwa. Cieszyłam się, że kierowca był ogarnięty i nie wołał za kolejnością miast, zaczynając od tego najdalej położonego, bo moje szanse dostania się do domu wcześniej nie czekając na autobus zmalałyby do zera. 

Udało mi się wsiadłam jako druga. Siedzę w pierwszym rzędzie, aby mieć najwygodniejsze wyjście z busa gdy już dojadę do mojej miejscowości. Myślę sobie, jeszcze tylko paru pasażerów i pojadę, będę wcześniej w domu i odpocznę. Kawa, a raczej myśl o niej podnosiła mnie na duchu, że mimo zmęczenia dzień uratowany. Ale cóż, moja radość jak szybko się pojawiła tak zgasła w tym samym momencie, bo inni kupujący bilet urwali drzwi. Drzwi busa, który jest ciężki i drzwi też są ciężkie. Ludzie urwali drzwi z zawiasów. Świat się kończy. I tak oto tym sposobem kierowca zakomunikował radośnie ze wściekłością w głosie: pojechaliśmy, a ci co kupili bilet wysiadają!

Jak widać można urwać drzwi od busa. Przepis: 
- trochę pośpiechu;
- nieposzanowania drugiej osoby;
- przepychanie; 

Aneta miała dzisiaj mega ubaw. Mnie zawsze muszą przytrafiać się takie przygody. A jak wróciłam do domu? Autobusem, który jechał godzinę później. Już nigdy nie pojadę busem, bo znów urwą drzwi i tyle będzie z myśli o kawie i odpoczynku.

PS. Szkoda, że do mnie nie jeżdżą pociągi, tam na pewno nie urwaliby żadnych drzwi, no bo jak? Właśnie. A tak to życiówka z busami i autobusami. Niestety. 

2014/05/10

Rymanów Day
Maj w rozkwicie! Cudownie, w końcu się doczekałam. Ostatnio w weekend majowy byłam po raz kolejny w Rymanowie-Zdrój. Kolejny, milionowy raz. Tak, ten wypad był mi potrzebny. Naładowałam akumulatory, a wystarczyło mi tylko 3 godziny w tym cudownym miejscu. Nie mogłam się zebrać do napisania jednego projektu. Był zaczęty, ale jednak nic nie przychodziło mi do głowy na zakończenie go w miarę sensowny sposób. Męką było pisanie, a gdy wróciłam z mojego kochanego Rymanowa, usiadłam, włączyłam, odwołałam się do tego co mi przyszło na myśl i widziałam, że na pewno i skończyłam to pisać. Następnego dnia wydrukowałam i szczęśliwie mogłam zająć się sprawami, które też są dla mnie bardzo ważne. 
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że po napisaniu tego wydało mi się to takie proste, a jakieś 2 godziny wcześniej, mówiłam do mamy, że zaraz sobie to odłożę na II termin. Co masz zrobić jutro, zrób dziś i w sumie, dużo w tym prawdy. Stawiajmy sobie cele, które możemy osiągnąć, marzenia, czy też właśnie tak jak ja, napisanie prac zaliczeniowych. Przede mną jeszcze 3 bardziej skomplikowane i bardziej znienawidzone. 

PS. Zamiast zbierać się na uczelnię, piszę notkę. Nieidealna ja <3 ^^ Życzę Wam miłego dnia, a no i dzisiaj Eurowizja. O masakra! Kto wygra? No jasne, że Sernik :D 
A tak na serio to stawiam na Rumunię. 

Have nice day! ^^